29 czerwca 2013

Szwajcaria. Szokująca?


*
Wsiadamy do pociągu w Szwajcarii i bagaże zostawiamy gdziekolwiek na dole piętrowego wagonu, sami zaś zajmujemy miejsca na górze, by podziwiać krajobrazy. Po dwóch godzinach schodzimy  i co widzimy? Bagaże są! Szok!


Turyści zostawiają ciężkie plecaki na przełęczy i udają się na spacer. Wracają po jakimś czasie, a plecaki, jak leżały tak leżą nietknięte. Szok!

Narciarz opiera narty o jakiś murek i wchodzi do sklepu na zakupy lub do restauracji. Wraca, a narty stoją. Szok!

*
Na niestrzeżonym parkingu ludzie zostawiają kabriolety. Nikt nie potnie tapicerki? Szok!

Widać dużo osób palących papierosy. Nigdzie nie poniewierają się pety. Szok!

Starszy pan pozostawia na stoliku w pociągu podłączony laptop i komórkę. Sam udaje się do toalety znajdującej się piętro niżej. Laptop spokojnie ładuje się pod nieobecność właściciela i ani myśli zniknąć. Szok!

Po rozstaniu z przewodniczką szwajcarską, sami musimy dojechać pociągiem do innego miasta oraz trafić do przystani, skąd popłyniemy statkiem. Odnajduje nas tam współpracownik przewodniczki, by zobaczyć, czy trafiliśmy i zapytać, czy wszystko w porządku. Szok!

Balkon mojego pokoju hotelowego wisi wprost nad wodą.  Z pierwszego piętra widzę, co jest na dnie rzeki, tak krystaliczna woda.  Szok!

Miejska strefa ciszy i spokoju nad jeziorem. Ludzie opalają się, czytają książki. Nie słychać głośnych rozmów, nikt nie gra w piłkę, nie kopci grillem. Szok!

Zabytkowy zamek otwarty nawet w nocy. Jesteśmy tam. Nikt nas nie przegania ani nikt nie plądruje zamku. Szok!

Jeśli walizka jest na kółkach, wsiadasz i wychodzisz  z pociągu, nie podnosząc jej. Po prostu wjeżdża i wyjeżdża. Szok!

Niepełnosprawny na wózku jest w stanie samodzielnie przemieszczać się. Poczynając od lotniska, poprzez stacje kolejowe, aż po przełęcze górskie pośród czterotysięczników. Szok!

Ludzie korzystają z bezpłatnych toalet. Na ścieżkach turystycznych w ogóle nie ma "min" przykrytych papierkami. Szok!

*
Autobus, którym mamy jechać, opuszcza przystanek. Wraca po kilku minutach z przyczepą na rowery. Okazało się, że do oczekujących na przejazd dołączyli dwaj rowerzyści. Szok!

Nawet na wiejskiej stacyjce kolejowej możesz odprawić swój bagaż oraz sprzęt sportowy. Przemieszczasz się więc na lotnisko bez tobołów, które odbierzesz dopiero w swoim kraju. Szok!

*
Możesz kupić jeden bilet na wszystko, co jeździ i pływa po całej Szwajcarii. Nie tracisz więc podczas zwiedzania czasu na bieganie po kasach biletowych i nie musisz się znać na tym, jakiego przewoźnika bilety na dany przejazd nabywać. Szok!

*
Walizki i sprzęt sportowy możesz odprawić na swoim lotnisku w kraju wylotu, a następnego dnia odebrać wszystko na docelowym dworcu kolejowym w Szwajcarii. Szok!

Samochody, które widziałam w mieście, jeżdżą tak jakoś dziwnie powoli. Szok!

*
Na ulicy stoją dzień i noc w szeregu nie przyspawane do niczego rowery. Szok!

Rozładowała ci się komórka, a chcesz nadać wiadomość tekstową SMS? Uczynisz to z budki telefonicznej. Szok!

Na chodnikach i  ulicach nie widać parkujących samochodów. Gdzie się pochowały? Szok!



*
Segregacja śmieci. Szok!




*
Thermal Canyon Leukerbad dostępny dla osób na wózkach inwalidzkich. To niesamowite, mieć możliwość zobaczenia z bliska środowiska naturalnego źródeł termalnych. Szok!


KLIK w zdjęcia - powiększa je.


99 komentarzy:

  1. Jestem zszokowana. I to głęboko.
    A zdjęcia cudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz zachwytów krajobrazem, postanowiłam trochę ciekawostek pokazać.

      Usuń
  2. chciałabym u nas się tak zaszokować, codziennie ;)
    a na razie przed wyjazdem skradziono nam hulajnogi z zamkniętej klatki schodowej. szok. na drugi dzień ktoś próbował majstrować w zamku. szok. a na trzeci wsiadam do auta, a tam brak szyb. szok. na szczęści trzeci szok to nie wynik wandalizmu a strajku samochodowego komputera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem gotowa żyć do końca życia w "szwajcarskim szoku" ;)

      Usuń
  3. To oni mają budki telefoniczne??? U nas to prawdziwa rzadkość, nawet nie wiem czy jeszcze istnieją?
    Segregacja śmieci jest perfekcyjna ale... czy nie jest przesadą takie eksponowanie pojemników? Mam wrażenie, że potraktowano je jako element dekoracyjny tego placyku.
    No, muszę dodać trochę dziegciu do tej beczki miodu, wybaczcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieją. Koło mnie mnie dwie- jedna obok drugiej - widziałam.

      Usuń
  4. Dawno temu byłem nad Jez.Bodeńskim.Woda zimna.Szok
    Obok basen z nieco cieplejsza wodą.Przy wejściu, dla palaczy
    specjalne popielniczki które wbijało się obok własnego leżaka,maty,
    koca.Szok nie to normalność do której i my kiedyś dojdziemy.Normalnie ale serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bob, także w Afryce są popielniczki na plażach, w formie glinianych dzbanków z piaskiem. I są na bieżąco opróżniane przez sito. Normalka zatem, faktycznie.

      Pozdrowienia odwzajemniam.

      Usuń
  5. Podobne kształtem do tych pojemników śmieciowych,elementy wystroju wnętrza /!/ spotkałam w epoce gierkowskiej, w Polsce. Były ozdobą hallu w nowo wybudowanym hotelu Holliday Inn. Zwiedzałam ten hotel jak świątynię, taki to był szok pod względem elegancji i luksusu. Walcowate, błyszczące pale wydawały się być nowoczesnymi siedziskami. Na szczęście tuż przed posadowieniem się rozpoznałam, że są to popielnice...
    Błysk inteligencji uratował mnie wtedy przed kompromitacją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie błyszczące wielkie walce - to były dość powszechne popielnice w urzędach w minionej epoce.

      Usuń
    2. Z tych wszystkich szoków najbardziej imponuje mi brak kradzieży. To zdumiewające, że w tak bardzo katolickim kraju jakim mieni się Polska wciąż jest to problem. A przecież "nie kradnij" jest zawarte w dekalogu.

      Usuń
    3. Czytałam w Gazecie Wyborczej, że w którymś roku, który porównano do Polski, łupem złodziei padło w Szwajcarii kilkadziesiąt tysięcy rowerów - pięć razy więcej, niż w Polsce.

      Usuń
    4. No to jak jest: kradną czy nie kradną?

      Usuń
    5. Toż ja nie szef policji, to skąd mam wiedzieć? Napisałam tylko to, co w "przelocie" zauważyłam.

      Usuń
  6. alEllu, nie dobijaj naszych ziomali, ekskluzywną Szwajcarią. My się i tak nie zmienimy. Niech żyje złota wolność szlachecka, nawet jak jej nie widać, nie słychać, ani nie czuć.
    Tak sobie myślę, że pewnie Szwajcarom nasza Bulanda kojarzy się tylko z głębokim interiorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anzai, niczego, ani nikogo nie mam zamiaru dobijać. Opisuję i pokazuję tylko, co przelotnie zobaczyłam.

      Usuń
    2. Zastanawiam się nad wszystkimi możliwymi czynnikami, które tak mocno różnią Szwajcarię od Polski, i nie potrafię pozbyć się wrażenia, że to - poza mnożeniem pieniędzy w bankach - jest jednak kraj turystyczny, któremu opłaca się inwestować w luksus. Poza tym chyba opisujesz utarty szlak turystyczny, na jego obrzeżach może być nieco inaczej

      Usuń
    3. Nie wiem, może być inaczej. Prawie wszędzie, gdzie jestem, poruszam się szlakami turystycznymi a na podstawie wrażeń turystycznych, trudno mówić o kraju w ogólności. Jednak wrażenia są wrażeniami. Gdzie nie można opędzić się od złodziei - to nie można, gdzie w pociągu trzeba łańcuchem przyspawać się do swojego bagażu - to trzeba, gdzie brud - to brud, gdzie niewygodne lotnisko i nieprzyjazne stacje kolejowe... itd... itp... To widać na pierwszy rzut oka.

      Usuń
    4. Oj tak,tak, na obrzeżach jest o wiele trudniej. Zdarzyło mi się prawie utonąć w błocie na źle oznaczonym szlaku turystycznym oraz zabłądzić z podobnych powodów. To też było w Szwajcarii ale na jej koniuszku...tuż przy granicy.

      Usuń
    5. U zbiegu granic niemieckiej i francuskiej w takim rożku.

      Usuń
    6. W 1978 r. byłem w Paryżu na kilkudniowej wycieczce z "Orbisem", i wtedy zauważyłem taki obrazek: Polak z naszej grupy rzucił peta na chodnik. Prawie w tej samej chwili do tego peta doskoczyło dwóch tuziemców, ale nie po to, by go schować do kieszeni (jak teraz robią nasi rodacy w szczęśliwej III RP!), tylko żeby zamieść na szufelkę i wyrzucić do śmieci ...
      Dość przypadkowo na moim blogu rozwija się wątek śmieciowy i propozycja pracy socjalnej wydaje się bardzo rozsądna.
      Ciekawe, czy zauważyłaś, kto w Szwajcarii sprząta te przypadkowe śmieci z ulicy. Przypadkowe, bo zakładam, że Szwajcarzy nie śmiecą.

      Usuń
    7. Myśmy we Francji (rok 1972/73 - pobyt - praca i nauka, nie wycieczka), rzucanie śmieci na ulicę nazywali takim francuskim "veto". "Jestem wolny, płacę podatki, to bach przeczytaną gazetę za siebie, buch kartonik po napoju pod nogi, fruuu papierek z loda...". Ale to wszystko natychmiast było sprzątane. Zaraz podbiegał ktoś z szufelką - przeważnie czarnoskóry w soczysto zielonym uniformie. Jak wariatka się czułam, gdy z wykorzystanym bilecikiem rozglądałam się za śmietniczką.

      W Szwajcarii nie zauważyłam sprzątających, to nie wiem.

      Usuń
    8. No tak, nie na darmo mówi się, że za Zachodem byliśmy (i jesteśmy!) 50 lat do tyłu. W tym moim opisywanym przypadku do peta podbiegł sprzątacz w czyściutkim uniformie, i właściciel sklepu obok którego upadł pet. "Nasi" przećwiczyli w ten sposób jeszcze kilkunastu porządkowych, jednego nawet chcieli sprowokować, ale się nie dał - z uśmiechem, jak "pies Pawłowa", sprzątał dalej.
      Ciekawy byłem jak teraz to wygląda, ale chyba Szwajcarzy znowu nas wyprzedzili o 50 lat.

      Usuń
    9. Widziałam też o świcie chodniki spłukiwane wodą pod dużym ciśnieniem i szorowane szczotką. Miałam wtedy modne buty ze sznurkową podeszwą. Tak nasiąkły, że nóg nie mogłam podnosić :)))

      Usuń
    10. Mam nadzieję, że to nie była szczotka do zębów? To by dopiero był szok!

      Usuń
    11. Hi, hi...

      A w Hiszpanii natomiast widziałam, jak facet odkurzał alejki na podwórku.

      Usuń
    12. Moja żona średnio co kilka tygodni wytrzepuje z piasku podnóżki w samochodzie, potem czyści go odkurzaczem, a na końcu ściąga "swój" piasek z chodnika na którym nieraz gówienko pieskowe leży. Ludzie mają różne zboczenia ...

      Usuń
    13. No, i tak. Przecież lepiej, jakby mąż wytrzepywał i potem ściągał z chodnika ;):)

      Usuń
    14. Czasami wytrzepuję, ale na chodnik? Nie próbowałem ... wstydzę się. ;)

      Usuń
  7. I jak tu żyć, panie Premierze, w takim kraju, jak żyć???:))) Przecież to można zgłupieć do reszty wśród tak porządnych i myślących ludzi!!!
    Miłego,;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mądrością i pracą narody się bogacą". Ja bym dodała, że jest także przyjemnie dzięki temu.

      Usuń
  8. Och alEllu. I diziwsz sie ,ze dostawalam pomieszania z poplataniem w polskiej PKP?Albo w urzedach?
    W Holandii jest podobnie.Nawet mi sie udalo zostawic ze 2 razy rower bez zmakniecia i mi go NIE UKRADZIONO.Chociaz - 3 rowery mi juz zniknely przez te lata jak tu jestem.
    Szwajcaria jest piekna i taka schludna. Alpy to ALpy. A pojemniki ze smieciami - dlaczego maja byc nieestetyczne jak moga. Ty przezylas taki szoki - ja jak jade do Polski przezywam swoje i musze dluzszy czas pobyc ,zeby mi ulanska polska fantazja wrocila...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renato, od wielu lat nie jeżdżę PKP z prozaicznego powodu. Nie wniosę walizki na stopnie wagonu ponad czeluścią między peronem a pociągiem.

      Usuń
  9. Cóż... my tego już pewnie u nas nie dożyjemy, ale może choć wnuki nasze... Powolne automobile akurat wytłumaczyć potrafię, bo tam znajomka jednego to spotkało, że po raz trzeci go na zbyt szybkiej przyłapali jeździe... Okrom kary pieniężnej wielce srogiej (nie pomnę ile, ale to bodaj już i w tysiące euro szło), konfiskowano onemu na trzy miesiące automobil, a odtąd mógł się poruszać jeno takiem, którego ze specjalnej wypożyczalni brał (płacąc znowuż stawki horrendalne). Ów automobil miał skrzynię jeno z trzema biegami i blokadę prędkości bodaj przy 50 km/h, przy tem był jakiej specjalnej żółtej barwy i ze wszech stron oznaczonym, tak że wszyscy na drodze wiedzieli, że jedzie niem jaki pokarany prędkości amator. Mógł jeździć jeno pasem prawym, a w automobilu miał jeszcze kamer pomontowanych... Jako swego nareście odzyskał, to już ani wolał kontraktu profitnego przedłużać, jeno uciekał z tegoż kraju czem rychlej...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, Wachmistrzu, rozjaśniłeś sprawę powolnych automobili. Bardzo dziękuję za to.
      Tak sobie myślę, że kto uporządkowanego życia nie lubi a i podporządkowywać się nie chce, nie będzie czuł się dobrze w takim kraju. To i nie dziwota,że znajomek uciekł do kraju innego.

      Usuń
  10. Komentarz Norki „schody jeżdżą powoli opanuj się babo” usunęłam, ponieważ rozciągał blog. Proszę nie zostawiać w komentarzach nieskończenie długiego pustego pola.

    OdpowiedzUsuń
  11. „Szok, to potężny środek uspakajający.” - Ian McDonald

    Szcególnie, kiedy ponownie zaaklimatyzujesz się na własnych śmieciach, he, he

    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dwa razy w życiu doznajemy prawdziwego szoku. Po raz pierwszy wtedy, kiedy odkrywamy, że nasi rodzice też TO robią. Po raz drugi, kiedy odkrywamy, że robią TO własne dzieci." /z książki "Małe kochanie, wielka miłość" Ewy Nowackiej/.

      Usuń
  12. Wszyscy wszystkim życzmy sobie wesołych i spokojnych szoków!

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszystko tam może nas szokować, dopóki nie przyjadą Polaczki, oni wszystko potrafią zepsuć... :)) Gorszy szok będziesz miała jak wrócisz do siebie, do kraju...

    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jestem zszokowana, po przyjściu ze śmietnika. Kolorowe pojemniki do segregacji śmieci już zniszczone.

      Usuń
    2. Koniec szoków. Szara rzeczywistość..

      Usuń
    3. Jaka szara? Bardzo kolorowa ta rzeczywistość ;)

      Usuń
  14. Też przeżylam szok że tyle szoków...cha...cha...Pozdrowionka serdeczne z nowego miejsca

    OdpowiedzUsuń
  15. Aż wypada powtórzyć za Tobą - szok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To aż dziwne, że zwraca się uwagę na rzeczy zupełnie normalne.

      Usuń
  16. Dożo tych szoków, nie?
    A pamiętasz bezpłatną toaletę na dworcu? Czysto, elegancko i za friko. ;) A u nas jak nie masz 2,5, to sikasz w krzakach (za przeproszeniem) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Do siusiania konieczne jest jakieś drzewko"-jak mawia mój znajomy pies.

      Usuń
  17. I jeszcze na szczycie góry nie było budy z oscypkami! Szok! :) Ani sklepu z pamiątkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle nie było widać w Szwajcarii straganów z pamiątkami i serami.

      Usuń
  18. Ten wpis ze wszystkich szwajcarskich podoba mi się najbardziej! ;-) Szok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy dopiero będzie, jak się uda ;)

      Usuń
    2. Ula, i w dalszym nie ma Twojego zdjęcia tutaj :(((

      Usuń
  19. no normalnie jest normalnie - SZOK , muszę 3 chałwy na wyjście ze wstrząsu ;-)
    ale my jesteśmy indywidualistami i precz z normalną nudą
    -------
    alELLU - jak parkują ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malino, nie wiem, jak parkują.

      Usuń
    2. Pewnie w chałpie samochody trzymają..

      Usuń
  20. Ładnie napisałaś. Twoje "szoki" i mnie zszokowały. Myślałam, ze już jesteśmy w Europie, ale widać, że odstajemy od zachodnich zwyczajów i wciąż jesteśmy 100 lat za Murzynami. Bardzo mi się podoba segregacja śmieci, bo cały czas zastanawiam się jak my wyjdziemy z tym problemem od dziś. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotka, jak zobaczyłam u nas segregację śmieci, to się za głowę złapałam. Przede wszystkim jestem obstawiona wkoło pojemnikami - z 3 stron budynku. Chyba sfotografuję i zamieszczę. Ale wiem, że są gminy, w których odbywa się to perfekcyjnie.

      Usuń
    2. Musimy się dopracować metod segregacji. Na zachodzie czyni się to od dawna, my dopiero zaczynamy. U nas tylko są pojemniki na podstawowe rzeczy, więc domowa segregacja nic nie da, i tak musimy wrzucać do ogólnego wsypu. Powolutku dojrzejemy do właściwego postępowania, Unia wymusi takie nawyki abyśmy nie utonęli w śmieciach. Miłego dnia Słonko.

      Usuń
    3. Ja mam wątpliwości do tego, czy wszystko, co unijne jest dobre i da się wdrożyć na każdym podwórku. Różnice kulturowe są ogromne i mentalności poszczególnych narodów nie da się zmienić unijnymi dyrektywami. Wprowadza to tylko zamieszanie i problemy, tak jak z marchewką, która u nas dalej pozostaje warzywem, choć unia nakazuje traktować, jako owoc.

      Usuń
    4. A ja, aż się rwę do segregacji. Nauczyłam się wszystkiego z ulotki: wyszorowałam słoiki przeznaczone do wyrzucenia, odmaczałam i odklejałam etykietki, wymyłam plastikowe pojemniczki po śmietankach i jogurtach . I co? Nie dali nam nowych pojemników do segregacji. Stoją stare wielkie kontenery. Moje czyściutkie śmieci mam wrzucić do nich?

      Usuń
    5. U nas są pojemniki na śmiecie segregowane. Jeden już spalony, drugi nadpalony a na ziemi poniewierają się duże butelki plastikowe bez nalepek, więc ktoś chyba je poodmaczał, jak Ty. Co z tego, jak przez mały otwór pojemnika nie chcą do niego wejść. Trzeba więc chyba jeszcze ciąć większe śmiecie i po jednym kawałeczku wrzucać.

      Usuń
  21. Jeden wniosek: skoro nikt nie kradnie nie ma potrzeby się bać złodziei ;)
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wychodzi, Kris. Pozdrowienia odwzajemniam:)

      Usuń
  22. Eeech, gdyby tak u nas było... Jak na razie można tylko pomarzyć. Cóż, w niektórych krajach myśli się o estetyce i wygodzie ludzi, żeby było przyjaźnie, bezproblemowo. A u nas... Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zależy od nas samych także. Przecież nikt nam nie zabrania dbać o estetykę. Wiele spraw nie jest uzależnionych od sytuacji i bogactwa kraju, ani od rządzących.

      Usuń
  23. Przekonałaś mnie, po następnych wyborach, jeśli pewna partia dojdzie do władzy (tfu!), to wyjeżdżamy do Szwajcarii.
    Cudowne państwo i wspaniali ludzie.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, a jeszcze ogródki działkowe widziałam. Wyjeżdżamy! Ale z tą partią, co ma znowu szanse, to odpukajmy lepiej.

      Usuń
    2. odpukuję a nawet pukam jak wariatka, mało drzwi nie wylecą ;-)

      Usuń
    3. Pukaj w niemalowane, Malinko. Drzwi zapewne czymś zabejcowane :)

      Usuń
    4. Malinko,dzięcioł też puka i zawsze,skurczybyk,coś znajdzie do zeżarcia!

      Usuń
  24. Witam serdecznie i dziękuje za wizytę w moim nowym blogu. ten blog bardzo ciekawy, bogaty pod względem tematycznym. Szczególnie interesują mnie relacje z podróży, bo dzięki nim poznaje kraje, do których, być może, już nie zdążę pojechać. Tomasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi gościć, Tomaszu, na "Posiaduszkach" :)

      Faktycznie różna tematyka tutaj. Tak się wszystko pomieszało po ucieczkach podczas zawieruchy na Onecie i na WP. Miło mi, że zainteresowały szczególnie relacje z podróży. Staram się, by były ciekawe, nie wiem, na ile to wychodzi. Przede wszystkim nie skupiam się na mnie w danym kraju, a na swoich spostrzeżeniach.

      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam zawsze.

      Usuń
    2. Tomaszu,alElla zwiedziła już wszystko,wszyściusieńko.. Teraz tylko piwko,fotel i czytać,czytać..

      Usuń
  25. Odpowiedzi
    1. http://grycela.blogspot.com/p/koko-pomocy-blogowej.html

      Usuń
  26. Fantastyczny post, Szwajcaria to cudowne miejsce, dla rowerzystów to prawdziwy raj:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rowerzyści mają nawet myjnie i stacje napraw.

      Usuń
  27. Piszę komentarz bo chciałam sprawdzić czy nadal będzie przy mnie zakaz wjazdu ;-) Coś pokombinowałam w ustawieniach ... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i dupa...dupa... dupa...! ;-)

      Usuń
    2. Nie wiem, po prostu nie wiem, co na to poradzić. Rada byłabym widzieć tu Twoje zdjęcie, Ula, a nie ten zakaz wjazdu.

      Usuń
  28. Kultura ludzi ma wiele do życzenia w Polsce. U nas nawet na placu zabaw trzeba nosić wszędzie swoje tobołki, bo inaczej ktoś tylko niucha i szuka czegoś. Raz zrobiłam eksperyment i włożyłam do torebki stary aparat cyfrowy(zepsuty), zostawiłam na chwilę torbę przy piaskownicy i poszłam z małą na zjeżdżalnie. W domu potem patrze, a aparatu ani śladu. A przecież byłam obok. Roweru pod klatką nie przypiętego na chwile zostawić nie można to co dopiero laptop czy narty.
    Pozrdawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja m.in. dlatego nie jeżdżę na rowerze, bo nie daję rady wytaskać go z piwnicy. Rower byłby wygodny i poręczny, gdyby stał na ulicy.

      Usuń
  29. W Szwajcarii miałam okazję być tylko raz na jeden dzień, więc aż tylu obserwacji nie poczyniłam. Ale faktycznie - dla nas Polaków to wszystko szok!
    Chciałabym takie przeżycia nazwać naturalnymi i móc się pochwalić, że tak mam u siebie...
    Zajrzę jeszcze do poprzednich postów, na razie tylko buziak w przerwie :)
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kraj, w którym bez chwili zastanowienia mogłabym zamieszkać.

      Usuń
  30. Dokonałam podsumowania charakterologicznego uczestników wycieczki :). Zapraszam do poczytania: http://kuradomowa.blogujaca.pl/2013/07/06/alella-ulabrzydula-peradon/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytałam, skomentowałam, a komentarz swój skopiuję także tutaj "kupa mięci" :)

      Niemal każdego dnia na swojej drodze spotykamy nowych ludzi. Z niektórymi daje się zamienić ledwie parę słów, inni zostają w naszym życiu na dłużej. Ci „dłużsi” wpisują się do pamiętnika, który nosimy w sercu, bo od Nich coś dostajemy i czegoś się uczymy. Trochę nas nawet – w mniejszym lub większym stopniu – kształtują, a relacje z Nimi wzbogacają nasz świat.
      Do Długich zaliczam całą grupę „szwajcarskiej misji” i bardzo chciałabym, aby mój sercowy pamiętnik nie pozwolił zapomnieć…
      Jak ktoś powiedział „Mieszka się nie tylko w budynkach, ale także w pamięci…”, dlatego z całych sił będę ten pamiętnik pielęgnować i zbijać cholesterol.

      Pozdrawiam serdecznie. Cieszę się, że Was spotkałam i że było nam dane przeżyć wspólnie chwile na wspaniałej wycieczce. Jestem przekonana, że z takimi ludźmi wspaniale jest wszędzie. Nie tylko w vipowskich luksusach, o!

      …ze co? Że może lirycznie albo patetycznie? Wcale nie! To najprawdziwsza prawda i oczywista oczywistość. I tyle! I już! I o!

      Usuń
    2. Jednak lirycznie :) ale tak Ci w duszy pięknie gra, więc niech nie przestaje :)

      Usuń
    3. Lirycznie, czy nie, gdy coś pięknego się dzieje, grać trzeba. Niech więc nam gra!

      Usuń
  31. Zapomniałam dodać, wpisuję blog do ulubionych, bo czuję, że na dłużej tu zagoszczę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przyjemnością będę gościć :)

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.