21 czerwca 2021

Aktualności

 

       Zewsząd słyszę, że doskwierają upały. Mnie jednak wręcz pomagają. Wreszcie w domu mam temperaturę dobrą dla mnie, czyli 24 stopnie. Zaczęłam ubierać się normalnie w letnie i ładne bluzki oraz sukienki, które dotychczas musiałam przykrywać ciepłymi bluzami albo swetrami, a najlepiej długim szlafrokiem z polaru, żeby dolne partie ciała nie pozamarzały. Dodatkiem były i sprawdzały się także ciepłe portki dresowe.

Łazienkę musiałam dogrzewać elektrycznie, aby nie zaziębić się po wynurzeniu z ciepłej wody w wannie lub wyjściu spod prysznica. Z czasem nauczyłam się ubierać w barchany, wełny i polary w zaparowanej kabinie prysznicowej, zanim z niej nos wysadziłam. Obowiązkowo też - jeszcze w brodziku - wkładałam skarpety.

Od trzech dni - wszystko, w co byłam zakutana w maju i przez trzy tygodnie czerwca - poszło do kąta i niech tam siedzi na grochu jak najdłużej. Mogłam wprawdzie ogrzewać się ogniem kominka, ale bałam się, by nie namierzył dymu z komina jakiś dron, bo kara mogłaby być dotkliwa.

 

       Przyjęłam dwie dawki szczepionki przeciwko covid. Mogę więc wybrać się na wakacje. O ile tęsknię za przestrzenią, powietrzem, zwiedzaniem i nie robieniem zakupów oraz nie przygotowywaniem posiłków, o tyle odstręcza mnie myśl o podróżowaniu w czasach pandemicznych. Boję się często zmienianych przepisów, w zależności od priorytetów rządu danego kraju lub populistycznych wymysłów polityków zupełnie nie opartych na analizach pandemicznej sytuacji czy konsultacjach eksperckich.

Przenoszę się więc nad morze na wczasy wagonowe PKP. Bezpieczne, bez tłumów, radosne i beztroskie.





       Długo nieobecny na „Posiaduszkach” Druh Mirek serdecznie wszystkich pozdrawia. Zapewnia, że odwiedza nasze blogi oraz przeprasza,  że nie wpisuje komentarzy.  Życzmy mu zdrowia, aby znowu powrócił do komentowania.



       Posiaduszkowiczom
roztapiającym się z powodu upałów życzę wytchnienia, sama zaś - zanurzona w miłej retrospekcji - z plaży wskakuję wprost na sanki.





Przegrzanym - dla ochłody - dedykuję zdjęcie:



15 maja 2021

Zagadki

1. Idziesz do sądu w sprawie kary za brak maseczki i sąd uchyla sprawę, uzasadniając, że nakaz noszenia maseczek jest niezgodny z prawem. Do sądu jednak bez maseczki nie wejdziesz.

Zagadka: czy można podać sąd do sądu za rekomendowanie postępowania niezgodnego z prawem?

 

2. Od 15 maja w całym kraju środkami transportu publicznego można przewozić w tym samym czasie, nie więcej osób niż wynosi 100 procent liczby miejsc siedzących lub 50 procent liczby wszystkich miejsc siedzących i stojących (przy zachowaniu 50 procent miejsc siedzących niezajętych).

Zagadka:  ???

 

3. W restauracji zajęty może być co drugi stolik, odległość między stolikami musi wynosić co najmniej 1,5 m. 

Zagadka:  Jaką rolę epidemiologiczną spełniają co drugie niepotrzebne stoliki? 

 

4. Zgłoszono  lekarce rodzinnej w publicznej przychodni ciężkie objawy poszczepienne, z podkreśleniem tych, które nie ustępują /szum w uszach i nadciśnienie, a także ogromne zmęczenie, pogorszenie widzenia i słuchu oraz „dziwna” neurologicznie głowa/  i zapytano, czy wobec tego należy przyjąć drugą dawkę szczepionki? Lekarka z tytułem doktora nauk medycznych telefonicznie poradziła, by zgłosić to na infolinię. 

Zagadki:

a/ Czy infolinia Narodowego Programu Szczepień diagnozuje i leczy?

b/ Czy na infolinii telefony odbierają specjaliści od szczepień, którzy prowadzą naukowe doradztwo?  

 

Połączenie z infolinią? Śmiesznie i strasznie!

25 kwietnia 2021

Szkolne dylematy i dziecięce strachy

Hej ho! Do szkoły by się szło albo lepiej nie? 

       Najlepsze, co mnie spotkało w czasie pandemii, to zamknięcie szkolnego internatu znajdującego się po sąsiedzku. Chociaż lubię młodzież i młodzieńczą wrzawę, to jednak cisza i spokój są przyjemniejsze. Poza tym na osiedlu zrobiło się czyściej. Znikły pety oraz puszki i butelki po napojach pozostawiane przez uczniów we wnękach klatek schodowych oraz na podwórku. Nie fruwają kolorowe torebki po chipsach, murki nie są pozalewane moczem. Do osiedlowego sklepu nie przychodzą grupami młodzieńcy - bezmaseczkowcy, a na ulicy nie parkują samochody podskakujące od muzyki włączanej na cały regulator, którą w domu było słychać nawet przez zamknięte okna. Podczas lockdownu mogę upajać się dźwiękami, które lubię i oglądać telewizję bez zagłuszającego „umpa… umpa”. Wcześniej często nie słyszałam własnych myśli. Nawet ptaszki nie lubiły przycupnąć na okolicznych drzewach i pośpiewać.

        Gdy wiosna zaczęła nadchodzić, a słońce coraz śmielej świecić, wyruszyłam na wspaniały teren do spacerów. Wystarczy przejść przez ulicę, minąć internat, szkołę oraz halę sportową, by za bramą zdjąć maseczkę i zacząć oddychać pełną piersią. Zieleń, przestrzeń, czyste powietrze i pustka…

Jeszcze tylko obejrzałam się, by zrobić zdjęcie widoku za plecami, po czym wdrapałam się na skarpę otaczającą piłkarskie boisko.



Oto zdjęcia z mojego bezmaseczkowego spaceru, a właściwie sprężystego marszu. Po nabraniu sił może nawet tutaj pobiegam?











       Koło boiska spotkałam dwóch chłopców z plecakami. Natychmiast założyłam maseczkę i zapytałam, czy mają jakieś zajęcia w szkole.

- Nie! Dotleniamy się! - Odpowiedzieli.

- Zapewne tęsknicie już za szkołą. - Kontynuowałam.

- Tęsknimy, ale nie chcemy wracać w tym roku szkolnym. Dopiero od września. Teraz stresujemy się i martwimy o oceny, ponieważ straszą nas ostrym nadrabianiem materiału, jeśli minister szkoły w maju otworzy.

W oczach chłopców widać było żal i strach przed tym nadrabianiem, więc nie kontynuowałam rozmowy, aby ich bardziej nie zasmucić.  Życzyłam więc powodzenia i zdrowia, a w myślach zadawałam sobie pytanie, czy w tak ciężkiej psychicznie dla uczniów sytuacji szkolnictwo nie powinno przyjąć łagodniejszej, a nawet całkiem innej  taktyki? Może w pierwszym rzędzie zajęcia poprawiające kondycję psychiczną? Może nacisk na aktywność fizyczną? Może więcej lekcji laboratoryjnych z ciekawymi doświadczeniami? Może na historii, WOS-ie czy geografii  zastosować jakieś techniki obrazowania?

Przecież podstawa programowa nie ucieknie. Wszystkiego można nauczyć się w przyszłości. Wiedzę da się uzupełnić stopniowo… Łagodnie… Bez stresujących nacisków na szybkie nadrabianie. A w ogóle co to za słowo to NADRABIANIE i dlaczego się nim dzieci straszy? Może wyrzucić je w ogóle ze słownika?

Żal mi się zrobiło uczniów, na których w pierwszej części notki trochę ponarzekałam. Szczerze żal…

 

***

       W ramce „Zdjęcia google” dodałam album „Chełm. Dzikie Pole przy ul. Wiejskiej Batorego, Wyszyńskiego oraz tereny szkolne i MOSiR” - https://photos.app.goo.gl/RsVTYptLj3B5qpbW6