23 sierpnia 2010

Tunezja. Samochodowe przygody 'brata' Tuaregów


      
      (...) Wyjazd w jeden samochód na bezdroża to nieostrożne ryzyko. Nie wolno tego robić. Wyjechaliśmy w pojedynkę, zapowiadało się nieźle i nagle klops. Poszedł tylny most, i to w naszym samochodzie. Sprawa była stosunkowo prosta, bo awaria samochodu nastąpiła na początku wyprawy i skończyła się ta wyprawa holowaniem do domu, ale w głębi Sahary mógłby tylko zostać ślad po Cyborgu i nocne rodaków rozmowy.
       
       Na Saharę ludzie z naszej strefy klimatycznej i bez odpowiedniej (odpowiednio długiej) aklimatyzacji nie powinni wybierać się w środku lata. Byłem tam i przynajmniej dla mnie wrażenia były dość mocne.
Zima może być, ale na wybrzeżu wtedy pada i to mocno. Ożywają uśpione wadi, pora jest nieprzyjazna. Pozostaje wiosna i jesień.
Wiosna jest niezła. Przyroda budzi się do życia, jest dość chłodno, świeży wiatr... Nie ma niestety owoców. Jest też jedno ale. Nie całkiem wyschnięta ziemia.
       
       Kiedyś wybrałem się z rodziną na słone jezioro w pobliżu Sabraty. Zaprosiłem znajomych z campu. Miałem wtedy do dyspozycji zgrabnego 9-miejscowego vana. Byłem kozak, więc zjechałem z grobli, żeby pokazać im prawdziwą przygodę. Udało mi się przejechać ze 300 m, kiedy trafiłem na grząski grunt i tak mi już zostało. Następne 3 godziny spędziłem na próbach wydobycia to jednej to drugiej pary kół z grząskiego gruntu, ale to były syzyfowe prace. Wyglądało to wszystko razem kiepsko, mój samochód tonął. Powoli pogrążał się w mule. Szczęściem nadjechała grupa młodych ludzi - wytrzasnęli skądś drewniane deski, zrobili torowisko, dźwignęli samochód i przepchnęli go na stały ląd. Od tamtej pory lubię wiosnę, ale w Beskidach.
Jesienią nie jest już gorąco, są owoce, dobra pora na przygodę.
Też jest niejedno ale. Dużo wilgoci w powietrzu i moskity. Możliwość deszczu - od października zdarzają się przelotne opady (naprawdę mocno leje od grudnia).
Podsumowując - ja osobiście wybrałbym jednak jesień.
      
       Coś dla podróżujących indywidualnie. Ostrożnie przy przekraczaniu wadi. Dla porządku powiem, że są to wyschnięte koryta rzek i strumieni, które napełniają się okresowo w porze deszczowej. Na przykład w Libii jest tylko jedna stała rzeka. Pozostałe to wadi. Mają najczęściej strome, kruche zbocza i są dość głębokie. Można mieć trudności z wyjazdem z powrotem. Może być także groźniej, w porze nadchodzących deszczów. Wadi wypełniają się szybko i niespodziewanie. Fala wody spływająca z gór wypełnia koryto i może zaskoczyć podróżnych. Sam słyszałem o takim przypadku z przed kilkunastu lat, kiedy zginęło kilku specjalistów z Polski. Wadi wypełniła się niespodziewanie wodą, oni nie zdołali się wydostać i zginęli.
       
       Lepiej nie wyruszać w dalszą podróż w pojedynkę. Nie chodzi o ludzi, z tej strony raczej nic nie grozi.  W Egipcie, Libii, Tunezji jest masa policji, która ma respekt, bo reaguje natychmiast i zdecydowanie. Jest tam o wiele bezpieczniej, niż u nas. Chodzi o możliwość awarii samochodu, zgubienia drogi itp. W pojedynkę  szczególnie na odludziu jest niebezpieczne. Chodzi też o dzikie psy. Są agresywne, biegają stadami i mogą się rzucić na pojedynczego człowieka.

Żelazna zasada. W dalszą podróż zabieramy zapas wody, jedzenia, trochę lekarstw na wypadek drobnych urazów, zapas paliwa i jak najdokładniejsze mapy (...) Cyborg.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.