23 sierpnia 2010

Tunezja. Małe rady turystyczne - w sezonie czy nie?



       Otrzymuję listy od osób, które proszą o rady na temat wyjazdu do Afryki w pełni sezonu. Myślę, że to indywidualna sprawa każdego, bo każdy inaczej odczuwa temperaturę. Wiele też osób nie ma możliwości na wyjazd poza sezonem z powodu szkoły dzieci. Odpisuję, że nie wiem, co poradzić w sprawie wyjazdu w najgorętszym  terminie. Pisałam już gdzieś, że ja preferuję na wypoczynek temperatury 25 - 30 stopni Celsjusza.  Cóż więc warte dla innych moje subiektywne odczucia i spostrzeżenia? W dodatku  nie lubię szumu, tłoku, ścisku,  dyskotek, animacji (co tu dużo mówić, często na poziomie peerelowskiej remizy strażackiej), a to wszystko jest wyróżnikiem wakacji w lipcu i sierpniu.  Z drugiej strony źle się czuję zupełnie sama, gdy kawiarnie, czy widokowe tarasiki wieczorem świecą pustkami, bo wszystkie emerytki poszły spać. Tak więc dla mnie najlepszy jest maj i czerwiec - już jeździ sporo ludzi , a jeszcze nie tak tłoczno i wrzesień - dużo sympatycznej młodzieży studenckiej. 
    
       Nastał Nowy Rok, ludzie planują wakacje, korzystając ze styczniowych promocji, może więc moje rady się przydadzą niezdecydowanym. Gdzieś w sieci już podawałam różne informacje, ale z okazji Nowego Roku chcę pozbierać w 2-3 notki dla wygody zainteresowanych. Otóż przed każdym wyjazdem sporządzam  listę priorytetów, ponieważ wiem, że podczas jednego wyjazdu nie można mieć wszystkiego. Trzy w jednym nie sprawdza się nawet w reklamowanych szamponach do włosów. Następnie do tej listy dopasowuję kraj, a potem hotele, biorąc oczywiście pod uwagę możliwości finansowe.  W ubiegłym roku Afryka była stosunkowo tania, ponieważ wartość euro i dolara spadła, a my jesteśmy ze strefy euro. Widzę, że oferty tegoroczne są droższe, a i kieszonkowe będzie miało dla nas inną wartość. I tak jednak w ogólnym rozrachunku będzie taniej, niż w Europie, a może nawet taniej, niż nad naszym Bałtykiem.
 

       Od osób kochających kąpiele morskie i sporty wodne  nadchodzą pytania, kiedy jest ono brudne, a kiedy czyste, kiedy kwitnie. Wcale zielona maź glonów nie musi się pojawić na Twojej plaży. To zjawiska lokalne - przeważnie tam, gdzie najwięcej zanieczyszczeń, ścieków wpada do morza. W stanie kwitnącym glony żyją 2-3 dni i wtedy wypływają na powierzchnię, potem obumierają i gniją. Unosząc się na powierzchni są dokuczliwe - taka brzydko pachnąca „zupa szczawiowa". Dokuczać może całymi tygodniami podpływając na falach bliżej brzegu i wyrzucana przez fale na brzeg. Rzecz więc pewnie w sprzątaniu, a to już zależy od właściciela plaży.
 

       Jeśli kwitnienie jest 100-200 m od brzegu (a tak przeważnie jest) ludzie się kąpią, nie wiem, czy ryzykują zdrowiem (nie każdy zakwit wody musi być toksyczny). To zmartwienie na zapas zupełnie niepotrzebne. Nawet wróżka nie przepowie, czy akurat zakwitnie na francuskim Lazurowym Wybrzeżu, czy w Ligurii we Włoszech, czy w Sopocie, czy w Tunezji i akurat w okolicy miejsca Twojego wypoczynku. U wybrzeży Afryki Północnej można przynajmniej z grubsza przewidzieć termin kwitnienia morza. Zwykle jest to przełom lipca i sierpnia.
To problem ogólnoświatowy, nie ma co na zapas frasować się.
Na wakacje ustala się scenariusz optymistyczny.
       
       A kiedy słoneczna pogoda gwarantowana? W jakim czasie najlepsza? Też  się nie frasuj na etapie planowania.  Co ma być, to będzie. Za przykład przywołuję w pamięci  powódź w Portugalii i grad ze śniegiem na Majorce w pełni lata. Albo wielkie pożary w Grecji.  Ewakuacja turystów, odwołane loty... To dopiero pech. A w Łebie w tym czasie po 36 stopni w południe odnotowywano, a Bałtyk cieplejszy od Morza Śródziemnego i Egejskiego był. To są jednak anomalia rzadko zdarzające się, tylko mocno nagłaśniane, bo ciekawe dla mediów goniących za sensacją. Przeważnie zawsze jest normalnie, a kto by normalność opisywał i pokazywał? Przecież jest nieciekawa!
        
       Zwiedzania w pełni sezonu ja osobiście w lipcu i sierpniu nie wyobrażam sobie, a właściwie wyobrażam, bo już to przeżyłam. Jest to trud i znój w pocie czoła. Co oczywiście nie oznacza, że nie warto, że jestem przeciwna. Zawsze byłam i zawsze już chyba będę ZA turystyką.  Jeśli dla Ciebie wszystko to, czego akurat ja nie lubię, nie jest minusem, potrafisz się dobrze bawić, cieszyć słońcem, tańcami na dyskotekach, ciepłą wodą (w tej chwili pomyślałam o tym, że ja w maju przez tydzień w ogóle nie kąpałam się w morzu), a na dodatek nic lepszego nie leży w zasięgu możliwości finansowych, to jedź  do Afryki Północnej i nie słuchaj malkontentów. Aby jednak pobyt był udany, musisz wszystkie minusy, a w szczególności brud (prawie wszędzie w Afryce) i tłok (wszędzie na świecie) - potraktować z przymrużeniem oka, ot tak, jako wakacyjny folklor. Jeśli lubisz drinkować, nie narzekaj, że  drinki  rozwodnione. Takie serwują wszędzie -  także i w Europie. Jeśli masz mało pieniędzy, weź pod uwagę to, że we Włoszech na przykład w niektórych rejonach zaczęli pobierać wysokie opłaty za samo wejście na plażę, więc jak nie masz dużego kieszonkowego, to nawet nie pospacerujesz brzegiem morza. Nie mówiąc o opalaniu się, bo tych leżących na ręcznikach wyganiają, a na leżak z materacem może być nie stać.
        
       Na pozór wydaje się, że to wszystko, to żadna wiedza, mało ważne informacje. Pomagają jednak rozsądnie wakacje zaplanować.
Uwierz mi, że nie ma nic gorszego, jak podróż kilka tysięcy kilometrów nad morze, nad brzegiem którego rozkoszować się słońcem nie można, bo wejście na plażę staje się nieosiągalne ze względu na koszt.
I jeszcze jedna babcina rada na Nowy Rok. Może też się komuś przyda. Gdziekolwiek pojedziesz, jakąkolwiek przygodę przeżyjesz, nigdy niczego nie żałuj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.