14 października 2010

'Mrówka' na kanale


09 maja 2009

        Marek wspomaga budżet domowy drobnym handlem przygranicznym. Dotychczas jeździł co drugi dzień na zakupy za wschodnią granicę. Ostatnio tylko raz w tygodniu - w piątek po południu, albo w sobotę rano, bo często trzeba stać dobę, albo dwie na granicznym kanale, a nie chce stracić dorywczej pracy na działkach rekreacyjnych i w przydomowych ogrodach, pracując kosiarką do trawy, piłą do żywopłotów i glebogryzarką, które odziedziczył po ojcu. Na wiosnę znajduje zlecenia na prace w ogrodach, ale jest ich za mało, by pieniędzy wystarczyło na podstawowe potrzeby rodziny.

- Dzięki mojej kochanej ‘Mróweczce’ jakoś przeżywamy dzień po dniu, mówi Basia. Przywiezie bak paliwa, trochę piwa na sprzedaż, kilka paczek papierosów, jakąś colę czy fantę i cukierki dla dzieci.

‘Zwykły’, jak go nazywa Marek, kurs -  trwa kilka godzin. ‘Kanałowy’ nawet dwie doby.

       Kanał, to szczegółowa kontrola, na którą celnicy kierują niektóre samochody. To dobrze, bo celnicy są od wykrywania nielegalnego przemytu. Dawniej jednak ta szczegółowa kontrola tak długo nie trwała. To, co się teraz dzieje na granicy, jak się traktuje ludzi, jest przez Marka niezrozumiałe.
  
       Późnym wieczorem, wraz z kilkunastoma innymi autami, na kanał wytypowano także samochód Marka, by potem przez długi czas nic nie robić - wspomina. Przez noc rozkręcono i sprawdzono dwa, może trzy samochody. Rano była zmiana służby i zanim nowa ekipa zabrała się do kontroli kolejnych, czekających na kanał, upłynęło ładnych kilka godzin.
W sumie, w kolejce czekał ponad czterdzieści godzin. Bez snu, bez jedzenia, bez picia, bez toalety. Aż nie wierzę.
Teraz zastanawia się, czy tak można traktować ludzi, choćby o kontrabandę słusznie byli podejrzewani?

- Otwieraj na granicy klub dla ‘Mrówek kanałowych’. Z napojami, gorącą herbatą, toaletą i kanapkami. Przynajmniej w cieple poczekają, a ty zarobisz - żartuję, ale Marek nie chwyta tematu. Pewnie głupstwo powiedziałam.

       Celnicy mają swoje obowiązki i Marek to rozumie. Muszą kontrolować, muszą kierować na kanał, szukać ukrytych w skrytkach samochodowych papierosów i alkoholu. Zastanawia się tylko, czy te czynności muszą być tak czasochłonne? Może tak wiele godzin zajmuje sporządzanie jakichś dokumentów pochłaniających czas, w którym ‘Mrówkom’ się wydaje, że celnicy nic nie robią?

- Kiedyś tak nie było! Z uporem podkreśla Marek. Co więc się teraz stało, że w taki    sposób zaczęto traktować człowieka?

- To... Po co tam jeździsz? Warto tak cierpieć dla tych kilku paczek papierosów?

- Życie mnie zmusza... życie...  Ale ze mną w kolejce na kanał czekał też  młody człowiek,  który nie jest ‘Mrówką’. Niczego nie przemycał. Ot... Zwykły  turysta w Oplu Corsie. Nawet na Ukrainie baku do pełna nie zatankował. Kończył  mu się urlop, spieszył się do pracy. Cieszył się, że narzeczona nie mogła z nim  jechać, bo nie wytrzymałaby takiego traktowania. A ja cieszyłem się, że mogłem  posilić go ‘przemycanymi’ cukierkami. Na szczęście nie palił - uśmiecha się.

- Przestaniesz jeździć?

- Nie! Zacznę brać termos z kawą i jedzenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.