26 sierpnia 2010

Egipt. Kair. Człowiek jest po to, by go oszukiwać




       
       Sympatycznym akcentem kairskiej przygody były odwiedziny w instytucie perfum. Zaproszono nas do stylowej sali, pełnej flakoników z perfumami. Usadowiliśmy się pod ścianami na pufach. Przed nami stały małe stoliki, na nich ołówki i lista perfum. Pracownicy namaszczali nas poszczególnymi zapachami z listy i prosili o zaznaczanie ołówkiem tych, które przypadły do gustu. Po pewnym czasie brakowało już odkrytego miejsca na rękach, ramionach, skroniach i dekolcie. Dziewczyny podstawiały więc do namaszczania nogi.

       Egipski zapach „Lotos” nanoszono na skronie i pomiędzy piersiami, czyli w kształcie odwróconej piramidy. Jak wszędzie oczywiście częstowano herbatą czerwoną, czarną, miętową i kawą. Oferowano, oprócz egipskich, różne zapachy światowe. Rytuał perfumeryjny podobał mi się do chwili sprzedaży. Za gram perfum – 2 funty, czyli setka – 40 dolarów. Mniejszych flakoników przezornie oczywiście nie mieli. Nie miałam zamiaru kupować, ale przyjemnie było odpocząć w klimatyzowanym pomieszczeniu, traktując to jako chwilę wytchnienia od żaru słonecznego, który lał się nieustannie z nieba podczas zwiedzania Kairu.




       W Kairze realizowaliśmy program „Imhotep”. Dwudniowy program zwiedzania, oprócz wielkich piramid w Gizie, obejmował starą część Kairu, czyli kościoły i synagogi w dzielnicy koptyjskiej, alabastrowy Meczet Mohameda Ali, wizytę na słynnym bazarze, a także największą nekropolię Egiptu, mieszczącą setki grobów i pomników z czasów starożytnych – Sakkarę. Słynie to miejsce z piramidy schodkowej króla Dżosera. Piramida ta, wybudowana sto lat wcześniej od piramid w Gizie była najlepiej dopracowanym i technologicznie najbardziej zaawansowanym grobowcem tamtych czasów. Dla urozmaicenia, tutaj woziły nas nie wielbłądy, lecz osły i koniki. Ich właściciele zjedli nam większość cukierków przeznaczonych dla dzieci i wypalili ostatnie papierosy. Przejażdżka na ośle – to oczywiście prezent, ale fotografia płatna. W końcu przecież osioł użycza swój wizerunek...

       Polubiłam tych ludzi. Sympatyczni i prości, a jednak potrafią zadbać o swoje skromne profity.

„Człowiek jest po to, by go oszukiwać.”

Tak było... i tak jest...

„Z pewnością przyszedłbyś po więcej srebra i miedzi.
Bo tak już jest, że ten,
kto da raz, będzie musiał dawać zawsze.”

       I przyszedł, ale Karolina w końcu go odpędziła, prosząc byśmy cukierki zachowali dla dzieci. Ona już także wszystko oddała tym biedakom, łącznie z zapalniczką i jedynym długopisem, jaki jej pozostał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.