2 maja 2013

Patriotyzm i religijność... inaczej?


... że 2 maja jest  Dzień Flagi, to wiem, ale dlaczego z tego powodu nie wolno rąbać i „szurgać”?


       Zimnica. Drepczę po domu w góralskich ciapach i baraniej kamizelce. Śpię w barchanach i skarpetach.  W końcu, zziębnięta do szpiku kości, rankiem 2 maja postanawiam rozpalić w kotle albo kominku. Nie mam jednak czym, bo opał wypalony do ostatniego okruszka za sprawą przedłużonej w tym roku zimy. Nie zaopatrzyłam się w drewno i węgiel na majowe święta. Przede wszystkim z powodu niezaplanowanego budżetu na ten cel, a i prognozy pogody mówiły o słońcu i cieple w pierwszych dniach maja. Mam jednak na strychu stary stolik i stołek - schodki  z elementów czysto drewnianych. Nie są lakierowane, ani żadną inną chemią powleczone, bo impregnaty dawno już odpadły. Porozkręcam, kilka razy machnę siekierą i będzie opał, pomyślałam. Drewno twarde, nie próchno, da chociaż trochę energii - cieszę się na samą myśl. A najbardziej tym, że w ciepłej łazience wykąpię się na golasa, a nie w swetrze i rękawiczkach. Włosy też wymagają mycia bez czapki czy nauszników, hi, hi...



      Zaczynam działać. I co? I Święto Flagi mamy! Narażam się z tego powodu na uszczypliwą uwagę. Nawet dwie, bo od dwóch różnych osób. Pierwsza dotyczy szurgania w święto na strychu, a kolejna - rąbania w święto w piwnicy. „Szurganie” - to mocowanie się przez kilkanaście sekund z kłódką strychową, bo się zacina, a rąbanie - to odłupanie w niecałą minutę trzech szczapek na rozpałkę. Reszta elementów rozebranych mebli, z wyjątkiem stołowych nóg, które wymagają przecięcia piłą, zmieści się zarówno w kotle,  jak i w kominku w całości. Nie ma więc potrzeby stukać siekierą parę godzin. Czynności opisuję po to, aby dać wyobrażenie skali swojego 2-majowego przestępstwa wobec Ojczyzny i Boga.

"Wykłady" - i strychowy, i piwniczny - były w tonacji patriotyczno - religijnej.


- Niech żyje Święto Flagi! Niech się święci najdłuższa na świecie majówka! Niech patriotyzm bez szurgania i religia bez rąbania będą  przewodnią siłą narodu! Odpowiedziałam, jakoś tak, wykładowcom. Nic innego, z powodu osłupienia, nie przyszło mi do głowy.

I zaraz pomyślałam, że ja coraz mniej rozumiem to świętowanie i świętujących oraz patriotyzm i religijność. To jakieś zwariowanie wokół, czy we mnie samej?



     Pogoda poprawia się, słońce wychodzi zza chmur. Temperatura aż do 15 stopni w cieniu podskoczyła. Można zrzucić baranicę, a ja wciąż mam serce zmrożone porannymi uwagami. Staję się jakimś... soplem lodu, o!


61 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. AAAAA.Tylko ja do demokracji podchodzę z uporem...Pawlaka.On powiedział,że z takiej demokracji,to się wypisuje.AAAA:-)))KUBA

      Usuń
    2. W komedii filmowej łatwiej... Życie miewa trudniejsze scenariusze.

      Usuń
  2. Jedyny komentarz, który mi przychodzi spontanicznie na myśl nie jest niestety wytworny - po prostu niektórym wydaje się, że są kimś a tak naprawdę nie są.Po pierwsze - dzień Flagi jest takim samym dniem jak dzień matki, babci, dziadka, metalowca i dwa tuziny jeszcze innych dni w roku, z dniem przytulania włącznie.Być może, że jestem dziwna i staromodna, ale patriotyzm to nie jest wieszanie flagi, machanie szabelką, śpiewanie pieśni, tylko rzetelne wykonywanie swych nudnych obowiązków na rzecz Państwa- to płacenie podatków tam, gdzie się naprawdę mieszka a nie tam, gdzie się jest tylko zameldowanym (bo tam niższe), to przestrzeganie
    wszelkich przepisów i ustaw, to działanie na rzecz lokalnej społeczności, to nie zanieczyszczanie środowiska dzikimi wysypiskami, to cały szereg działań zupełnie nie spektakularnych, pozornie nie mających nic wspólnego z patriotyzmem.
    Nie dziwię się, że Cię zmroziło, ale jesteś osoba delikatną, która odpowiedziała na to grzecznie - ale znam taką, która bardzo dobitnie wskazałaby tym osobom, że budowę anatomiczną mają taką samą jak wszyscy, więc i fizjologia taka sama.
    U mnie dziś Mistrzu pracuje za siebie i kolegę - ten drugi ma małe dzieci, więc ten robi za dwóch, by tamten mógł być z dziećmi i żoną.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anabell, co z tego, jak nie wszyscy tak uważają.

      Dziwne tylko, bo gdy w inne święta odśnieżałam strych (nie tylko nad sobą, ale wszystkimi sąsiadami), bo śnieg szybko topniał i by mieszkania pozalewało, to szurganie wtedy grzechem nie było.

      Usuń
  3. Święto Pracy, Dzień Flagi, Święto Konstytucji 3 maja. Narobiło się tych świąt, oj narobiło. Polacy świętować lubią, zwłaszcza gdy można sobie zrobić najdłuższy weekend w dziejach Europy. A czy nie wolno postukać? Przeca dzisiaj, wbrew powszechnej opinii, jest to normalny dzień roboczy dla wielu ludzi. Owszem, wciska się nam siłą przymus świętowania, przoduje w tym chyba warszawska komunikacja, przy byle okazji rozkłady są świąteczne i zwykli ludzie dojechać do pracy nie mogą.
    Myślę że należy uszanować prawdziwe święta i wtedy powstrzymać się od pukania, stukania czy wiercenia dziur. A skoro sąsiadom przeszkadza, niech sobie pójdą do lasu na spacer. Podziwiam że nie pognałaś ich` na drzewo.
    Swietujmy, ale bez przesady. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubią świętować. Właśnie słyszę alkoholowe przyśpiewki i sprośne głośne rozmowy oraz widzę sikanie na winkiel budynku przy okazji wyjścia na dwór na papierosa jakichś gości majówkowych.

      Usuń
  4. Sorry , a co to za ciężki......czepia sie Twojego strychu i pniaczka. Wyrazy współczucia i pozdrowienia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocno "religijny patriota", o! Pozdrowienia odwzajemniam.

      Usuń
  5. Teoretycznie "Dzień Flagi RP" jest polskim świętem wprowadzonym na mocy ustawy.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Flagi_Rzeczypospolitej_Polskiej

    Wynika z tego, że od tych najważniejszych świąt różni się tylko tym, że nie jest dniem wolnym od pracy. Teoretycznie więc za to co opisałaś, mogłabyś dostać mandat (a w najgorszym wypadku grzywnę, albo nawet wyrok sądowy). Gdybyś jednak miała zarejestrowaną firmę "rąbania i szurgania" ... a to to już co innego, bo wtedy mogłabyś nawet rąbać na strychu. Parodia? Nie! To tylko III i IV Rzeczpospolita, razem wzięte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszelki wypadek, gdyby mi przyszło cokolwiek robić 2 maja, zarejestruję taką i jeszcze parę innych firm, np. blogowania, działkowania... :)))

      Usuń
    2. Jeden z moich krewnych był bardzo przekornym człowiekiem, dzisiaj pewnie nazwano by go agnostykiem. W Boże Ciało - to były lata 50' ub.w. - wyprowadzał samochód na ulicę, na kilka minut przed pochodem, i galwanizował pękniętą detkę. A, że był doskonałym pianistą to zamiast iść na pochód, potrafił 1 Maja dać koncert organowy w kościele. Do końca swoich lat pozostał parafianinem, członkiem PZPR, i przede wszystkim sobą. Chciał być pochowany na rodzinnym katolickim cmentarzu, ale jak przewidział jego trumna dwa razy była wykopywana z grobu. Pierw pochowano go w Alei Zasłużonych, potem przeniesiono go do części katolickiej, aż wreszcie po śmierci żony spoczął w rodzinnym grobie na małym katolickim cmentarzu.
      Ja bym niczego nie rejestrował tylko kupił jakiś materac/kombinezon elektryczny, są już w cenie od 89 zł. A sąsiadów należy omijać z daleka, bo to może być zaraźliwe ... ;) :)

      Usuń
    3. Anzai, Twój krewny chyba troszkę i złośliwy był z tym galwanizowaniem dętki podczas procesji Bożego Ciała. To dobrze, gdy ktoś jest sobą, ale nie preferuję manifestacyjnego okazywania tego.

      Usuń
    4. On był nawet więcej niż złośliwy, ale ja go zrozumiałem dopiero w ostatnich miesiącach jego życia, że to była właśnie manifestacja przeciw ... manifestowaniu. A cała prawda wyszła na jaw dopiero po jego śmierci, gdy tysiące osób z szefem NSZZ "Solidarność" przyszło na pogrzeb, i dowiedzieli się, że on ... nie był członkiem "S".

      Usuń
    5. Trudno było faktycznie zrozumieć jego intencje.

      Usuń
    6. No to sama dałaś sobie odpowiedź, bo nie liczą się czyny, tylko intencje. "Rąbanie i szurganie" jest złe, gdy ma ogrzać tyłek, ale gdy ktoś to robi w pracy, a święto nie jest dniem wolnym od pracy, to jest już rozgrzeszony. Nie łączyłbym też tego z patriotyzmem, bo to tylko wąski fragment. Trzeba było też się spytać tych "wykładowców", czy chodzi im o hałas (to mogą mieć rację), czy o to, gdzie masz Święto Flagi?

      Usuń
    7. Nie, nie chodziło o hałas, a o wykonywanie karygodnych/grzesznych czynności w Dniu Flagi. Zresztą "szurganie" strychowe nie było głośniejsze, niż jakikolwiek inny ruch na klatce schodowej związany z wchodzeniem/wychodzeniem. Żeby nie zacinająca się kłódka ze skoblem, to wręcz bezszelestne by było, bo ja jakaś bezszelestna w zachowaniu z natury jestem. Zaś odłupanie szczapek na rozpałkę w ilości decybeli można porównać np. do tłuczenia schabowych, a i to nawet nie, bo krócej trwało i odgłosy z piwnicy tak się nie niosą, jak stukanie na blacie kuchennym. No i trzeba się postarać, żeby usłyszeć. Najlepiej zejść na dół i nastawić uszy (nasze piwnice są, jak bunkry). Jeszcze nigdy z domu nie słyszałam ani cięcia piłą elektryczną, ani rąbania drewna w piwnicach. Schabowe – owszem - słyszę.

      Uwagi były wyraźnie w tonacji patriotyczno-religijnej.

      Usuń
    8. Z tego co piszesz wyciągam tylko jeden wniosek: Masz sąsiadów o bardzo wyczulonym słuchu i wrażliwości społecznej ukierunkowanej na ściśle wytyczone cele, jak sama to zauważyłaś.
      Kiedyś naprawiałem jednej pani PCeta, a ponieważ robota zapowiadała się na kilka godzin, więc pani postanowiła ugościć mnie schabowym. Już po pierwszym uderzeniu schabowego wyleciał mi śrubokręt i sztuczna szczęka, a byłem dwa pokoje obok! Takiej perkusji w życiu nie słyszałem. Pani na środku stołu kuchennego miała deskę do mięsa, na niej mięso, i w ręku 2-3 kg. tłuczek. Przy każdym uderzeniu to co stało na stole (a sporo tego było, talerze, szklanki, wazonik, sztućce, itp.) podskakiwało do góry, i z łomotem opadało. Sztućce w szufladach stołu waliły jak kastaniety, a blat stołu wbudowany w ściankę działową rezonował jak niezły bęben. Gdy już odzyskałem słuch i równowagę psychiczną zaproponowałem, że ja to zrobię: No i poszło. Poduszka na kolanach, na poduszce duży ręcznik (co by siebie i otoczenia nie popaprać), na wierzchu deska z mięsem. Nawet najsilniejsze uderzenia (np. w ścięgna) słychać było jak mlaskanie językiem. Pani nie mogła wyjść z podziwu, ja też nie mogłem uwierzyć, że tacy ludzie jeszcze żyją w cywilizowanych środowiskach ... Teraz wiem, że żyją jeszcze inni ... ciekawych masz sąsiadów nasłuchowców.

      Usuń
    9. Anzai, nie tłucz na kolanach, bo jeszcze sobie coś przyszczypniesz/rozbijesz. Wystarczy ręcznik złożony w pięć na dziewięć na blacie szafki bez szuflad z łyżkami i skaczących półek z talerzami. Taka samodzielna szafka z półkami przymocowanymi na stałe, w której trzyma się ręczniki papierowe, ścierki, fartuszki i serwetki - może nie tak, jak Twoje kolana, ale wystarczająco - "cywilizowanie" - się spisuje. Sęk w tym, że nie każdy ma taką, bo szafki przeważnie łączy jeden wspólny blat.

      Usuń
    10. "Kolana" chętnie stosowaliśmy z żoną, gdy oboje pracowaliśmy na nocnych zmianach, teraz oboje jemy w pracy na catheringach. A więc: kolana, jasiek, ręcznik i zaręczam, że nawet ktoś, kto w tym samym pokoju odsypia noc, na pewno nie obudzi się. Niestety zapach smażenia schabowego nawet nieboszczyka stawia na nogi.

      Usuń
    11. Nie wiem, dlaczego, ale nie znoszę smażenia. Nie usmażonego, a samego procesu smażenia. Sobie samej jeszcze nigdy w życiu nie zrobiłam kotleta. Co innego rodzinie czy gościom, bo wtedy jest inna motywacja.

      Usuń
    12. Wstyd się przyznać, ale lubię kucharzyć, pod warunkiem, że za każdym razem robię coś nowego. Też nie lubię robić tylko dla siebie, mam wtedy t.zw. "żelazne porcje" własnych mrożonek.

      Usuń
    13. Żaden wstyd. Kiedyś się przyjęło, że baby są od gotowania, a dobre kucharzenie zdecydowanie jest domeną mężczyzn.

      Usuń
  6. Nie przypominam sobie aby świętowanie państwowego święta
    obwarowane było jakimiś zakazami dotyczącymi wykonywania pracy.
    W myśl powiedzenia , "ryba psuje się od głowy" ,skoro elity gadają
    głupstwa to i "ciemny naród" ich naśladuje.
    Czy "dzień flagi" jest świętem? Sam już nie wiem ile w Polsce jest tych świąt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nic potrzebna ustawa z wykazem dozwolonych/niedozwolonych czynności w poszczególne dni roku ;-)
      Bylibyśmy wtedy świadomi swych czynów, o!

      A czy np. komentowanie w święto na blogach dozwolone?

      Usuń
    2. Elu,ja tak czytam tutaj i czytam i...ja wiem,że Twoim celem było zwrócenie uwagi na kolejny polski bezsens.Ale gdybyś nie zgodziła się,rąbała,potem dostała grzywnę,nie zapłaciła jej,to uważasz,że sąd wydałby wyrok skazujący na...więzienie?

      Mnie jakby sąsiad bardzo zdenerwował,to zasugerowałbym mu,że może dostać z liścia w papę.KUBA

      Usuń
    3. A co to znaczy "liścia w papę?

      Usuń
    4. To samo,co mówi Ferdynand Kiepski do Paździocha Mariana:"A zasadził ktoś kiedyś panu kopa w dupę":-)))KUBA

      Usuń
    5. Nie znałam, bo nie oglądam Kiepskich.

      Usuń
    6. Rozumiem.Elu,ja wiem,że masz problem...Jesteś kobietą...Musisz to jednak jakoś przewalczyć.Bo-delikatnie mówiąc-na głupotę,to grzecznych recept nie ma.Ja zdaję sobie sprawę,że to trudne.Ale co zrobić?KUBA

      Usuń
    7. Lato rozwiąże problem :)

      Usuń
  7. Oj tam, oj tam!
    Ci sami, którzy uczą cie jak "świętować", w święta jada na działkę, grabią zeschła trawę i liście, tną żywopłot i pala to w niewielkim ognisku.
    Ale te czynności wykonywane na działce są przecież relaksem! Po to się w końcu ma działkę.
    Co innego w domy, czy ogródku przydomowym - takie czynności to manifestowanie swojej pogardy wobec "Święta"!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy wolno mi dzisiaj napalić w kotle? Czy ciepło kwalifikuje się, jako element relaksujący? Zamarzam już!

      Usuń
    2. Ellu - ciepło w wannie jest elementem jak najbardziej relaksującym. Można je jeszcze dodatkowo "ubogacić" ;)
      Ale nie będę Cię przecież uczył!

      Usuń
    3. Leszku, pobieranie nauk u Ciebie - to sama przyjemność i relaks :)

      Usuń
    4. To na początek zaproponuję niewielką szklaneczkę 12 letniej "Chivas Regal".
      Trochę kosztuje, ale przyjaciele mogą się złożyć - a efekt ....... brak słów!

      Usuń
    5. O! To się nazywa dobry Nauczyciel.

      Usuń
  8. Dzień 2 V jest dniem roboczym...chyba? W kalendarzu na czarno.
    Aaaa....może Ojciec Dyrektor ogłosił Dzień Flagi dniem świętym? To by pasowało do instrukcji obchodzenia się z flagą, która traktuje ją /flagę/ jak relikwię.
    Nie przejmuj się głupimi uwagami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopóki głupoty słyszę w telewizji, to się nie przejmuję. Kiedy jednak schodzą w dół na społeczeństwo, to życie zaczyna stawać się nieznośne.

      Usuń
  9. Oj tak,ci"prawdziwi patrioci" z zacięciem religijnym to dopiero superpatrioci!"A decho ich,Waćpani,decho!"-poradził by Ci mój znajomy z Kresów,hrabia Valgodecho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy to znaczy "dechą go?"... sztachetką?

      Usuń
    2. Można też. Ewentualnie noga od stołka też może być,gdy dechy zabraknie pod ręką.

      Usuń
    3. Hi, hi... hrabia Valgodecho.
      Dobra taka znajomość.

      Ja z Kresów znam tylko hrabiego Komorowskiego.

      Usuń
    4. Co by ciecia w komorze zamknął.:-))))))KUBA

      Usuń
  10. alEllu, dowcipnie i z nerwem opisałaś "obchody" tego kolejnego popapranego prawdziwych polaków - DNIA FLAGI. Dla nich patriotyzm to wyłącznie święta czegoś tam.
    Moją reakcją mogłoby być:
    - pytanie do sąsiada (interweniującego), czy znasz pan bajkę o wężu?
    - z uśmiechem pięknym, bazyliszka, pokazał środkowy palec;
    I na marginesie, alEllu, wiara w prognozy pogody i w związku z tym wyłączanie ogrzewania na ogół się kończy barchanami i skarpetkami. No i kąpielą w swetrze i w rękawiczkach.

    Honiewicz.

    P.S. Szkoda, że nie wiedziałem o wyczerpaniu zapasów drewna w piwnicy, bo wracając z Bieszczad, po drodze, byłbym Ci "podrzucił" pień z dębu na przykład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honiewicz, większa szkoda z Twojej niewiedzy jest po mojej stronie. Ojjjj, przydałby się taki dębowy pieniek :)

      Usuń
  11. Na moim balkonie przez całą noc łomotała (nie mylić z łopotem) biało- czerwona flaga, która wisi od 1 Maja. Już miałam budzić męża, aby ją zdjął, ale pomyślałam, że byłoby to niepatriotycznie i jeszcze wytrzymam jeden dzień, bo na noc na pewno każę ją zdjąć.
    Mojej starszej siostrze zdarzyło się wejść do wanny w kapciach, ale bez swetra i rękawiczek.
    Jeszcze dwa dni tej przedłużonej majówki i ludzie wreszcie rozgrzeją się w pracy.
    Serdecznie pozdrawiam.
    P.S. A może tak nazbierałabyś w lesie jakiegoś chrustu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, a nie mogłaś użyć argumentu, że flaga może wisieć na otwartym powietrzu, jeśli nie jest na noc dobrze oświetlona, tylko od świtu do zmroku, a jak pada deszcz, śnieg, albo jest silny wiatr to się nie wywiesza?

      Usuń
  12. Największy patriotyzm to w ogródkach widać, jak ochlejusy żłopia piwsko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku mniej ich było, bo aura nie sprzyjała.

      Usuń
  13. Rozumiem, że hipokryzja sięgnęła dna... Bo jak to było święto św. Grilla, to można było rąbać i dymić bezkarnie?
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mości Wachmistrzu, znowu w tym samym czasie odwiedziliśmy się na blogach.
      Ukłony! Dyg, dyg.

      Usuń
    2. Dobrze zatem żeśmy wracając, się nie zdeptali gdzie niebacznie...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. Wachmistrzeń tak celnie z harmaty wystrzelił że order dostać powinien jak amen w pacierzu :o)

      Usuń
  14. drugi niestety u mnie roboczy dzień to był. Cięzko żyć lekko - pracować bylo trzeba :) nie mamy tyle długich weekendów co w Polsce, miłego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze wolałam dni pracy od wolnych.

      Usuń
  15. no wszystko zrozumieć mogę ale dlaczego Święto Flagi ma być religijnym świętem to w żaden sposób pojąć nie mogę, jak jestem bardzo wierząca to o takim święcie kościelnym nie syszałam. I owszem ,flaga to świętość ale taka raczej bardziej ludzka niż boska a BÓG HONOR OJCZYZNA to codziennie obowiązuje twoich sąsiadów więc czego chcieli od Ciebie ? chyba doczepić się

    OdpowiedzUsuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.