24 sierpnia 2010

Egipt. Kair. W cieniu Wielkiego Sfinksa

       Z opowieści przewodniczki Karoliny dowiedziałam się, że dziesiątki milionów mieszkańców Egiptu mieszkają stłoczone w żyznej dolinie Nilu, na obszarze mniejszym od jednej dwudziestej całego państwa. Nikt nie wie, ilu mieszkańców przebywa tu, w stolicy. Wiadomo natomiast, że większość z nich znajduje się w ubóstwie i brudzie. Nie dziwię się więc, że wyciąganie pieniędzy od turystów stało się narodową profesją Egipcjan. Średnia długość życia nie przekracza 60 lat, a tylko połowa z nich potrafi czytać i pisać. Nie przeszkadza to jednak wykorzystywać cudzoziemców, którzy nie znają pisma arabskiego. 


W restauracji menu wydrukowane jest w kilku językach, tyle, że ceny po stronie arabskiej są trzykrotnie mniejsze. 


W aptece farmaceutka zapytana o cenę leku bez zastanowienia mówi 50 funtów, choć realna cena wynosi pięć. 


       Na szczęście mieliśmy wspaniałą pilotkę. Chodziła z grupą do banku, do apteki, nawet do bankomatu. A przyznać trzeba, że wszędzie jest rozpoznawalna, lubiana i ma autorytet wśród tamtejszej społeczności. Dzielnie pomagała nam uwalniać się od natręciuchów, a będąc osobą taktowną, dbającą o nasz komfort psychiczny, nie tłumaczyła, jakie przekleństwa za nami wykrzykiwali.
       
       Obie z Lodzią przyjęłyśmy z czasem postawę biernie poddającą się oferowanym usługom. Z udawaną niechęcią przyjmowałyśmy usilne zaproszenia do sklepu. Chciał, to ubierał w galabije, chustki, brzęczące spódnice...


       Chciał, to namaszczał olejkami, robiąc przy tym masaż twarzy... Chciał, to rozwijał wszystkie papirusy... Chciał, to proponowałyśmy swoją cenę, wiedząc, że i tak na nią nie przystanie. Gdy był zanadto agresywny, wyjmowałyśmy "dyżurny" portfel, w którym nosiłyśmy nie więcej, jak pięć funtów. Taki bunt utrudzonych turystek.
       
       Z powodu zmęczenia, z wielką radością przyjęłyśmy wiadomość, że nasz pobyt w Kairze został skrócony o pół dnia i zaraz po śniadaniu wyjeżdżamy na odpoczynek do Sharm El Sheikh na półwysep Synaj. Usunęłam z duszy wszystkie niedobre myśli, zamknęłam oczy na niedolę Egiptu i na  biednych ludzi ściśniętych w cieniu Wielkiego Sfinksa i zapragnęłam już tylko żyć z dnia na dzień w kurortach nadmorskich, by podróż mojego życia pozostała w pamięci jako słoneczna i szczęśliwa.


 Wielki Sfinksie, jaki jesteś 'malutki'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.