11 stycznia 2014

Hi! Hi! Hi!

W pierwszych słowach informuję, że dziś nie jest Prima Aprilis.


       Dochodzą mnie arcyciekawe wieści, że korespondencja z prokuratury i sądu jest doręczana przez firmę, mającą swoje placówki także w kioskach i sklepikach osiedlowych. Jeśli doręczyciel nie zastanie adresata w domu, zostawi w skrzynce powiadomienie, że wezwanie do prokuratury na przesłuchanie czy ważne papiery sądowe należy odebrać w punkcie handlowym u pani Józi. 

Już widzę oczami wyobraźni, jak legitymując się dowodem osobistym odbieram wyrok sądowy z uzasadnieniem wśród znajomych kupujących pietruszkę, mydło i powidło. 

Już słyszę, jak mieszkańcy osiedla pod kioskiem rozprawiają o tym, jak to Kowalskiego ściga prokurator, a Nowakowa z mężem dzielą sądownie majątek. 

Sprzedawczyni  Józia zaś urasta do rangi Męża Zaufania Publicznego i Ochroniarza Danych Osobowych.

Ciekawe, czy na wezwania sądowe będą promocje, a na przeterminowane prokuratorskie - SALE ?

A może by tak,  za ciosem,  przesłuchania i rozprawy przenieść do Biedronki?



Kiosk z 'google - obrazy'. Napisy dorysował  PhotoFiltre myszką alElli.

albo:



PS. Szkoda, że już nie ma magli. To by były dobre placówki na sądową korespondencję. 


112 komentarzy:

  1. Ja też widzę jak pani Józia biedzi się po nocach i nad czajnikiem z parą odkrywa tajemnice alkowy. Pani Józia może też w biały dzień zrobić, i to całkiem legalnie, przesłuchanie np. żony (która tylko ma inne nazwisko) adresata na ile jest upoważniona do obioru sądowej korespondencji. Ale może i dobrze, łatwiej będzie można dogadać się z panią Józią, aby odesłała np. z adnotacją "adresat nie przebywa".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anzai, a tak na poważnie, to czy to jest poważne?

      Usuń
    2. alEllu, a czy ta nasza najśmieszniejsza to też jest na poważnie?

      Usuń
    3. Ale sąd i prokurator poważny, prawda?

      Usuń
    4. I to jeszcze jak ... aż wyjdziesz z sali. ;)

      Usuń
    5. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaanzai, no powiedz mi poważnie po prawniczemu, co o tym sądzisz? Proszę ♥ ♥ ♥

      Usuń
    6. Za dawnych "normalnych" czasów to co poczta "uważała za doręczone" było różnie interpretowane w różnych urzędach, to trzeba było znać, i to było święte dla wszystkich stron. Dzisiaj jest polowanie na "głupiego i biednego" więc obowiązuje w najlepszym razie to co "małym druczkiem", albo to co nie jest publicznie wiadome.
      Poczekam jeszcze jak to się uprawomocni i zobaczę w odpowiednich przepisach.

      PS. Pani Józia nie będzie "rządziła światem", podobne prawa zaczynają mieć zastosowanie w e-mailach. Aktywność w necie jest potwierdzeniem gotowości do odbioru e-maila.

      Usuń
    7. A pamiętasz, jak Poczta Polska wraz z Ministerstwem Sprawiedliwości pracowała nad wdrożeniem nowoczesnego systemu elektronicznej kontroli przesyłek? Miało to podnieść standardy dostarczania przesyłek urzędowych a przede wszystkim zapewnić bezpieczeństwo tych przesyłek. To po kij to było, skoro teraz pani Józia ma zapewniać bezpieczeństwo. Pani Józi to jeszcze ufam, może ją przeszkolą, ale ona chorowita i w kiosku często siedzi jej syn czy zięć. Przecież to przypadkowa osoba, jak to się mówi „z ulicy”, nie to co listonosz Poczty Polskiej nawet badany psychologicznie.

      Usuń
    8. Wpadłem na pewną myśl, i to jest chyba to. Ciężko pracujący listonosz to przecież funkcjonariusz państwowy, a więc likwidacja, lub redukcja tych stanowisk otwiera drogę dla tysięcy czekających na swoją kolej "znajomych króliczka". A jak się nie uda, to zawsze pan premier powie: przecież zredukowałem administrację ... ;)

      Usuń
    9. Ale pani Józia i Antoś z rybnego nie są znajomymi króliczka.

      Usuń
    10. A to już tylko ich wina. Ale ciekawe co się stanie jak pani Józia zbankrutuje? Czy wtedy korespondencja zostanie wyprzedana po niższej cenie? ;)

      Usuń
    11. Ciekawe jak zostanie rozwiązana kwestia "paramilitarna"? Nie mam na myśli aż takiej odpowiedzialności jak u gdańskich pocztowców podczas II W. Światowej, ale jednak ...

      Usuń
    12. Pani Józia ma gaz pieprzowy, a w rybnym są przecież noże w razie czego.

      Usuń
    13. A kooperant tej nowej poczty, to nie wiem czy polski jest?

      Usuń
    14. No właśnie. Ile razy "Poczta Polska" (wcześniej "i Telegraf") się dzieliła to akcje wychodziły z Polski.

      Usuń
    15. Nie jestem za monopolistami, ale poczta polska, tak jak urzędy państwowe to powinna być polska i urzędową korespondencję obsługiwać. Aż muszę zobaczyć, kto to ten InPost, w ręku którego będą nasze sprawy sądowe. Przecież, jak się nie wywiążą z panią Józią, to będę mogła odwoływać się na Berdyczów.

      Usuń
    16. Gdziekolwiek się odwołasz to odpowiedzi możesz oczekiwać z ... Berdyczowa.

      Usuń
    17. Z pocztą polską jednak można było się podroczyć w razie czego, jak z urzędem państwowym. Nie wiem, czy z panią Józią będzie to możliwe?

      Usuń
    18. Pani Józia pokaże Ci banana, jak nimi handluje ... ;)

      Usuń
    19. To kij z taką bananową pocztą! :)

      Usuń
  2. A najciekawsze jest to, że przesyłka (np. wezwanie do sądu), dostarczona do p. Józi, jest traktowana jako doręczona adresatowi. A mnie kto o takim wezwaniu zawiadomi? Poczta (awizo), czy kurier nowej firmy, który dotarł tylko do kiosku? A jeżeli kurier, to dlaczego nie przyniósł wezwania, tylko powiadomienie? Aby nie była to policja, o 6. rano, coby mnie doprowadzić siłą, bo do śmichu to nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczta - ta stara poczta nie powiadomi Ciebie, bo przetarg na dostarczanie korespondencji sądowej wygrała jakaś firma pocztowa, która nie ma wystarczającej liczby placówek pocztowych, by przetarg wygrać, więc jako swoje placówki podała sklepiki i kioski. I pracownik tej firmy dostarczającej, jak nie zastanie Ciebie w domu, to wezwanie do sądu zostawi u pani Józi w kiosku.

      Usuń
    2. Tak, tak. Wiem. Poczta może mi przynieść tylko powiadomienie od p. Józi. :-)) Okazuje się, że w kilku gminach, takich punktów nie ma. Bodajże w Sławnie (duża gmina), do p. Józi trzeba będzie pojechać do innego województwa. A jakie prawo ma p. Józia, do legitymowania mnie, przed wydaniem przesyłki? P. Józia, może nie być groźna i cwana, ale np. p Bolek? Ale znając naszą polską organizację, nie wpadajmy w panikę. Bo: "Jak to będzie działać? Nie wiadomo. - Początki nie będą łatwe, ale musimy sobie poradzić - mówi Leszek Żebrowski, prezes Zarządu Polskiej Grupy Pocztowej." Jak muszą, to sobie poradzą.

      Usuń
    3. Otóż to. Jakie prawo ma sklepowa znać moje dane osobowe?

      Mnie to najzwyczajniej śmieszy, bo kiosk czy sklep nie ma powagi urzędu pocztowego.. To tak, jakby Biedronka wygrała przetarg na drukowanie wyroków sądowych, a biedronkowe kasjerki te wyroki wydawały i zaglądały do mojego dowodu osobistego.

      Usuń
    4. Tak sobie teraz myślę, czy nie powstanie paraliż postępowań sądowych? Bo czy przesyłka awizowana pozostawiona u pani Józi może mieć skutek doręczenia? Firma zatrudniająca panie Józie nie jest przecież operatorem, któremu Sąd powierzył dostarczenie korespondencji, a grupa pocztowa należąca do cypryjskiego właściciela, która przetarg wygrała i kontrakt ze skarbem państwa podpisała. Czy w świetle przepisów, przesyłka z sądu nie powinna być doręczona przez tego operatora, który przesyłkę od Sądu dostał? Czy można ją powierzać osobom trzecim jak panie Józie, Ruch czy Centrala Rybna?

      Usuń
    5. Dzień dobry. Wczoraj wróciłem późno z pracy i były jakieś problemy z komentarzami. Nie chciało mi się otwierać u Ciebie, okienko z odpowiedzią, Nie wiem Elu, co napisać. Ja od jakiegoś czasu, coraz mniej się dziwię, coraz mniej zajmują mnie "cuda" dziejące się w kraju. Jakieś przesilenie wiosenne? :-)))) Pewnie nie wszyscy mamy do czynienie z takimi przesyłkami, ale moja żona oczekuje na termin kolejnej rozprawy. Mamy nadzieję, ze nie przegapimy. Trwają jakieś odwoławcze ruchy Poczty Polskiej, ponieważ PGP, nie spełniła wszystkich warunków. Należy mieć nadzieję, że wszystko było w porządku i jest pod kontrolą, bowiem przetarg ogłosiło i rozstrzygnęło Ministerstwo Sprawiedliwości. A to chyba, oprócz ceny za usługę, coś powinno znaczyć? Właśnie przez tę taniochę, zaufania do tych nowych "pośredników" za wielkiego nie mam i spodziewam się za moment jakichś "aferek", bo ktoś zapomniał, ktoś nie zauważył, komuś się po prostu nie chciało dojechać, dowieźć. Teraz też przesyłki znajdowano na śmietnikach. Pozdrawiam.
      http://katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,15268468,Listonosz_juz_nie_zapuka__Przesylke_z_sadu_mozna_odebrac.html

      Usuń
    6. Mnie także niespecjalnie zajmują wszelkie absurdy, dopóki daje się jakoś żyć. Jest ich jednak już tak dużo, że życie staje się zbyt trudne i niepewne. Takie... na pograniczu... śmiać się czy płakać?

      Rozprawy nie możecie przegapić, bo musicie walczyć. Życzę wygrania tej walki i trzymam za to kciuki. Może ta grupa pocztowa da radę.

      Tak, czy siak - nie podoba mi się - że nasze sprawy sądowe są w rękach jakiejś grupy cypryjskiej i pani Józi.

      Usuń
  3. Niestety przysłowiowa pani Józia będzie niedoinformowana- będzie wiedziała, że wezwanie z sądu lub prokuratury i dla kogo, ale jednocześnie nie będzie wiedziała w jakiej sprawie- tego na zewnętrznej stronie wezwania nie ma. I z tego względu na miejscu p.Józi zaprotestowałabym - jeśli wiedzieć to wszystko, a nie część. Ostatnio książkę z PWN odbierałam w sklepie spożywczym, bo nie było mnie w domu i kurier ją zostawił w zaprzyjaznionym z tą firmą kurierską sklepie., o czym poinformował mnie telefonicznie. Sąd, w którym toczy się nasza sprawa ostatnio nie hańbi się wysyłaniem czegokolwiek pocztą- zamiast pisemnego wezwania, o następnym terminie sprawy powiadamia głównego zainteresowanego i na niego zwala obowiązek zawiadomienia reszty. Nie zawiadomi ten ktoś kogoś, lub ktoś się nie zjawi, bo nie miał ochoty - nie ma problemu, sprawa znów jest przekładana a procedura zawiadamiania taka sama- poprzez jednego z obecnych na sprawie.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zamówiona książka to co innego jednak, niż wezwania czy inne papiery sądowe. A i kurierzy najczęściej pytają mnie przez telefon, czy zostawić tu czy tam. A pani Józi po kij wiedzieć, co w środku? Wystarczy, że z prokuratury, by całe osiedle się dowiedziało, że Nowakową prokuratura ściga. Sklepowa nie jest dla mnie poważnym urzędem ani do takich przesyłek, ani do legitymowania mnie.

      Usuń
    2. Z moich krótkich "prowincjonalnych doświadczeń" wynika, że wystarczy gdy takie zawiadomienie dotrze na pocztę - masz jak w Banku, że poczta pantoflowa rozniesie wieść po okolicy. A pan w sklepie też poprosił mnie o dowód osobisty. Co dziwniejsze, gdy odbieram książki w punkcie odbioru "Merlin" nie proszą o dowód osobisty a tylko o adres mailowy.

      Usuń
    3. Na poczcie, chociaż mają moje nazwisko, to jednak jestem jakby anonimowa dla urzędniczki z okienka, a dla pani Józi z osiedla NIE. Poza tym czegoś od pracowników wymagają na poczcie. To w końcu urzędnicy. A jak panią Józię zastępuje w kiosku zięć - który dla odpowiedzialności za przesyłki urzędowe jest nikim, to wygląda to niepoważnie, wręcz zakrawa na obrazę Sądu.

      Usuń
  4. Moja pani z warzywniaka już zaciera ręce aby się dowiedzieć, kto z jej klientów naraził się prawu. Postan owiła nie sprzedać takiemu pietruchy, niech wie gdzie jego miejsce. Pozfrawiam serdecznie.


    P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Lotka, bo nie wytrzymam ze śmiechu :)))

      Usuń
    2. Bo i jest to śmieszne, Ellu. Dużo śmiesznych rzeczy dzieje się ostatnio w Polsce. Chociażby alkomaty w każdym samochodzie. To jest dopiero dobre. Siadam sobie za kierownicą, mierzę się alkomatem, czy alkotestem...wykazuje 0,7, ale ja sobie wybaczam i włączam silnik. Jadę wężykiem, ale mam alkomat w samochodzie, więc nie naruszam prawa w tym względzie. Miłego dnia kochana.

      Usuń
    3. Otóż to. Czy piłam alkohol to wiem doskonale, więc mi alkomat niepotrzebny. Raczej ekg i aparat do mierzenia ciśnienia byłby przydatniejszy, bo jak mam niskie ciśnienie to zasypiam za kierownicą.

      Usuń
    4. Ja też mam niskie ciśnienie. Dobrym sposobem na podniesienie, jest wysłuchanie wiadomości. Tyle paranoi w naszym życiu się pojawia, że ciężko nadążyć za durnotą. Mnie ostatnio zaciekawił jeden podręcznik do klasy pierwszej. Moja wnusia, oprócz podręcznika, miała jeszcze chyba ze 12 ćwiczeń. Jak nauczyciele poradzą sobie bez zeszytów ćwiczeń? Program teraz jest ułożony na naukę za pomocą testów, więc pedagogom nie zazdroszczę. Chyba, że premier nie wie co mówi. Miłego popołudnia.

      Usuń
    5. Może to pomysł pedagogów? Toż niemożliwe chyba, aby pan premier mówił o podręczniku, nie zasięgając opinii nauczycieli? A może ten podręcznik będzie ważył 20 kg? Takie 12 w jednym?

      Usuń
    6. Chyba masz rację, jeżeli będzie ważył 20kg, to zmieści się w nim wszystko. Okaże się, kto podsunął mu ten pomysł, moim zdaniem niedorzeczny, bo i angielski jest w szkole i religia i matematyka,a tego w jeden podręcznik połączyć nijak nie idzie. Miłej niedzieli życzę.

      Usuń
    7. A co z dziećmi innych wyznań? Jaką religię będą miały w tym 20 kg podręczniku?

      Usuń
    8. No właśnie, ale kto by się tym przejmował. Mamy jedyna i nieomylną więc co nam po reszcie? Miałam przypadki, ze dzieci musiały wychodzić do świetlicy, bo nie ułożyli planu aby dac tę lekcję na końcu.
      U nas było słonecznie. Teraz zrobiło się ciemno i chyba będzie padać. Patrole miały w sumie nie najgorzej. Wyszliśmy na chwilę aby pieniążki dać na Orkiestrę. Wciąż źle się czuję, chyba długo będę wyłazić z tego wirusa. Pozdrawiam.

      Usuń
    9. Może ta część do nauki religii będzie ruchomą wkładką w tej książce? Nie wyobrażam sobie inaczej.

      Zdrowiej Lotka, nie dawaj się!

      Usuń
  5. Tak, to jest jakieś kuriozum, ale mam nadzieję, że w końcowym efekcie do tego nie dojdzie.Przecież "na oko widać" jakie to niepoważne i niebezpieczne dla społeczeństwa.
    ps Pań Jóź już nie ma! Są panie Marzeny, Arlety, Kingi itp...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie takie imię wybrałam, by Arletka z warzywniaka się nie obraziła :)))

      Jak nie dojdzie? Juz doszło. Już jest po przetargu i ta stara poczta przegrała.

      Usuń
    2. Może jakoś to odkręcą...

      Usuń
    3. Nie wiem, co na to ustawa o przetargach?

      Usuń
    4. Przetargi można unieważniać jak się znajdzie powód do tego albo cośtam.

      Usuń
    5. To niech lepiej unieważnią, bo taki śmiech mnie naszedł, a nie przystoi przecież drwić z takiej poważnej władzy, jak sąd.

      Usuń
    6. Bet, nic z tego. Kioskarki już wydzieliły półki na sądową korespodencję, dostały pieczątki i druki a sklep rybny w Chorzowie już wydaje przesyłki. Kontrakt ze skarbem państwa na 500 mln. zł. podpisany.

      Usuń
    7. Sklep rybny??? Aby przesyłka nie wpadła do basenu z karpiem.

      Usuń
    8. Dlatego dopisałam w notce, że lepsze by były magle :)))

      Usuń
    9. Oj tak! Magiel by się przydał...

      Usuń
    10. W maglu można wygodnie na ławach i pod dachem przedyskutować wszystkie wezwania. Nie to, co pod kioskiem.

      Usuń
    11. Zwłaszcza, że nie ma już kiosków z piwem...

      Usuń
    12. To straszne, że nie ma miejsc godnych sądowych przesyłek, bo ani kiosków z piwem, ani magli, tylko jakieś warzywniaki, paraagencje pożyczkowe i sklepy rybne.

      Usuń
    13. Może jest w tym jakiś głębszy sens? Pomyślmy... Sąd i martwe ryby...Hmmmm...

      Usuń
    14. Na mój nieekonomiczny rozum sens widzę w tych 500 milionach. Biznes nad biznesy. Nic nie wkładasz, bo kioski i sklepy rybne już są, nic nie produkujesz i nie martwisz się, czy sprzedasz to co wyprodukowałaś, instalujesz po kraju tylko kurierów. Nie grozi Ci bankructwo, bo kontrakt gwarantowany państwowo i sądowo.

      Usuń
    15. Logiczne, bo ryb i tak kupujemy mało więc sklepy na skraju rentowności.

      Usuń
    16. To rybie chłodnie będą służyły jako metalowe szafy na korespondencję :))) To nawet niezłe zabezpieczenie.

      Usuń
    17. Bet - masz na myśli zdechłe ryby ?

      Usuń
    18. Malinko, pisałam "martwe ryby" bez wnikania w proces prowadzący do ich martwoty:)))
      Tak mi się trochę kryminalnie skojarzyło :)))

      Usuń
    19. A może chodzi o grube ryby? :)))

      Usuń
    20. OOOOO...... Tak! To jest grubsza sprawa!

      Usuń
    21. I wiąże się z Cyprem.

      Usuń
  6. O.. w poniedzialek jade do wesolego kraju. Rany - a mam do zalatwienia sprawy sadowe. No pewnie pekne ze smiechu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, pełna powaga, o! Nie przystoi śmiać się ani w sądzie, ani z Sądu! :)))

      Usuń
    2. najwyżej z cicha pęk uśmiechać

      Usuń
  7. Odebrać pismo w warzywniaku bezcenne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedziałabym, że także krępujące.

      Usuń
  8. Już "widzę" jak idę do sądu z tym wezwaniem, jak sędzina wącha i się krzywi, że rybą wędzoną jedzie :)
    A w okresach przedświątecznych to odbiorów nie będzie pewnie, po karpia ludzie się ustawią, po wezwanie nie wpuszczą :)
    Pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i chłodnie większą ilością ryb zajęte, to gdzie listy będą trzymać? :)))

      Usuń
  9. Ta informacja też mnie bardzo zdziwiła i rozśmieszyła, nawet nie wiedziałam, że poza Pocztą Polską jest jakaś Polska Grupa Pocztowa i to ona wygrała przetarg na doręczanie wezwań sądowych. Tym samym zaoszczędzono 80 mln złotych. Ciekawa tylko jestem, czy aby takie doręczanie tak ważnych przesyłek jest legalne, zgodne z konstytucją. Nie wiem, czy pani Józia ma prawo mnie legitymować, czy ja to jestem ja, a nie ktoś inny.
    Jednak teraz już nic nie powinno nas dziwić.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, ja nie znam się na ekonomii ale czy to nie są oszczędności pozorne? Na starej poczcie będą zwolnienia, a to koszt zasiłków dla bezrobotnych i opłacanie im funduszu zdrowia. Poczta ma wiele nierentownych punktów, których utrzymanie kosztuje.

      Ta Polska Grupa Pocztowa w dostarczaniu przesyłek współpracuje z firmą "Inpost" i nie wiem, czy wszystkie podatki zostaną w Polsce?

      Usuń
    2. Widocznie uznano, że Poczta Polska jest monopolistą i trzeba było dopuścić konkurencję.
      Od wielu lat przez okno w kuchni po przeciwnej stronie drogi widziałam pocztę, z której korzystało całe osiedle. Od kilku dni poczty nie ma, choć jeszcze codziennie wiele osób się do niej zapędza i odchodzi z kwitkiem. Na drzwiach jest jakaś kartka, ale nie wiem, o czym informuje.
      Pożyjemy, zobaczymy, co z tego wyniknie.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Jestem przeciwna monopolistom, niech wolny rynek ich wypiera, ale przesyłki urzędowe i sądowe, według mnie, powinny być w rękach państwa. Ale... skoro nawet sąd ogłasza przetarg (nie nabór ani konkurs) na pracowników, to już niczemu się nie dziwię.

      Usuń
    4. Zawsze monopolista dyktuje ceny i warunki, ale z kolei przetargi w Polsce są niemądre, bo wygrywa ten, kto da najniższą cenę. Słyszałam, że do podniesienia Costa Concordii wybrano najdroższą firmę, bo tylko ona gwarantowała sukces i to się nazywa rozsądne postępowanie. A czy jest mądre, że wojsko wynajmuje firmy ochroniarskie do ochrony? Toż to głupota!
      Pozdrawiam.

      Usuń
    5. Poza tym, nie zawsze najtańsze najtańszym się okazuje. Zdarza się, że nawet psuje polską gospodarkę.

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Szczególnie, jak policja przyjedzie po mnie i w asyście na przesłuchanie zaprowadzi, bo zięć pani Józi zastępujący ją w kiosku - osoba przypadkowa i nieodpowiedzialna - zapodzieje wezwanie dla mnie.

      Usuń
  11. A tak w konkretach - mama moja 86 lat,praktycznie niewidoma,niechodzaca dostal przesylke Pan ,pracownik poczty nie mogac sie dodzwonic do mamy wrzucil awzo do sasiadki.Opiekunka poszla na poczte z dowodem osobistym maty,z awizem,itp..Poczta listu nie wydala bo mam osbiscie musi - zadne takie,ze nie chodzi,nie widzi,ze awizo poszlo do sasiadku ,ze nikt jej tego nie pryniosl - nie ma.mama musi osobiscie odebrac z poczty.Wiec jade ,we wtorek bedzie jazda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, trzeba zrobić na poczcie pełnomocnictwo. Ja mam takie na odbieranie listów sąsiadki. Zapisałam sobie nr pełnomocnictwa, idę na pocztę, mówię: pełnomocnictwo 428 i podaję swój dowód osobisty. Pani sprawdza w wykazie, czy faktycznie pod nr 428 jest moje nazwisko. Jak zapomnę nr to i po nazwisku sprawdzi.

      Usuń
    2. u nas domofon jest notorycznie zepsuty bo panna mieszkająca wyżej nie ma domofonu a jej absztyfikanci sznurkiem ciągnący wydzwaniają do wszystkich a jak nie otworzyć to psują. To się ma nasz listonosz jak nie może wejść do klatki. Listonosz fajny jest , jak moja mama powiedziała, że nie otwiera obcym jak jest sama to teraz puka charakterystycznie i wrzeszczy - to ja listonosz. można go poprosić o przyniesienie przesyłki na którą awizo w skrzynce leży. Fajny człowiek ostatni dorobiłyśmy dodatkowy klucz do klatki schodowej i dostał . to takie małe obłaskawianie :-)

      Usuń
    3. Mój listonosz na prośbę też przyniesie awizowaną przesyłkę. Dobrze, żeby Renia o tym przeczytała i weszła w kontakt z listonoszem jej mamy.

      Usuń
    4. Listonosz zawsze dzwoni dwa razy. To był tytuł jakiegoś kryminału chyba z telewizyjnej Kobry?

      Usuń
    5. Ja znam taką powieść kryminalną. Może to na jej podstawie ta Kobra?

      Usuń
    6. Chyba tak. Moi listonosze stosują się do tej zasady od zawsze:)) Pewnie też to czytali:)))

      Usuń
    7. Tytuł wprawdzie jest metaforyczny, ale jak "listonosz dwa razy dzwoni" to dobrze, i dosłownie, i w przesłaniu, że człowiek może stać się lepszy, gdy otrzyma drugą szansę - usłyszy drugi dzwonek.

      Usuń
  12. Rozumiem, że był przetarg jaki i znów wygrała jaka durnota, bo najtańszą była... Świerzbi mnie, żeby temu ministrowi, co o tem rozstrzygnął przetargu urządzić na nowe meble, automobil i na to, jaką kawę pić będzie... I bezwzględnie, nie oglądając się na nic, wybrać mu tych najtańszych...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam nawet o przetargu na pracowników w sądzie w jakimś mieście. Nie nabór, nie konkurs, a przetarg, jak na długopisy czy papier. To już zakrawa na jakieś upadlanie ludzi. I to przez kogo? Przez sąd.

      Kto się więc przejmuje ludźmi, którzy np. mają na poczcie pełnomocnitwa do odbioru korespondencji osób, które nie mogą jej osobiście odebrać.

      A ten przetarg na doręczanie listów, to chyba Centrum Zakupów dla Sądownictwa organizowało powołane 2 lata temu.

      Usuń
  13. A było "hi,hi,hi" jak Drzewiecki mówił ,że "Polska to dziki kraj"
    Wietrzne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to wesoły :)))

      U mnie wiatr miecie śniegiem, który topi się, gdy tylko ziemi dotknie.

      Usuń
  14. Ile razy (w Polsce!) czytam na sklepie napis SALE - zastanawiam się, czy to po angielsku (wyprzedaż), czy po francusku (brudny). Podejrzewając, że idzie o wyprzedaż rzeczy cokolwiek już zabrudzonych - przez ostrożność nie wchodzę.

    allensteiner

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kieyś pisałam atrykuł wyśmiewający "sale". Ach, jak wtedy przydałaby się Twoja interpretacja, allensteiner.

      Usuń
  15. Gdy wpadło mi o tym warzywniaku-poczcie do ucha byłem na dobrym rauszu. To dobrze. W przeciwnym bowiem razie byłbym musiał się napić szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że w monopolowych nie ma poczty, to by pod ręką było :))) Wyżej rozmawiamy o tym, że dobre na pocztę by były też budki z piwem.

      Usuń
    2. Przyznasz, że to porąbany ten polski kapitalizm.

      Usuń
    3. A on polski? Mamy jeszcze coś polskiego poza zagrożonym bankructwem kawałkiem Poczty Polskiej?

      Usuń
  16. Ha, ha :) Normalnie kolejny absurd. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można się pośmiać, ale jak się nie odwołam w terminie do sądu np. od zaocznie wydanego wyroku, bo pani Józia zamknęła sklepik, to do śmiechu mi nie będzie.

      Usuń
  17. Podobno poczta apeluje , ale jaki będzie tego efekt zobaczymy. Umowa z PGP podpisana została na 2 lata. A co będzie gdy komuś przyjdzie przesłać do powiedzmy wemerytury i renty, Firma PGP zarejestrowana jest na Cyprze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak rozumieć ten Cypr? Jako transfer 500 mln. zł. na Cypr?

      Usuń
  18. W podwarszawskim Piastowie jest jeszcze magiel (elektryczny w przydomowej przybudówce). Teraz to bardzo dyskretne miejsce. Tylko właścicielka i tobołki z obrusami, żadnych gapiów, klientów czy publiki. Doskonałe miejsce do dyskretnego odbioru poufnej korespondencji. Cóż, czasy się zmieniły.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomniałam sobie, że na moim osiedlu też jest magiel. Taki przedwojenny - z maglownicą na korbę. W piwnicy jak bunkier, więc nie dość, że dyskretnie to jeszcze bezpiecznie, bo trudno się włamać.

      Usuń
  19. A mnie raczej zachciało się zapłakać.Pozdrawiam.Ula

    OdpowiedzUsuń
  20. Przecież teraz w naszym kraju co raz dają pole śmieszności i zawsze jest to sprawa w sprawie zawinięta w sprawę...
    Wszak śmiech to zdrowie, ale w takim przypadku, przypadkach to nie wiem czy wyjdzie na zdrowie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle już jest absurdów, że czasem nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać?

      Usuń
  21. AlEllu,ja dostałem pocztą wyrok sądowy,albowiem dzikim zbrodniem jestem. Kara śmierci! Ale pani z warzywniaka mnie nie znała i mnie ścięto. To już nie ja,to mój łeb mówi..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. M-16, najważniejsze, że mówiąca głowa Ci została. Masz szczęście, że kat języka nie odciął :)))

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.