24 sierpnia 2010

Tunezja. Monastir. Tajemnicze "S", czyli przeprawa numer jeden


       Zamieściłam już kilka postów i sporo zdjęć z ostatniego pobytu w Tunezji, a jeszcze nawet „nie dojechałam” do swojego hotelu. Czas więc rozgościć się w El Mouradi El Menzah, ale nie tak od razu. Najpierw lotnisko i Monastir. Lądowanie miękkie, zupełnie nieodczuwalne. Nie wiadomo było, kiedy koła samolotu dotknęły płyty lotniska. Odbiór bagaży i odprawa bardzo szybko.
Teraz czas na PRZEPRAWĘ. 
       Oczekująca nas pani z biura podróży  wręcza informator i wpisuje na nim  tajemniczy kod autokaru, do którego mamy się udać: S 32. Trzydzieści dwa to z pewnością numer, ale dlaczego S ? Nie pytamy, nie wnikamy. Parking widać z lotniska. Autokary stoją w zwartym szyku. Trafimy. Znajdziemy. Jest autokar S 32. Kierowca łapie nasze walizki, chowa do schowka w autokarze. Usadawiamy się w fotelach, ale przecież nie byłabym sobą, gdyby mnie coś nie podpiekło. Taki typ, jak ja już tak ma, że jak tylko usiądzie, to zaraz wstaje, bo „pętlować” się chce. Tak więc zaczęło podpiekać i to wcale nie słońce, które tego dnia roztaczało przyjemne ciepło i radośnie nas witało na afrykańskiej ziemi. A co? No to nieszczęsne „S” wpisane przez rezydentkę na informatorze. 

       Wstaję więc i „pętluję” dookoła autokaru. Potem wokół trzech, czterech, pięciu... Nasłuchuję rozmów ludzi... rozglądam się... Raptem  BĘC !!!  
 W głowie zaświtało.
 
-         Jedziemy do Hammamet? Pytam kierowcy.

-        Nie rozumiem odpowiada i jeszcze głębiej popycha w schowku nasze bagaże. A mówisz po francusku, angielsku, niemiecku, rosyjsku?

Poliglota jakiś, czy co?  Eurodeputowanym mógłby być, a po Afryce turystów rozwozi i z bagażami się szarpie. 

-   Hammamet Yasmine, hotel el Mouradi El Menzah – mówię i dodaję po francusku: czy ten autokar tam jedzie.

-        Rozmawiasz po francusku, niemiecku, rosyjsku, angielsku? Powtarza nieustannie.

       Nie ma rady, nie dogadam się, bo nie wiem, jak powiedzieć Hammamet  po francusku, angielsku, niemiecku, ale na wszelki wypadek akcentuję po rosyjsku: 
- Hammameeet Yasmiiiiiine El Mouradiiiiii El Menzaaaah. 

       W żadnym dialekcie arabskim nie znam brzmienia nazw tunezyjskich miejscowości. Trzeba więc zapytać turystów. Intuicja nie zawodzi mnie. Autokar i wszyscy w nim turyści nie jadą do Hammametu, a do Sousse. No to już wiem, co oznacza tajemnicze S i dlaczego mnie ono podpiekało.

!!         Odwrót moja siostro! Za bagaże łap!

!!        Tak jest! Ale jak znajdziemy właściwy autokar na tym wielkim parkingu z niezliczoną ich ilością, skoro nie potrafimy powiedzieć Hammamet po francusku, angielsku, niemiecku, rosyjsku?

Koła (walizkowe) w ruch !  Para buch !  Z solą na plecach "zapętlamy" się na amen.
Pętla zdaje się zaciskać i dusić gardło...
Przyjemne ciepło zamienia się w żar czerwonych węgli...

Rada na przyszłość
Pracownicy biur podróży, jak każda grupa zawodowa, mają swój język.   "Tajemnicze" litery zamiast pełnej nazwy, oznaczenia kodami, typy pokojów np. DBHM, skróty... dla nich samych chyba trudne do ogarnięcia, skoro zdarza się im pomylić.
Stąd rada: będę pytać!! będę wnikać!! 

Kto pyta i wnika - nie "zapętla się", lecz radośnie "pętluje"...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.