23 sierpnia 2010

Egipt. W cieniu lepiej. Sharm El Sheikh


    
          Gdy zaczynały padać długie cienie, podwórko nasze było milsze od plaży, promenady nadmorskiej i licznych kawiarni po obu jej stronach. Kawa przywieziona z Polski, naparstek Finlandii przeciwko zemście faraonów, książka i basen u stóp...      
          Wieczory były czarujące, pełne zapachu nocnych kwiatów i palonej przez mężczyzn fajki wodnej, kolorowych świateł i bajecznych kształtów, a także kiczowatych, ale urokliwych - laserowych palm.





      
          Miłe były wyjazdy w inne okolice Sharm lub na herbatkę do Beduinów. Stary Beduin częstujący na pustynnym przystanku miętową herbatą – słodką jak ulepek, zawsze chętnie i z rozrzewnieniem opowie o plemiennych autorytetach Beduinów i o najświętszym nakazie na pustyni, jakim jest ogromna gościnność. Beduini do dziś przemierzają pustynie na wielbłądach. Zamożność ich nadał mierzona jest ilością wielbłądów i dzieci.

Tak było... i tak jest...


        Jednak coraz częściej zwierzęta zamieniane są na samochody, a czarne namioty na blaszane domy z antenami satelitarnymi na dachach. Obca kultura jednak, choć przyjmowana już stopniowo, nie znajduje jakoś w Egipcie miejsca dla siebie. Być może dlatego istnieje niewidzialna granica, poza którą nikt przyjezdny nie ma wstępu. Egipt, jako jeden z ciekawszych regionów świata, pozostawia po sobie różne wspomnienia. Po 15 dniowym pobycie w kraju faraonów, nie można powiedzieć, że zna się ten kraj. Można jednak go pokochać i spróbować zrozumieć, dlaczego budzi takie zainteresowanie wśród narodów całego świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.