5 stycznia 2011

Prywatka choinkowa u strażaka


16 grudnia 2010


         Pewien strażak, w swoich kawalerskich czasach, pomieszkiwał w remizie strażackiej w przydzielonym służbowo pokoiku. Ciężki to był żywot z dala od mamy i taty. Umilał więc swój wolny czas, jak potrafił najlepiej. Szczególnie upodobał sobie prywatki z efektami specjalnymi przy choince, a choinka jego była niezwykła. Może nie tyle sama choinka, co jej przyozdobienie. Tak bowiem ubrać choinkę, jak strażak nikt inny nie potrafił. Wiedzę o ubieraniu jodły, sosenki czy świerku posiadł podczas gaszenia różnych pożarów, w tym szczególnie pożarów choinek. Zauważył bowiem, że czasami z dużego ognia na choince, żadnego poważniejszego w skutkach pożaru nie było, a drzewko ocalało wraz z wieloma  ozdobami, gdyż ogień sam znikł, zanim jeszcze straż pożarna przyjechała.
       Ciekawski to był strażak, więc zawsze wypytał, czym choinka była przystrojona, o której godzinie się zapaliła, od czego, jakie efekty pożarowi towarzyszyły. Zaobserwował też, w jakiej odległości od różnych palnych elementów wystroju w mieszkaniu choinka się znajdowała.
       Zakupił świeżo ścięte drzewko, odpowiednie ozdoby, najpierw poeksperymentował trochę, poobserwował na neutralnym terenie co i jak się pali i choinkę w wydaniu „specjalnym” ustawił w swoim pokoiku. Teraz tylko telefon do dziewczyny i ognista  prywatka przy choince będzie jak… talala!
       Przepisu na to „prywatkowe” strojenie choinki nie podaję, aby ewentualnemu nierozsądnemu czytelnikowi nie przyszło do głowy wypróbować w domu. Strażak to co innego (choć  w żadnym wypadku  nie pochwalam), zwłaszcza mieszkający w remizie.
       Ładne dziewczyny do niego przychodziły i lubił się z nimi zabawiać. Zawsze miał jednak opory przed zgaszeniem światła w odpowiednim momencie prywatki. Poeksperymentował więc wcześniej także z żyrandolem i tak go przysposobił, że światło gasło, gdy rzucił majteczkami lub biustonoszem.

    Kiedy już było ciemno, a dziewczyna rozebrana, niepostrzeżenie podpalał choinkę, która w jednej chwili - efektownie - na całej swojej wysokości stawała w ogniu… po czym albo sama gasła, albo po dokładnie przewidzianym czasie została potraktowana gaśnicą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.