27 marca 2012

Tunezja. Zdziwienie...


Tunezyjski kominek na afrykańskie chłody.
       Widuję często na różnych szlakach młodych ludzi. Myślę sobie: jednak chcą, jednak potrafią wyrwać się z murów miasta i wyruszyć na spotkanie fascynującej przygodzie. Rzecz w tym, by ludzie, którzy odnaleźli pomysł na zwiedzanie, doświadczyli go na własnej skórze, chcieli swoimi doświadczeniami podzielić się ze wszystkimi ciekawskimi świata. Bo przecież oprócz rzeczy przeróżnych, można jeszcze robić to, co właśnie czynią blogowicze - pisać.

Darem ludzi jest także umiejętność dostrzegania piękna świata. Interesujące może być wszystko: krajobraz, drzwi, człowiek, zapach, sposób zorganizowania wycieczki, słońce, krzew, ruiny (nie da się wszystkiego wymienić).
       O podróżach pisze się najlepiej, bo zawsze są ciekawe. Nie ma dwóch identycznych dusz na tym świecie. Ktoś ze zdwojoną siłą odczuwa zapachy, inny widzi barwy, a jeszcze ktoś inny kształty. Wszyscy piszący wspomnienia z  wędrówek kochają podróże i potrafią czerpać z nich radość życia. Fenomen podróżowania chyba właśnie na tym polega, że pomimo niedogodności, uciążliwości, często zmęczenia, wczesnej pobudki przed wycieczką, niewygodnego (bo nie swojego) łóżka, innego (bo nie takiego, jak u mamy) jedzenia, posiadamy nieodpartą chęć poznawania świata i czerpania z tego przyjemności. Właśnie ta umiejętność dostrzegania tego, co piękne i dające osobiste zadowolenie jest w tym wszystkim najważniejsza.
       Niebawem wybieram się do Tunezji. Każdy jadący do tego kraju, oprócz tego, że spotka tam Arabów, powinien wiedzieć, czego można po tej podróży się spodziewać. A spodziewać się (oprócz europejskiego Tunisu) przede wszystkim należy Afryki, Afryki i Afryki z jej kolorytem. Przygotowany turysta nigdy nie będzie zbulwersowany innością kraju, do którego przybył, tylko tę inność będzie smakował. A jeśli jeszcze oprócz pięciu podstawowych zmysłów posiada jakiś szósty, to będzie cieszył się także tym wszystkim. Należy również pamiętać, że ludy afrykańskie żyją wolniej. Zmusił je do tego klimat. Warto więc podczas pobytu tam poddać się błogiemu lenistwu, mentalności żyjących na tej ziemi ludzi i pozwolić własnej krwi płynąć wolniej.

      
kuskus z jagnięciną
Sympatyków podróży stale przybywa. Szkoda, że jako miłośniczka Tunezji i całej Afryki Północnej nie mam profitów z propagowania turystyki, ani na przykład udziałów w hodowli tunezyjskich baranków. Zatem tak bardzo nie namawiam do skosztowania przyprawionego na ostro kuskus z jagnięciną. Tym bardziej, że w Tunezji można wyżywić się całkiem po europejsku, jeśli ktoś nie lubi pikantnej kuchni regionalnej. Tunezja bowiem jest krajem, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Oprócz słonecznych plaż i możliwości  relaksowania się w ogrodach hotelowych przy basenach za niższą cenę, niż w krajach europejskich, co dla mniej zamożnych jest niewątpliwym atutem, oferuje znacznie więcej.

      Część turystów wybiera się, by odpocząć i poleżeć w błogim lenistwie w cieniu palmy lub wygrzać kości w pełnym słońcu, część zaś, by zmierzyć się z największą pustynią świata - Saharą. Jeszcze inni podążają śladami rzymskimi, fenickimi, berberyjskimi (które są żywe do dziś), spacerują zatłoczonymi, wąziutkimi uliczkami Medyn,  podziwiają architekturę islamu, uprawiają sporty wodne, bawią się na licznych dyskotekach. I wszyscy mogą być zadowoleni, bo w Tunezji jedno jest pewne. Ten kraj zadziwia każdego. Zadziwia zarówno tych, co lubią narzekać, jak i tych, co wychwalają jego uroki. Zadziwia miłośników wylegiwania się przy hotelowych basenach i spacerowiczów. Zadziwia prawdziwych podróżników, jak i uczestników wycieczek zorganizowanych. Młodszych, starszych i dzieci. Więc może chociażby dla tego zdziwienia warto tam pojechać. Może posmakuje baranina, a może zakochasz się w błękicie i bieli. Może doznasz emocji zbijając cenę podczas zakupów na suku. Może pozwiedzasz z biurem podróży, a może jako bardziej niezależna osoba, powędrujesz własnymi ścieżkami. Jak na tak ogromną różnorodność (na przykład europejski Tunis w zderzeniu z prawdziwą Afryką regionów południowych) odległości są tu niewielkie. Transport sprawny, szybki i stosunkowo niedrogi. Turyści, których u nas nie stać na taksówki, tam mogą sobie na to pozwolić.

Spacery po urokliwych zaułkach medyn...
Wdrapywanie się po kamiennych schodkach...
Herbatka miętowa w barze na dachu...
Gościna w skalnym - przyklejonym do stoku domostwie Berberów...
Plażowanie na miękkim, jak mąka, piasku...
Ech...
Może także łyżwy, jako... odrobina "perwersji"?  A co!

Lodowisko w Tunezji (z widokiem na morze)
    
           Tunezja, w przeciwieństwie do swoich sąsiadów oraz innych krajów arabskich, budzi we mnie zaufanie w kwestii bezpieczeństwa. Do tego dochodzi łagodny klimat, co dla wielu sercowców, nadciśnieniowców i miłośników drinkowania jest dość istotne. Wprawdzie ci ostatni nie znajdą specjalnie wyszukanych i odpowiednio mocnych drinków, ale i na to znajdzie się rada. Zresztą na ten temat wymyślono już wiele patentów, łącznie ze sposobem chłodzenia napojów sposobem harcerskim.

Jeśli ktoś nie lubi baraniny, to nie musi jej smakować. Są też inne mięsa, łącznie z wieprzowiną, której nie jedzą muzułmanie. Także przepyszne francuskie ciasteczka, babeczki i torciki z owocami.
Zdziwi się każdy...
Chcesz się zdziwić? 
Ja już się zdziwiłam. Chcę kolejny raz!
Ciekawi mnie, co tam słychać po Jaśminowej Rewolucji? Cz coś się zmieniło?



 





No! Sama siebie zachęciłam. Pora odkurzać wędrowne sandały, o! Mam na to 78 dni, 12 godzin, 3 minuty i 50 sekund. Czas start!
  

61 komentarzy:

  1. oj - to tylko pozazdrościć takiej podróży ... ja w tym roku wybieram się do Dusznik, tygrysa tam nie spotkam ani wielbłąda ani tubylca o śniadej cerze i migdałowych oczach ale kocham Duszniki, taki tam spokój, cisza, tyle zieleni i pstrągi w górskim strumieniu ...
    Cóż - pstrąg nie krokodyl ale swój urok też ma.
    pozdrawiam Podróżniczkę i Wędrowniczkę i będę czekała na Twoje fotografie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malino M*,
      góry w Polsce są tak piękne, że też tylko pozazdrościć, o! Fotografie będą, a jakże, już ostrzę aparat :)))

      Usuń
  2. Rozmarzyła się nasza podróżniczka.Fajne masz buty! Odkurzacz się zepsuł? Bo takie trochę "zdrożone" te sandałki:)))))
    Ja uważam, że będąc w obcym kraju trzeba jeść i pić to co jedzą i piją tubylcy, trzeba też dopasować swoje zachowania i obyczaje do tych tubylczych.Wtedy można poczuć magię podróży.
    ps czy wielbłąd ogrzewa się przy kominku?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się jakoś szaro i zimnawo dzisiaj zrobiło, że zaczęłam wyciągać walizki. A póki co, grzeję się z wielbłądem przy kominku.

      Masz rację Bet, podróż bez żadnej wiedzy o kulturze i zwyczajach mieszkańców kraju, do którego się podąża, może czasami rozczarować. Jak tych Polaków, którzy mieli za złe dzieciom arabskim, że kąpały się w basenie hotelowym. No... jak to, żeby w kraju arabskim byli Arabowie? :)))

      Usuń
    2. A z sandałów proszę nie drwić, o! :))))))))))))))))))

      Usuń
  3. Nie drwię, podziwiam to obuwie.
    Wiesz, bardzo lubię baraninę, jagnięcinę i wszelkie te egzotyczne kuskusy i ciecierzyce.Ale... ostatnio czytałam i widziałam obrazek/na szczęście jeden/ o tym jak odbywa się ubój rytualny zwierząt. Przyznaję, że troszkę mi to apetyt odebrało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest co podziwiać... Pochodzi z ruin miasta rzymskiego Thuburbo Majus.

      Usuń
  4. Bardzo żałuję, że taka piękna wyprawa nie jest dla mnie. Tak barwnie opisujesz swoje wojaże,że przynajmniej to moje co u Ciebie przeczytam i obejrzę. Liczę na świetne fotki Elu. Serdeczności wiosenne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hanno, zdjęcia na pewno będą. Chyba, że... odpukać w niemalowane, aparat się zepsuje.

      Usuń
  5. Elu,ale szewców mieli.O Re,albo Ra,cholera wie.Jakub

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znam tylko jednego szewca - Herostratesa, który wsławił się spaleniem świątyni Artemidy.
      Jakie robił sandały, to nie wiem :)))

      Usuń
  6. Kuskus można kupić w Polsce, ale podobno daleko mu do tego prawdziwego, afrykańskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przyprawy muszą być oryginalne, kupione w sklepie czy na targu, gdzie kupuje miejscowa ludność. Te z marketów - to farbowane "trociny".

      Usuń
  7. hi hi - kliknęłam w blogową karawanę i widzę, ze i ja w niej podążam ... o jak fajnie - fatamorgany to moja specjalność ...
    -----------------
    wpadłam tu bo przed chwilą szukałam w swoich dawnych fotkach i przypadkiem wpadłam na wielbłada ... od razu pomyslałam o Tobie ;-))...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malino, to wsadź siebie na tego wielbłąda, co znalazłaś:) Tak pięknie robisz fotomontaże. Nie będziesz przecież za karawaną tuptać na piechotę ku fatamorganie.

      Usuń
    2. na głowę ???? oj Elu - nie masz litości nad biednym stworzeniem ... ja mu tylko portrecik zrobiłam, nawet nie plan amerykański a Ty nmi każesz wsiadać okrakiem hi, hi ... jeden już w historii wierzchem na kocie jechał, ale żeby na głowie wielbląda ...
      ------------------
      Wiesz - muszę jakoś odreagować bo niechcaxcy usłyszałam w telewizji wystąpienie posłanki Beci ... ratunkuuu ...

      Usuń
    3. Kochana, siadaj okrakiem i ani mru... mru...
      Noooooooo... chyba, że chcesz być pozbawiona zaszczytu bycia Karawankówką :)))

      Usuń
  8. Witaj Elu, widzę tyle zmian. Podoba mi się tutaj. Liczysz czas do wyjazdu, ja też poczyniłam już przygotowania do mojej corocznej wyprawy. Moje wycieczkowe towarzystwo zadecydowało, że zdobywamy tym razem kraje bałtyckie. To znacznie bliżej i mniej egzotycznie, ale musi też być fajnie.
    Nola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klik dobry Nolu. Cieszę się, że trafiłaś w to nowe miejsce i spodobało się.

      Każda wyprawa jest fajna. Liczę więc na Twoją relację z wędrówki po krajach bałtyckich.

      Usuń
  9. andante spianatoczwartek, 29 marca, 2012

    Miałam przyjemność być w Tunezji i potwierdzam to wszystko o czym piszesz.Podróże i to co zostaje pod zamkniętymi powiekami sa najcenniejsze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andante, cuda pozostają na całe życie pod zamkniętymi powiekami. Ja dodatkowo w każdej podróży zdrowieję i młodnieję:)

      Usuń
    2. No właśnie, coś w tym jest . Mogę być nie wiem jak chora - w podróży zdrowieję.Powinni zapisywać jako panaceum na wszelkie zło. Oczywiście na NFZ

      Usuń
    3. Andante, i zapisują, szkoda tylko , że bez dofinansowania ;)

      Usuń
  10. wyborczanki i zwyczajnej też nie cierpię, tej pierwszej szczególnie.
    A zamarzyła mi się teraz taka prawdziwa wiejska, domowa kiełbasa, kiełbaska, kiełbasunia ... taka kruchutka, jak przełamiesz pachnąca czosnkiem ... eeech - niech sie szynki i kabanosy chowają. Niestety, zwylke te reklamane jako domowe nawet koło domowych nie stały. Mój braciszek w zeszłym roku postanowił, ze znajomymi, zrobić sobie taką. Mieszka za miastem, urządzili sobie wędzarnię ale było !!! ... ooooj ... pycha, szkoda, ze w tym roku nie ma na to czasu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyborczance i zwyczajnej mówimy stanowcze NIE! Niech żyje chałwa i wiejska, o!

      Usuń
  11. A ja posiaduszkę u Ciebie zrobiłem,odmłodniałem i idę sobie,z sandałami na sznurku i kiju,w świat.Jakub

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo dobrze.O wiele lepiej,Elu!!!Jakub

    OdpowiedzUsuń
  13. Elu,ja wiem,że Ty chciałabyś,abym przeniósł się na bloggera.Cały czas nad tym myślę.:-)))))Jakub

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakubie, po myśleniu zwykle następuje działanie :)

      Usuń
  14. Trala,la...słoneczko zaświeciło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też, ho, sa, sa! Zaglądasz do Dziedzica i Przygody?

      Usuń
    2. a u mnie leje ale ja się cieszę jak durna bo może w końcu zielono będzie ;-))

      Usuń
    3. Deszcz jest konieczny, bo bo bardzo sucho wszędzie. Trawniki wyschnięte.

      Usuń
  15. Witam !Trzeci raz podchodzę do tego komentarza może się uda.
    W Tunezji pewnie już ciepło u nas zima.
    Czy mogę od czasu do czasu wpaść do Ciebie i ogrzać się przy kominku.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Yes,yes,yes- wydałem okrzyk radości jak mąż młodej żony Marcinkiewicz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yes, yes, yes Bob!

      Co to trzy próby, ja do Ciebie po kilkanaście nieraz podchodów robię i często bez efektu :(((

      Wpadaj Bob ... wpadaj... I na pogrzanie i na wędrówki. Zapraszam.

      Usuń
  17. Strasznie gustowne te wizytowe pantofelki. I nawet luksusowe prawidła. No, no ...
    anzai

    OdpowiedzUsuń
  18. Dlaczego niektórzy ukazują się tu jako "duchy", a niektórzy z literką B ? Tyle tu zmian, że już się gubię....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To indywidualna sprawa komentującego. Ja nic do tego nie mam.

      Usuń
  19. Dobrze,Ela,podstawa już jest.Ostatecznie:polskieziomale.blogspot.com.Reszta jutro.
    Pozdrawiam wieczorem.KUBA

    OdpowiedzUsuń
  20. Aby wejść na mój nowy blog musi być tak.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej!
    Dziękuję za wizytę na moim blogu. O emeryturach napisałem jak myślę. Po prostu.
    Na razie to Tunezji się nie wybieram. Pisze NA RAZIE:) Bo jutro to nic nie wiadomo.
    Najbardziej to bym chciał zobaczyć Amazonkę. To moje marzenie:)
    Trudne do zrealizowania i kosztowne. Ale czy niemożliwe???
    W Warszawie lepsza pogoda niż zapowiadali. Jestem w trakcie mycia okien i sprzątania.......
    I fajnie jest:)
    Pozdrawiam Vojtek

    OdpowiedzUsuń
  22. Dziękuję,MATKO CHRZESTNA mojego bloga,za wsparcie duchowe.(podziękowałem też na samym dole).

    Elu,ja wpisałem w ULUBIONYCH STRONACH,na starym blogu,adres.Czy może ty wiesz, jak zrobić-jeśli jest to możliwe),by napis był w kolorze czerwonym?KUBA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a ja myślę, że chrzestnym jest Vojtek. On przecierał szlaki i pokazywał możliwości, jakie są na tym portalu, chociaż może sam o tym nie wie.

      W sprawie czerwonego napisu masz na starych ziomalach.

      Usuń
  23. O Jezu,Elu.Nie dam sobie rady.A gdybyś tak dała mi e-mail,ja podał Ci mój kod...Nadużycie to wielkie.Przepraszam.

    Wojtek,to przyjaciel,więc On zawsze jest NASZ!!!Choć to czasem kawał cholery...:-)))))))))))))))))))))))))Nie,żartuję.To DOBRO BLOGOWE,a kto wie,czy może... Narodowe,Elu.Szampan się mrozi.KUBA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuba, wybacz, ale nie chcę kodu do Twojego bloga. To zbyt awaryjny portal. Coś się zepsuje i będę się gryzła, nie wiedząc czy to ja napsociłam czy portal się zepsuł.

      Usuń
  24. Dobrze,dziękuję Elu.Przepraszam,że nie odpowiadałem,ale musiałem wyjść.Ja nad tym pomyślę.:-))))))kuba

    OdpowiedzUsuń
  25. Zobacz,Elu, pod zdjęciem na moim starym blogu.Dziękuję.KUBA

    PS.Wojtek pisze,że ja mam jakieś zabezpieczenie antyspamowe.Chyba u niego już 1 kwietnia.:-))))))))kuba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtek ma rację. Tez chciałam Ci o tym powiedzieć, ale nie mogę rozszyfrować tego zabezpieczenia, żeby się wpisać.

      Wejdź w >>USTAWIENIA >>KOMENTARZE >>POKAZAĆ WERYFIKACJĘ OBRAZKOWĄ DLA KOMENTARZY?
      Tak Nie

      i postaw kropkę przy NIE.
      ________________________________

      Na starym blogu widziałam. I co? Łatwe, prawda?

      Usuń
  26. Nie,no łatwe,Elu.Ale zobacz teraz,czy jest to zabezpieczenie...KUBA

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziękuję,Eluniu.Życzę miłej nocy.:-)))))))))))))dla Ciebie.KUBA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co. Przysługa za przysługę :)))
      Dobranoc.

      Usuń
  28. To lodowisko widziałam. Przechodziłam koło budynku przynajmniej raz dziennie, tylko fotkę zrobiłam z dalszej odległości. A buty do odkurzenia superasne.

    OdpowiedzUsuń
  29. Późno do Ciebie trafiłam, ale moje blogowanie też jest młode, w słowach czuć pasję, a to cenię wysoko i będę podróżować sobie z Tobą, choć niedawno spacerowałam u siebie chłonąc zapachy i barwy mediny, pływając falukami po Starym Egipcie i podziwiając rozgwieżdżone niebo. Ilu podróżników, tyle widoków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam... witam bardzo serdecznie i zapraszam zawsze, choć teraz mniej podróżowania, niż dawniej. Niestety, spada z dnia na dzień wartość emerytury i niewiele można zdziałać. Pasja jednak pozostała tak samo wielka.

      Usuń
    2. pasja jest najważniejsza :) a co do emerytury, znam niesamowitą około osiemdziesięcioletnią (choć o wieku kobiet nie powinno się wspominać ;) autostopowiczkę, która pół świata w ten sposób zwiedziła, odkąd jest na emeryturze :), teraz czekam na jej tegoroczny wyjazd i wrażenia :), nie namawiam, ale zazwyczaj jest jakaś alternatywa :), pozdrawiam ciepło i będę systematycznie czytać, więc podróży przede mną cała masa :)

      Usuń
    3. Dokładnie tak. Właśnie pasja powoduje, że znajdujemy alternatywę.

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.