28 sierpnia 2010

Powódź! Spojrzenie z innej strony...


19 maja 2010

Wprowadzenie stanu klęski żywiołowej nawet w jednym rejonie Polski może o 90 dni opóźnić przyspieszone wybory prezydenckie planowane na 20 czerwca.” 

       Tak zaczyna się większość publikacji oraz programów telewizyjnych na temat wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Przeważnie mówi się o konsekwencjach politycznych. Podkreśla się także - bez omówienia, jakby 'machano straszakiem' - ograniczenia wolności praw obywatela. 
Nie zauważyłam natomiast programu,  ani nie znalazłam artykułu, w którym specjalista - praktyk z pierwszej linii frontu przedstawiłby, czym wprowadzenie takiego stanu jest dla dotkniętej kataklizmem ludności i służb biorących udział w działaniach ratowniczych z punktu widzenia bezpieczeństwa i skuteczności działań. 
       
       Przypominając sobie powódź z 1997 roku, zastanawiam się, jakby wypadła analiza, czy jakimś nieszczęściom można było wtedy zapobiec, gdyby wprowadzono stan klęski żywiołowej?
Pamiętam zmieciony z drogi przez wodę busik pełen ludzi, ponieważ niektóre przedsiębiorstwa przewozowe nie zrezygnowały z wożenia podróżnych  przez  tereny powodziowe, a zakazać prowadzenia działalności podmiotom gospodarczym nie można, jeśli stan klęski nie jest ogłoszony! 

Pamiętam strażaków, którzy tych ludzi z autobusu ratowali...
Pamiętam policję, strażaków i wojsko - rozwożących łodziami żywność i wodę pitną mieszkańcom zatopionych domów, którzy za nic nie chcieli poddać się ewakuacji, chociaż woda podchodziła pod strych...
Takie akcje nie miałyby miejsca, gdyby stan klęski został ogłoszony i ratownicy w większej sile mogliby być kierowani do działań powstrzymujących wodę, czy ewakuacji w innych miejscach, zamiast np. pilnowania i troszczenia się o ludzi siedzących na strychu.
       
       Obecnie dochodzą sygnały, że nie wszędzie, gdzie dotarły ostrzeżenia, ludność zdecydowała się na ewakuację. Świadczy to o tym, że nie wszyscy ludzie są zdyscyplinowani i dobrowolnie poddają się ewakuacji. Nie dbają o własne życie? Czy nie mają wyobraźni, czym to się kończy? Komplikują przy tym działania ratownikom i dodatkowo absorbują ich czas i siły. Na szczęście to sporadyczne przypadki.  Z licznych relacji widać, że ludność walczy z żywiołem, jak może najlepiej. Pomaga ratownikom i sobie wzajemnie. Jestem dla nich pełna podziwu i bardzo współczuję tym, którzy utracili swój dobytek.  W obliczu ich nieszczęścia, dywagacje polityczne nad wielką wodą jakoś do mnie nie przemawiają. A jak wspomnę, co władza ustawodawcza wyprawiała przed kamerami telewizyjnymi podczas powodzi w 2008 roku, to... ech...
      
       Wiem, że stan klęski żywiołowej rządy wszystkich krajów ogłaszają niechętnie i w ostateczności, dlatego pozostaje słuchać dobrych rad ratowników i nie korzystać z prawa do odmowy wykonania polecenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.