23 sierpnia 2010

Egipt. 'Politykowanie' w drodze do Sharm El Sheikh


       Przemierzając pustynię wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego, jechałam z mocnym postanowieniem, że podczas pobytu w Sharm El Sheikh nie ulegnę namowom na żadną wycieczkę. Zmęczona już byłam intensywnym zwiedzaniem i zapragnęłam odpoczynku i tylko odpoczynku na plażach Morza Czerwonego oraz przy hotelowym basenie. Jechaliśmy małym busikiem z polskim (Jacek) i arabskim przewodnikiem, którym pod opiekę przekazała nas w Kairze Karolina. Jacek opowiadał, że nie tylko cudzoziemcy są zmęczeni brudem odwiedzanych miast i wiosek, natrętnym zachowaniem Egipcjan i ich pogonią za pieniędzmi. Miejscowi islamiści uważają, że nieustannie płynąca  rzeka turystów oraz polityka rządu, uzależniona od napływu twardej waluty z zewnątrz, są przyczynami zepsucia społeczeństwa. Fundamentaliści atakują cudzoziemców, by przerwać napływ obcych „bezbożnych” obyczajów i równocześnie zachować egipską gospodarkę oraz rząd.
         
       Większość osób jadących ze mną do Sharm spała w busiku. Ja i znajoma - Lodzia dyskutowałyśmy z Jackiem o polityce, trochę o historii. Zapytałyśmy o kilkumetrowej wysokości pomnik stojący po wschodniej stronie kanału sueskiego. Przedstawia on spiżowego żołnierza, który trzyma czerwono – biało – czerwony sztandar egipski powiewający nad zdobytymi dwoma izraelskimi czołgami. Egipcjanie do dziś za powód do dumy uważają ostatnie starcie zbrojne z Izraelem. Niewielkie znaczenie ma tutaj fakt, że pod koniec wojny izraelskie czołgi sforsowały kanał i zbliżyły się na odległość stu kilometrów do Kairu. Istotne jest, że Egipcjanie zdziesiątkowali izraelskie lotnictwo i wdarli się na Synaj. Zmienili tym samym sytuację w regionie, co z kolei pozwoliło prezydentowi Sadatowi zawrzeć porozumienie pokojowe z państwem żydowskim. Lodzia, która przed dwoma laty gościła w Izraelu twierdziła natomiast, że Izraelczycy przedstawiają historię stosunków z Egiptem zupełnie inaczej. Dalej dyskutowano o prezydencie Honsi Mubaraku, jego walce o prestiż swego kraju i tak dalej... i tak dalej... Zbyt zmęczona, nie uczestniczyłam dalej w tej ciekawej dyskusji. Zastanawiałam się tylko, czy ta cała polityka, ideologiczne zmagania, zabiegi o międzynarodowe wpływy oraz walka o prawdziwe treści islamu obchodzą dziesiątki tysięcy Egipcjan mieszkających w chatach z rzecznego mułu i zmuszonych przez biedę do zabiegania o względy zagranicznych gości w sposób tak natrętny, że aż upodlający człowieka, zabierający mu godność...

Mnie to obeszło...
A widok małego pucybucika z Luksoru i dzieciaczków – tkaczy z fabryki dywanów pod Kairem ciągle pojawia się w moim sercu...
Nie oceniam Egipcjan, albowiem...


 


/już to cytowałam, ale powtórzę raz jeszcze/

 

„NIE  MA  ŻADNEJ  RÓŻNICY  MIĘDZY  LUDŹMI,  

KAŻDY  CZŁOWIEK PRZYCHODZI NA  ŚWIAT  NAGI 
 I
 SERCE  LUDZKIE  JEST  JEDYNĄ MIARĄ

 R
ÓŻNIC MIĘDZY  LUDŹMI.

 
CZŁOWIEKA  NIE  MOŻEMY  MIERZYĆ 
WEDŁUG   KOLORU SKÓRY   CZY  WEDŁUG  JĘZYKA,
NIE  WOLNO  GO  OCENIAĆ  WEDŁUG  JEGO ODZIEŻY
CZY   OZDÓB,  KTÓRE  NOSI,  
ANI  TEŻ  WEDŁUG  JEGO BOGACTWA  CZY BIEDY, 
LECZ  TYLKO  WEDŁUG  JEGO  SERCA.  

DOBRY  CZŁOWIEK  LEPSZY JEST  OD  ZŁEGO, 
SPRAWIEDLIWOŚĆ  LEPSZA  JEST  
NIŻ  NIESPRAWIEDLIWOŚĆ.
NIE WIEM  NIC  INNEGO,
A  TO  JEST  WSZYSTKO, CO  WIEM.”

/Mika Waltari:”Egipcjanin Sinuhe”/



I ja się pod tą mądrością podpisuję...

Tak było...  i tak jest...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.