8 października 2012

Historia samotnego polana

Prezent dla „kominka” od Jadwigi Borkiet



       Członek pewnego kościoła, który wcześniej aktywnie uczestniczył w jego spotkaniach, przestał  na nie przychodzić. Po kilku tygodniach pastor postanowił go odwiedzić. To był chłodny wieczór. Pastor zastał go w domu, siedzącego samotnie i wpatrującego się w ogień na kominku.
Odgadując powód  wizyty pastora, mężczyzna przywitał się z nim, poprowadził go do dużego krzesła na wprost ognia i czekał. Pastor usiadł wygodnie ale nic nie mówił. W grobowej ciszy wpatrywał się w płomienie igrające wokół polan.

Po kilku minutach, pastor wziął jedno z płonących polan, ostrożnie wyjął jasno płonące drewno i położył je samotnie z boku płonącego stosu. Potem usiadł, nadal milcząc, na swoim krześle. Gospodarz patrzył na to w cichej fascynacji.

Płomień wokół polana zaczął przygasać, pojawił się jeszcze jeden rozbłysk po czym zgasł zupełnie.  Wkrótce polano było zimne i "martwe jak gwóźdź". Nie padło żadne słowo poza wstępnym powitaniem.
Tuż przed tym zanim pastor zaczął zbierać się do wyjścia podniósł zimne, martwe polano i umieścił je ponownie w środku ognia. Natychmiast zaczęło się ponownie palić wydzielając wokół światło i ciepło. Gdy pastor podszedł do drzwi gospodarz powiedział: "Bardzo dziękuję za Twoją wizytę a szczególnie za płomienne kazanie. Wrócę do kościoła w następną niedzielę."

Autor nieznany.
Tłumaczenie Jadwiga Borkiet.

44 komentarze:

  1. ale mi się to dzisiejsze kazanie u Ciebie podobało ;), dobrego tygodnia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się podoba, ma głębokie przesłanie i skłania do ciekawej dyskusji.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. No to sobie pogadali Piotr z alEllą tak jak Pastor z Wątpiącym. Piękne komentarze dwa.

      Usuń
    2. Bet - dlaczego nam przeszkodziłas ?.

      Usuń
    3. Już dawno sobie poszłam...wcale nie przeszkadzam.

      Usuń
  3. Już kiedyś na czyimś blogu czytałam te przypowiastkę. Wydaje mi się, że i wtedy przypomniał mi się fragment wiersza Majakowskiego: "Jednostka – zerem, jednostka – bzdurą, sama nie ruszy pięciocalowej kłody,choćby i wielką była figurą, a cóż dopiero podnieść dom pięciopiętrowy". Tak samo jest z działalnością jednostkową. Dopiero w dużej grupie można coś osiągnąć.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie na onetowym "kominku" czytałaś, bo jest Twój komentarz.

      Usuń
    2. "w grupie", Anno, jakoś mi się niefortunnie rymuje...

      Usuń
  4. Opowiastka z gatunku podtrzymujących na duchu i dających tzw motyw. Pozdrawiam. Vale!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego przeniosłam ją z Onetu, żeby się nie zagubiła.

      Usuń
  5. Na pewno oryginalne i dające sporo do myślenia.

    Elu. Gdybyś bliżej mieszkała to balik bym Ci przyniósł. To pewne.
    Dziękuję za recenzję. Gratuluję spostrzegawczości. Masz rację.
    Mam nadzieję, że może ktoś to przeczyta z organizatorów.
    I jeszcze to, że sprawdzali systematyczność prowadzenia bloga.
    Dziękuję za cenne uwagi. Właśnie oto chodzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze uważam, że ten dobrze robi, kto nie tylko wszystko chwali, ale też konstruktywnie skrytykuje, a czasem nawet opierniczy.

      Usuń
  6. Gestem czasami można więcej powiedzieć niż słowem. To tak jak z małżeństwem, aby ogień palił się ciepłym płomieniem, ludzie muszą być razem. Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego tak często słowo pisane jest odbierane niezgodnie z intencją. Nie widać po prostu gestu, wyrazy twarzy...

      Usuń
    2. To tak jak z wspomnieniami, musimy o nich mówić, aby zapamiętać, czyli do ognia wrzucać głownie, które żarzą się na nowo. Wszystkie nasze rodzinne dokumenty są w Archiwum Wschodnim w Warszawie. Przyjeżdżał do ojca historyk, który kopiował, fotografował i zabierał do przetworzenia. Kilka razy robił z ojcem wywiad. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Sporo osób mówi, że nie należy zagłębiać się we wspomnieniach, tylko iść do przodu, depcząc wszystko za sobą. Pewnie, że do przodu, ale pamieć i historia powinny być w życiu obecne.

      Nauczyłam się na pamięć i ciągle pamiętam:
      „Moje dziecko, nie bój się, nie jesteś sam (...) Niech twój kraj szemrze wam swoją historię... Bo kto nie zna swojej przeszłości, nie ma przyszłości.”

      Usuń
  7. bardzo ciekawe i pouczające to kazanie. Daje wiele do przemyślenia. POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet, gdyby przekornie pomyśleć, to też warte przemyślenia.

      Usuń
  8. To wielka sztuka powiedzieć tak dużo nic nie mówiąc. Nie na darmo stare porzekadło głosi, że milczenie jest złotem.
    No...ale aby taką przemowę zrozumieć trzeba użyć rozumu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę,że także czegoś innego. Niektórzy np. czytają nawet między wierszami, bezbłędnie odczytują intencje i chyba nie robią tego samym rozumem.

      Usuń
    2. Tak,tak oprócz rozumu potrzebna wrażliwość, serce a nade wszystko inteligencja.

      Usuń
    3. I to ten szczególny rodzaj inteligencji.

      Usuń
  9. Już komentowałem , niestety komentarz nie chciał się wyświetlić.
    Powtórka.
    Bardzo pouczające opowiadanie ,gdyby tak dotarło do polityków i zostało zrozumiane
    to mielibyśmy w Polsce niezłe ognisko.
    Pozdrawiam z nadzieją że tak będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bob, rozumiem, że ognisko w sensie pozytywnym. Bo "podpalania" Polski to już dosyć raczej mamy.

      Pozdrawiam płomiennie.

      Usuń
  10. 'Gdzie człowiek człowiekowi wilkiem
    Gdzie owca pasterzowi lwem
    Gdzie jastrząb dla gołębi Ojcem politykiem
    Mrowisko ostatecznym złem'

    (z Klaterowych iuvenilli)
    buzinki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andrzeju - Art Klaterze, nie zgadzam się na takie potraktowanie mrowiska ;-)
      To doskonale zorganizowana społeczność.

      Usuń
    2. Właśnie! Ta bezlitosna i ostateczna doskonałość i... da ist Der Hund begraben...

      Usuń
    3. Muszę u Iw zamówić tłumaczenie. Ciekawe, czy dużo policzy? Ale trudno, muszę zapłacić, jeśli chcę rozumieć swoich Gości. Nie ma lekko ;)

      Usuń
  11. życzę spokojnego tygodnia pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli w znaczeniu: beznamiętny, wyciszony, kontemplacyjny, medytacyjny, refleksyjny, oniemiały, cichy, głuchy, bezludny, pusty, powolny, flegmatyczny, niejaskrawy, niezmienny, apatyczny, melancholijny, ... to bardzo proszę, Agatko, o inne życzenia ;-) :-)

      Usuń
  12. Czytam po raz kolejny,ale z przyjemnością
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, by przyjemność była w tym, co się robi i czego się doświadcza.

      Usuń
  13. Kazanie było rzeczywiście płomienne i niezwykle żarliwe :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najważniejsze w tym "kazaniu" jest jeśli nie konieczność to przynajmniej próba przemyślenia tematu. Życie i tak będzie się toczyć dalej ale ja myslę, że czym człowiek starszy tym bardziej refleksyjny.

      Usuń
    2. Moja refleksja jest taka, by człowiek nie izolował się...

      Usuń
  14. kazanie było żarliwe poprawię się o komentarze poprawne.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrowienia odwzajemniam, Agatko. Każdy komentuje, jak chce i jak potrafi, oraz jak czas pozwala. Na posiaduszkach przy kominku wszystko może się zdarzyć, a goście bardzo zacni tu bywają:)

      Usuń

  15. Elu!
    U mnie na blogu możesz zobaczyć na bieżąco przebieg BLOG FORUM GDAŃSK 2012!
    To jest w okienku na dole na samym końcu wpisu. Konferencja rozpoczyna się 13 października o 10 tej rano w Gdańsku. A kończy się 14 po południu.
    Zapraszam do mnie na transmisję!
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że będzie transmisja. Dziękuję za powiadomienie. Życzę owocnego uczestnictwa w Blog Forum. Niechaj będzie pod hasłem: nikt nie jest ZEREM ani jako człowiek, ani jako początkujący bloger,o! Precz z hasłem "od zera do bohatera"! I o! O już!

      Usuń
  16. Ujmująca apologia siły, jaką daje wspólnota:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krzysiek Kupiński,
      a ja myślałam, że to nie jest obrona z usprawiedliwieniem siły.

      Usuń