23 sierpnia 2010

Tunezja. Małe rady turystyczne


       Bagaże czasami zawieruszają się, szczególnie podczas przelotów łączonych. Pasażerowie przechodzą na inny samolot, a bagaże za nimi nie nadążają. Gdy się zgubi człowiek, to na niego samolot czeka, na walizkę natomiast nie. W drodze powrotnej nie martwię się o to, a nawet jestem zadowolona, wszak mają obowiązek dostarczyć walizkę do domu i ja nie muszę jej dźwigać. Gorzej na wczasach. Dlatego wyjeżdżając gdziekolwiek należy być przezornym i tak się zapakować, aby brak walizki przez 2 - 3 dni nie popsuł wakacji. Jeśli wyjazd jest rodzinny, to do każdej walizki pakujemy po trochę rzeczy dla każdej z osób. Jest małe prawdopodobieństwo, aby wszystkie trzy, czy cztery torby zapodziały się w kącie pod taśmą. Jeśli wyjazd solo, to trzydniowy mini - niezbędnik pakuję do bagażu podręcznego. Nie zapominam o adresie domowym, numerze komórki i nazwie hotelu na walizce.
Dozwolona bez dodatkowych opłat waga bagażu zależy od linii lotniczych. Przeważnie jest to 15 - 20 kg i nie zależy do od biura podróży, nie należy więc sugerować się tym, co pani z biura powiedziała i sprawdzić na bilecie lotniczym.
      
       

       Afryka północna, to nie jakaś dżungla, czy trzeci świat. W Tunezji na przykład służba zdrowia jest na bardzo dobrym poziomie. Większość farmaceutów prowadzących apteki ma dużą wiedzę medyczną i potrafi polecić odpowiednie lekarstwo. Śmiało też można skorzystać z usług stomatologa. W przypadku złamania zęba, czy zgubienia koronki, zrobią od ręki wszystko ekstra. Pokażą najpierw w komputerze, jak będzie wyglądał naprawiony ząb i po 40 minutach za około 90 - 100 dolarów znowu można olśniewać uśmiechem. Taki gabinet jest na przykład w Hammamet w dzielnicy Legarre.
Na ostrą "zemstę faraona" najlepszy miejscowy lekarz. Stawia na nogi w ciągu doby.
      
       Jedzenie? Nie sposób zgłodnieć. Nawet śniadanie dla "nocnych Marków" o godzinie 2 w nocy. A komu nie smakuje kuchnia regionalna, to znajdzie pizzerie i Mc Donalds, a także wykwintne dania w restauracjach. Dobrze jest wybrać hotel z bufetem i stołem szwedzkim, bo nie zawsze danie serwowane może odpowiadać. Miłośnicy panierowanego schaboszczaka, bigosu i szyneczki nie znajdą tego. Jest tylko jeden rodzaj wędliny - coś podobnego do naszej mortadeli.
Delikatni żołądkowo mogą unikać dań i sałatek z majonezem oraz lodów na mieście, które tysiąc razy się topiły i na nowo zamrażały. Owoców pod dostatkiem w sklepach i na straganach. Tak pachnącego i słodkiego melona w Polsce nie zjecie.
Warto zabrać z Polski napoje na pierwsze godziny pobytu. Zakupione na lotnisku można wnieść na pokład samolotu.

       Piasek saharyjski wszędzie się dostanie. Miałam tak zatkane uszy, że laryngolog podczas ich czyszczenia szczerze się uśmiał, gdy zobaczył ile piasku wypłynęło z wodą do nerki.
- Babki można robić, sprawdzę jeszcze, czy wiaderko nie zostało - komentował.
Dlatego zamiast kapeluszy na wycieczki po Saharze polecam chustki.
Nie należy wyjmować aparatu z torby, a już na pewno nie wymieniać szkieł, gdy będzie wiało i sypało piaskiem dookoła. To się może zdarzyć podczas „camel safari" i „jeep safari". Nie filmować przez otwarte okna podczas przejażdżki po wydmach. W zasadzie tylko te 2 punkty programu stwarzają zagrożenie dla sprzętu, jeśli nie trafi się na burzę piaskową. Nie nosić drogich aparatów i kamer nieustannie otwartych, zawieszonych na szyi. Po sesji pustynnej czy plażowej wieczorem - w hotelu, delikatnie aparat przeczyścić.
      
       Słońce jest ostre. Przezorni rodzice, własny parasol przywieziony z Polski, albo zakupiony na miejscu wbijają na linii morza i piasku nad budującym zamki dzieckiem. Jestem pełna podziwu dla mądrości, troskliwości i przezorności tych ludzi, w przeciwieństwie do tych leżących pod wbitym na stałe parasolem hotelowym, podczas gdy ich pociechy robią babki na brzegu morza w pełnym słońcu /wiadomo, że dziecko nie będzie leżało na leżaku w cieniu, jak mama i tata i czytało książkę/. Mądrych rodziców, którzy zapytali, jak zapakować parasol do samolotu,  na forum turystycznym wyśmiano.
      
       Meduzy. Po pocałunku meduzy pojawiają się czerwone, swędzące lub piekące plamy, które zazwyczaj znikają same po dwóch, trzech dniach. Przemyć dużą ilością wody morskiej lub octem (nie używać wody słodkiej, jak również alkoholu). Dobry jest też pomidor. W razie podrażnienia większej powierzchni ciała trzeba udać się do apteki po maść na oparzenia. Niektóre osoby (często o tym nie wiedząc) mogą być uczulone na truciznę wydzielaną przez meduzy. Jeżeli chore miejsce puchnie i sinieje, należy udać się do lekarza.
Meduzy raczej unikają kontaktu z ludźmi. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy ludzie wskakują do wody, nie dając dla meduzy czasu na ucieczkę. Dobry tata wchodzi do wody pierwszy - głośno pluskając, zanim pozwoli swojemu dziecku się kąpać. Ale nie ma strachu. Najgroźniejsze meduzy są w Oceanie Spokojnym i Indyjskim, w rejonie Australii i Oceanii, więc spotkanie z nimi u wybrzeży Afryki Północnej jest raczej niemożliwe.






komentarze ocalone:


  • dodano: 20 maja 2013 9:16
    Mirosławie,

    jestem zawsze zadowolona, jeśli w czymkolwiek mogę być użyteczna.

    Pozdrawiam Ciebie i Ełk.
    autor alElla
  • dodano: 17 maja 2013 15:17
    Choć wpis ma swoje lata to jest nadal jaknajbardziej aktualny i przydatny. Dzięki!

    Pozdrawiam Mirosław z Ełku
    autor mirosław
  • dodano: 06 lutego 2009 11:43
    Ula, wiesz - bardzo lubię podróżować. Szkoda, że nie mogę więcej... :(((
    autor grycela
  • dodano: 05 lutego 2009 22:57
    Piekne podróże za Tobą
    autor ula
  • dodano: 31 stycznia 2009 11:41
    Witaj Duchu. Ogromną radość sprawiłeś mi swoją obecnością tutaj. Pozdrawiam serdecznie :)
    autor grycela
  • dodano: 31 stycznia 2009 3:46
    Cenne rady dla wybierających się do Afryki i nie tylko.
    autor Duch
  • dodano: 29 stycznia 2009 13:59
    acha! Ty!
    a ja myślałam , że ktoś z Twoich gości
    pozdrawiam
    autor Donata
  • dodano: 28 stycznia 2009 21:38
    Pozdrawiam Wieczorową Porą 
    autor annika
  • dodano: 28 stycznia 2009 14:46
    a czemu Ty mi dziękujesz? ani to Twój brat ani swat;-)
    nie ma po prostu za co
    uważam, że jeśli ktoś ma chociaż kawalątek serca w jakiś sposób postara się im pomóc
    wpłaciłam pieniążki dla Kacperka
    z tym, że na konto rodziców
    bardziej wierzę rodzicom niż....buzialki
    autor Donwinka
  • dodano: 27 stycznia 2009 20:04
    Pleciugapleciugowska, najważniejsze, że tu trafiłaś i "popleciesz".
    Pleć pleciugo, byle długo
    autor grycela
  • dodano: 27 stycznia 2009 19:58
    BC - dziękuję najpiękniej.
    autor grycela
  • dodano: 27 stycznia 2009 19:56
    Ivi, a na Saharze piasek jest jeszcze drobniejszy, zupełnie, jak mąka, tyle, że się tak nie "skleja" jak mąka, tylko przelewa w dłoniach, jak jedwab.
    autor grycela
  • dodano: 27 stycznia 2009 19:55
    zobacz mój wpis
    buzialki
    autor Donwinka
  • dodano: 27 stycznia 2009 17:54
    wiem, wiem bo Michał pisał mi e-maile
    buzialki
    autor Donwinka
  • dodano: 27 stycznia 2009 12:02
    Oooooo!  Grycello! Tego się nie spodziewałam, że ten piękny blog należy także do Ciebie. Moja fascynacja Afryką trwała wiele lat i na teorii fascynacyjnej się skończyło. Jednym słowem - masz o czym pisać samodzielnie. I o to chodzi!
    Pozdrawiam!
    autor pleciugapleciugowska
  • dodano: 27 stycznia 2009 8:02
    prośbę spełniam ;-) też kiedyś chorowałam ;-) Tunezja i plaże ciepła woda i słona ;-)
    autor bc
  • dodano: 26 stycznia 2009 15:42
    Afryka dla mnie jest czymś odległym i nie realnym, ale dzięki Tobie jakoś to sobie potrafię wyobrazić. Kiedyś koleżanka przywiozła mi piasek z plazy w Tunezji i jest on innyn - drobniejszy i bardziej przyjemny.
    Melony to coś co lubię. Jest tego pod dodstatkiem równiez w Bułgarii, a w Polsce - faktycznie nie są tak słodkie. Cenne rady dla tych, którzy się tam mają zamiar wybrać.
    autor iwi
  • dodano: 26 stycznia 2009 9:20
    Noce i ranki mogą być chłodne. Także w autokarze warto mieć się czym przykryć na drzemkę, jeśli kierowca na ful włączy klimatyzację. Świetnie sprawdza się duża kaszmirowa chusta, która też przydaje się do zwiedzania miejsc, w których trzeba okryć goliznę. Jest lekka i po zwinięciu mieści się w torebce. Jeśli masz lęk przed samolotem, warto się z nim oswoić poprzez obserwację z tarasu widokowego na lotnisku. Popatrzyć i pofotografować, jak lekko i pięknie - jak ptaki maszyny się wznoszą i siadają. Nie wiem, jak Ty, ale ja to jestem wygodna i na objazdówki biorę ze sobą jaśka pod głowę. A co się męczyć z głową oparta o szybę, cy jakiś twardy kant.
    autor grycela
  • dodano: 25 stycznia 2009 16:24
    O ofoliowaniu walizki bym nie pomyślała, a to całkiem dobry pomysł 
    Zastanawiam się też nad ciepłymi ubraniami (swetry), niby to Egipt, ale kto wie czym może zaskoczyć 
    Aaaa...i ciągle walczę ze strachem przed lataniem, nigdy nie leciałam samolotem, ale sama perspektywa wejścia na pokład już mnie przeraża 
    autor annika
  • dodano: 25 stycznia 2009 16:11
    Już dodałam 
    autor annika
  • dodano: 24 stycznia 2009 20:09
    Dziekuję, wiedziałam, że na blogerów można liczyć
    autor grycela
  • dodano: 24 stycznia 2009 19:57
    wstawiłam linki na trzydzietstu toplistach

    oby pomogły
    autor Donwinka
  • dodano: 24 stycznia 2009 17:30
    pomożemy troszkę inaczej i skuteczniej
    potrzebny mi Twój e-mail
    napisz na
    donata50@o2.pl
    autor Donwinka
  • dodano: 24 stycznia 2009 17:26
    zaraz po restarcie zalinkuję
    autor Donwinka
  • dodano: 24 stycznia 2009 16:56
    Już link dodałem. Jaka to przykra sprawa i jakie to życie jest niesprawiedliwe jak tak poczytać na spokojnie.
    Vojtek&link
    autor Vojtek
  • dodano: 24 stycznia 2009 16:45
    Już tak robię. Afryko moja. Po sprzątaniu juz i po spaniu. Teraz z pracy wróciła żona i sobie śpi...
    Pozdrawia Vojtek linkujący
    autor Vojtek
  • dodano: 24 stycznia 2009 10:12
    Otrzymałam powiadomienie, że dnia 2009-01-24 08:17:00 na afrykamoja.bloog.pl użytkownik kent11 skomentował ten wpis.

    Nie widzę tego komentarza.

    Kent11 - nie pomyśl, że usunęłam, coś się po prostu dzieje, że nie wszystkie komentarze publikują się.
    autor grycela
  • dodano: 24 stycznia 2009 10:01
    Donvinko, też bardzo lubię arbuzy.Szczególnie w upały smakują, bo świetnie nawadniają.



     Ula, dlatego pomyślałam sobie, że zamieszczę je w jednym miejscu, może komuś się przydadzą.

     Vojtek, dzięki.

     Jagoda, dziękuję za uzupełnienie rad i zapraszam do dalszego uzupełniania. Ekspertem przecież jesteś po 5-krotnym pobycie.

    Annika, nie da się pewnie przygotować na wszystkie okoliczności, ale temu, co można przewidzieć warto zapobiegliwie zaradzić wcześniej.

    Riccoss, można walizkę ofoliować, wtedy mniej się niszczy. Folia także zapobiega podłożeniu niechcianej przesyłki do jakiejś bocznej - nie zamkniętej kieszeni.
    autor grycela
  • dodano: 24 stycznia 2009 8:17
    Zapomniałem dodać Twój blog do moich ulubionych. Nadrobiłem to, zapraszam
    Vojtek
    autor kent11
  • dodano: 23 stycznia 2009 20:58
    Tradycyjnie przeczytałam z zapartym tchem. Takie rady zawsze się przydają, a ja lubię być przygotowana na każdą okoliczność 
    Pozdrawiam Baaardzo Serdecznie 
    autor annika
  • dodano: 23 stycznia 2009 20:50
    Przepięknie. Rady doskonałe. Ja zawsze bez względu na porę roku zabieram Panthenol. Owoców na straganach jest mnóstwo, daktyle, pomarańcze, melony, jabłka, czy moża nadrobić "głód" ze stołówki hotelowej. A szwedzki stół pozwala wybrać to na co mamy ochotę. Odpukać mimo 5 krotnego pobytu w Tunezji nie dopadła mnie klęska faraona, mam zasadę, nie jem surówek z sosami? czy to dlatego? nie wiem
    autor Jagoda
  • dodano: 23 stycznia 2009 19:50
    Miało być www.riccoss.bloog.pl :))
    autor Riccoss
  • dodano: 23 stycznia 2009 19:48
    Każde porady są cenne :) Ja zawsze mam stresa jak lecę, czy mój bagaż leci ze mną :) No a juz jak doleci to czy przetrwa rzucanie nim z wózkana ziemię (taki widok spotkałam w Hurghadzie na lotnisku).
    autor Riccoss
  • dodano: 23 stycznia 2009 18:34
    Piekna fotka!
    Ja dam wpis dopiero po targach wędkarskich. A targi sa za tydzień:) Jek obiad i czekan ma noja polowę. Synek jest u babci. Cały dom jest mój.
    Pozdrawiam Ciebie i Afrykę
    Vojtek
    autor Vojtek
  • dodano: 23 stycznia 2009 16:50
    Takie dobre rady wielu ludziom sie przydadzą
    autor ula
  • dodano: 23 stycznia 2009 16:48
    jadłam melony w Bułgarii
    wszyscy się zachwycali
    jednak wolę arbuzy ;-)
    autor Donwinka

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.