1 listopada 2018

Pamiętam...




       Są takie wyjątkowe dni w roku, kiedy w serce wkrada się refleksja, kiedy nastaje czas wspomnień i zadumy, kiedy ludzkie ścieżki wiodą pośród mogił i płomieni świec. W tych dniach uświadamiamy sobie, że istniejemy dzięki następstwu pokoleń. W tych dniach pamięć o bliskich staje się niezawodna, a obce nazwiska na kamiennych płytach zdają się bliskie. Są takie wyjątkowe dni w roku, w których  pośpiech - cywilizacyjna jednostka czasu - na chwilę znika i wszystko powolnieje. 
I staje się Cisza...

„NON OMNIS MORIAR”













 


Pamiętam także o Blogerach

    "W jesieni życia" - blog Reni.   Blogerka Renia odeszła w 2018 roku.
    "Babcia radzi coś..." - blog JaGi.    Blogerka JaGa odeszła w 2018 roku.
    Blogowy  pomnik "Babci Halnej".   Blogerka Halna odeszła w 2015 roku.
    "Anafiga - tak sobie".   Blogerka Anafiga odeszła w 2012 roku.


50 komentarzy:

  1. a liście spadają ... spadają ...
    na rzęsach kropelki siadają ... siadają ...
    na sercach nie smutek, raczej serdeczne wspomnienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a liście fruwają... fruwają...
      na mogiłach cichutko siadają...

      Usuń
    2. liście lecą ... lecą ..
      światełka świecą ... świecą ..

      Usuń
    3. liście szeleszczą... szeleszczą...
      co nam one wieszczą?

      Usuń
    4. Słowa jak perły srebrzyste
      Znicze jak smugi świetliste
      Co pamięć do niebios zanoszą
      O spokój dla zmarłych proszą

      Usuń
    5. I cisza ucisza ciszę...
      Wiatr złote liście kołysze...

      Usuń
    6. w sercu topnieje mrok
      bliscy są tuż ... o krok

      Usuń
    7. i na niebieskiej polanie
      o krok... z nimi spotkanie

      Usuń
    8. jeszcze nie ... jeszcze nie ..
      jeszcze żyć się chce ...

      Usuń
    9. jeszcze warto kochać świat
      żyjmy więc sto lat!

      Usuń
  2. A teraz, "tuż przed" odeszła Ela z "Elki blog".
    Blog to wirtualna strona naszego życia, ale niestety real nie odpuszcza. Brakuje mi w sieci tych, co odeszli w inny wymiar.
    Serdeczności;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie znałam tej blogerki. Przykro, tak bardzo przykro, gdy ktoś odchodzi...

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o pamięć, to akurat nie potrzebuję tego właśnie dnia do zadumy, wspominania...to sie robi przy wielu okazjach, choćby podczas przeglądania zdjęć.
    Natomiast święto takie pomaga ludziom z daleka spotkać sie chociaż przy grobach bliskich, z drugiej strony , jeśli nie mamy dla siebie czasu na co dzień, to i wspólne stanie przy grobie nie pomoże...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyhamowanie w gonitwie zawsze jest potrzebne... Trzeba czasem postać. To pomaga...

      Usuń
  4. Gdy odchodzą znani blogerzy, czy blogerki (np. Maria Dora) to łączymy się wszyscy w żałobie po nich. Ale bywają też "ciche odejścia", ot po prostu nagle zapada cisza na jakimś blogu ...
    Najgorzej, gdy ktoś popełnia samobójstwo, niezrozumiany przez świat realny i wirtualny. Takich przypadków naliczyłem już kilkanaście i zawsze napawają mnie smutkiem. Samotność w sieci?
    To dobrze, że wspominasz te osoby, które kiedyś przecież były razem z nami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam Marię Dorę. Podziwiałam ją szczególnie za mistrzowskie recenzje książek. Szkoda, że nie ocalono jej bloga.

      Usuń
  5. Rok temu, na Zaduszki, byłam z Renią na pięknym, zabytkowym cmentarzu w Roermond... By podumać i zapalić świeczki naszym bliskim, którzy dawno odeszli.
    Dziś nieśmiałam, sama wyjść z domu... Siedzę w domu, wsród zapalonych świec i kolorowych portretów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspominam Renię często. Jeszcze tak niedawno była z nami...

      Usuń
    2. Dziękuję, ze wspomniałas o Reni...

      Usuń
    3. Trudno o Reni zapomnieć...

      Usuń
  6. Spieszmy się kochać ludzi,
    za szybko odchodzą.
    [*]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...
      i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
      i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
      czy pierwsza jest ostatnia czy ostatnia pierwsza.

      Usuń
    2. Oj tak... zawsze mam w głowie ten piękny wiersz, a szczególnie pamiętam o nim właśnie 1go.

      Usuń
    3. A mnie w listipadowe dni chodzi po głowie wiersz Jana Brzechwy.

      Na siwych puklach układa się babie lato,
      Na grobach lampy migocą umarłym duszom,
      Już niedługo, niedługo czekać nam na to,
      Już i nasze dusze ku tym lampom wkrótce wyruszą.

      Jeżeli życie jest nicią - można przeciąć tę nić,
      I odpłynąć na obłoku niby na srebrnej tratwie...
      Ach, jak łatwo, ach, jak łatwo byłoby żyć,
      Gdyby nie żyć było jeszcze łatwiej!

      Usuń
  7. Zawsze bardzo lubiłam ten dzień. Teraz w ogóle go nie odczuwam, trudno się dziwić, u nas nie ma dnia wolnego, a Polonia na groby pójdzie w niedzielę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba w wielu krajach 1 listopada nie ma dnia wolnego.

      Usuń
  8. Niestety, lista blogerów "do wspominania" wydłuża się... Podobnie jak w realnym życiu: Co raz więcej grobów do odwiedzania, co raz więcej zniczy do zapalania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W swoim mieście zostałam sama do zapalania zniczy. Nie zliczę już, na ilu grobach.

      Usuń
    2. Wczoraj niosłam cały koszyk zniczy na pobliski cmentarz. Wspominałam gdy będąc dzieckiem, z braku osobistych grobów do odwiedzania zapalałam świeczki i odwiedzałam groby radzieckich żołnierzy leżących tu od czasu wojny. Dziś mam pełen kosz świateł na znajome groby i dla radzieckich żołnierzy także.
      Z zadowoleniem zauważyłam, że na tej wojennej kwaterze bardzo dużo zniczy było i kilka donic z chryzantemami i kilka chorągiewek biało-czerwonych na znak, że dla nas tu zginęli.

      Usuń
    3. Także byłam na kwatrze wojennej. Jest uporządkowana i świeciły się znicze.

      Usuń

  9. Pan Andrzej Rawicz napisal;

    Najgorzej, gdy ktoś popełnia samobójstwo, niezrozumiany przez świat realny i wirtualny.
    Moim zdaniem za tym stoja wlasnie politycy. Niszcza zwyklych ludzi na kazdym kroku,Podwyzszaja podatki, wiek emerytalny, slabi i wrazliwi nie wytrzymuja. Swiat jest brutalny, to dzungla.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie ma ucieczki przed brutalnością świata... Czai się w każdym kątku...
      Przez dżunglę da się przejść tylko z maczetą, a nie każdy jest zdolny się nią posługiwać.

      Usuń
  10. Część osób odwiedzających groby 1 listopada czyni to właściwie tylko wtedy. Smutne to jest, jednak jak patrzy się na sąsiednie groby widać jak często prawdziwe.

    Ja tam wolę bez tych tłumów, bez tego całego hałasu, rozstawionych kramów z nie wiadomo czym jeździć na cmentarze.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także nie lubię tłumów, ale już tak jest życie ułożone, że są pewne dni, w których celebruje się święto i to nie dotyczy tylko Wszystkich Świętych. Także żyjących, np. imieniny czy urodziny. Wtedy tłumniej odwiedza rodzina i znajomi z kwiatami, życzeniami, tortem...

      Usuń
  11. 1 listopada to bardzo smutny czas dla tych, którzy stracili bliskich. Ja straciłam, ale nigdy o nich nie zapominam.
    Często w ciągu roku jeździmy z mężem na cmentarz w naszym mieście, gdzie leży jego rodzina.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na cmentarze chodzę kilka razy w roku, ale nie częściej.

      Usuń
    2. Gdy odwiedzamy syna, to w drodze powrotnej jesteśmy tak blisko cmentarza, że grzechem byłoby go nie odwiedzić.

      Usuń
    3. Ja dzisiaj odwiedziłam cmentarze, żeby posprzątać "po sobie". Mam taki zwyczaj, że jeśli na czyimś grobie zaświecę znicz, czy postawię kwiatek, to potem idę to wszystko pozbierać, by z czasem nie zrobił się "śmietnik". Chyba, że nie stawiałam znicza, a tylko włożyłam i zaświeciłam wkład do już stojącego.

      Usuń
  12. Ja stracilem rodzicow jeszcze jako dziecko i zyje, czasami ciezko, ale ciagle do przodu. Gdzie jest pochowana mama, nie mam zielonego pojecia.Nie chodze na zadne groby. Ta tradycja jest dla mnie obca. W takim duchu mnie wychowano i jest to dla mnie OK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy, serdecznie pozdrawiam, chociaż nie wiem kogo.

      Usuń
  13. Kiedyś chodziło się na groby, by stroić własnoręcznie wykonanymi ozdobami z żywych i zasuszonych kwiatów, a nawet kasztanów, współcześnie to bardziej przypomina targowisko próżności, gdzie lampki przypominają kominy fabryczne, a stroiki wyglądają jakby wyszły prosto od fryzjera, a cmentarz pełen spacerujących i oglądających groby niczym modelki na wybiegu. Coś jest nie tak, skoro i tam coraz głośniej.
    Smutne te moje refleksje, niestety.
    Serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam małe wianki, które sama wyplatałam. Wcześniej trzeba było gałązki "zakosić" w lesie lub kupić od kogoś, kto się tym zajmował. Cóż, zmienia się wszystko wraz z postępem i dostępnością "gotowców". Także wygląd ludzi. Nawet dzisiejsze babcie są zupełnie inne i jak modelki wyglądają w każdy zwykły dzień.

      Usuń
    2. powiem Wam na "rozweselenie" - mnie tam współczesne znicze przypominają biustonosze, że nie wspomnę o czym innym, pokrewnym ... nic na to nie poradzę

      Usuń
    3. Malinko, mnie nie przypominają niczego innego. Ot, znicze po prostu widzę.

      Usuń
  14. Co Wam przeszkadza, ze kobiety ladnie sie ubieraja, nawet i na cmentarz,,, a co maja przychodzic w tym co najgorsze w szafie,,, tylko bez przesady

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Chwalę!

      Usuń
  15. Widzę, że jesteśmy jednej myśli ostatnio...

    A co do ubioru, jasne, że nie można pójść do bliskich jak dziad ostatni, bo za życia też byśmy ich tak nie odwiedzili. Ale spódniczka mini na taką okazję to już troszkę przesada...

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że na rózne okazje różnie się ubieramy. Niestosowność/stosowność w ubiorze dotyczy także panów, nie tylko "spódniczek".

      Usuń
    2. co do właściwego ubrania o przypomniało mi się jak dawno, dawno temu przyjechał do nas kuzyn. Kuzyn właśnie wrócił ze Stanów. wybrał się z wizytą do mojego wujka,księdza. Wujek jak go zobaczył to się zmartwił - Mareczku, dziecko, może dam ci parę groszy kup sobie spodnie, bo trochę wstyd w takich oberwanych. Tak to wujek skomentował ostatni krzyk ówczesnej mody, wart tyle, co pewnie 10 wujaszkowych sutann :)

      Usuń
    3. A ja z zasłyszenia znam taką historyjkę. Chłopak w dżinsach i bluzie z napisami udał się na przyjęcie zaręczynowe do domu swojej narzeczonej. Kiedy zobaczył przyszłych teściów eleganko ubranych, biedny nie wiedział, co ze sobą zrobić. Widząc to, gospodarze przeprosili za swój strój, mówiąc: bardzo przepraszamy, ale przed chwilką wróciliśmy z teatru i nie zdążyliśmy się przebrać, po czym włożyli luźne, codzienne ubrania.

      I druga historyjka. Pewna babcia, do której przyjechała wnuczka, pozaszywała jej pocięte /zgodnie z modą/ na kolanach dżinsy, myśląc, że porwały się w podróży.

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.