28 sierpnia 2010

Egipt. Edfu i sakiewka


       Nazajutrz budzimy się w Edfu, niewielkim miasteczku, które zawdzięcza swoją sławę najlepiej zachowanej w całym Egipcie świątyni.

       Na brzegu czekają na nas kolorowe kalesze, którymi pędzimy (tak! pędzimy!) do kultowej świątyni poświęconej bogowi Horusowi  z głową sokoła.

       Droga jest zakorkowana autobusami, busikami, taksówkami i pieszymi z całego świata oraz miejscowymi „usłużnisiami”, którzy za opłatą palcem pokażą, gdzie znajduje się widoczna z daleka świątynia, do której nie sposób nie trafić. Jak w tym wielkim korku radzą sobie konne kalesze, którymi podążamy do świątyni?

       Po drodze mijamy bazar z nieprzebraną ilością regionalnych strojów. Niektórzy kupują sobie galabije na zapowiedziany wieczór taneczno - folklorystyczny pod nazwą „Galabija-party”. Gdy sprzedawcy zauważą, że ktoś spogląda na ich towar, natychmiast oferują go, wabiąc bardzo niską ceną.
Gdy dochodzi do zapłaty, dziesięciokrotnie podbijają cenę.

„Silny stawia stopę na karku słabego,
a chytry wyłudza od naiwnego sakiewkę”

Tak było... i tak jest...
Tak też chyba pozostanie na zawsze i wszędzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.