28 czerwca 2015

Dzień przed...



       Tunezja od lat przyciąga turystów z całego świata, którzy pragną wypocząć na piaszczystych plażach, zakosztować orientalnej kultury, przyjrzeć się życiu beduińskiej rodziny i przeżyć przygodę na tajemniczej... surowej... Saharze. Kraj ten - dla Europejczyka odległy  kulturowo i krajobrazowo - jest bliżej niż mogłoby się to wydawać, bo zaledwie dwieście kilometrów od Europy. Jest wprost na wyciągnięcie ręki i tani w porównaniu do strefy euro. Oferuje dużo za małe pieniądze. Być może dlatego - oprócz Polaków - wypoczywają w nim Niemcy, Anglicy, Francuzi, Węgrzy, Holendrzy, Serbowie, Rosjanie...

       Szkoda, wielka szkoda, że Jaśminowa Rewolucja 2010/2011r. poczyniła więcej złego, niż dobrego. Była przeciwko złej sytuacji materialnej, bezrobociu, brakowi swobód obywatelskich i długoletniej władzy prezydenta Zina Al.-Abidina Ben Alego. W rezultacie rozwiązany został aparat służb bezpieczeństwa a z więzień wypuszczeni radykalni islamiści. Tunezyjczycy zapragnęli świata nowoczesnego, opartego na poszanowaniu wolności i demokracji. Świata, w którym będą mogli się realizować, swobodnie stowarzyszać, dbać o swoje interesy.  

To się  na wolności „stowarzyszyli”! Także dżihadyści! Bandyci, którzy uderzają w turystów, bo to osłabia i pogrąża kraj, dla którego wakacyjni goście są „żyłą złota”.


***

       Człowiek już taki jest, że - kiedy nadejdą wakacje - pragnie iść w stronę słońca. Wyłaniające się z morza zaprasza i zachęca na spacer plażą, na której nazajutrz terrorysta zgotował krwawą jatkę.

Widok z balkonu. Słońce wzywa na poranny marsz brzegiem morza...

Tragiczna plaża o wschodzie słońca.
Znowu rzut okiem z balkonu. Słońce w pełnym blasku... Czas kończyć balkonową kawę i znowu porozkoszować się rajskim życiem wakacyjnym.

Zabawy w powietrzu...
Na białym piasku i w barze plażowym...

 Basenie w strefie relaksowej...
Na basenie rozrywkowym...

W morzu...

O zachodzie słońca pożegnanie z morzem i strzegącym bezpieczeństwa policjantem,


a po zjedzeniu fortepianu...
I takiego oto kwiatka...

Wieczorny spacer po marinie Port El Kantaoui i spektakl muzyczny przy fontannie...


       Raj, cudowny raj... Niczego złego nie zwiastuje... Jedyne zmartwienie to myśl, że nazajutrz wracamy do domu. A nazajutrz... Ten raj prysnął jak mydlana bańka za sprawą serii z kałasznikowa wykonanej ręką szaleńca.
Inni wrócą z tego raju martwi...