18 września 2015

Gen francuskiego loka

Czy internetowe siostry są wersalskimi księżniczkami?


            Wrześniowego dnia Anno Domini 2015 zajrzałam na blog Aisab. Nikt mi nie polecał tej strony ani nie rekomendował blogerki. Nie był to także rezultat buszowania po Internecie, ponieważ na ogół tego nie czynię. Odwiedzam zwykle znane mi od dawna stronki i osoby. Tego dnia jednak, jakaś siła wyższa skierowała mnie w to - a nie inne - jedyne i nieznane mi miejsce:  http://ocalic-od--zapomnienia.blog.pl/

Patrzę... i... widzę siebie na zdjęciu.





Natychmiast wyciągam wiekowe albumy z szafy, odszukuję swoje fotografie z lat siedemdziesiątych i porównuję. Nie, to nie ja! Wskazują na to drobne szczegóły, a przede wszystkim długość francuskich loków.



Na szybko - ze zdjęcia Aisab i swojego - robię kolaż porównawczy i z wypiekami na policzkach, biegnę poinformować odnalezioną "siostrę" o swoim niebywałym odkryciu.

Gdy zobaczyłam Twoje zdjęcie w ramce na blogu, na pierwszy rzut oka pomyślałam, że to ja.  Zaczęłam więc szukać swojego zdjęcia w starym albumie aby porównać.

Aisab: Niesamowite; tylko mała poprawka> moje zdjęcie zrobione gdy miałam dokładnie 22 lata, teraz już tak nie wyglądam   a może jesteś moją krewną, tylko nic o tym nie wiemy ???

Bet: Muszę się tu wtrącić bo to niesamowite. Takie podobieństwo? To nie może być przypadek. Szukajcie wspólnych przodków:))
Obie jesteście piękne, aż zazdroszczę.

Aisab: /.../  Tylko szczerze mówiąc nie wiem gdzie szukać tych wspólnych przodków??? Od strony śp. Mamy czy może śp. Taty??? Sama jestem bardzo zaskoczona podobieństwem;  przecież nawet sukienka podobna, fryzura podobna;  Ela ma podobny kwiatek wpięty we włosy, a ja na piersi; no i ten bukiet identyczny – goździków.  Sama nie wiem, co o tym podobieństwie myśleć.  /.../

alElla: I ja nie wiem, gdzie tych przodków szukać, buuu…
Ten wspólny przodek niesprawiedliwie obdzielił francuskimi lokami. Tobie,  Aisab, dał więcej i dłuższe, buuu…

Aisab: Eli> loków mamy chyba podobną ilość, wprawdzie u mnie dłuższe włosy /dłużej rosły/, ale z tego wnioskuję, że jestem starsza.  Chcesz mieć starszą siostrę? Młodszej, rodzonej siostruni nie mam, tylko starsze, więc… ???

alElla: Takie objaśnienie kwestii loków mi odpowiada,  bo inaczej byłabym o te loki  zazdrosna, o!  Niechaj więc będzie, że jeszcze nie dorosły do Twoich.   
Chcę! Chcę! Pewnie, że chcę być młodsza. Cmok, cmok Siostrzyczko.

Aisab: ELI> no to pełna zgoda, będę robić za starszą siostrę… cha, cha… Nawet nie wiesz jaka radocha??? A wiesz dlaczego? Moje starsze siostry wszystkie mnie na każdym kroku pouczały, karciły i umoralniały, musiałam się ich słuchać   a ja biedna nie miałam kogo; teraz już mam. 

Bet: A kolory sukienek jakie były? Bo fason identyczny, może były kupione w tym samym sklepie? Zresztą wybór konfekcji gotowej nie był za bogaty w tamtych czasach więc to żaden trop… Ale może miejscowości,  region kraju - no, od czegoś trzeba zacząć! Do dzieła, kobiety!

alElla: Moja sukienka była szyta na miarę, więc sklepy z konfekcją gotową to faktycznie żaden trop.

Aisab: Moja sukienka była też szyta na miarę. W sklepach bym nie kupiła, gdyż nie tylko wybór slaby ale też byłam wtedy „szczuplutka”, nie to co teraz. 
Region kraju, miejscowość - to także odpada; przecież do tej pory nie bardzo wiedziałam gdzie leży Chełm. Nigdy w tamte strony nie jeździłam.
Zatem to czysty przypadek, a może zrządzenie Opatrzności??? Goździki chyba były wtedy popularnymi kwiatami.  /.../

Oto kolor sukienki z czarno-białej fotografii. 
Zachowałam tylko elementy ręcznie haftowane 
nitkami wyciąganymi z jedwabnych tasiemek.


       Po nitce /DNA/ dochodzę do kłębka,  że mamy wspólnego przodka we Francji. Może króla, który - w ramach rozsiewania po świecie swojego nasienia - przekazał nam gen francuskiego loka?

O wersalskich manierach,  jak sposób noszenia głowy i patrzenia oraz ułożenia ramion i dłoni do trzymania  kwiatów, nie wspomnę. 


Czy jesteśmy podobne?


176 komentarzy:

  1. Od czasu blogowania, t.j. od ok. 1997 r. (wtedy jeszcze grafika była bardzo uboga i nie było blogów takich jak dzisiaj) w sieci poznałem dwóch swoich sobowtórów, i jednego sobowtóra mojego ojca. O tym drugim przypadku napisałem tutaj:
    http://anzai.blog.onet.pl/2014/10/13/genetyka-z-lekkim-zezem/
    Zacytuję więc tylko zdanie wcześniej tam napisane: "...Już w latach 70 ub.w. obliczono, że statystycznie co 60-cio milionowy obywatel naszego globu miał, ma, lub będzie miał swojego identycznego sobowtóra..."
    Oznacza to, że na ziemi każdy/a z nas ma co najmniej kilkunastu sobowtórów, uwzględniając rasę i karnację.
    Profile macie podobne, jednak nie wiadomo jak z tym "en face", podejrzewam, że obie jesteście śliczne. ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W liczbach wygląda, że dużo tych sobowtórów. Ale... żeby... spoooooooooooootkać?

      Usuń
    2. No tak jest różnica, ja guglowałem, Ty przypadkowo trafiłaś na "swoje" zdjęcie.

      Usuń
    3. Niektóre zdjęcia Lidii Korsakówny wyglądają na "moje". Kiedyś wysłałam chłopcu z "Filipinki" czy innej "Murziłki" swoje zdjęcie, to nazwał mnie oszustką, która posługuje się wizerunkiem znanej aktorki.

      Usuń
    4. Bardzo podobne i nadal piękne.
      Z zachwytem pozdrawiam obydwie Panie

      Usuń
    5. Panie dziękują za komplement.
      Dyg, dyg...Cmok, cmok...

      Usuń
    6. Dziękuję za pozdrowienia i komplement. Taaa - mówię oczywiście tylko za siebie; "nadal piękne" ; chciałaby dusza do raju tylko ją owo " nadal piękna" powstrzymuje; to jest wprawianie w pychę aż strach się tej pychy bać; nawet boję się napisać "cmok...cmok" bo nie wiem czy aby od tego cmokania nie urośnie mi pod okiem bania [limo];
      pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
    7. Ja wycmokałam za nas obie i w razie czego biorę to na siebie, hi,hi...

      Usuń
  2. ciekawe czy obie chałwianki ????? jeśli tak, to nie ma mocnych wspólny praprzodek był, choćbt w Raju ...
    -----------
    pięknie wyglądacie Dziewczyny ... a te loki - marzenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śledztwo wykazało, że Aisab jest miodzianką.

      Usuń
    2. Malinko, jak się powiedziało "a", trzeba powiedzieć "b". :)))

      Usuń
    3. nie mogę powiedzieć be , bo jest cacy :-)

      Usuń
    4. Skoro tak, to zaliczone. :)

      Usuń
  3. oczywiście, może to być przypadek, czy też sobowtór, ale ja bym tych wspólnych przodków poszukał. To się da, tylko trzeba cierpliwości. Moja mama, jak się zaparła, to z udokumentowanymi przodkami doszła aż do końca XVIII w.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wiedzieć gdzie i jak szukać oraz od czego zacząć.

      Usuń
    2. Najlepiej się szuka w księgach parafialnych i archiwach.

      Usuń
    3. Trudna i żmudna to droga.

      Usuń
  4. Chwileczkę, Wy sobie tu żarty stroicie a sprawa jest poważna:))) Ja prowadzę swoje śledztwo bo to nie może być przypadek albo jakiś tam fotograficzny sobowtór. Anzai bagatelizuje to wydarzenie.
    Skoro sukienki były szyte "na miarę" to rodzi się pytanie: skąd taki podobny fason?
    Aisab nie odpowiedziała na pytanie o kolor jej sukienki. Coś ukrywa? Hę?
    alEllu ciągnij dalej te nitki wyjęte z tasiemek. Swoją drogą, komu by się dziś chciało tak pozyskiwać nici do haftowania? Komu by się chciało haftować ręcznie sukienkę dla córki? Nie dziwię się, że fragmenty kreacji są przechowywane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bet, zatem mianuję Ciebie Głółwnym Śledczym. Ja będę nitki wyciągać, a Ty nimi pociągaj i kieruj sprawę na właściwe tory, o!
      Także potrząsaj wszystkimi sprowadzającymi tę poważną sprawę na manowce, o!

      Usuń
    2. Dziękuję za nominację, szczerze mówiąc liczyłam na to:)) Mam tylko problem z dyscyplinowaniem przesłuchiwanych - jeden z głównych świadków Aisab, nie odpowiada na pytania! Zgroza.

      Usuń
    3. Może Aisab naradza się z rodziną, by przypomnieć sobie szczegóły.

      Usuń
    4. Mam nadzieję... Bo już obmyślam środki przymusu blogowego.

      Usuń
    5. Przyjdzie na pewno, jak loki nakręci. :)))

      Usuń
    6. Jestem...jestem. Tylko na chwilkę się zdrzemnęłam, bo taka jakaś niemoc mnie wzięła. Chyba z tej radości, że rodzinka mi się powiększyła o... nową Siostrę. Wybaczcie - emocje; starość nie radość a młodość nie wieczność. .
      Bet>odpowiadam; zdjęcie mam tylko w biało-czarnych kolorach. Jeśli dobrze pamiętam [wybaczcie skleroza] to kolor sukienki był ciemno- pomarańczowy, ale nie czerwony.
      Nitek nie wyciągałam znikąd. Sukienka mini - taka była moda w latach siedemdziesiątych. Loki francuskie prosto od fryzjera :) Nie jestem Chełmianką [Częstochowianka], a chałwianką byłam -do czasu, dopóki jako łasuch nie przedobrzyłam.
      Muszę więc zadowolić się miodkiem :)
      Bet> Sherlocku Holmsie> proszę o inne pytania :)
      pozdrawiam WAS :)

      Usuń
    7. Oby łatwe te pytania od Bet były. :)))

      Usuń
    8. Łatwo nie będzie. Ciemnopomarańczowy jest blisko czerwonego... Co raz więcej podobieństw odkrywam. Częstochowa ma Bazylikę i Chełm takoż...
      A teraz, uwaga, ważne! Jaka była okazja do tak odświętnego stroju oraz kwiatów w ręku, we włosach oraz na piersi? Wzywam do odpowiedzi obie Siostry!

      Usuń
    9. Zwrócę uwagę na jeszcze jeden szczegół na obu zdjęciach;
      "... na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna/złota jak u ptaka...".

      Usuń
    10. ... że też Bet Śledcza nie zauważa tego szczegółu i pyta. I ja lubiłam Skaldów w zółtych płomieniach liści i teksty Agnieszki Osieckiej.

      Usuń
    11. Tez mi rewelacja! Skaldów i Osiecka uwielbiali wszyscy. A obrączki nie widzę i nie mogę potwierdzić, że jest ona srebrna czy złota. Czyżby jedna z sióstr była już zamężna? Ej, Aisab, miałaś wtedy 22 lata...
      alEllu "w żółtych płomieniach liści"... A sukienka malinowa! Nie mogę pracować w takich warunkach!

      Usuń
    12. Nie ma lekko. Taka praca. Sama chciałaś. :)))

      Usuń
    13. Bet> pierścionek [u mnie zaręczynowy, u Eli nie wiem] widnieje na środkowym palcu prawej ręki obu "Celebrytek" :) jak weźmiesz do ręki lupę to dojrzysz; tak - miałam wtedy 22 lata, a za sobą 5 lat narzeczeństwa :) w wieku 17 lat poznałam swego przyszłego męża i tak już pozostało do dziś.... stała jestem w uczuciach - co???
      pozdrawiam :) pozdrawiam :)

      Usuń
    14. Godna podziwu stałość uczuć.

      Usuń
    15. Wziąwszy pod uwagę ubóstwo tamtych lat, o podobieństwo ubioru nie było trudno. W takim kraju jak nasz, wśród tylu osób , łatwo gdzieś napotkać swojego sobowtóra. Znalazłyście się dzięki internetowi. Chwała mu za to;)))
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    16. Ubóstwo? Toż to była złota dekada Gierka.

      Usuń
    17. Przestań! "Złota dekada"? Teraz to śmieszy. Wtedy nikomu, poza "władzunią", nie było wesoło.
      :)

      Usuń
    18. Mnie było wtedy dobrze i wesoło, choć "władzunią" nie byłam. W każdym razie weselej, niż teraz. Także mojej rodzinie i znajomym, więc używanie słowa "NIKOMU" jest raczej nieuprawnione, o! ;) :)

      Usuń
  5. No nie..JA SIĘ ZABIJĘ!!!". No jak tu do Jednej z sympatią sympatyczną,a tu drugi kapelusz sztukmistrza i drugi króliczek wyfruwa..Ech,zwariować można..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz wyjścia, Waszku. Musisz pokochać wszystkie króliczki.

      Usuń
  6. alEllu, myślisz, że Król francuski jak siał to zasiał aż do Chełma albo jeszcze dalej na wschód?
    Hmmm... Siewca nie lada.
    Podejrzewam tu jakiś trick. Podejrzewam, że loki nie są autentyczne:)) Przypomnij, proszę jak się je robiło bez pomocy Francuskiego Króla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były takie "szczypce rurkowe", które grzało się na fajerkach i gorącymi robiło te loki. Potem pokazała się ich nowoczesna wersja elektryczna.

      Usuń
    2. Też robiłam sobie takie loki na kitkach wiązanych nad uszami. Zakręcałam włosy na drucianych wałkach i wyciągałam wałki pionowo w dół energicznym ruchem. Kitek nie wolno było rozczesać i loki trzymały się pod warunkiem braku wilgoci w powietrzu:)))
      W przeciwnym przypadku pasemka prostowały się i zwisały smętnie niczym strąki fasoli. Urocze, prawda?

      Usuń
    3. Loki francuskie były dobre tylko na specjalne okazje. Przeważnie do I Komunii i do ślubu.

      Usuń
    4. Ależ skąd! Ja kręciłam je na pochód pierwszomajowy:)))

      Usuń
    5. Biłabym Ci brawo, gdybym stała na trybunie.

      Usuń
    6. Miały być dla miłego sercu chłopca, którego miałam nadzieje spotkać na pochodzie:)) Jaka tam trybuna, phiiii! Na pochody chodziłam z powodów towarzyskich a nie ideologicznych.

      Usuń
    7. Myślę, że my wszystkie te francuskie loki kręciłyśmy dla "miłego sercu chłopca";
      Oj... wróciły wspomnienia tamtych lat; marzy mi się "powtórka" z kręcenia loków dla "miłego sercu chłopca".
      pozdrawiam :)

      Usuń
    8. Zatem... kręćmy, Aisab. :)

      Usuń
    9. Wymyślono okrągłe szczotki i warczące suszarki i po lokach ani śladu.

      Usuń
    10. Teraz moda na prostowanie. Nie tak dawno jedna z koleżanek odwołała wizytę, bo... nie zgadniesz! Popsuła się prostownica i z tego powodu koleżanka nie może nigdzie wychodzić. Kupić nowej nie ma jak, bo to trzeba wyjść. Czeka więc na powrót męża, którego po prostownicę pośle.

      Usuń
    11. Hi, hi, hi... Niewolnica z wyboru:))

      Usuń
    12. Takich niewolnic sporo jest. Zauważyłam to na wycieczkach. Zawsze grupa musi na nie czekać, bo bez wymalowania i naprostownicowania się nie mogą ruszyć w trasę.

      Usuń
    13. A u mnie na wycieczce było "zwiedzanie toalet" przez uczestników. Od tej pory już straciliśmy z mężem ochotę na grupowe wyjazdy. Bez przesady - co chwila przerwa na toalety; można było dostać febry; pozdrawiam :)

      Usuń
    14. Bet i Aisab, oto, czym robiło się loki:

      http://www.lisak.net.pl/blog/?p=6003

      Miałam dokładnie takie żelazka. Zapomniałam, że te - jak nazwałam - "szczypce rurkowe" nazywały się żelazka.
      Na tę stronkę trafiłam dzięki Annie, która niżej podała link do wspaniałego bloga historycznego.

      Usuń
    15. Dziękuję, widziałam. Wiedziałam, że coś takiego było używane dzięki lekturze książki "Godzina pąsowej róży". Papiloty też znam i robiłam. Loki z papilotów nie miały jednak tej urody francuskiej. Były takie pogniecione i skręcone jak u baranka.

      Usuń
    16. takie loki miała moja mamcia ... hi, hi, cioteczki nazywały te loki "flaszki" .
      Ja niestety nie miałam bo do loków trzeba mieć włosy a nie włosięta.

      Usuń
    17. To... chłopaki w szkole za co ciągali?

      Usuń
    18. Bet, teraz są nowoczesne papiloty. Kupiłam sobie takie, jak ma Kiepska.

      Usuń
    19. hmmmm - może lepiej spuścić zasłonę milczenia .....

      Usuń
    20. a co do papilotów to papier toaletowy wielce przydatny

      Usuń
    21. Chyba wzmocniony drutami. :)))

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Nie da się nie zauważyć tego podobieństwa.

      Usuń
    2. Taaa...Klarka mnie zna; widziała i wie, że już nie ma śladu po lokach :) bo już siwy włos na skroni i zmarszczka twarz zdobi; a siwy włos nie chce się nabrać na "loczk";
      A swoją drogą alElli > zrobiłaś niezłą aferę z tymi lokami; ostrożnie, bo jeszcze powołają komisję specjalną d/s francuskiego loka. Nie wiem czemu taka reklama? - ja nie kandyduję w żadnych wyborach :) przez te zdjęcia jeszcze zrobimy konkurencję uchodźcom i staniemy się przez to bardzo sławne :) ja się wstydzę; :(

      Usuń
    3. Nie ma co się wstydzić. Sama na blogu wystawiłaś się na osąd publiki, o! :))) A odrobina reklamy nie zaszkodzi. Jeśli Bet Śledcza nie uzna pochodzenia królewskiego, to najwyżej zostaniesz celebrytką.

      Usuń
    4. Zdjęcie wystawiłam pod namową/sugestią Knezia > sugerował abym uzupełniła blog; nie radziłam sobie z tym; a tylko takie zdjęcie miałam pod ręką. Miałam nadzieję, że nikt mnie nie rozpozna, przecież to szmat czasu, kiedy było robione. A odnośnie tego królewskiego pochodzenia, to kiedyś jasnowidz mojej bratowej wywróżył, że ród jej męża [mojego brata] pochodzi od króla...ale Cyganów i chana Tatarów, oczywiście kasując za to niezłą sumkę :) . Już ja tam wolę nie grzebać tam gdzie nie potrzeba, bo > jest jak jest - dobrze jest; pozdrawiam :)

      Usuń
    5. Jasnowidzów i wróżek wszelkiej maści lepiej nie słuchać.

      Usuń
    6. a ja lekcje odrabiałam przy stole króla Cyganów ... też coś królewskiego w sobie hi, hi, mam

      Usuń
    7. Nie ma wątpliwości. Królewski stół musiał wpływać na królewskość wykształcenia. :)

      Usuń
    8. hmmm - raczej odkształcenia siedzenia na wcale nie królewskim krześle :-)

      Usuń
    9. Cóż by była warta królewskość bez odkształceń...

      Usuń
  8. Pani alElla.!
    Pełna nostalgji Pani Dziewczęca fotografja.

    Na stronie Pani Basi dwie przecudowne nimfy.
    Zauroczenie.
    Wpatruję się w twarze Dziewcząt.
    Każda inna. Każda piękna.
    Która jest najpiękniejsza...?
    Nie odgadnę.
    Który kwiat na łące jest piękniejszy od innego ?
    Nie odgadnę.
    Wtopione w zieleń trawy. Błękit nieba.
    Blask słońca. W śpiew ptaków.
    W powiew wiatru.
    Są pięknem świata...

    A. T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach... jak poetycko i romantycznie, A.T.

      Usuń
    2. A ja czuję się zażenowana, bo nie przywykłam do takich komplementów i pochwał.
      Skromnie, nieśmiało, spuszczając oczęta -DZIĘKUJĘ !
      pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Kobiety od zarania dziejów są piękne, więc czas było przywyknąć, o! ;)

      Usuń
  9. A ja dzisiaj zagladnąłam tu, też przypadkiem i zachwycam się tą niesamowitą sprawą. Podobne i obie piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadek to miły dla mnie. Serdecznie witam na posiaduszkach i zapraszam zawsze.

      Usuń
  10. Resume:ło matko jedyna!!! Jarzębino czerwona,której serce dać??????????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdej, która weźmie... ;) :) Od przybytku głowa nie boli,o!

      Usuń
    2. Pytasz; "Jarzębino czerwona, której serce dać? "
      Radzę serce dla siebie zachować;
      bo ...serce, to najpiękniejsze słowo świata;
      https://www.youtube.com/watch?v=t9dLRikkPT0

      Usuń
    3. Waszek miłuje tyle dziewczyn, że nie utrzyma serca w ryzach. :)))

      Usuń
  11. Hi,hi,hi... Odkryłam szczegół, który wyklucza genetyczne związki! alElla ma biust skierowany w górę a u Aisab lekko w dół. To przesądza sprawę oraz kończy śledztwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To biustonosz "bardotka" a nie genetyka, hi, hi...

      Usuń
    2. Ooo! - nie! protestuję !!!.
      To nie mój biust skierowany w dół,
      lecz to cała ja, zgięta wpół
      pod brzemieniem słów
      "cywilnego" księdza;
      " świadoma praw i obowiązków
      wynikających z założenia rodziny,
      uroczyście OŚWIADCZAM...."
      czy w tak młodym wieku
      byłam wówczas świadoma ???
      wątpię, ale ...cóż;
      "słowo się rzekło; kobyłka u płota" ;
      Sherlocku Holmsie > moim zdaniem - sprawa nie jest rozwikłana; do roboty a nie wykręcać się sianem; mnie wciąż powtarza się; "widziały gały co brały"; widziałaś jaką robotę brałaś??? :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    3. Ja myślę, że to nie jest końcowy raport Bet Śledczej. Może podąży moim tropem królewskim? :)))

      Usuń
    4. Aaaaaaa.... Rypło się! Zdjęcie Aisab to zdjęcie ślubne cywilne! W takim razie zgięcie wpół jest uzasadnione:))
      Aby wrócić na trop królewski muszę zaczerpnąć dziś królewskiej atmosfery więc udam się na spacer Drogą Królewską. Może duch jakiegoś Jagiellona mnie natchnie?

      Usuń
    5. Warto też posiedzieć na Wawelu. Zazdroszczę królewskiego spaceru.

      Usuń
    6. Oj, ja także zazdroszczę spaceru "Drogą Królewską" ; też bym tak chciała; a przecież dziś sobota więc wielkie porządki :) zatem muszę zakasać rękawy i ...do roboty ;
      pozdrawiam życząc miłego weekendu;

      Usuń
    7. U mnie porządki w międzyczasie i nie w sobotę. Wielkie - czasem w niedzielę - po gościach.

      Miłego!

      Usuń
    8. Na Wawelu jakoś tak inaczej od pewnego czasu...
      Droga królewska jeszcze jest w porządku.

      Usuń
    9. Wcale nie jest w porządku. Krakowa nie widać spoza tłumu turystów. Krakowem nie czuć bo w powietrzu snują się zapachy kebabów, zapiekanek i innych nawet wytwornych dań serwowanych wprost na trotuary. Tych trotuarów też praktycznie nie ma bo wszystkie zastawione stolikami i zakryte parasolami. Nawet "zaczarowane" dorożki wyglądają tandetnie, a wystrojone konie chyba już całkiem głuche od hałasu panującego na płycie Rynku. Może to wszystko podoba się turystom ale to nie jest prawdziwy Kraków.

      Usuń
    10. Co zrobić? Turyści chcą jeść i pić, a to okazja do zarobku, więc zastawia się trotuary stołami. Dobre to... czy złe... Zalezy chyba, kto na to patrzy i z jakiej perspektywy...

      Ciekawe, jak znoszą te kebaby duchy królów...

      Usuń
    11. Nie znoszą. Siedzą ukryte i nie wychodzą na swój Królewski Trakt!

      Usuń
  12. Oczywiście, że jesteście podobne. Nie zachowało się żadne moje zdjęcie z francuskimi lokami, ale takie uczesanie też nosiłam.
    Myślę, że każdy na świecie ma swojego sobowtóra, ale żeby odnaleźć się na polskim blogu, to zadziwiające.
    Dzięki temu masz siostrę.
    Życzę miłej i ciepłej soboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pochmurno i deszczowo, ale ciepło.
      Wzajemnie, wszystkiego miłego.

      Usuń
    2. Bardzo podobne! Fajnie to opisałaś. Ja miałem podobna historię. Ale ja w Internecie na portalach genealogicznych szukałem przodków. I znalazłem kuzynkę z USA. Przy dokładniejszym zbadaniu okazało się, że to nie kuzynka :( ale byliśmy razem na wakacjach dwa razy. Kontakt mamy do dziś . Ona mieszka w Houston w USA. Dałaś mi pomysł na tekst na blogu. Dziękuje :) I pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. I do teraz zawsze mówimy, że to kuzynka z USA :) I Ona tez się z tego cieszy :)

      Usuń
    4. Uważam, że to dobry temat, ciekawy i warto opisać.

      Usuń
  13. Podziwiam osobę, której chciało się wyciągać nitki z tasiemek i nimi haftować, ale muszę przyznać, że to był bardzo ciekawy pomysł. Na dodatek wspaniały efekt i sukienka z niepowtarzalnego materiału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że materiał był połyskliwy niczym jedwab i jedynie jedwabne nitki - według mojej Mamy- by pasowały. Nici do szycia nie dawały takiego efektu, jak te wyciągane z tasiemek, a kordonek był za gruby, zaś mulina za matowa.

      Usuń
  14. Pomysł i efekt rewelacyjny.
    A propos Twojego komentarza na moim blogu onetowskim, to polecam Ci przeczytać coś wspaniałego, na czym wszyscy później piszący o haremie się wzorują http://www.lisak.net.pl/blog/?p=4172
    W ogóle ten niby blog jest rewelacyjny, przeczytałam go od deski do deski http://www.lisak.net.pl/blog/ i nie był to czas stracony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo dziękuję, Anno. Obejrzałam już pobieżnie. Zainteresowało mnie. Masz rację, że to rewelacyjny blog. Odkładam więc wszystko, by go zgłębić od deski do deski.

      Usuń
    2. Sama dzisiaj czytałam go i oglądałam przez dwie godziny, nawet wróciłam do tych postów, które już wcześniej czytałam. Ta notatka o haremie jest rewelacyjna, bo wcześniej wszyscy wyobrażaliśmy sobie harem zupełnie inaczej niż było w rzeczywistości. Można też się dowiedzieć, dlaczego muzułmanie mogli mieć po cztery żony.

      Usuń
    3. Świetnie też ilustrowane są posty.

      Usuń
    4. Właśnie o nich pisałam na początku komentarza. Wczoraj znów je czytałam przez ponad godzinę. Warto wiedzieć dużo więcej niż się wie. Czasami zastanawiam się, czy wysłać pani Lisak niektóre z moich bardzo starych zdjęć, ale obawiam się, że na potrzeby jej bloga są one zbyt "młode".
      Miłej niedzieli.

      Usuń
    5. Też mam taki zamiar. Już nawet kilka zdjęć wybrałam. Muszę tylko dobrze je zeskanować.
      Wzajemnie, miłej!

      Usuń
    6. Dziękuję za link do "śpiewającego Sulejmana". Muszę przyznać, że ma piękny męski głos i swobodnie porusza się na estradzie.
      Miłej soboty.

      Usuń
    7. I mnie się podoba jego głos. Także wykonanie.

      Usuń
  15. Chyba muszę skapitulować. Śledztwo utknęło. Wątek królewski jakoś nie wychodzi. Może ktoś ma pomysł za którą nitkę pociągnąć? Siostry czy nie siostry oto jest pytanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zlecimy śledztwo komuś innemu. :)))

      Usuń
    2. ... we współpracy z panną Felicity Lemon.

      Usuń
  16. Zżarło mi komentarz, więc piszę drugi raz -podobne jesteście, ale wynika ono z pewnością z tego, że zdjęcia są czarnobiałe, a Wy podobnie uczesane i obie z ciemnymi włosami. Nie szukajcie zbyt mocno pokrewieństwa - tak naprawdę to nie jest takie istotne- często lepiej rozumieją się ze sobą osoby zupełnie dla siebie obce niż rodzone siostry- liczy się pokrewieństwo dusz, a nie krwi.
    A intensywne "dochodzenie" owego podobieństwa czasem ujawnia zupełnie niepotrzebnie tajemnice, które powinny na zawsze pozostać w ukryciu.
    Miłego;)
    P.S.
    calutkie dzieciństwo marzyłam o uczesaniu "w anglezy"- niestety włosiny miałam marne i zawsze obcinano mi je krótko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko raz miałam krótkie włosy. Bardzo żałowałam, że obcięłam.

      Usuń
  17. Niesamowity przypadek. Jednak podobieństwo jest ewidentne. Sprawdziłabym chyba rodzinną przeszłość. Zdarzają się sobowtóry ale nie aż tak bardzo podobne. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest łatwo sprawdzić, jeśli starsze pokolenie nie żyje. Nie ma też takiej potrzeby w zasadzie.

      Usuń
    2. Byłabym jednak dociekliwa. takie podobieństwo, to rzadkość i zastanawia bardzo. Szkoda, że do pewnych rzeczy nie możemy dotrzeć z przeszłości. Mogłoby się okazać, że jesteście sobie bliskie. Jeżeli uda Ci się czegoś dowiedzieć, napisz koniecznie. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Jeśli się uda, to napiszę.

      Usuń
  18. Objaśnienie Anabell wydaje mi się logiczne; to tylko iluzja podobieństwa; "wynika ono z pewnością z tego, że zdjęcia są czarnobiałe, a Wy podobnie uczesane i obie z ciemnymi włosami." a w dodatku młode; a młodość rządzi się swymi prawami:) i ILUZJAMI :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet, jak iluzja, to temu złudzeniu ulegli wszyscy tu komentujący.

      Zrobiłam eksperyment i tym, którzy mnie znają z młodzieńczych lat, pokazałam najpierw Twoje zdjęcie, bez tego kolażu porównawczego. Stwierdzili, że to ja. A oni przecież widzą mnie w pamięci, nie tylko na czarno-białym zdjęciu.

      Usuń
    2. Rozśmieszyłaś mnie tym eksperymentem. Nasz syn pokazał kiedyś swej dziewczynie zdjęcie swego ojca [mojego męża] a ona rozpoznała w nim Leszka z filmu "Daleko od szosy"; tak to jest z tą rozpoznawalnością. Może być śmiesznie; pozdrawiam :)

      Usuń
    3. To był bardzo poważny eksperyment, a nie do śmiechu, hi, hi...

      Usuń
    4. Jaka iluzja, jak widać czarno na białym - siostry jak nic!

      Usuń
    5. Pewnie, że widać czarno na białym, ale... można też być iluzjonistą, jak ktoś ma ochotę na to, hi, hi...

      Usuń
    6. Zapytam: widać czarno na białym czy może biało na czarnym???
      pozdrawiam :)

      Usuń
    7. Nazwijmy więc dla jasności: wyraźnie przez bezsporne, o! :)))

      Usuń
  19. Po co wyszukiwac wspolnych przodkow, jak przeciez jestescie rodzonymi siostrami? :))) Obie jestescie SLICZNE!!!! :))) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z jednym i drugim. ;) :)

      Miło witam na posiaduszkach i zapraszam zawsze.

      Usuń
  20. Łoł! Jestem w szoku, bo to naprawdę niezwykłe. Nie chodzi nawet o podobieństwo twarzy, ale uczesanie, sukienki, kwiaty... Jakbyś żyła w dwóch wymiarach. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak to miło znaleźć siostrzane odbicie. Lata sześćdziesiąte to lata młodości, a te są zawsze piękne. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ultro> ooo ...przepraszam> u mnie to nie lata sześćdziesiąte minionego wieku ale...siedemdziesiąte; u mnie piękne pozostały tylko na zdjęciu; pozdrawiam Was :)

      Usuń
  22. Faktycznie jesteście jak siostry bliźniaczki!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nasz wiek podobny, bo oba zdjęcia są z lat siedemdziesiątych.

      Usuń
  23. Cóż za zbieżność, aż nieprawdopodobne, jakie podobieństwo, no coś takiego!!
    Ja niestety ale francuskich loków nie nosiłam, chyba za późno się urodziłam.
    Zresztą, prawie nigdy włosów nie kręciłam, choć mam proste jak druty.

    Pozdrawiam cieplutko i milutko..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To młodzitka jesteś, JaGo i wiele z czasów "lokowych" straciłaś. Np. spanie na wałkach z drutów przypiętych do głowy kłującymi szpilkami. :)))

      Usuń
    2. Na dodatek cała ta druciana konstrukcja lokowa zabezpieczona była "gustowną" siatką w kolorach bieliźnianych: różowym, niebieskim lub fioletowym. Początkowo siatki były plecione z kordonka. Potem pojawiły się ładniejsze, elastyczne i cukierkowo kolorowe. Śliczne to było uzupełnienie stroju "wieczorowego" :)))))))

      Usuń
    3. Elastyczne siatki łatwo się rwały na drutach, więc estetyki temu "wieczorowemu" strojowi przydawały "gustowne" dziury na głowie. :)))

      Usuń
    4. Nie powiem dziewczyny, że całkiem tych wałków nie miałam na swojej głowie. Miałam takie druciane, szpetne i w nocy spanie to był horror! Wtedy powiedziałam sobie, że to nie wypada tak męczyć się, w imię czego, i zaprzestałam. Zapuściłam włosy i od tamtej pory, ciągle mam je długie. Przy długich, prostych - też można mieć ładną fryzurę.

      Pozdrowionka.

      Usuń
    5. Kiedyś to byłam młodziutka, teraz to już raczej... nie :)
      Buziole.

      Usuń
    6. I ja do dziś mam długie włosy.

      Usuń
    7. JaGO, szkopuł w tym, że modne były włosy kręcone. Właścicielki włosów prostych miały więc przechlapane i musowo na tych drutach spały.
      Teraz przechlapane mają te od włosów naturalnie kręconych. Prostują je prostownicami! Kto zrozumie kobietę?

      Usuń
    8. Koleżanka, która była ze mną na wczasach, po każdej kąpieli używała prostownicy. Nie potrafię tego zrozumieć, bo ona nie ma kręconych włosów. Inna, na wycieczce też nie rozstawała się z prostownicą.

      Usuń
    9. Ja też nie rozumiem tej miłości do prostownic. Raz jeden jedyny kazałam sobie wyprostować i tak z natury proste włosy:))) Efekt był więcej niż żałosny...

      Usuń
    10. Dziewczyny; zapytam tylko; czy widziałyście kiedyś czupiradło??? to sprawia, że jestem staroświecka. Nie używam prostownicy, lecz nadal lokówki,...elektrycznej ; włosy krótkie, po kąpieli i nocnej "wojnie" z koszmarami przemieniają się w czupiradło; a mnie nadal podobają się loki :( pozdrawiam :)

      Usuń
    11. Mnie się najbardziej podobają fryzury z filmu "Wspaniałe stulecie". Zauważyłam, że dziewczyny zaczynają się tak czesać, jak sułtanki.

      Usuń
    12. Pewnie tym dziewczynom marzy się zostać "sułtankami" :) zapewne te z filmu miały osobistego fryzjera, a nas nie zawsze na to stać;
      filmu/serialu " Wspaniałe stulecie" nie oglądam, bo jak wszystkie seriale np. Moda na sukces :) uzależnia; - pozdrawiam :)

      Usuń
    13. "Moda na sukces" nie wciągnęła mnie w ogóle. Obejrzałam co najwyżej trzy odcinki. Wszelkie inne seriale też nie. Wciągnął mnie jedynie kiedyś Hans Kloss i obecnie sułtan Sulejman.

      Usuń
    14. No właśnie Bet, "Kto zrozumie kobietę?", jak my jak poszukiwaczki, ciągle szukamy czegoś nowego i ciągle nam mało i mało. Już od wieków koafiury ciągle zmieniamy. Od wysokich fryzur niczym wieża, a dzisiaj nawet łysą być - to wcale nie jest wstyd.
      A tak przy okazji, to może cię zachęcę do przeczytania mojego artykułu http://jaga-babciaradzico.blogspot.com/2012/08/fryzury-koafiury.html "Fryzury - koafiury, który tam kiedyś napisałam. Zapraszam i pozdrawiam.

      Usuń
    15. alEllu ja też oglądam Sulejmana i mnie wciągnął i chciałam wyprzedzić TV1, poszłam więc na YouTube. Pomimo, że prawie nic nie rozumiałam, bo nie było po polskiemu, to oglądałam.
      I teraz strasznie się rozczarowałam, bo nasza TV cały środek pominęła. Nadaje pierwsze odcinki i ostatnie. Hmmm... może środek nada później?!

      Pozdrowionka.

      Usuń
    16. A fryzury pań z filmu o Sulejmanie też mi się podobają. Akuratne al.Ellu na nasze długie włosy.

      Całuski.

      Usuń
    17. Ja już próbowałam sama zrobić taką fryzurę. Niestety... potrzebny jest ktoś do pomocy.

      Usuń
    18. nie wszystkie fryzury możemy zrobić sobie same, dlatego stworzono fryzjera.
      Dziękuję za linki :)
      Pozdrowionka.

      Usuń
    19. Przetłumaczono już 113 dcinek.

      Usuń
    20. Dzięki.
      AlEllu miałam gdzieś w swojej 'gazeciarni" jak można samemu uczesać sobie włosy w "kłosa". Ponieważ zrobił mi się z tych gazet burdel, musiałam je poukładać, a teraz nie mogę nic znaleźć :)

      Pozdrowionka.

      Usuń
    21. Ja potrafię uczesać w kłosa, ale kogoś. Siebie nie, bo mi ręce drętwieją.

      Usuń
  24. No nieźle, wygląda rzeczywiście jakby to była ta sama osoba - tylko z innego ujęcia. Dosyć ciekawe doświadczenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi poznać lidera w obsłudze polskich inwestorów na terenie Hiszpanii, ale ja inwestuję w innym regionie świata ;) , więc z reklamą nie trafiłaś, Aniu. :)))

      Usuń
    2. Witaj... oczywiście, że tekst Twój jest prowokacją, bo Aisab i alElla to jedna i ta sama osoba :-) ... żartuję :-) ... ale w kontekście tego rzeczywiście niezwykłego podobieństwa miedzy Wami przypomniał mi się pewien fakt z mojego (Boże ulituj się nade mną ale odpuść moje winy) życiorysu. Było to na tyle dawno temu, że wydaje mi się, iż byłem wtedy.... no wiem, o czym myślisz.. nie, nie, nie pięknym, natomiast przeraźliwie młodym, no powiedzmy sobie szerze, że miałem lat dwanaście. Jechałem byłem sobie autobusem czcigodnej firmy PKS i na którymś z przystanków wsiadło Lustro, tak tak, wsiadło Lustro. Spojrzałem w nie i zobaczyłem w nim swoje niepiękne odbicie. Zwróciłem jednak czym prędzej uwagę, że w Lustrze mój podkoszulek (wtedy tak się mówiło... dzisiaj T-shirt) jest odmienny od tego, jaki na siebie wdziałem; różnił się i krojem, i barwą, i upiekszajacymi detalami. Ażem, przysięgam... żądaj na co zechcesz!!!... , że wzrok swój ogłupiały spuściłem, aby przyjrzeć się mej koszulinie... już, już... dobiegam do mety... Ni mniej, ni więcej, zobaczyłem swoje drugie "ja", chłopaczka tak niezwykle podobnego do mnie, chłopaczka, którego nie znałem... i nie na żarty aż się przeraziłem. W związku z powyższym, niezmiernie obfitym w prawdę opowiadankiem, moje zrozumienie dla Twojego tekstu, alEllu jest całkowite i podsumuję je, niezbyt może oryginalnym, bo, z Szekspira wziętym jak leci cytatem, nieco tylko przefiltrowanym przez moją wyobraźnię stwierdzeniem : - otóż, są na tym świecie rzeczy, o których nie śniło się fizjoterapeutom :-) [źródło: William Shakespeare - Hamlet, por. wypowiedź Hamleta, akt 1, scena 5,
      "There are more things in heaven and earth, Horatio,
      Than are dreamt of in your philosophy."
      pozdrawiam

      Usuń
    3. Ja jeszcze dodaję do tego stwierdzenia, "... ale nie wszystko jest takie, na jakie wygląda".

      Usuń
  25. Pozdrawiam serdecznie. To już komentowałem. Chciałem Ciebie zaprosić do mnie. dałem nowy wpis o urlopie w.....
    Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaproszenie przyjęłam, dziękuję pięknie, dyg, dyg... :)

      Usuń
  26. Tak. Miałem inne zdanie. Przyznaje się. Jak bym sam jechał to bym nic nie widział. Skupiony bym był na aucie i parkowaniu. Tylko osioł nie zmienia zdania :)
    Pozdrawiam Ciebie serdecznie
    Chyba przed zima jeszcze gdzieś pojadę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo zależy od pilota wycieczki. Są sprawni organizacyjnie i z pasją, a są odwalający robotę, ale i tak jest lepiej zwiedzać, niż samemu za kierownicą wgapiając się tylko w drogowskazy.
      Podoba mi się podróżowanie po Szwajcarii. Tam ludzie zostawiają samochody i w podróż udają się panoramicznymi pociągami,. m.in. Ekspresem Bernina, Ekspresem Lodowcowym, Ekspresem Złotej Przełęczy, Kolei Jungrau. A co najlepsze, w podróż wystarczy zabrać tylko jeden bilet - Swiss Travel Pass. Bilet ten można kupić w połączeniu z biletem lotniczym. Jak masz narty czy jakis inny ciężki sprzęt, którego nie chcesz dźwigać pociagami to nadajesz na samolot nawet w wiosce, w której się zatrzymałeś. Takie podróżowanie też mi się podoba, bo indywidualnie a zorganizowane co do sekundy przez politykę państwa.

      Usuń
  27. Super. Muszę też się pochwalić, że ostatnio zauważyłam u siebie na lodówce zdjęcie, które mama przyczepiła. Czarno białe, bardo stare. Patrzę i jedna z ciotek wygląda identycznie jak Ja... Dosłownie, patrze na zdjęcie i mam dziwne uczucie, że widzę tam siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. witaj Elu,
    ale się oczytałam...dawno nie byłam, biję się w pierś :)
    ale zawsze to dla mnie przyjemna lektura :)
    Pozdrawiam :)
    bonynka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie odpozdrawiam. A co się tak głęboko schowałaś? :)

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.