Etykiety

3 grudnia 2016

Przerwa w adwentowej kontemplacji

Uwaga! Uwaga! DEZUBEKIZACJA! Czy strażak  jest  BANDYTĄ i UBECKIM OPRAWCĄ?


       Strażak to nie ubecki oprawca, by podlegać dezubekizacji, o! Nigdy w historii nie pełnił służby na rzecz totalitarnego państwa, o! Strażak zawsze  - narażając własne życie i zdrowie - służył ludziom, o! Ponad polityką i ponad podziałami ratował życie człowieka i jego mienie oraz walczył z żywiołami, o!  Strażak zawsze był przeciwieństwem tych, którzy naruszali przyrodzone prawa człowieka, o! Strażak w każdym systemie był i jest obecnie w grupie zawodów najwyższego zaufania społecznego, o!

       Projekt rządowy, by obniżyć nabyte uprawnienia emerytalne  także strażakom i renty ich rodzinom, w tym osieroconym po funkcjonariuszach straży pożarnej, którzy zginęli w akcjach ratowniczo - gaśniczych,  jest niesprawiedliwy, niehumanitarny i niespotykany w żadnym kraju na świecie, o! Podobnie nieludzki jest  projekt odebrania strażakowi świadczenia z tytułu inwalidztwa  nabytego w służbie, o!

A dlaczego?  A dlatego, że studiował na uczelni dziś uznanej za totalitarną, o!


       Jako strażak straciłam zdrowie w odpowiedzialnej i stresującej służbie dla społeczeństwa. Dziś - jako oficer pożarnictwa w stanie spoczynku - jestem gotowa stracić nawet życie w proteście przeciwko ustawie w proponowanym kształcie.


Refleksje po przeczytaniu komentarzy.

Dopisek, 5 grudnia 2016 r.

       Jeżeli wśród emerytowanych funkcjonariuszy są  tacy, którzy byli „bandytami i oprawcami”,  nimi niech się zajmie IPN oraz sądy. Jak można stosować odpowiedzialność zbiorową, dotykającą ludzi uczciwych, którzy  z narażeniem życia i zdrowia służyli współobywatelom, a niektórzy nawet czynnie sprzeciwiali się totalitarnej władzy i byli pacyfikowani przez ZOMO!? Jak można za niewinność karać wdowy i sieroty po funkcjonariuszach, którzy stracili życie na służbie!?


Pamiętam, że...
Jesienią 1981 roku podchorążowie Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej zbuntowali się przeciwko decyzji władz PRL by uczelnia podlegała Ministerstwu Spraw Wewnętrznych a nie cywilnemu Szkolnictwu Wyższemu. Rozpoczęli protest i podjęli nieudane negocjacje, a także strajk okupacyjny mający bronić strażacką uczelnię przed „zmilitaryzowaniem”. Kapelanem tych młodych strażaków został ks. Jerzy Popiełuszko. Poza granicami kraju protest ten został określony mianem pierwszego w historii służb mundurowych bloku wschodniego. W Polsce społeczeństwo wywieszało transparenty i plakaty z napisem "nie damy zgasić pożarników". Nie udało się obronić uczelni przed zeMeSWuizowaniem, ponieważ szkoła została spacyfikowana szturmem ZOMO i desantem helikopterowym oddziału antyterrorystycznego. To było preludium stanu wojennego... 
... z epilogiem po latach w wolnej demokratycznej Polsce, jak w podtytule tej notki?

Ciekawostka:
     2 grudnia br. odbyły się obchody 35-lecia strajku w WOSP, które  zostały objęte Patronatem Honorowym Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy. W skład Komitetu Honorowego m.in. wszedł minister Mariusz Błaszczak - projektant ustawy dezubekizującej także strażaków. Tego samego dnia, dokładnie 2 grudnia - jak na ironię - w parlamencie mówił o ciemiężeniu rodaków przez funkcjonariuszy podlegających dezubekizacji i o tym, że sobie mogli inny zawód wybrać. Z ust jakiegoś posła padło też słowo: KACI!

Dopisek II, 6 grudnia 2016 r.
       Drugą refleksją po kolejnych komentarzach jest wiersz Martina Niemöllera - niemieckiego pastora luterańskiego, napisany w obozie w Dachau w 1942 r.

Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było.


Jeszcze jestem, więc PROTESTUJĘ !


Dopisek III, 7 grudnia 2916 r.
Otrzymałam wiadomość z następującym tekstem,  z prośbą o wklejenie do notki.   
         Milicjant, strażak, pogranicznik, strażnik  więzienny... skończył jakąś szkołę czy kurs resortowy, a teraz  to jest  - według obecnego MSWiA -  tożsame ze "służbą na rzecz totalitarnego państwa", bo szkoła czy kurs były dawnego MSW. To gdzie się mieli uczyć? W szkółkach parafialnych? Na Harvard University? Tam nie uczyli pograniczników szyfrować, czy strzelać. Mało tego,  Pan Minister powiedział, że mogli inny zawód wybrać i nie ciemiężyć rodaków.  Rozumiem to tak: po co strzegli granic, łapali bandytów, ratowali życie ludzkie  i gasili pożary? Walczyli z mordercami, złodziejami, żywiołami. Powinni tego nie robić, bo z tym wszystkim zmagali się chyba  ministranci. Siedem pielgrzymek papieskich ochraniały chyba elfy św. Mikołaja i zastępy zuchów PIS.  Jeśli „ciemiężyciele” i „kaci” od 1990 roku nie byli już potrzebni, to trzeba było im to oświadczyć w latach 1990-91,  wyrzucić ze służby i pilnować sobie samemu swojego bezpieczeństwa.  Gdzie byli wówczas obecnie rządzący? Trzeba było być odważnym i mądrym wtedy, i używając wiedzy zdobytej w założonych przez siebie nieresortowych kółkach zainteresowań, pilnować bezpieczeństwa państwa i swojego, a nie zatrudniać w III RP funkcjonariuszy z „trefnych” szkół.  Ot, bohaterowie,  którzy m.in. dzięki wiedzy i  pracy tych, co te „trefne” szkoły i kursy odbyli,  bezpiecznie drogę do sejmu i senatu przebyli. A teraz, jako „jedyni chlubnie narodzeni” chcą karać  oprócz SB-ków  także innych funkcjonariuszy oraz ich rodziny za to,  że się  „w jednej porodówce z SB-kami urodzili”.

alEllu, piszesz w notce o strajku podchorążych WOSP w 1981 roku. Poznaj nazwiska łamistrajków, bo jeden z nich jest dzisiaj hołubiony przez obecną władzę i postawiony na bardzo wysokim stanowisku. Szkoda, że nie napisałaś o protestach strażaków także w jednostkach terenowych, co w służbach paramilitarnych było nie lada wyzwaniem. Główni organizatorzy (wszystkich protestujących przecież nie mogli zdjąć)  znikali z dnia na dzień. Ten z Twojego miasta też przecież przepadł gdzieś. Pozdrawiam, Andrzej z Lublina.

2 grudnia 2016

Ku pamięci dla potomności "smartfonowej"

Księga tradycji i zwyczajów świąteczno - noworocznych. 


                Pod notką pt. „Reklama dźwignią świąt!” niektórzy komentatorzy wspomnieli o Świętach Bożego Narodzenia z dawnych lat. Ktoś nawet napisał w komentarzu, że z nostalgią powraca do „komuszych” świąt, pełnych rodziny i bliskich oraz wspólnego kolędowania.  Postanowiłam więc m.in. te „komusze” święta przypomnieć i ponownie wystawić „Księgę tradycji i zwyczajów świąteczno - noworocznych”. Ta praca zbiorowa tworzona była pięć lat przez stałych Posiaduszkowiczów, a także Gości przejazdem czy przelotem tu bywających. Poszczególne jej części prezentowałam rokrocznie w grudniu. Teraz, po kilkuletniej przerwie, zamieszczam całość. Może akurat przeczyta ją pokolenie SMS i Skypa, nie wiedzieć czemu uważające, że w PRL tylko ocet panował, a tradycje zwalczała komuna.

Autorzy bożonarodzeniowych wspomnień natomiast przypomną sobie, jak cenną pracę włożyli w powstanie księgi, ratowanie tradycji oraz prawdziwej - niekomercyjnej - wartości Świąt Bożego Narodzenia.

Za to należy się  im ogromna wdzięczność. Nie bardzo wiem tylko, kto i kiedy ją okaże...

Najważniejsze, że w Internecie podobno nic nie ginie, więc nasza Księga może na smartfony trafi, o!



Świąteczna Księga Tradycji - cz. I
Świąteczna Księga Tradycji - cz. II
Świąteczna Księga Tradycji - cz. III
Świąteczna Księga Tradycji - cz. IV
Świąteczna Księga Tradycji - cz. V



22 listopada 2016

Reklama dźwignią świąt!

BRAWO MY!


doczekaliśmy się czasu
kiedy wiele jest hałasu
euro - klasa
ród stateczny
w ruch wprawiony przedświąteczny
już w marketach choineczki
w koszach misie i laleczki
mako - serów pełne puszki
przytulanki do poduszki
mydło, szydło i powidło
a do tego smarowidło
i na pięty i na liczka
brokatowa puderniczka
nawet kapcie  z cekinami
hit za hitem nad hitami
wszędzie gwiazda betlejemska
ta na klapkach
wprost nieziemska



trele trili trele bęc
od tandety można pęc

trele trili tra ra ra
idą święta
hop hura!




       Szybko minął czas ciszy i zadumy oraz spacerów po cmentarzach.  Zaraz po wypaleniu się zaduszkowych zniczy i przetopieniu przeterminowanych czekoladowych zajączków na mikołaje, pełną parą ruszyły święta Bożego Narodzenia.

Na centralnym placu Brukseli już pojawiła się wysoka na ponad dwadzieścia metrów choinka. Gdzieś niebo rozświetliło się dronami.  Nastąpił szturm na galerią handlową. Walka stoczyła się o kubełek kurczaków za złotówkę.

Nasz styl na święta ma być stylowy, o! Boże Narodzenie cudnie stylowe - to smartfoneria. Konieczny więc smartfon mniam z choinką. Kierowcy i elfy wyłamują się jednak i wybierają mniam napój. Głośno o nim śpiewają. Ale tylko 56 elfów. Pozostałe lubią popijać coś innego? Muszę zajrzeć do sprawozdań Głównego Urzędu Statystycznego.

Na święta trzeba cieszyć się, jak dziecko. Pomogą w tym klocki za 29 złotych. Nie może także zabraknąć czegoś, co nie wiem, czym jest, ale nazywa się „telelokokoki”.  Czy to drogie? Na szczęście tanio można zapłacić za telewizję, internet i telefon. To specjalny pakiet na święta!

W ten magiczny już czas połączy nas mini ratka, ale trzeba zmienić opony na świąteczne, a przedtem spoglądać przez okno na padający śnieg. Należy tylko zważać, by szyby w mroźne wzory były oświetlone choinkowym łańcuchem lampek.  Zamiast śniegu, może być piana gaśnicza, jak to się zdarzyło w Kaliforni. Warto wykorzystać ten patent w regionach bezśnieżnych. 

Dom oczywiście musi być przygotowany! W przygotowaniach pomoże przeceniony zestaw budowniczego oraz oferty „wow”. W ramach "łał" na święta niezbędna jest lodówka i gotówka czyli  2500 złotych  za darmo - by żyć po swojemu, co znaczy - z pożyczką. Tylko trzeba specjalnym psikaczem oczyścić zatoki, pamiętając, żeby zasięgnąć opinii lekarza lub farmaceuty, gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża świętom, życiu lub zdrowiu. 

Można też oszczędzić 400 złotych rejestrując kartę w odpowiedniej sieci komórkowej, by dodatkowo żyć z pomysłem i nie zapomnieć o prezentach. Ho! Ho! Ho! Najlepsze na świecie pomysłowe prezenty  znajdziemy w telewizji cyfrowej.  Nędzna choineczka, która oklapłaby przedwcześnie,  dzięki telewizyjnej cyfrze zamieni się w okazałe, bogato zdobione drzewko. Aby się rozświetliło, pani z panem muszą połączyć się przy pomocy przewodów z wtyczkami. I będzie trzy razy bardziej, 50 giga i 500 złotych na święta. Kto chce - zgodnie z tradycją - nowocześniej, to pomoże w tym świąteczny światłowód. Wtedy Boże Narodzenie stanie się takie światłe w swej nowoczesnej  tradycji...


Drodzy Posiaduszkowicze.

       To żadne moje wymysły. Pisałam na podstawie notatek sporządzonych podczas oglądania jednego bloku reklamowego w telewizji. Wszystko, co najważniejsze - dwukrotnie powtarzane - zrozumiałam zrozumiałam! Nawet skoczę skoczę po złotą tabletkę na przypalone patelnie i niebieską pastylkę na potencję dla dziadka oraz do udekorowanego zielonym pnączem krematorium na dni otwarte. W międzyczasie zarejestruję zarejestruję drugą kartę, aby mieć dodatkowe 1000 złotych na esemesy z życzeniami. 

A na święta już zapraszam zapraszam. Tylko przynieście przynieście super mniam prezenty!

Brawo Wy!

Obiecuję, że będę stylowa i jak supermarket gotowa gotowa!

Brawo Ja!