Ach... Jak ja lubię słowotwórstwo...
To NIEWIADOMOPOCOŚKI.
Ucieszyło mnie, że w swojej publikacji Autorka wspomniała także o mnie - osobie gromadzącej nieprzydatne praktycznie drobiazgi. Latami szuflada zapełniała się piórkami, listkami, kasztanami, kłosami zbóż, różnym ziarnem i nasionami, ładnymi papierkami i koronkami odciętymi ze starej koszuli nocnej, kawałkami korka, resztkami połyskujących nitek, nieszablonowymi guzikami, etc... etc...
Gdy przyszła ochota na robótki, cały ten "niewiadomopocośkowy raj" przekształcał się w takie oto kolaże:











