23 sierpnia 2010

Egipt. Hilton Sharm Dreams Resort


      Po poparzeniu podbródka podczas pływania w morzu, całkowicie zaczęłam unikać słońca, co w Egipcie jest  raczej trudne. Utrzymałam jedynie opaleniznę przywiezioną z ojczystego kraju, uniknęłam przeziębienia i przegrzania, szoku termicznego i zemsty faraonów. Z tego powodu jestem z siebie dumna, ponieważ to wielka sztuka przetrwać w ciepłym kraju bez żadnych dolegliwości. Inni niestety chorowali. Najczęściej na żołądek i przeziębienia.
Chorej Lodzi gotowałam kisiele i kleiki z płatków owsianych. Używałam do tego butelkowanej wody mineralnej, którą także na wszelki wypadek trzeba było płukać zęby. Do tego celu niestety wodę musiałyśmy przemycać dyskretnie, żeby na mycie zębów nie wydać całego kieszonkowego. Ceny hotelowe nie na naszą kieszeń. Zresztą nie prosiłyśmy biura podróży o tak drogi hotel, w którym nie stać nawet na wodę.


Z czasem znudziło się jedzenie. Wprawdzie stół szwedzki uginał się od wszelkiego jadła, surówek, sałatek, ciast i owoców. Cóż z tego, skoro pasłam tylko swoje oczy, a dla brzucha wybierałam jedynie gotowany ryż i duszoną marchewkę. Podobno smaczne były zupy - kremy, ale sądząc po cierpieniu Lodzi (lubi zupę) nie gotowano ich na wodzie mineralnej.


        Mieszkałyśmy w 2 osobowym pokoju z dużym tarasem graniczącym z trawnikiem okalającym basen. W godzinach popołudniowych na tarasie i przed nim miałyśmy przyjemny cień. Ogród z różnorodną roślinnością, codziennie podlewaną i pielęgnowaną przez ogrodników. Po obu stronach tarasu białe papirusowe kolumny, po których wiła się obsypana kwiatami bugenwilla. Już wcześniej wiedziałyśmy, że biuro podróży organizujące ten wyjazd „specjalizuje" się w zamianach hoteli. Turyści nie są z tego zadowoleni, ponieważ stresuje wypoczynek w miejscu, którego sobie nie wybrali i które nie odpowiada choćby ze względu na położenie. Zamiast w hotelu dużo tańszym - o niższym standardzie, wypoczywałyśmy w luksusowym 5 gwiazdkowym Hiltonie, o jakim nawet nie śniłam z przyczyn materialnych. Z jednej strony radość, że tak się poszczęściło, z drugiej... na sok do kolacji nawet nie stać...
       Jeśli ktoś preferuje "lenistwo hotelowe", w Hiltonie można odpoczywać bez wychodzenia poza ogrodzenie i nie znudzić się. Tu masz wszystko. A za płotem hotelu w zasięgu zmysłów pustynia i czerwono - brązowe wzgórza.











zdjęcia skanowane


Dla zainteresowanych kilka informacji o hotelu:


- nowoczesny hotel składający się z kilku budynków o niskiej zabudowie, usytuowanych w rozległym ogrodzie. Znajduje się w centrum Naama Bay w pobliżu nadbrzeżnej promenady. Posiada szeroką, prywatną plażę w hotelu Hilton Fayrouz:
- pokoje  gustownie wyposażone, indywidualnie klimatyzowane posiadają łazienkę z suszarką do włosów, telefon, telewizję satelitarną, sejf, lodówkę, czajnik bezprzewodowy. Na bieżąco uzupełniana herbata, kawa i cukier /bezpłatnie/. Mini barek w lodówce płatny - ceny z kosmosu;
- do dyspozycji gości kilka restauracji: główna, włoska, meksykańska, lobby bar, bar przy basenie, bar karaibski, sisha comer, kasyno, apteka, bank, mini klub dla dzieci, stałe dyżury lekarskie, na życzenie opiekunka do dziecka, internet, dyskoteka, sklepy z pamiątkami, bogate programy animacji, 7 czy może nawet 9 basenów, basen dla dzieci, boisko do siatkówki, sauna, jacuzzi, fitness club, centrum odnowy biologicznej, tenis stołowy, bilard,  sporty wodne na plaży, centrum nurkowania, 4 korty tenisowe w hotelu Hilton Fayrouz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.