17 stycznia 2014

W asiulkowym świecie

    Bajki edukacyjne, które napisałam na konkurs. Ponieważ nie zakwalifikowały się do wydania papierowego, mam prawo zamieścić tutaj, co z przyjemnością - na specjalne życzenie - czynię.



Lander
Kasztanek

       Z kasztanowca spadł na ziemię mały kasztan. Miał zielony płaszczyk cały pokryty ostrymi kolcami. Przez park, w którym leżał Kasztanek przechodziła Asia ze swoim tatą i psem Landerem. Ujrzała kolczastą kuleczkę, ale bała się ją podnieść w obawie przed pokłuciem ręki. Lander pchnął kasztana nosem, zaszczekał groźnie i dał sobie spokój. Nie zamierzał zaprzyjaźniać się z tak kłującym, najeżonym stworzeniem.

- Tato! Tato! Podnieś, proszę, Kasztanka. Leży tu taki samotny i smutny. Ludzie potrącają go butami. Zabierzemy go do domu! Zawołała Asia.


       Gdy wrócili ze spaceru, położyli Kasztanka w pokoju na parapecie okiennym wśród kwiatów doniczkowych. Leżał sobie długo i nudził się, bo nie miał przyjaciół do zabawy. Ani szczeniak Lander, ani dziewczynka Asia, ani lalka Barbie, nie mieli ochoty na zabawę ze stworkiem w kłującym płaszczu. Wyglądał więc przez okno na ulicę i wygrzewał się w słońcu, aż zielone okrycie zmieniło kolor i popękało. Wtedy Asia zauważyła, że spod kolczastego płaszcza wygląda lśniący i gładki brązowy brzuszek.

- Dzień dobry! Powiedział Kasztanek wychylając się ze skorupki. Pobawisz się ze mną dziewczynko? Zapytał i zeskoczył z parapetu na podłogę.

Potoczył się szybko pod łóżko, potem poturlał pod szafę, a następnie przycupnął za fotelem. Biegała za Kasztankiem Asia. Biegał pies Lander, biegał nawet tata, biegała też mama. Kasztan wynajdywał coraz to nowe miejsca na kryjówki.

- Miły jesteś Kasztanku i śliczny. Nie masz jednak nosa, ani oczek. Nie masz ust, rąk i, co najważniejsze, nóżek do biegania, a tak lubisz bawić się w berka. Zrobię ci nos z ziarnka słonecznika, oczy z kulek gorczycy, uszy z migdałów, usta z rodzynki i nogi oraz ręce z zapałek. Założę ci też czapkę z liścia pelargonii. Będziesz bardzo przystojny i na pewno spodobasz się lalce Barbie.


       Następnego dnia rano, Asia zauważyła, że Kasztanek śpi na podłodze w domku Barbie.

- Twardo i zimno mojemu przyjacielowi, pomyślała dziewczynka i poprosiła mamę o małe pudełko po kremie.

Włożyła do niego różowy wacik i tam przeniosła śpiącego Kasztanka. Potem pod opieką mamy poszła do przedszkola. Tymczasem, ani Lander, ani Barbie nie mogli obudzić kasztanowego ludka. Było mu tak dobrze na miękkim posłaniu, że spał  i spał. Nie wstał nawet na obiad, który specjalnie dla niego przygotowała Barbie. Pies także dorzucił coś smakowitego ze swojej miseczki. Kasztanek obudził się dopiero, gdy Asia wróciła z przedszkola. Postanowił odwdzięczyć się dziewczynce za wygodne łóżko. O pomoc w przygotowaniu niespodzianki poprosił szczeniaka.

- Lander! Gdy pójdziesz ze swoim panem do parku, nazbieraj kolorowych liści. Uplotę z nich piękny wianek dla Asi. Kiedy dziewczynka założy go na swoją głowę i wypowie życzenie, to natychmiast zostanie ono spełnione.

Wieczorem dostał od Landera cały koszyk klonowych liści. Złociły się i czerwieniły wszystkimi odcieniami. Były nawet w paski i w łatki. Schował się za szafę i drobnymi rączkami z zapałem wyplatał wianek dla Asi. Upływały noce i dni. Zapracowany Kasztanek chudł i wysychał. Postanowił jednak uwić wianek, choćby resztkami sił. Kiedy ukończył, poprosił Asię, by włożyła jesienny  stroik na głowę i powiedziała, jaki skarb chciałaby posiąść.

- Nie chcę dla siebie żadnych skarbów. Wystarczy mi to, co mam. Ty natomiast chudniesz i usychasz, biedaczku. Skarbem byłoby, gdybyś wyrósł na pięknego kasztanowca, który będzie żył sto lat, albo i więcej. Nie wiem jednak, co mam uczynić, aby tak się stało.
Pragnienie dziewczynki usłyszał wiatr. Otworzyły się drzwi balkonowe i do domu wpadł pan Wicher. Otulił chmurką Kasztanka i zaniósł do parku. Poszukał najpiękniejszego miejsca i tam położył. Lekko przysypał pulchną i żyzną ziemią oraz nakrył liściem. Następnie zawołał deszczową Chmurę i poprosił, aby zrosiła glebę.

***

       Na drugi rok, Asia spacerowała po parku z mamą, tatą i Landerem, który już nie był szczeniakiem, lecz dorosłym psem. Pan Wicher wskazywał im drogę do miejsca, w którym posadził jesienią kasztana. Patrzą, a tu z ziemi wyrasta mała, malusieńka gałązka kasztanowca.

- To drzewko wykiełkowało z naszego Kasztanka? Zapytała Asia.

- Tak! Jednocześnie odpowiedzieli rodzice.

- W przyszłości wyrośnie na dużego  kasztanowca, pod którym będzie się bawić i zbierać kasztany, twoja Asiu, córeczka. Dodała mama.



Listek

        Do pokoju Asi wpadł przez okno złoty listek. Pokręcił się po dywanie, pobuszował w szafce z zabawkami, aż wreszcie zajrzał pod łóżko. Czego tam nie było. Cały skarbiec różnych przedmiotów. W kącie leżała szczoteczka do zębów.

- Dzień dobry szczoteczko! Co robisz pod łóżkiem Asi? Zapytał liść.

- Nie wiem. Odpowiedziała szczoteczka. Przyzwyczaiłam się już do tego, że często zmieniam miejsce zamieszkania. Przez cały poniedziałek, wtorek i środę mieszkałam za butem w przedpokoju. W czwartek znalazłam się w kuchni na zlewozmywaku. W piątek marzłam na balkonie, a w sobotę grzałam się na kaloryferze. W niedzielę trafiłam tutaj – pod łóżko. Oj! Oj! Oj! Ciężkie mam życie, skazana na nieustanną poniewierkę. Mój prawdziwy dom jest w łazience w kolorowym kubeczku stojącym na półce przy umywalce.

Tuż za szczoteczką do zębów, buzią do podłogi, leżała lalka Barbie.

- Dzień dobry laleczko. Jestem listkiem z drzewa i ciekawi mnie, dlaczego nie masz na sobie sukienki, a twoja buzia unurzana jest w kurzu.

- Witaj liściu. Odpowiedziała grzecznie Barbie. Nie mam lekkiego życia. Wczoraj, z wykręconą nogą, leżałam za regałem. Nie wiem, dlaczego dzisiaj znalazłam się pod łóżkiem. W moim domu zamieszkała nowa lalka, a karetą, którą dostałam od Mikołaja, jeździ Jasmina.

Pod samą ścianą, gdzie najwięcej było papierków po cukierkach, leżał sobie ser.

- Dzień dobry serku. Co robisz pod łóżkiem?

- Jeszcze wczoraj byłem w lodówce. Taki smaczny i bielutki. Cieszyłem się, że przy kolacji Asia będzie mnie chwalić, jaki jestem dobry. Nie wiem, dlaczego muszę leżeć pod łóżkiem. Zacząłem żółknąć i brzydko pachnieć. Już nigdy nie będę smaczny i zdrowy.

Nieopodal sera bawiły się dwa klocki.

- Dzień dobry. Co robicie pod łóżkiem?

- Nie wiemy! Odpowiedziały klocki. Nasi bracia mieszkają w dużym pudełku. Można z nich wznosić domy i mosty. Nami nikt się nie bawi. Czasem tylko obwąchuje nas Lander.

Trzeba temu zaradzić – pomyślał listek i poleciał po poradę do starego drzewa. Pokołysał wiekowy buk gałęziami, podrapał się po koronie i rzekł:

- Opowiedz o tym wszystkim dzieciom. One na pewno będą wiedziały, jak się dba o porządek w domu i podpowiedzą Asi.

Potrafisz opowiedzieć, gdzie powinny mieszkać różne domowe przedmioty?


Różane perfumy

         Na biurku, obok rozrzuconych skarpet i kredek, stał bukiet róż w przezroczystym flakonie z mętną wodą.

- Och, gdybyśmy stały na uporządkowanym stoliku, miałybyśmy przyjemnie. Odezwała się róża czerwona.

- Uciekajmy więc od tego bałaganu, powiedziała herbaciana róża.

- Asia będzie płakała, gdy przyjdzie z podwórka, a nas tu nie zastanie, rozmowę kwiatów zakończyła biała różyczka.

       Asia wróciła do domu, prędko pościeliła rozgrzebane łóżko, ułożyła w szufladzie skarpetki, kredki schowała do pudełka, a z biurka wytarła kurz. W mgnieniu oka doprowadziła do ładu cały swój pokój. Także zmieniła wodę we flakonie z różami, dzięki czemu kwiaty, radośnie podnosząc główki, odetchnęły z ulgą. Mama spojrzała na swoją córkę z wielkim uznaniem. Lalka Barbie trzepała tajemniczo długimi rzęsami, pies Lander ruszał figlarnym nosem, jakby zwęszył coś bardzo przyjemnego. Wczesnym wieczorem wrócił z pracy tata. Pochwalił córkę za panujący w jej pokoju lad i porządek. Następnie zwrócił się do róż:

- powiedzcie mi piękne kwiaty, na jaką nagrodę zasłużyła dzisiaj Asia?

- Na flakonik różanych perfum. Jest już duża, skoro tak starannie sprząta. Może więc już perfumować się, jak to czynią dorosłe kobiety, chórem odpowiedziały róże.

Tata  przyprowadził z parkingu samochód i cała rodzina wsiadła do auta, by udać się na zakupy.

- Tę nagrodę wybrały dla ciebie róże, zwrócił się tata do córki, wręczając jej perfumy. A ty sama, co wybrałabyś?

- Chciałabym mieć dużego mopa, takiego prawdziwego, a nie do zabawy, abym mogła nim zbierać kurz i zmywać podłogi.

- Ho! Ho! Nasza córka naprawdę jest duża!



62 komentarze:

  1. Kłujący kasztanek przeobrażony w gładkiego i błyszczącego, powinien dzieci skłonić do przemyśleń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, sam chciałbym usłyszeć pytania dzieci ...

      Usuń
    2. Jak to, nie wiecie co z tym kasztankiem? To odpowiednik "brzydkiego kaczątka"! Piękna nauka dla dziecka.

      Usuń
    3. Myśmy się przyczaili ;)

      Usuń
  2. Bajki są prześliczne! Mądre i takie prawdziwe, z życia wzięte. Dobry prezent dla Babć, aby miały co wnuczkom opowiadać gdy znudzą się bajki tradycyjne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory tylko alElla podsłuchiwała moje myśli, a teraz jeszcze Ty Bet? Oczywiście, że tylko takie porównanie się nasuwa, nie pisałem, bo lepiej, żeby dzieci same na to wpadły.

      Usuń
    2. Przecież tu nie ma dzieci! Same babcie i dziadkowie:))))

      Usuń
    3. A nie są to bajki z życia przedpotopowego? :) :) :)

      Usuń
    4. jak to nie ma dzieci ???? przecież wszystkie chałwianki mają serce dziecka .
      JA pierwsza - bo czytałam te bajki z taką przyjemnością jak bajki z dzieciństwa. Ja jestem na bajkach wychowana. Grycelko - odznaczam Cię medalem Bajkowego Kasztana . pRZYJMIJ Z HONORAMI I UCZCIJ SZKLANKĄ LANDRYNKOWEJ ORANŻADY, TAKIEJ JAK PIJAŁO SIĘ W DAWNYCH CZASACH. ejjjj - co ja bym za taką dała ...

      Usuń
    5. Malinko, bardzo dziękuję za medal. Takiego nikt na świecie nie ma.

      Usuń
    6. No tak, trochę "przedpotopu" w tym jest. Mało kto uczy dziś dzieci utrzymywania porządku i sprzątania. Porządek nie jest dziś nikomu potrzebny. Uważa się nawet, że kontrole rodzicielskie w pokojach nastolatków są naganne.

      Usuń
    7. Ale to przecież także wyrabianie dobrych nawyków i uczenie ponoszenia konsekwencji, co owocuje w innych dziedzinach. Bałaganiarstwo dziecka niesie konsekwencje wykraczające poza jego pokój i dom, sięga aż po szkołę, dzielnicę, miasto... i w ogóle życie w społeczeństwie.
      Porządek zaspokaja potrzebę poczucia bezpieczeństwa. Kto nie potrafi tej potrzeby zaspokoić, nie będzie też zaspokajać potrzeb wyższego rzędu.

      Usuń
    8. Wszystko prawda, alEllu, ale to wartości już nieaktualne. Nie liczą się w dzisiaj. Dziś modne jest tempo, "zaganianie" i "nie manie" czasu na takie bzdury jak ład w człowieku i wokół niego.
      Niestety.

      Usuń
    9. Dlatego mamy, co mamy...
      I nie powinniśmy się dziwić brakiem ładu gdziekolwiek. On się zaczyna od bałaganu pod dziecięcym łóżeczkiem.

      Usuń
    10. Oczywiście, że tak. Ciekawostek ciąg dalszy: dzieciom kupuje się do zabawy repliki prawdziwych karabinów maszynowych. Żadne tam kolorowe, plastikowe zabawki na wodę. Karabin, wierna kopia oryginału zarówno w rozmiarze jak i kolorze, ciążki jak prawdziwa broń.
      Sama się nabrałam i przestraszyłam. Rodzice nie widzą w tym nic złego.

      Usuń
    11. Albo gry uczące, w których bohater gry ma kilka żyć. Potem dziecko zabija dziecko albo rodziców. Nie wie, że życie jest jedno.

      Usuń
    12. Tacy rodzice i ich dzieci będą parskać na Twoje kasztanki i gadające róże. Gdyby strzelały albo co najmniej pluły czymś wstrętnym to co innego...

      Usuń
    13. Pewnie masz rację, Bet.

      Usuń
  3. Mop choć potrzebny , ale taki jakiś prozaiczny , Ellu. Chociaż może zamiast miotły służyć za pojazd transcendentalny. Co mówisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarownice na mopie? :)))

      Usuń
    2. Nowoczesność dopadła świat magii. Trudno. Zawsze to lepsze niż odkurzacz.

      Usuń
    3. A w Szwajcarii - w Alpach - odbywa się zlot czarownic na nartach.

      Usuń
    4. No widzisz. Trzeba z postępem iść!

      Usuń
    5. A w sprawie odkurzacza mam ciekawostkę. Otóż do w użytku są teraz urządzonka do oczyszczania dziecinnych nosków, które podłącza się do zwykłego odkurzacza, który wysysa noskowe wydzielinki. Tradycyjne gruszki wyszły z użycia. Co Ty na to?

      Usuń
    6. Nie zaufałabym podłaczeniu dziecięcego noska do zwykłego odkurzacza.

      Usuń
    7. Ja też nie. Młodziutkie mamy to robią i chwalą. Wiadomość o tym mam właśnie od takiej młodej mamy, dość rozsądnej osoby, ale szok przeżyłam słuchając tego opowiadania.

      Usuń
    8. Specjalny "odsmarkacz" to tak, ale zwykły odkurzacz jakoś mi do nosa nie pasuje. Przez nos Egipcjanie mózg wyciągali podczas mumifikacji. Obawiałabym się, że odkurzacz to zrobi.

      Usuń
    9. To jest "odsmarkacz" ale napęd ssania ma z odkurzacza. Taka dodatkowa ssawka specjalna:))))
      Myślisz, że odmóżdża? Muszę ostrzec tą młodziutką mamusię.

      Usuń
    10. A jak coś przeskoczy w odkurzaczu i zwiększy się siła ssania? Nie! Nie! Nie zaryzykowałabym.

      Usuń
    11. Taki "odsmarkacz" odmóżdża, ale raczej młodą mamę, która zaniedbała dziecko. Te urządzenia, zwane ssakami, są od dawna stosowane w szpitalach, te domowego użytku szkody nie zrobią, bo przystawka ma zabezpieczenia. Jednak małe dziecko powinno jak najszybciej samodzielnie przejąć funkcje oczyszczania czego się da, bez pomocy dorosłych.

      Usuń
    12. Są też na wyposażeniu ratowników, ale bez odkurzacza. Nie przypuszczałam, że stosuje się przy zwykłej higienie zdrowego dziecka.

      Usuń
    13. Te bez odkurzacza można "dymać rączką". W szpitalach to nie tylko higiena, stosuje się przy silnym obrzęku i zapaleniu oskrzeli, lub płuc, nie tylko u dzieci, ale i u starszych, lub ciężko chorych (podtrzymywanie oddychania).

      Usuń
    14. Przy pielęgnacji chorych tak.

      Usuń
    15. A ja dziś poznałam odkurzacz hydrauliczny to znaczy używany przez hydraulików do odtykania rur... Bez odkurzacza nie ma teraz życia!

      Usuń
    16. To jakiś szambobracz :)

      Usuń
  4. Po przeczytaniu bajek z przykroscia musze stwierdzic, ze malo we mnie dziecka....
    Serdecznosci
    judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie chyba jest, bo lubię psocić.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. O! Szesnastemu ze śmiechu wykrzyknik dech zaparł, hi, hi...

      Usuń
  6. Wczytuję się. Chylę czoła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eeeeeee... tak za bardzo nie ma się w co wczytywać. Ot, na pamiątkę swoich bajkowych prób trzymam te bajeczki.

      Usuń
    2. AlEluniu,nie jest źle! Wiem,że za ten zwrot będę bity i kopany,ale już jestem przygotowany na wszelkie tortury i nic mnie nie zdziwi.Ale co moje,to moje i już!

      Usuń
    3. Nawet mop może być Twój. Bierz i polataj :)))

      Usuń
  7. Ooooo... Ela bajkopisarska? No proszę!

    OdpowiedzUsuń
  8. alEllu Twoje bajki przeczytałam z zapartym tchem i nad pierwszą prawie się popłakałam...
    Uwielbiam bajki, bo one zawsze jakiś morał mają. Ostatnio w TV oglądam baśnie braci Grimm, nie odpuszczę, choćby nie wiem co !
    A o tym, że Ty zdolna jesteś - to już dawno wiedziałam :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię baśni spisanych przez braci Grimm ze względu na występujące w nich okrucieństwo.

      Usuń
  9. Bardzo piękne bajki i pouczające. Musze polecić je mojej Księżniczce, która uwielbia czytanie bajek, a te są niepowtarzalne. bardzo podobała mi się ta o Kasztanku. Masz zdolności Elu do wymyślania mądrych historyjek. pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo jestem ciekawa zdania Księżniczki.

      Usuń
  10. No cóż, Ello, staroświecki klimat rodem z Hansa Christiana, jest podobno, zdaniem naszych fachowców od wychowania, anachroniczny i demode! Dobrze, że mamy inernet, przynajmniej tu zaistniały. Są bowiem naprawdę urocze! Trzeba je jakoś przetestować u dzieciaków. Może to właśnie wolą od japońskich potworków!
    buźki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro Ty, Andrzeju, mówisz, że urocze, to znaczy, że urocze :)

      Usuń
  11. Wiedziałam, że jesteś utalentowana, ale że aż tak? Piękne bajeczki z dydaktycznym zacięciem, na pewno każda matka lub ojciec czytaliby swoim bałaganiarskim pociechom.
    Też wiedziałam o tym konkursie, ale znam zbyt dużo baśni, bajek i bajeczek, że chyba nie stworzyłabym niczego własnego.
    A propos ostatniej bajeczki: na imieniny dostałam od męża komplet różanych perfum i dezodorant, ale jeszcze ich nie używam, bo mam inne, mniej kwiatowe.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało kwiatowych perfum widuje się teraz w sklepach. Pamiętam, że różane przywoziło się z Bułgarii.

      Jeszcze jedną bajkę na ten konkurs wysłałam. Jest na blogu onetowym: http://alella.blog.onet.pl/archives/1799

      Usuń
    2. To był olejek różany, w malutkich szklanych fiolkach i drewnianym etui malowanym we wzory ludowe, bułgarskie. Wszyscy przywozili to z Bułgarii! Piękne wspomnienie.

      Usuń
    3. Olejek różany bardzo dobry jest do pielęgnacji skóry. Od starożytności jest symbolem miłości i piękna.

      Usuń
    4. Też przywiozłam z Bułgarii kilka fiolek tych perfum, ale chyba nawet ich nie używałam, bo zapach mi nie odpowiadał.
      Serdeczności.

      Usuń
    5. Ja zużyłam do smarowania łokci i pięt, bo moje były na oleju.

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.