Kochani Dobroczyńcy!


Pięknie proszę o 1% podatku dla Patryka. Z góry serdecznie dziękuję. 

W formularzu PIT wpisujemy numer: KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podajemy: 
29257 Kowalik Patrycjusz

Informacja o Patryku na stronie fundacji dzieciom  „Zdążyć z pomocą”.

31 lipca 2017

Domowe sposoby na upały

        W związku z falą upałów, pragnę zaprezentować swój domowy klimatyzator, który odczuwalnie obniża temperaturę pomieszczenia. Trzeba tylko co jakiś czas wymieniać butelkę z wodą na mocno schłodzoną. Najlepiej mieć zapasową w pogotowiu. Gdy jedna wisi lub stoi przed wentylatorem, druga się mrozi w lodówce.




Inaczej powiesiłam butelkę, 
bo konstrukcja  wydawała mi się niestabilna. 

Butelek oczywiście może być kilka.





       Folia aluminiowa na szybie, błyszczącą stroną na zewnątrz i zamknięte w ciągu dnia okno. Ten sposób nadaje się tylko do sypialni i łazienki, bo mocno zaciemnia. 







       Zapraszam na posiaduszki także pod poprzednią notką. Gorąca, z humorem i ciekawa dyskusja „ogórkowa” jeszcze w toku. Nie chciałam jej przerywać ani przykrywać publikacją nowej notki, a jedynie podpowiedzieć, jak się ratować przed wysoką temperaturą, która nas nawiedziła. Przecież ratunek czekać nie może, o!

Na ratunek z radami przybywają:

jotka,poniedziałek, 31 lipca, 2017
To ja zdradzę sposób na upały mojej mamy: w drzwiach balkonowych wieszała mokre prześcieradło, które zmieniała po wyschnięciu na wilgotne, a w ekstremalnym upale dodatkowo trzymała stopy w chłodnej wodzie - pomaga :-)


Ultra,poniedziałek, 07 sierpnia, 2017 
Mój sposób to szczelnie zamknięte okna w dzień, otwarte w nocy, żaluzje, częste przemywanie twarzy i karku zimną wodą, żyrandolowy wiatrak. Nie kosztował wiele, a latem mam swoją, własną "klimatyzację". Sprawdza się rewelacyjnie, a głowy nie urywa.


wtorek, 01 sierpnia, 2017 

Zdjęcie  klimatyzatora 
nadesłane pocztą e-mail. 

Propzycja dla posiadaczy 
wentylatorów stołowych.

KLIK powiększy zdjęcie.




25 lipca 2017

Sezon ogórkowy

       Lipiec 2017. Ogórki zielenią się w ogrodach i na polu. Intensywnie pachnie koper. Po Krakowskim Przedmieściu w Warszawie snują się ‘spacerowicze’ i ‘ubeckie wdowy’.*/ Ogóreczki coraz większe, dorodniejsze. Pora zbierać i kisić. ‘Ubeckie wdowy’, w proteście przeciwko zmianom w sądach, opanowują place także innych miast. Koper zaczyna zrzucać nasiona, ogórki rosną i rosną. Pan Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wychodzi naprzeciw układowi*/, ‘spacerowiczom’ oraz ‘ubeckim wdowom’ i obiecuje zawetować dwie ustawy dotyczące sądownictwa najwyższych szczebli. Ogórki dorastają do wielkości  słoików. Pora kwasić! 

 Dochodzą słuchy o wspaniałym dla prowincjuszy orzeczeniu pani Prezes Sądu Najwyższego na temat wynagrodzenia gwarantującego dobre życie na prowincji na poziomie dziesięciu tysięcy złotych brutto. Cieszę się! Ogórki już przerosły wielkość słoików, a koper zmienił barwę z zielonej na żółtą. Piszę pozew do Sądu o nakazanie przeliczenia emerytury. Może Zakład Emerytalny podwyższy mi świadczenie do wysokości gwarantującej dobre życie. Ogórkom rosną brzuszki i już nawet na mizerię nie nadają się. Po placach i ulicach coraz większej liczby miast i miasteczek spacerują ‘ubeckie wdowy’. Większość z nich wygląda bardzo młodo. Mają twarze i figury nastolatek a nawet dzieci. Są też wdowy poprzebierane za 20-40 letnich mężczyzn. Zebrane do wielkiego kosza ogórki stoją w kącie i zastanawiają się, co z nimi będzie. Pan Prezydent zapowiada orędzie. O wskazanej godzinie zasiadam przed telewizorem. Oglądam pana Prezydenta wygłaszającego orędzie, a zza ściany dobiega głos pani Premier. O co chodzi? To przez ogórki w głowie mi się poprzestawiało? Nie! To - w tym samym czasie -  jedna stacja telewizyjna nadaje inne orędzie, a druga inne. Ogórki w koszu wysychają i się kurczą.  ‘Spacerowicze’ i ‘ubeckie wdowy’ w dalszym ciągu spotykają się na placach i ulicach. Trzeba wreszcie coś zrobić z ogórkami. Przypomina mi się babciny przepis.

    Obieram ogórki ze skórki. Kroję na kostki, jak do sałatki. Gniazda z wielkimi i twardymi nasionami wyrzucam. Solę i czekam aż puszczą sok. Następnie przekładam krajankę  do słoików /w międzyczasie dodając wszystko to, co potrzebne do kiszenia ogórków w taki sposób, aby było w krajanko-soku zanurzone/  i sprawiedliwie obdzielam każdy słoik sokiem. Zamykam zakrętką. Pamiętać trzeba o czystości podczas tych prac. Brud powoduje późniejsze gnicie. Nie wiem, do jakiego sądu mam wysłać pozew w sprawie dobrego życia na prowincji. Taka zakiszona krajanka jest potem gotowcem do zupy ogórkowej albo dodatkiem do drugiego dania.  Jeszcze chyba dopiszę coś w pozwie. Może zacytować panią Prezes Sądu Najwyższego? Przecież jakiś prowincjonalny sędzia weźmie pod uwagę jej publiczne stwierdzenie i zasądzi 10 tysięcy złotych miesięcznie, czyż nie? Zostało jeszcze pół wiadra ogórków i bukiet kopru. Idę zobaczyć, czy nadal spacerują ‘ubeckie wdowy’ i dowiedzieć się, czy telewizja z premedytacją urządziła 'bitwę' na orędzia pana Prezydenta i pani Premier, czy było to tylko niewinne robienie wariata z telewidza /suwerena/?

Sezon ogórkowy w pełni. Można do woli kwasić, a także nakładać cudowne maseczki, jeśli ktoś chce się wybielić czy dodać blasku swojej twarzy.

______________________
*/ źródła zbliżone do rządowych