9 października 2011

"Kartki" z dedykacją 2


12 października 2011

       Podczas wędrówki po Ukrainie nie zabrakło chwil, w których myślałam o znajomych Blogerach.
- O! To sfotografuję dla niego, a tamto dla niej. Może się ucieszy? A może z racji zainteresowań, czy profesji opowie na swoim blogu coś o tym, o czym ja nie potrafiłabym napisać? I tak powstały „kartki - prezenty”. Ciekawe, czy na tyle znam osoby, które chcę obdarować, że z komponowaniem kartek utrafiłam? A może... chociaż malutką przyjemność zrobiłam?


       Na Ukrainie lubują się w pomnikach. Pomniki... pomniki... pomniki... gdzie by  nie spojrzeć.  Małe i wielkie, ale wszystkie piękne. Największy, jaki widziałam, jest pomnik Matki Ojczyzny w Kijowie. W jego podstawie mieści się kilkupiętrowe Muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Statua wraz z podstawą ma ponad 100 metrów wysokości.  Podobno wykonana jest z tytanu. Góruje nad położoną nieopodal Ławrą Pieczersko - Kijowską.  Plotki głoszą, że miało to symbolizować górowanie władzy świeckiej nad duchową.
Pomniki na Ukrainie są piękne. Najbardziej podoba mi się pomnik Adama Mickiewicza we Lwowie.  Ładne są scenki z filmów. Ach, jak Ukraińcy je lubią. Jak tę w Kijowie, przy której fotografują się ślubne pary. Także same panny młode.




       Jeśli w tle dodać widok cerkwi - perły, to i nie dziw, że miejsce oblegane jest przez fotografujących i co chwilę przyjeżdżają wielkie limuzyny, z których jak kwiaty wprost wysypują się dziewczęta w białych sukniach. Z jednego auta po kilka. Biegają, pozują do zdjęć, podśpiewują i krzyczą „dziś nasz dzień!”  Nie znałam takiego obyczaju. W ten sposób oznajmiają mieszkańcom, że dziś idą do ślubu, czy tak się cieszą swoimi ostatnimi panieńskimi godzinami? A może są już po ślubie?


Cerkiew św. Andrzeja i limuzyna  przy ul. Zjazd w  Kijowie





Dziś ich dzień! Takie obrazki spotykam także w Odessie. I tutaj za tło do zdjęcia wybierają pomnik.







Nie o ślubnym kobiercu miałam pisać. Jako temat  radosny i optymistyczny niech jednak pozostanie wstępem budującym nastrój na uroczystość rozdawania prezentów.

*  * *

       Na terenie Ławry Pieczerskiej w Kijowie spotkałam coś wyjątkowego, co można by nazwać „Pomnikiem Życia”. To kula z setek  jajek. Na jej widok pomyślałam o Anafidze.  Myśli o tej koleżance blogowej towarzyszyły mi także na Krymie, gdzie mieszka  nadrzewny kot - akrobata. Sfotografuję go dla Anafigi. Niełatwe to zadanie, bo nie mam kity jak wiewiórka, by skakać bezpiecznie... ogonem sobie balansując. Trudno! Rezygnuję z chodzenia po drzewach i uganiania się za kotem.  Podaruję tylko „kopę” jaj i dwa delfiny.  Siły witalnej w nich zawartej wystarczy Anafidze na długo. Pobyt na Krymie nieubłaganie się kończy.  Kartka - prezent będzie bez kociego akrobaty.
W ostatnią noc kot przywołuje mnie głośnym miauczeniem i schodzi na niższe - bezlistne gałęzie, by lepiej było go widać.

Tak powstała „kartka - prezent”


 
* * *
      
       Nasz kolega - Bob - czasem pisze o drogach w Polsce. Martwi się ich opieszałą budową. Kiedy tylko wjechaliśmy na autostradę na Euro 2012 natychmiast pomyślałam o Bobie. Przywiozę mu w prezencie ładną i dobrą autostradę, o! Udaję się więc na przód autokaru i przytykam obiektyw aparatu fotograficznego do szyby.
- Policja! Ostrzega pilot wycieczki.
Wyćwiczona jestem w reakcjach natychmiastowych. Zamiast spokojnie wycofać się na miękki fotel, padam na podłogę. Nie wiem, czy tej policji (a właściwie milicji - na Ukrainie jest milicja) tak dużo i gęsto, czy pilot żartuje, ale dłuższą chwilę muszę znosić męki poświęcenia na twardym podłożu. Opłaca się jednak. Mam! Mam unikalny prezent! Na dodatek ze stylową restauracją, do której autostrada zawiodła. Potem... drogi gorsze. Tych nie będę przywozić do Polski bo u nas też nie brakuje.  Za to koniecznie muszę zrobić zdjęcie dziewcząt „wziętych w jasyr”. Bob, chociaż pewnie żartował, to z jasyrem miał rację. Można powiedzieć „krakał, krakał i wykrakał”. W Ałuszcie na Krymie trafiamy za kraty!

ta oto kartka z Ukrainy w prezencie.

 




I ja za kratami byłam. Klucza do kłódki nie otrzymałam. Ne mogłam po kryjomu nikogo wpuścić, ani wypuścić. Nawet Boba - by mnie uwolnił - na pomoc zawołać. Oto widok z mojego ”jasyru”:










Polecane przez Onet
"4 strony świata"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.