27 maja 2012

Sławię wielkich mojego miasta



luty 2009 -  komentarze na Onet.pl

       Kasztanka - słynna klacz Marszałka Józefa Piłsudskiego wraz ze swym panem na grzbiecie - natchnienie i inspiracja artystów rzeźbiarzy. Czasami dla sztuki, często dla zarobku, na zamówienie rzeźbiona, bo ciężka dola wielu artystów, a żyć trzeba. Gdy nastały czasy łaskawe dla Marszałka Piłsudskiego, stanął  jego pomnik na placach wielu miast. Jest też na placu Litewskim w Lublinie. Pomnik Józefa Piłsudskiego na koniu zwraca uwagę przechodniów. Ludzie przystają, przyglądają się, mało kto jednak wie, że formę w skali 1:1 wykonał w swojej stodole chełmski rzeźbiarz Krzysztof Skóra. Zleceniodawcy domagali się wiernej rekonstrukcji pomnika, który przed wojną stał w Komorowie pod Warszawą. Przysłali zdjęcia. Chełmski artysta jednak poprawił proporcje „Kasztanki”, bo jakaś za długa była. Tak więc stał się Krzysztof Skóra nie tylko odtwórcą, ale i poniekąd twórcą monumentu.

Dlaczego o tym piszę? 

       Otóż Krzysztof Skóra jest przykładem artysty, który udowodnił, że po zdobyciu dyplomów Akademii Sztuk Pięknych w stolicy, można powrócić w rodzinne strony i aktywnie funkcjonować oraz zdobywać laury. Rzeźbi statuetki, wykorzystując modę na przyznawanie ich z różnych okazji. Kiedy także medale stały się popularne - zaczął odnosić najważniejsze w swojej karierze sukcesy. Jego prace można oglądać w renomowanym Muzeum Sztuki Medalierskiej we Wrocławiu, a także w wielu prywatnych kolekcjach na świecie. W konkursie na projekt medalu poświęconego pamięci skrzypka Henryka Wieniawskiego, zdobył pierwszą nagrodę.

       Krzysztof Skóra jest nie tylko artystą, ale także przykładem człowieka sukcesu z małego miasta. Gdyby tak inni, nie musieli szukać szczęścia w Warszawie, Krakowie czy Poznaniu, /o wyspach nie wspomnę/, a swój talent i możliwości mieli szansę spożytkować w rodzinnych stronach, to może szybciej rozwijałyby się małe miasta, a w tak zwanej Polsce „B” żyło się lepiej i dostatniej. Aby zechcieli powracać, potrzebna jest jednak mądra władza samorządowa. To samorządy powinny ułatwiać start wszelkiej inicjatywie, bo każda działalność, która daje ludziom zarobić, czy sławi ich talent w świecie, poprawia byt całej okolicy.

       Mówi się, że do Chełma trzeba wjechać od razu całym pociągiem, by osiągnąć sukces. Małą drezyną nie wystarczy - podatki i konkurencja zmiotą natychmiast z powierzchni. Ile w tym winy samych mieszkańców, ile samorządu, a ile rządu i państwa - nie wiem... Ale to, że Chełm jest miastem otwartym dla artystów i szeroko pojętej kultury, wiem na pewno. To, że Ziemia Chełmska wydała wielkich i znanych jest także niezaprzeczalne.

Oto przykłady:

Ida Haendel - wybitna skrzypaczka, urodzona w rodzinie chełmskich Żydów. Laureatka I Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego w Warszawie w 1935 r. Od 1937 r. koncertowała na licznych scenach świata, współpracując z najsłynniejszymi orkiestrami i dyrygentami. Autorka licznych nagrań płytowych. W 1982 r. otrzymała nagrodę za mistrzowskie wykonanie koncertu Jeana Sibeliusa. Uhonorowana tytułem "Commander of the British Empire" (1991) i "Honorary Doctorate of the Royal College" (2000). W 2006 r. w Chełmie odbył się koncert Idy Haendel,  który był zarazem sentymentalnym powrotem 86-letniej artystki do rodzinnego miasta.

Marian Zieliński - sztangista, oficer. Pierwszy Polak, który w podnoszeniu ciężarów zdobył złoty medal olimpijski, ustanowił rekord świata i wywalczył tytuł mistrza świata. Czterokrotny uczestnik Igrzysk olimpijskich. Trzykrotny brązowy medalista z Melbourne (1956) w wadze piórkowej z wynikiem 335 kg, Tokio (1964) 420 kg w wadze lekkiej, Meksyk (1968) 420 kg w wadze lekkiej. W Rzymie (1960) był czwarty. Prekursor wielkich sukcesów polskich sztangistów. W 1958 roku w Sztokholmie, jako pierwszy Polak ustanowił rekord świata w rwaniu w wadze piórkowej wynikiem 112,5 kg. Dwukrotny mistrz świata (Warszawa, 1959 - 365 kg; Sztokholm, 1963 - 417,5 kg), dwukrotny wicemistrz (1965-66). Trzykrotny mistrz Europy.

Longin Jan Okoń - poeta, prozaik, krytyk literacki, etnograf i pedagog. Pasjonat historii Chełma. Wydał m.in. „Legendy chełmskie” oraz „Opowieści niedźwiedziego grodu”. W polskiej literaturze znany jest jako prekursor nowej powieści indiańskiej. Po wydaniu powieści „Tecumseh” (1977 r.) na wniosek jednego z plemion został członkiem Międzynarodowego Ruchu Obrony Praw Indian.

49 komentarzy:

  1. No to macie fajnie. W Opolu jest o wiele gorzej chociaż........ . Kiedys rodzimych artystów sie sekowało a których przemilczec się nie dało to spychałó na marcines.
    Niejaki Thomas Myrtek - rzeźbiarz, kiedys jego popiersie zarastało chaszczami przy jednaj z głównych ulic Opola. Dzis wraca i przy nalesnikarni Grabówka stanęła jego rzeźba "chłopczyk na świnie". Czołowy przedstawiciel romantyzmy Józef von Eichendorff jest do dziś często okreslany trzeciorzędnym poetą. Mało kto wie ża nasz Opolsko-nyski Józef Elsner był nauczycielem F. Szopena.......
    Myslę że z czasem wrócą na śląsk nobliści /w tym jeden zyjący/ chociaz na fizyczny powrót nie ma co liczyc.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piotrze Opolski, mało kto z ludzi zasługujących na to ma szansę się przebić, czy to w pamięci ludzkiej, czy na pomniku. Nastała moda na miernoty, którymi media się ekscytują, a za mediami i my poświęcamy im zbyt wiele uwagi, nawet na blogach analizując każdą durnotę, którą wypowiedzieli lub zrobili.

      Usuń
  2. Każda sroczka... mawiają. Uważam, ze trzeba pisać o miejscach gdzie mieszkamy, chwalić się , jeżeli jest czym, a przy okazji opowiadać ludziom o swoim mieście. Czynię to od zawsze , bo jestem dumna z miejsca, w którym przyszło mi żyć. Miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja uważam, że tak trzeba, o! A pewnie, a co! A ja chwalę też sroczki...
      W przeciwnym wypadku będziemy znali tylko miasta, w których palono opony, albo był marsz "bzykania" i cytowali miernoty z gazet i telewizji.

      Usuń
    2. Chyba mam gdzieś fotografię Mariana Zielińskiego. Brat mój w tym czasie podnosił ciężary i zdobywał medale na Mistrzostwach Polski. Musze poszukać w swoich przepastnych archiwach. Nie pamiętam komu brat zostawił tę fotografię, czy jest u mnie , czy wzięła ją córka Czesława. Miłego dnia życzę.

      Usuń
    3. To niesamowite. W tym samym czasie, kiedy ja czytam wiersz Twojego brata, TY o nim wspominasz tutaj...

      Usuń
    4. Czasami zdarza się, ze mijamy się gdzieś na zakrętach. Miłego dnia Słoneczko.

      Usuń
  3. alEllu, uważam, że na tej liście jest miejsce dla Ciebie też. Mało jest tak aktywnych i zaangażowanych w promocję swojego regionu jak Ty. Bez wstydliwej skromności w uznaniu talentu nie tylko literackiego / a jakże!/ ale i plastycznego czego dowodem obrazki w ramkach! O ! Nie licz na potomnych, teraz takie czasy, że trzeba samemu dbać o swoje interesy...hi,hi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bet, lejesz miód na moje serce :) Ale z miejscem na tej liście to przesadzasz, hi, hi... Jednak chętnie znajdę się na liście bardziej do mnie towarzystwem dopasowanej. W zasadzie już jestem - w linkowniach na wielu blogach.

      Powiadasz, że samej trzeba zadbać o swoje interesy? Może notka pt. "O ja wielka!" ;-))))

      Usuń
    2. Tak, komentarz usunęłam aby wypróbować tą opcję. No i chciałam dopisać, że jesteś wielka. Zwłaszcza jak siedzisz na wielbłądzie...hi,hi...Widac to w ramce obok!
      ps nie da się usunąć napisu że usunięto?

      Usuń
    3. Dało się usunąć. Z tego wynika, że tylko autor ma taką możliwość. Komentator chyba nie może usunąć bez śladu.

      Usuń
    4. Właśnie o to mi chodziło, aby to sprawdzić. Komentator niech raczej uważa co pisze bo ślad zawsze zostanie...hi,hi..

      Usuń
    5. Myślę, że to dobre rozwiązanie, bo daje szansę,żeby poprawić komentarz, a ślad po usuniętym sygnalizuje, że odpowiedzi, które są pod usuniętym komentarzem nie są "z gruszki i pietruszki".

      Usuń
  4. O każdym z takich, bodaj i drugoligowych pamiętać potrzeba, bo to ta memoryja właśnie i duma lokalną społeczność cementuje... Całym sercem żem za tem, jak Polska długa i szeroka, a nawet dalej:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wachmistrzu, ładnie i mądrze powiedziałeś o cementowaniu społeczeństwa. To prawda!

      Usuń
  5. Łatwo jest być artystą w stolicy, można nim nawet nie być - ale z powodzeniem go grać. Wbrew pozorom na tak zwanej prowincji poprzeczka jest postawiona znacznie wyżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brunecie, nie pomyślałam o tym. Faktycznie, racja z tą poprzeczką.

      Usuń
    2. Uwielbiam czytać Hrabala - w swoich książkach magluje niemal bez przerwy kwestię bycia sławnym pisarzem w otoczeniu tak zwanego Zadoopia.

      Usuń
    3. A to nie obrazy z Pragi w jego opowiadaniach? Ale nie zabieram głosu, bo nie czytam Hrabala.

      Usuń
  6. Bardzo to Ci się chwali Elu że tak promujesz swoje miasto i ludzi z nim związanych. To raczej rzadko spotykane na szczęście nie u Ciebie.Moda na celebrytki i celebrytów jest żałosna.Tylu prawdziwych artystów robi skromnie swoje ale o nich się milczy bo nie są medialni i nie mają parcia na szkło.Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zupełnie nie wiem, jakim sposobem tak żałosna moda kwitnie w pełnej krasie.

      Usuń
  7. Jesteś zaprzeczeniem powiedzenia, że "cudze chwalicie, swego nie znacie". Choć niewiele mówią mi te nazwiska, to warto wiedzieć, że w Chełmie też rodzą się ludzie, którzy w przyszłości rozsławią imię Polski.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, już rozsławili i rozsławiają.

      Usuń
  8. Myślę, że wielu ludzi, a może nawet każdy najchętniej mieszkałby i tworzył w miejscu urodzenia, które zna dobrze i kocha.
    Jeśli tylko w tym miejscu miałby takie same możliwości, co w większym mieście.

    p.s. fajne te fotki na wielbłądzie i zmienione zdjęcie główne! :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że podobają się zdjęcia. Główne - to wersja letnia nagłówka - w drodze i oazie. Przy kominku zrobiło się za gorąco:)))

      Usuń
  9. W I klasie liceum zmontowałem sobie sztangę. Gdy zaczęły się pojawiać pierwsze efekty przyrostu mięśni i siły razem z kolegami urządziliśmy salę do ćwiczeń w piwnicy. Ci co ćwiczyli np. rwanie, wiedzą co się dzieje, gdy sztanga przeleci nam nad głową - zawodnik wtedy uprawia dziwny taniec aż do chwili, gdy ze sztangą, albo bez niej, zlegnie na ziemi. Takie sztuki zdarzały się często i nieraz były bardzo spektakularne. Ale o ile pamiętam to Marian Zieliński był naprawdę wspaniałym artystą, bo prawie zawsze pokonywał swoją sztangę. Taaaaak ... to był wielki artysta.
    Anzai

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to, że Chełm jest miastem otwartym dla artystów i szeroko pojętej kultury, wiem na pewno. To, że Ziemia Chełmska wydała wielkich i znanych jest także niezaprzeczalne.

      Uważasz, Anzai, że w drugim zdaniu zabrakło słów "także w innych dziedzinach"?

      Usuń
    2. Stylistyka, stylistyką. Pan Zieliński na pewno był wielkim człowiekiem, nie tylko w obszarze sportu. Tak mi się tylko skojarzyło, bo kiedyś trener chciał nam pokazać technikę rwania, i zapomniał, że był już w spodniach, a nie w dresie. Na sali czekała jego dziewczyna, a on podszedł poderwał sztangę, i kiedy przysiadł, spodnie rozleciały mu się razem z majtkami. To był prawdziwy artyzm.
      Co do tekstu, to chyba niczego nie zbrakło, piszesz przecież o "Wielkich Twojego miasta", a takim M. Zieliński przecież był. To tylko ja jestem taki czepialski.
      Anzai

      Usuń
    3. To jest dobrze, tak? Myślałam, że w zawoalowany sposób "czepnąłeś" się stylistyki i już nawet chciałam poprawiać.

      Usuń
    4. alEllu, nie aspiruję do miana wyroczni. Jest super, bo przypominasz o wielu sprawach o któych nie mieliśmy pojęcia. "Czepnąłęm" się tylko ze względu na swoje wspomnienia. Może i lepiej by było coś dodać, coś ująć, ale nie zmieni to tego, że M. Zieliński był nie tylko Wielkim Chełmianinem, ale i Polakiem.
      Anzai
      PS. Jest jeszcze druga czepialska, ta od mrówek o goździków, więc uważaj.

      Usuń
    5. A wiesz, że na Jego pogrzeb w 2005 roku z Chełma jechały tłumy? Pociąg przepełniony, na PKS biletu nie można było dostać. To o czymś mówi, prawda?

      Usuń
    6. Melduje się "czepialska mrówka goździkowa".... wszystko widzę!

      Usuń
    7. Phiii... tylko widzenie? A gdzie czepianie?

      Usuń
    8. Spoko, EURO-spoko... czyham na okazję.

      Usuń
  10. Jeszcze doczekamy się Twojego Honorowego Obywatelstwa. Wtedy przyjadę osobiście do Chełma. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antoni, lepiej nie czekaj, bo nigdy tego miasta nie zobaczysz, hi, hi...

      Usuń
  11. Dla mnie jest to dowód, że kochaz swoje miasto.Pozdrawiam.Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja wiem... czy to kwestia miłości do miasta?

      Usuń
  12. A z Lublina pochodzi poeta Czechowicz,O.Ja też mam się czym pochwalić.Jakub

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Józef Czechowicz, po latach, na nowo jest odkrywany. Podziwiam to, jak znakomicie operował językiem polskim, a uczył się przecież w szkole rosyjskojęzycznej. Znam go głównie z piosenek Marka Grechuty, Grzegorza Turnaua i lubelskiej grupy muzycznej Federacja. Chyba Maryla Rodowicz też sięgała po tekst Czechowicza.

      Usuń
  13. Ja tam za dużo strzępił języka nie będę,ale co muszę bałaknąć,to muszę!O! Wśród osób zasłużonych i wymienionych wyżej brak jednej blogerki,która to nie śpi,nie dojada,a nieustająco promuje w internecie swe miasto,ludzi,Ducha Bielucha,Białego Niedźwiedzia..Gdyby nie Ona,to miasto wielokrotnie ogarnęła by niszcząca ogniowa pożoga,lecz Ona,jako komendantka Straży Pożarnej,odgoniła"czerwonego kura"od bram miasta tak skutecznie,że do dziś czmycha i gubi pióra i kapciory! O!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Cichy... Cichy... Polemizowałabym z Tobą :))) , ale tym razem nie mam za dużo czasu. Pozdrowienia!

      Usuń
  14. Hej Elu!
    Dzięki za wizytę. Oczywiście ten cudzysłów przy KOMUNIE jest potrzebny. Komuna owszem była, le tez było bardzo rozwinięte rzemiosło prywatne! W którym i ja pracowałem. Usługi i produkcja. Komuna padała, ale razem z tym rzemiosłem:)
    Popieram jak najbardziej patriotyzm lokalny. Sztangistę Zielińskiego pamiętam.
    Patriotyzm lokalny jest bardziej namacalny. Rym przypadkowy:)
    Pozdrawiam z mojej małej ojczyzny Żoliborza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia odwzajemniam. Najlepszego! Tobie i Twojej małej ojczyźnie.

      Usuń
  15. Bardzo ciekawy wpis, odwiedzam Lublin i lubię czytać ciekawe opowieści związane z tym miastem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bardzo rzadko bywam w Lublinie. Szkoda, że prawie nic nie mogę o tym mieście napisać. Miałabym zainteresowaną czytelniczkę.

      Usuń
  16. Tyle ciekawostek!!!!Wspanialy wpis.Twoje Nowe ubranko dla blogow-fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się Krystynko, by ciekawie i ładnie było. Dziękuję za pochwałę:)

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.