22 września 2010

Święta z kaczką, karpiem i gołębiem


11 grudnia 2009

       To były święta wyjątkowe. Czasy nie takie, jak dzisiaj. Aby nie stać w sklepowych kolejkach, drób kupowało się na targu, zabijało, skubało, oprawiało, żywe karpie dostawało się na przydział w zakładzie pracy.
       Nigdy nie oprawiałam żadnego stworzenia, które się rusza, czuje i patrzy błagalnym wzrokiem. Doskonale z tym sobie radziła sąsiadka. Niestety... tamtego roku zabrakło jej. Jak więc sobie poradzić?
Udałam się na targ w poszukiwaniu oskubanej kaczki lub gęsi. A tam... Same żywe kwaczą i gęgają. Niezadowolona wróciłam do domu i rozpoczęłam obdzwanianie znajomych z okolicznych wsi.
-      Panie Andrzejku. Potrzebuję kaczkę na święta, bo wie pan... te na targu to jakieś kwaczące.
-      Rozumiem, moje nie kwaczą, jutro przywiozę.
Zdawało mi się, że pan Andrzej w lot pojął, o co mi chodzi i dlatego nie dał dokończyć tematu.
-      Ale ja jutro pracuję, to może Pan u sąsiadki zostawi.
Zdążyłam tylko tyle dopowiedzieć.

       Wracam z pracy z przydziałowym karpiem, wpuszczam go do wanny, a następnie swoje kroki kieruję do sąsiadki. I co słyszę?

-      Jakiś pan przywiózł kaczkę. Wypuściłam ją w piwnicy, żeby w domu mi nie nabrudziła. Rozwiązałam jej nogi i skrzydła, bo żal stworzenia, tak się męczyło. Pani idzie prędko ją łapać, żeby nie uciekła, gdy drzwi ktoś nie domknie.

       Nogi się pode mną ugięły. Fajnie! W wannie pływa karp, którego synek podkarmia i po ogonie głaszcze, a w piwnicy kwacze kaczka. Tylko w lodówce, jak nie było, tak nie ma... Ani ryby w galarecie, ani kaczki z jabłkami.

       W Wigilię rozbrzmiewa telefon. Wujek mówi, że przywiezie gołąbka na świąteczny rosołek dla dziecka. Moje protesty i tłumaczenie, że nigdy gołębia nie gotowałam,  nie skutkowały. Zjawił się z żywym gołąbkiem za pazuchą. W sprawie kaczki i karpia nie podjął tematu, jakby przysposobić te stworzenia do jedzenia. Zjeść... Owszem, ale pozbawić życia? Co to, to nie! Wujek zbyt wrażliwy.
Matko kochana! Co ja teraz zrobię?
Nawet chroniący się przed zimą świerszcz, który jeszcze za czasów Charlesa Dickensa zadomowił się za kominem i wycykiwał swoje dobre rady, nie pomógł tym razem.
       
       W piwnicy kaczka kwacze, wanna przez karpia zajęta, w łazience napaskudzone za sprawą prześlicznego gołębia, a tu...
Pierwsza gwiazdka na niebie do wigilijnego stołu rodzinę i gości zaprasza...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.