2 września 2010

Egipt. Luksor, Karnak i Kolosy



Karnak – egip. Ipet-sut -"Najbardziej Dobrane z Miejsc" - miejscowość w Górnym Egipcie na wschodnim brzegu Nilu, 2,5 km na północ od Luksoru. W starożytności miejscowość była częścią Teb, a obecnie postrzegana jest przez wielu jako część Luksoru, jako że obie miejscowości tworzą zwarty zespół miejski.

       Wracam  myślami do starożytności, nie zapominając, że przyjechałam właśnie po to, by ją poznać, poczuć, zobaczyć, dotknąć. W Tebach spełniło się proroctwo Ezechiela, który przepowiedział, że Teby zostaną rozdarte na dwoje.
I to się zgadza. Starożytną egipską stolicę rzeczywiście przecina na pół kanał. Część południowa, to obecny Luksor, zaś północna jest znana w świecie jako Karnak.

       Jedynym światkiem dawnej świetności Luksoru jest świątynia mierząca 260 metrów długości, której podwaliny wzniósł Amenhotep III, rozbudował ją Tutmozis III, a uwieńczenie dzieła nastąpiło za Ramzesa II. Tę wspaniałą i olbrzymią świątynię Egipcjanie nazywają Południowym Haremem Amona. Przed pylonem stały niegdyś dwa obeliski Ramzesa II. Dzisiaj stoi tylko jeden o wysokości 25 metrów. Drugi wywieziono do Francji, by ozdabiał Paryż. Mają  nowoczesną piramidę ze szkła obok historycznego Luwru, co szkodzi mieć starożytny obelisk na placu de la Concorde.

       Następnie odwiedziliśmy kompleks świątynny w Karnaku oddalonym od centrum Luksoru o niecałe trzy kilometry. Jak okazało się później, zrobił on na mnie większe wrażenie, niż zwiedzane kilka dni później wielkie piramidy w Gizie. Świątynie w Karnaku zajmują powierzchnię 40 hektarów, a budowano je ponad 1300 lat, jako monumentalny dom bogów. Największy z trzech świątyń jest Okręg Amona, poświęcony najważniejszemu bogowi Nowego Państwa. 
W murach tej świątyni można postawić dziesięć wielkich katedr.


    Spacer Aleją Sfinksów Baraniogłowych, która ongiś miała trzy kilometry oraz po sali hypostylowej pełnej ogromnych kolumn o niezwykle przejmującym wyglądzie skamieniałego lasu, przeglądanie się wraz z budowlami sprzed tysięcy lat w tafli świętego jeziora, okrążanie siedem razy /na szczęście i na zamążpójście/ pomnika czczonego skarabeusza, wreszcie spotkanie z gigantycznymi, dwudziestometrowej wysokości Kolosami Memnona przeniosło mnie w czasy starożytne i poczułam się taka mała i krucha wobec potęgi oraz monumentalnego piękna starożytnej architektury, której przez tysiąclecia nie zmogły żadne wojny ani kataklizmy natury. Cokolwiek zostało zniszczone, lub wywiezione, zrobiła to niszcząca, chciwa ręka ludzka. Byłam też z siebie dumna, że zdołałam tu przybyć, o czym marzyłam przez wiele lat.

      Przypominam sobie, że granitowego skarabeusza obchodziłam w kierunku zgodnym z ruchem wskazówek zegara. A przecież Egipcjanie czytają na odwrót, niż ja, czyli od strony prawej do lewej.
Może więc należało otaczać pomnik w stronę przeciwną i uczynić to nie siedem razy, lecz siedem po siedem... Będę chyba musiała pojechać do poprawki...

       „Gdy wyszedłem spomiędzy pylonów i olbrzymich posągów faraona, spostrzegłem, że tuż obok wielkiej świątyni wznosiła się nowa świątynia potężnych rozmiarów i tak dziwnie zbudowana, że nigdy jeszcze nie widziałem czegoś podobnego. Nie miała ona murów, a gdy wszedłem do środka, zobaczyłem, że szeregi kolumn otaczają otwarty dziedziniec z ołtarzem, na którym złożono ofiary ze zboża, kwiatów i owoców.
        Po obu stronach pylonów w świątyni Amona siedzieli wykuci w kamieniu faraonowie, majestatyczne, podobne bogom olbrzymie postacie. Wszystko się we mnie trzęsło i drżało, gdy patrzyłem na te kamienne kolumny.”

Tak było... i tak jest...
 
Oddaję moje przeżycia słowami  Egipcjanina Sinuhe - bohatera powieści M.Waltari.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.