1 sierpnia 2013

Nie chwal dnia przed zachodem słońca

        Po co się przedwcześnie cieszyć z czegokolwiek, skoro można zapeszyć. Tak i ja, chyba zapeszyłam. W tekście pt. Odliczanie sposobem na ogrzewanie  chwaliłam pewne biuro podróży za uruchomienie na jego stronie Strefy Obsługi Klienta, gdzie znajdują się niezbędne informacje związane z zakupionym wyjazdem. Między innymi: obowiązujące limity bagażowe, możliwość rezerwacji miejsca w samolocie na rysunku jego wnętrza, godziny odlotu i przylotu, status dokumentów podróży i wpłat.

       W związku z tym, że 1 sierpnia upływał termin opłaty mojego wyjazdu, w ubiegłym tygodniu przelałam odpowiednią kwotę. Odczekałam kilka dni, aby przelew miał wystarczająco dużo czasu na przebycie długiej, zapewne pełnej zakrętów, radarów, zaporowych belek i czerwonych świateł  drogi z banku do banku i zalogowałam się do mojej strefy w biurze podróży, aby nacieszyć oczy zaksięgowaną kwotą pieniędzy oraz swoimi podróżnymi dokumentami.


       I co? Buch! Łup! Trach! Bach! Krew zalewa mi mózg. Nogi robią się, jak z waty, a ręce drżą, niczym alkoholikowi. Przedsionki sercowe dostają migotek, a komory za chwilę porozrywają się na strzępy. Widzę komunikat: Rezerwacja anulowana! No, tak... Wczasy zarezerwowane w styczniu anulowali teraz, gdy już dostali wszystkie pieniądze ode mnie. Jakim prawem bez uprzedzenia i żadnej informacji o przyczynie oraz zamiennych propozycji? Takie i podobne pytania mnie nurtują i przeróżne głupie myśli przychodzą do głowy. Spieniona krew zdaje się wypływać mi uszami i nosem. 


Wielbłąd Gniazdownik
Z za kominka wyskakuje gniazdujący tam Wielbłąd, który już niedługo miał mnie ponieść na piaski Sahary, i wachluje litościwie swoimi rzęsami. Niewiele pomaga! Zdenerwowana, nie potrafię nawet odnaleźć formularza kontaktowego, adresu i telefonu do biura podróży. Chcę już pisać skargę na pana premiera i wszystkich świętych. Wreszcie znajduję. Przez długi czas nie mogę się dodzwonić. Łączę się z gadającym ciągle to samo automatem umilającym mi czas muzyczką. Piszę więc emaila i dodatkowo wypełniam formularz kontaktowy. Odpowiedzi brak! Wreszcie udaje mi się dodzwonić. Sympatyczny pan o miłym głosie bardzo przeprasza i wyjaśnia, że mają błąd w systemie. Ufff... Co za ulga...




      Rozumiem awarie, ale - do licha i jasnej ciasnej nędzy - czy to takie trudne zamieścić na zepsutej stronie słowa:  BŁĄD SYSTEMU a nie REZERWACJA ANULOWANA?!


       Co się porobiło na tym świecie, że człowiek człowiekowi - zwalając winę na nieczułą informatykę - potrafi zgotować taki stres? Coś mi się wydaje, że to nie systemy i komputery nękają ludzi, a homo sapiens zgubił człowieczeństwo albo sapiens  przy ich obsłudze. Kij z taką ewolucją, o!






76 komentarzy:

  1. Nieeee ewolucja niech zostanie ale ludzie muszą mieć zawsze włączone myślenie. W dodatku myślenie o innych ludziach.
    Najlepszy system będzie szwankował jeśli zawiodą ludzie. To dotyczy każdego systemu, tego śmieciowego też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej jednak sapiens się zatraca stopniowo. Może człowiek uważa, że to komputer ma być rozumny, a ludzie tylko od guzików, przycisków i klawiszy?

      Usuń
    2. W każdym razie, uważam, że należy się odszkodowanie za stracone nerwy i telefony. Może dwa dni pobytu gratis?

      Usuń
    3. Pan mi powiedział, że było bardzo dużo telefonów, dlatego tak trudno było o żywego człowieka w słuchawce. Przypuszczam więc, że zbankrutowaliby - dając wszystkim po 2 dni gratis. Z drugiej strony jednak, najwyższy czas, aby i u nas zaczęły obowiązywać standardy europejskie. Takiego szarpnięcia zdrowia nie powinno się darować. Nie wiem, jak inne narodowości, ale np. Hiszpan już by zlecił tę sprawę do biura prawnego i odszkodowanie za atak nerwowy, jakiego doznał, murowane.

      Usuń
    4. Kto wie, może u nas też by się tak skończyło? Odszkodowania za błędy medyczne już się udaje wygrywać, więc może i straty moralne da się wyprocesować?

      Usuń
    5. Tak, tylko droga sądowa zbyt długa i uciążliwa dla poszkodowanego, więc żałując swoich nerwów i czasu nie domaga się zrekompensowania szkód, jeśli materialnie szkoda niewielka, np. cena połączeń telefonicznych, jak w moim przypadku. Poza tym trzeba jeździć do miejsca siedziby tego, kto szkodę wyrządził. Komu by się chciało?

      Usuń
    6. A Hiszpanowi by się chciało?

      Usuń
    7. Telefonuje tylko do swojego biura prawnego (jest ich pełno w Hiszpanii) i niczym sam się nie zajmuje. Biuro tylko poprosi np. paragon ze sklepu, dowód wpłaty czy coś tam, np. w tym wypadku biuro poprosiłoby o to zdjęcie - printscreen - na dowód. Udowadniać, w jakim stopniu się zdenerwowałaś i jak to wpłynęło na zdrowie nie ma potrzeby, bo "nerw" jest "nerw" i jest oczywisty.

      Usuń
  2. Mam nadzieję, że nadejdą takie czasy, jak u mnie w pracy. Serwisowanie na linii płyt głównych komputera polega m.in. na opisywaniu statusu płyt. Procedura jest podobna do wizyty u lekarza, gdzie lekarz na pacjenta (czyli płytę) ma kilka minut, a potem kilka razy dłużej męczy się nad zarejestrowaniem swoich czynności w komputerze. Nie jest tajemnicą, że najwięcej błędów popełniają ludzie, stąd też oprogramowanie, które wykryje błąd ludzki informuje następnego serwisanta na linii tak: "Bardzo możliwe, że Twój kolega Nr 3Txxxx popełnił błąd, nie podejmuj więc żadnych czynności przed skontaktowaniem się z nim". Wtedy z reguły piszemy e-maila do kolegi, który czasami siedzi obok nas, ale taka procedura.
    Może też nadejdą takie czasy, że jakiś inny komputer powiadomi Cię, że: "Bardzo możliwe, że komputer Nr xxxxx popełnił błąd ...". Tylko po co do tego wszystkiego potrzebni są jeszcze ludzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele rozumiem, Anzai, z tego co piszesz. Na mój babski rozum, to komputerem zarządza człowiek. Co by to było, gdyby systemy dawały, jakie chcą komunikaty? Zaglądasz na swoje szwajcarskie konto bankowe, a tam komunikat: pieniędzy niet,konto anulowane.

      Usuń
    2. No właśnie, a za chwilę, dostaję e-maila: "Przepraszamy komputer się pomylił, właśnie został przerobiony na kosiarkę", i ... zdjęcie kosiarki.
      Podpisano: drugi komputer

      Usuń
    3. No tak, trzeci mógłby np. zastrajkować i napisać 21 postulatów

      Usuń
    4. Trzeci mógłby wysłać do Ciebie sweter , właśnie zrobiony na drutach.
      Nie przeskoczysz;)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  3. Wypić czego zacnego na nerwów ukojenie, a jak nie pomoże, to powtórzyć...:) Do skutku:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wachmistrzu, a za co taka kara? hi, hi...

      Usuń
  4. No tak, nie chwali się dnia przed zachodem słońca a męża przed zgonem. Ale można przez takich pracowników dostać normalnie zawału. Ja ostatnio opitoliłam panią w swoim banku - zrobiłam przelew, a za dwa dni dostałam
    wydruk, że wpłata odroczona. Oczywiście bystrutko pomyślałam,że to pewnie dlatego, że przelałam o 90 groszy mniej niż powinnam i adresat wstrzymał mi przyjęcie przelewu. Pognałam do nich i nawsadzałam serdecznie, że zamiast wstrzymać przelew mogą mi przecież doliczyć tę kwotę do następnego rachunku. Ale to nie była ich radosna działalność, tylko mojego banku, który coś sobie w systemie zmieniał, więc tego dnia wcześniej niż zawsze zakończył urzędowanie, ale się tym nie pochwalił na swej stronie, tylko dał adnotację, że wpłata odroczona.
    Pani w moim Banku też się dostało, jestem po prostu siekierowata ostatnio.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę, Anabell, że dopóki nie będą wszyscy domagać się rzetelności w każdej dziedzinie życia i egzekwować normalność, to nie jeden zawałowiec zejdzie z tego świata z powodu ignorancji i niekompetencji różnych urzędników.

      Usuń
  5. Sprawdzam, czy "się wgryzła". Jak się okaże, że nie to możesz wykasować koma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hurra! Wgryzła się! Niestety nie chce "bez komentarza", nawet go nie wącha. Czekam kiedy zacznie gryźć nazwę bloga.

      Usuń
    2. Wgryziona, ale na pasku przy nazwie Twojego bloga jeszcze szara. Chyba, że dałeś szarą i tak ma być. Bo to dwie niezależne od siebie favikonki.

      Usuń
    3. Ta szara była na początku rysowania faviconki (chciałem sprawdzić, czy to działa, dopuszczalny rozmiar, itp.) Potem ją skasowałem, i wprowadziłem kolorową, ale chyba się gryzie nadal.

      PS. Nie pamiętasz może jaki maksymalny rozmiar obrazu może być w dodatkach (tam gdzie archiwa)?

      Usuń
    4. Anzai, te dodatki (masz na myśli gadżety? - tak to u mnie jest nazwane) samo zmniejszają obraz do odpowiedniego rozmiaru). Tam nie ma limitów. Obrazy wskakują na "Picasa" i tam są limity jakieś, ale tak wielkie, że ja mamdopiero kilka procent wykorzystanego miejsca.

      Usuń
    5. Tak, chodzi o gadżety. Po tym "google'owskim" formatowaniu/zmniejszaniu giną różne ważne szczegóły, dlatego wolałbym mieć już w odpowiednim formacie. To ma znaczenie, bo obraz jest dostosowywany do każdej przeglądarki innych użytkowników.

      Usuń
    6. Możesz też sam ustalić wielkość. Np, dla Wilcza i Interlaken metodą prób i błędów zrobiłam szerokość zdjęć na 650 px, bo googlowskie zmniejszenie mi nie odpowiadało, a oryginalny rozmiar (koło 3 000 px) wyłaził zza ekranu. Dla tych w bocznej kolumnie - z wyjątkiem myszki (chciałam, żeby ogonek filuternie poza ramkę wycodził) googlowskie formatowanie jest.

      Usuń
    7. Jak chcesz, to mogę za chwilę pokazać Ci "Interlaken" - oryginalną wielkość i googlowską. Będziesz miał wgląd na 3 możliwości.

      Usuń
    8. Wstawiłam, bo sama byłam ciekawa, jak to jest. Gdy zobaczysz, to daj znać, czy już usunąć?

      Usuń
    9. Dzięki, widziałem, przeliczyłem. Jednak nie chodzi mi o główny panel, tylko ten boczny, Ty masz linkownię w głównym, a większość osób w bocznym, stąd nieporozumienie za co przepraszam, bo nie zwróciłem na to uwagi.

      Usuń
    10. Mówiłeś - tam gdzie archiwa. To poszłam zobaczyć, gdzie Ty masz archiwa i stwierdziłam, że tam, gdzie mój Interlaken :))) Ojśś, Anzai, Anzai... :)

      Usuń
    11. Ale poszłaś nie na blog orzełkowy, gdzie mam kłopoty, tylko na tęczowy, gdzie wszystko jest O.K., bo nic nie ma. :)

      alEllu, nie da rady na odległość, inaczej tego nie rozbierzemy. Myślę jednak, że będę musiał skasować orzełka i ochrzcić go na nowo z małej litery (pewno się okaże wtedy, że system nie rozróżnia dużych i małych liter - z tego wszystkiego wyłączam się, i idę się napić).

      Usuń
    12. Anzai, bo jak ja latam za Tobą, to Ty w tym czasie nie lataj za mną, bo jak się spotkamy? A jeszcze w tym samym czasie na członka wciągałeś Annę i z Goździkową się zadawałeś :)))

      Usuń
    13. PS. Dobrze chociaż, że masz aż trzy anzaje. :)

      Usuń
    14. Ej, ej.... Goździkowa to ja? Czy kogoś głowa boli?:))))
      Któryś z trzech Anzai'ów wciągał Annę na członka... hmmmm....

      Usuń
    15. Przynajmniej miał taki zamiar.

      Usuń
    16. Ufff. Widać, że się napracowaliśmy, a efekty raczej skromne. Do każdego z czterech blogów będę musiał logować się oddzielnie. Już mi się odechciewa tego blogowania

      Usuń
  6. Dobrze, że się wszystko wyjaśniło pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że dobrze, ale takie nerwy jednak ślad na zdrowiu pozostawiają.

      Usuń
    2. Trochę nerwów kosztowało, ale teraz tylko cieszyć się z wakacji zostało :)

      Usuń
    3. Już przebieram nogami :)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Chyba mniej by mnie kosztowało prawdziwe anulowanie, bo ja bardzo przeżywam ignorancję i bezduszność. Nie mogę pogodzić się z tym, że człowiek walkowerem oddaje sapiens komputerowi, a potem nim się zasłania.

      Usuń
  8. Wpis niczym z horroru!!
    Dobrze, że wszystko się szczęśliwie zakończyło ;)

    Buziaki Elu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę "horrorowo" podrasowane to wydarzenie dla celów literackich ;)

      Buziaki!

      Usuń
  9. Mam nadzieję, że wcześniejsze zdenerwowanie przyniesie radość na wyjeździe i wszystko przebiegnie szczęśliwie. Mam nadzieję, że biuro stanie na wysokości zadania jakiego się podjęło. Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To porządne biuro i lubię z nimi jeździć. Ale informatyka to mogliby zmienić.

      Usuń
  10. może mu gorąco przestawiło klawisze i szybkoąć reakcji ... mnie tam wszystko poprzestawiało i jestem jak ta Twoja świeczka w świeczniku, ale mnie to nawet fikołek nie pomoże , nawet chałwa ... roztopiłam się intelektualnie i nic ... pustka ... tylko wzdycham - loduuuuu a echo choduuuuu .... więc piszę zdanie i zmykam.
    zostawiam pozdrowienia, jak dożyję i odkleję się od klawiatury to wrócę .
    U NAS BIEGUN CIEPŁA ... na balkonie było +48

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malino M, stawaj do pionu, toż Chałwiance nie wypada być oklapniętą. 25 dkg chałwy oraz setka soku malinowego na rozgrzewkę dla wyrównania z temperaturą balkonową i będzie OK.

      Usuń
  11. Dobrze,że dobrze się skończyło. A więc,alEllu, z gniazdownikiem w świat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś niebezpiecznie się robi w Afryce Północnej :(((

      Usuń
    2. AlEllu,mogę Ci użyczyć karabin szturmowy armii ammerykańskiej M-16,dobry jest na terrorystów i trolli.

      Usuń
  12. Biuro podróży powinno Ci w jakiś sposób zrekompensować ten stres, bo zwykłe przeprosiny to chyba za mało.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę się domagać. Wolę święty spokój.

      Usuń
  13. Mam konto Google i właśnie stwierdziłam, że powinnam tu bywać:)
    Mam nadzieję, że się ucieszysz?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z każdej wizyty. Zaprasza zawsze na posiaduszki.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. alEllu, żeby się nie stresować w kontaktach z biurami podrózy, żeby nie chodzić z zegarkiem i pod zalecenia - zawsze jeżdżę autem. Zapewnia to wolność podczas wakacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontakty z biurem - tak - ale są tylko przed wyjazdem.
      Zegarek? A gdzież ja wczasuję z zegarkiem? Nawet nie wiem, o czym mowa. Jedynie samolot na zegarek.
      Zalecenia - a coś Ty, Honiewicz, wymyślił?
      Wolność autem? Nie znam większego zniewolenia, jak podróżowanie własnym samochodem.

      Usuń
    2. Błąd,alEllu..Już dawno ktoś stwierdził,że"kierownica jest wolnością".

      Usuń
    3. m_16, ktoś niech sobie stwierdza, ja stwierdzam swoje :)

      Usuń
    4. AlEllu,no to Ci powiem..Dawniej jeździło się pociągami na wczasy.Z przesiadkami..dźwiganie plecaków i innych bambetli..brrr.. Dokąd pojechać? A czy tam jest wypożyczalnia kajaków czy łodzi? Studiowałem pisma turystyczne i zawsze trafialiśmy w punkt. Ale kierownica to jest TO!,jak coca cola.

      Usuń
    5. Tak było dawniej. Teraz są samoloty, wypożyczalnie samochodów, busiki co kilkanaście minut na machnięcie ręką. Bagaż się nadaje i on jedzie pod wskazany adres, gdzie jest zaniesiony do numeru pokoju przez boya. Nikt nie dźwiga. Tylko bagaż podręczny. Nie wyobrażam sobie, jako kierowca jechać kilka tysięcy kilometrów. Jakie to zwiedzanie? Umęczenie cały czas w pełnej koncentracji. Samochód można wypożyczyć na pół dnia czy 2-3 dni na miejscu. Oddać w innym mieście. Odkąd sprzedałam samochód, jestem przeszczęśliwa. Roczny koszt utrzymania samochodu jest o wiele większy, niż przez rok koszt zakupów taksówkami i wyjazd na wczasy z pełnymi wygodami - taksówka + samoloty + wypożyczalnie + ful wypas.
      Pytam koleżanki, czy w tym roku jedzie na wczasy, to mówi NIE - bo samochód niesprawny. Ale za garażowanie grata płaci 200 zł. /plus inne koszty, które znasz/ co miesiąc. Ile to jest razy 12 miesięcy. W złotej karocy by ją powieźli gdzie zechce za te pieniądze.

      Usuń
    6. AlEluu,Ty mówisz tu o wycieczkach zagranicznych. Nigdy takich apetytów nie miałem..Choćby z powodu braku znajomości obcych języków. Polska jest tak piękna,że życia nie starczy,aby Ją zwiedzić..

      Usuń
  15. No i co, alEllu, nie jestem sam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wrrr, i ja się zdenerwowałam. Powinni czuwać nad systemem, i tak jak piszesz, alEllu, albo błąd systemu, albo anulowano.
    Dobrze, że finał pomyślny.
    Pozdrawism serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy przekonują mnie, że "nic" w rubryce kwota wpłacona i komunikat "rezerwacja anulowana" - oznacza co innego, tylko ja się nie znam.

      Usuń
  17. Faktycznie, czasem trzeba miec stalowe nerwy , albo liczyć do stu. Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak, tak, mnie to również wygląda na usterkę tych z rodzaju ludzkiego ....
    Proponuję wyciągnąć rękę o szkodliwe ..... z powodu nadszarpniętych nerwów- siadł system, należy się rekompensata - jak nic
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  19. Się troszkę zdenerwowałam...Dobrze że już dobrze.......Pozdrawiam serdecznie.Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  21. jak ja lubię tego Twojego gniazdownika ... i te jego aaach - rzęsy !!!
    POZDRAWIAM MALINOWO

    OdpowiedzUsuń
  22. Ooo,klub chałwianek się gromadzi..Niestety,pragnę zakomunikować,że klub chwilowo zakluczony z powodu tego,że Pani Prezeska za granicę udaje się wraz ze swoim asystentem gniazdownikiem. Koniec komunikatu.

    OdpowiedzUsuń
  23. Co?Że co?? Awantury tam? Niepokoje?? Spoko,prezeska alElla przewidziała stan ten paskudny i zakupiła w TESCO karabin maszynowy MG-43.

    OdpowiedzUsuń
  24. No i masz babo placek... :))
    A takiego wielbłąda też bym chciała mieś: powachluje swoimi długimi rzęsami a do tego o bagaż poniesie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Klik dobry:)

    Przepraszam, że nie odpowiadam na komentarze, ale jestem mocna zajęta, a także często odcięta od sieci.

    Komunikat m_16, że udaję się w podróż można uznać za trafiony, choć przygotowania jeszcze jakiś czas potrwają.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich Posiaduszkowiczów.

    OdpowiedzUsuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.