23 sierpnia 2010

Egipt. Zemsta faraona inaczej

 

        Na blogu Wędrownej Mrówki ukazał się ciekawy tekst o zemście faraona ...inaczej. Polecam wszystkim zainteresowanym: Zemsta-Faraona.

Cytuję fragment z blogu Bet:


       "Z rozkosznie zimnego autokaru wychodzimy na rozpaloną słońcem płytę parkingu nieopodal Świątyni Karnak. Żar leje się z nieba, asfalt parzy w stopy ale... jest twardy, nie lepi się i nie rozlewa tak jak nasz, europejski. Notuję to spostrzeżenie w pamięci i wyruszam na spotkanie z wiekowymi posągami.
       Fragmenty murów świątyni pokryte plątaniną hieroglifów, niektóre zachowały autentyczne barwy, można dotykać i przytulać się do tych, magicznych przecież , kamieni... Pamiętają one dotyk rąk Starożytnych Egipcjan, a teraz dotykam ich ja.... chcę zadumać się i przenieść w wyobraźni w tamte czasy... ale jak można się skupić, gdy wciąż obok przechodzą kolejne grupy różnojęzycznych, hałaśliwych turystów. Uwaga musi się skoncentrować na Osobie Przewodnika, aby się nie zgubić w tłumie. Nawet zdjęcie trudno wykonać, bo atrakcyjne budowle nigdy nie są wolne od podziwiających je ludzi! 
       
       Jak tu pogadać z duchami starożytnych ? Rozpaczliwie szukam nadziei u Świętego Skarabeusza. Mam mu do przekazana poważne ostrzeżenie z powodu nie spełniających się za jego pośrednictwem życzeń. Posłusznie wędruję wokół posągu, wymagane 7 razy. Ale już nie mam sumienia robić mu wyrzutów, bo widzę tłumy podobnych do mnie ''petentów'' i już wiem , że Biedak po prostu ''nie wyrabia'' ! Za dużo... za kolorowo... za bardzo różnojęzycznie...
Widać, jak mu smutno ...


       Jedziemy dalej. Przed nami wzgórza świątynne Al-Deir Al-Bahari Temple. Monumentalna budowla, kolumny i posągi - ale dostępu do niej bronią rozchichotani i nachalnie domagający się pozowania do foto, strażnicy. Irytujące. Nie sposób spokojnie pooglądać, pomyśleć... bo ktoś ciągnie cię za rękę domagając się... oczywiście bakszyszu... Trzeba ruszać dalej....


       Przed nami Dolina Królów... Tu na pewno znajdę spokój i okazję do kontemplacji... Ach, próżne nadzieje. Wita nas groźny napis informujący o zakazie fotografowania! Można wejść do grobowców i pooglądać ściany ozdobione hieroglifami oraz miejsce gdzie leżały Mumie. Czasu mamy dość, nie ma tu tłumu turystów ale... atmosfery dawnych wieków nie czuję... co jest? Zemsta Faraonów? Perfidna kara za zakłócenie spokoju i wtargnięcie na teren Wiecznego Spoczynku?


       Taka teoria wykluwa się w mojej głowie... Już wiem, że prawdziwa Zemsta Faraona nie ma nic wspólnego z chorobą żołądka. To choroba duszy, której nie pozwolono poczuć klimatu minionych wieków..."

       Zgadzam się z autorką i jej nowatorskim podejściem do choroby zwanej zemstą faraona.
To bardzo trafne spostrzeżenie. Pozwolę sobie ustosunkować się do odkrycia Bet.
Na wycieczce trudno jest skupić się, zadumać...
Dlatego 'plecakowicze' lubią zwiedzanie na własną rękę, sprytnie omijając liczne grupy zorganizowane.  Dzięki temu nie tylko patrzą, ale widzą i mają sposobność do przeżywania.
Ale nie o tym chcę napisać, bo każdy zwiedza, jak możliwości mu na to pozwalają.
Otóż bulwersuje mnie kwestia ochrony skarbów starożytnej cywilizacji, a wręcz ich niszczenie.
Wydaje mi się, że Egipcjanie  mało dbają o swoje dobra kultury narodowej, stawiając na wielki przemysł turystyczny, który swym rozmachem tratuje ocalałe resztki świątyń i grobowców.


        Muzeum kairskie jest bez  klimatyzacji  - eksponaty ulęgają niszczeniu. (Jeśli coś się w tej kwestii zmieniło, to proszę o sprostowanie).

       Piramidy w Gizie i Sakkarze -  to  jeden wielki szalet ogólnoświatowy! Nie wspomnę o tym, że z zewnętrznych płyt piramidy ułożono drogę.

       Dolina Królów - zadeptana przez miliony turystów, a grobowce, pomimo zakazów i tak są wewnątrz fotografowane i naświetlane setkami fleszy. Przecież za dolara można wszystko!!!

       Tama  Asuańska, to chyba największa inżynierska  pomyłka.

       Nil stał się jednym wielkim ściekiem - drogą dla  przemierzających go nieustannie statków - hoteli. W rzece jest dosłownie wszystko. Tylko krokodyli brak (podobno są dwa w delcie Nilu). 

       W okolicach Hurghady już prawie nie ma raf koralowych. Wyginęły zniszczone przez masowy przemysł nurkowy i ścieki hotelowe.

       Czy egipscy decydenci tego nie widzą?  Dlaczego światowe organizacje nie ingerują? Przecież to wszystko należy także do Świata! Nie tylko do Egiptu!

       Przewodniczka mówiła, jakie ogromne zbiory niszczeją w przepastnych piwnicach kairskiego muzeum, zamulanych przez wody Nilu oraz wodę gruntową, której poziom podniósł się po wybudowaniu wielkiej tamy asuańskiej. Potrzeba archeologów, aby znowu te skarby odzyskać i oczyścić, a także egiptologów, by je zinwentaryzować i opisać. Nie ma ich, czy świat się po prostu tym nie interesuje? Rozumiem, że bardziej widowiskowe i prestiżowe jest odkrycie w pełnym słońcu  czegoś nowego, a nie babranie się w błocie w piwnicy, ale... O co tu chodzi? Nikomu na świecie na tym nie zależy? Brak jest studentów archeologii i egiptologii na praktyki do piwnicy?

Tak! Wszyscy po trochę zasługujemy na zemstę, a Bet słusznie zauważa, że musi być  jakaś kara wymierzona przez faraonów!
Szkoda tylko, że spadła na tak niewinną i wrażliwą, jak Bet, turystkę...

''Cóż, może sobie na to zasłużyliśmy?''

- takim zapytaniem Bet kończy swoją relację z podróży do Egiptu.
Ja odczytuję to jako wielkie wołanie do świata
i przyłączam się do chóru bijących na alarm!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.