20 maja 2013

@ to @, a blog to blog!

Jesteś skarbem, który chronię
i przytulam tylko do siebie.

       Myślę, że nawet bloger, który pokazuje zdjęcia własnej osoby i opisuje wydarzenia ze swojego życia, zachowuje dla siebie jakąś przestrzeń prywatności. Jeśli kogoś z wirtualnych znajomych chce do niej dopuścić, koresponduje @pocztą, rozmawia na Gadu - Gadu czy Skaypie, aby szersza publiczność nie słyszała, nie widziała, nie czytała. Niektórzy nawet spotykają się, znają swoje adresy zamieszkania i rodziny.

Wytyczyłam sama sobie podział między tym, co osobiste, a tym, do czego mamy dostęp poprzez blogi oraz galerie internetowe.




  • Nigdy nie zwróciłabym się po imieniu do blogera posługującego się tylko i wyłącznie Nickiem.


  • Nigdy nie życzyłabym na blogu „szczęśliwej podróży” komuś, kto sam się wycieczką publicznie nie chwali.


  • Nigdy nie napisałabym „pozdrawiam Twoje miasto Radom”, jeśli z bloga jasno nie wynika, że z Radomia jesteś.


  • Nigdy nie zapytałabym publicznie: „co tam na tej ulicy Brackiej 10, gdzie mieszkasz, się wydarzyło”?


  • Nigdy nie zapytałabym, jak znosisz zastosowane leczenie szpitalne, jeśli bloger o swojej chorobie nie pisze na blogu.


  • Nigdy nie napisałabym w komentarzu: „no wracaj już z tej wycieczki, bo czekamy na relację, a i pelargonie ci zwiędną na balkonie”. Brakuje tylko jeszcze dopisku dla złodziei: to puste mieszkanie jest w Kielcach na ul. Konopnickiej 16, klucz pod wycieraczką, pieniądze na stole  hi, hi...


  • Nigdy nie zamieściłabym zdjęć z imprezy prywatnej, na których są inne osoby, bez ich zgody.


  • Nigdy, nie okazałabym publicznie żalu do osoby, która prywatnie komuś czegoś odmówiła. Także odwrotnie. Nie dziękowałabym za pomoc udzieloną po cichutku. W tym momencie zawsze przypomina mi się pewien sekretarz PZPR, który przed laty załatwił materiały budowlane na remont kościoła. Ksiądz proboszcz dziękował z ambony. Biedny sekretarz oberwał za dobroczynność.


  • Nigdy nie wysłałabym maila, czy karki z życzeniami zbiorczo -  ujawniając przy okazji adresy oraz imiona i nazwiska znajomych.



       To nieliczne przykłady z „mojego kodeksu”. Podałam tylko te, z naruszeniem których najczęściej spotykam się w blogosferze. Niektóre dotknęły mnie osobiście, choć nigdy nie wynikały ze złej woli. Może nawet i sama coś przeskrobałam niechcący?


Ogólna moja zasada jest taka:


Co Ci powiedziano prywatnie, nie paplaj publicznie
i nie roznoś po sieci,
nawet w najlepszych intencjach, o!


       Kierowanie się własnym wyczuciem granic prywatności czasem może sprawić, że ktoś poczuje się urażony. Warto więc może wspólnie zastanowić się, czym dla nas powinna być prywatność innych blogerów i jak ją szanować? 


Honiewicz     środa, 22 maja, 2013
alEllu, do tej Ogólnej zasady....... dodałbym, że nie tylko w sieci.


To jeszcze coś w stylu: "nie kłócę się z kimś na czyimś blogu".



73 komentarze:

  1. Bardzo mi się Twoje zasady podobają i ja też staram się podobnych przestrzegać. Oby więcej osób tak postrzegało swoja obecność w sieci. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie wszyscy wyznają podobne zasady, 13nastko. Bardzo się denerwuję, gdy np. widzę w komentarzu to, o czym rozmawiałam z kimś prywatnie. Imię bliskiej mi blogerki też poznałam prze jakąś paplę, a nazwiska niektórych blogerów na kartce świątecznej w polu adresowym.

      Usuń
  2. Zgadzam się,Elu z Tobą.

    Ale jeszcze nawiąże do moich tekstów-są to opowiadania poparte zdarzeniami prawdziwymi,ale tak literacko zmienionymi,że nikt-nawet gdyby bardzo chciał-nie rozpozna tam siebie.Nawet imiona są zmienione.A jeżeli zdarzy się prawdziwe imię,to pytam,czy można.

    I jeszcze jedno-w moich tekstach nie ma cienia obgadywania kogokolwiek.One są po to,by zwrócić uwagę na rzeczy,które mnie intrygują,frustrują,rozśmieszają.

    Wszystkiego dobrego,Elu.:-))KUBA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kubo, także piszę czasami historie z życia innych i też w taki sposób, że nie da się ich rozpoznać. W tej notce chciałam zwrócić uwagę na odgraniczenie naszych kontaktów przez @maile, które uważam za prywatne, od blogów - sfery do publicznej wiadomości i publicznych rozmów. Skoro na blogu jesteś Kuba to Kuba i kropka, żebyś Adasiem czy innym Konstantym był prywatnie.

      Usuń
    2. Tak,zgadzam się.

      Ale może Ci się przedstawię.Nazywam się Jakub Kędzierski.

      Pozdrawiam cieplutko.KUBA

      Usuń
    3. Miło mi Kubo Jakubie Kędzierski. Ja też ciepło pozdrawiam.

      Usuń
    4. Z czym się chłopie zgadzasz? Do osoby przedstawionej w profilu "alElla" zwracasz się inaczej.

      Usuń
  3. Warto o tym pisać bowiem niektórzy postępują rzeczywiści bardzo nierozważnie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nierozważność może przynieść nawet szkodę. Znam blogera, który zaprzestał blogować, bo 2 blogerki, którym w mailu przedstawił się z imienia i nazwiska, zaczęły zwracać się do niego w komentarzach po imieniu, po którym został rozpoznany w swoim środowisku (bardzo rzadkie imię).

      Usuń
    2. Właśnie mi alElla uprzytomniła, że jakeś się szczycił w komentarzu u mnie, pochodzeniem z miasta dla kunsztów zasłużonego, tom responsował niefrasobliwie nazwę mi znaną przywołując... Przebaczenia prosząc, przyznaję, że była to z mej strony bezmyślność, a nie jaka premedytacja... Innych grzechów nie pamiętam, z czego wnoszę, że mnie się nie tyczą...:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. Jako postronna, grzechu nie widzę, skoro o kunsztach miasta było w komentarzu, a nie w prywatnym mailu.

      Usuń
  4. Bardzo dobrze, że przypomniałaś te zasady. Czasem bez zastanowienia coś się "chlapnie" a jednak powinniśmy myśleć o tym co piszemy.
    Popieram ten kodeks wszystkimi rękami
    ps na Brackiej zawsze pada deszcz... zapomniałaś? Nie trzeba pytać:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...
      przemęczony i senny zlew przecieka kuchenny
      kaloryfer jak mysz się poci też
      z góry na dół kałuże przepływają po sznurze
      ...

      Usuń
  5. Acha, i jeszcze ni się zapomniało napisać, że szczególnie ważny jest punkt dotyczący wysyłania @ zbiorowych, hurtem. Wtedy nie chcący udostępnia się adresy e-mail całkiem nieznanym osobom... Błagam, nie róbcie tego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tylko adresy e-mail się udostępnia tym sposobem. Jak ktoś ma znajomych wpisanych do książki adresowej z imieniem i nazwiskiem, to te dane osobowe wskakują w pole adresowe maila.

      Usuń
  6. Alkohol tak. Ale nawet ja by alkoholu nie było to nie rozumiem jak ona z takim człowiekiem mogła być i jeszcze mieć dzieci. I co wspólne święta na melinie na Brzeskiej???
    Ja tego nie rozumiem.
    I trudno. Nie muszę rozumieć.

    To co piszez to się kiedyś nazywało NIETYKIETA. Czyli zachowanie się w necie.
    A co do wielu zdań zaczynahących się na " NIGDY" To napiszę krótko: "NIGDY NIE MÓW NIGDY" ? To tak żartem. Ale ogólnie masz rację. Prywatność to rzecz święta i sama sobie granicę wyznaczasz.
    Pozdrawiam z za mojej prywatnej granicy
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vojtku, masz rację, już nigdy nie powiem "nigdy", hi, hi...

      A co z tego, że ja sobie granice wyznaczę, jak ktoś tajemnice z obszaru tych granic roztrąbi na blogach?

      Usuń
    2. Vojtku, pomyliłeś ulice i piosenki? Była mowa o ulicy Brackiej i padającym tam deszczu:))))
      Na Brzeskiej chyba też jest ciekawie?

      Usuń
    3. Hi, hi...
      Pierwszy akapit komentarza Vojtka dotyczy notki na jego blogu.

      Usuń
    4. Taaaak? Myślałam, że pogadamy o ciekawych ulicach...
      Przytulę sobie małpkę, mogę?

      Usuń
    5. Przyjdzie Vojtek, to pogadacie...

      Usuń
  7. To wszystko bardzo się skomplikowało od chwili, gdy po odrzuceniu ACTA, Google zajęły się profilowaniem osób korzystających z sieci. Polecam odsłuchanie jednej z kilkunastu ayducji na ten temat, czyli "Ochrony danych osobowych".

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/0,130515.html?str=10_13287181

    oraz

    http://www.tokfm.pl/Tokfm/0,130515.html?str=11_13287181

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, gdzie tam znaleźć to słuchanie.


      Usuń
    2. No faktycznie, wyświetla się trochę więcej.
      Trzeba w obu przypadkach wybrać trójkącik z tematem "prywatność w sieci".

      Usuń
    3. Jeżeli udało Ci się odsłuchać linka, i pamiętasz film "Książę w Nowym Jorku", to myślę, że nie obrazisz się za mój komentarz, który aż boje się zacząć od standardowego: "Poruszyłaś temat morze..."
      Tu, w necie - tak jak w NY, do którego przyjechał Zamunda (Eddie Murphy) w poszukiwaniu żony - nic nie jest podobne do świata realnego. Możemy tylko polegać na znajomościach zawartych i popartych w realu. Ale nawet i te, gdy chcemy kontynuować w necie, musimy co chwilę potwierdzać, bo wróg (troll) czuwa. Ale mimo tego, jest to ciekawe, i piękne ...

      Usuń
    4. Może i morze, Anzai. W dodatku tak ciemne, że nie mnie do niego głębiej wchodzić. To, o czym mówią w audycji /pierwszy link - z doktorem Wojciechem Wiewiórkowskim/ jest dla mnie za trudne, abym ja mogła o tym rozmawiać. Padają słowa: biznes, budowanie zaufania konsumentów, rozporządzenie, branże, rządy...

      Drugiej audycji już nie chciało mi się szukać, bo mnie bardziej interesuje w tym momencie, żeby blogerka Zosia, z którą zaczęłam kontaktować się prywatnie, nie myliła prywatności z blogiem i nie chlapnęła czegoś nieopatrznie w komentarzach lub swoich notkach, a ja po naszym spotkaniu na prywatnym łonie, nie napisała: "droga Konstancjo Kowalsko, zupełnie nie wiem, po co Ci ten nicek Zosia, jak masz takie piękne imię", nie zaś wielkie branże profilujące czy rządy na fejsbuku...

      Usuń
    5. PS. Wiem, że lubisz rozszerzać temat - globalnie? Ja piszę raczej o ludziach, w tym wypadku blogerach i ich tendencji do "chlapania".

      Usuń
    6. No właśnie w tych linkach (jest ich kilkanaście) wytłumaczono, że gdyby blogerka Zosia pisała tylko bloga, to by nie było kłopotów. Ale blogerka Zosia - być może - udziela się na wielu portalach społecznych, ma profil w Naszej Klasie, Second Life, Gadu-gaduje, Skype'uje, ćwierka, fejsbuczy, SMS-uje, MMS-uje, Allegro'uje, odwiedza "dziwne" strony w necie, płaci "telefonem", bierze kredyty w banku, leczy się w publicznej Służbie Zdrowia, a nawet jak zdradza męża z kochankiem, to nie rozstaje się z telefonem ... a jeżeli to robi, to o blogerce wiemy o wiele więcej niż ona sama potrafi sobie wyobrazić. Dlatego nie pomogą żadne zasady, i zakazy, nawet te ustalane ustawowo i cywilno-prawnie (do tego zmierzała ACTA), jeżeli sami się nie przestawimy na inne tory. Albo jesteśmy celebrytami, i wtedy chcemy, żeby "było o nas po nazwisku", albo chcemy zachować całkowitą prywatność, wtedy trzeba wołać księdza. Niestety jesteśmy, i będziemy na razie pomiędzy ...
      U mnie jest śliczna pogoda, idę na spacer. :) :)

      Usuń
    7. Miłego spaceru:) Ja też się wybieram, a potem jednak wrócę do tych audycji, po Twoim wyłożeniu, bo zaciekawiło mnie.

      Usuń
    8. Nieeee... no, słuchajcie, jak tak będziemy rozbierać życie "na czynniki pierwsze" to strach będzie oddychać. Nie dajmy się zwariować. Są pewne elementarne zasady, których należy się trzymać bez wchodzenia w głąb "morza".
      ps miłego spacerku!

      Usuń
    9. Właśnie pada!
      Ja nie mam zamiaru wchodzić do morza, tylko pokazuję, że temat to nie strumyczek, ani może morze, bo to może być ocean (he, he!).
      W kontekście tego co napisałem wynika, że jeżeli chcemy kogoś upokorzyć, czy skłócić, to możemy śmiało napisać, że np. "blogerka Zosia, trzy razy usuwała ciążę, teraz jest chora na HIV, i używa wibratora". Te wszystkie dane uzyskamy sami, albo kupimy w sieci (drogo!), a winą zostanie i tak obarczona przyjaciółka Zosi, która o tym dowiedziała się z e-maili.
      Kiedyś Nitager pisał ciekawą notkę, o tym jak znajomości z wirtu, przeniesione do realu, totalnie rozczarowują. Niestety w notce też poruszył tylko aspekt wizualny, alElla pogłębia o zasady moralno-etyczne, myślę jednak, że to też za mało. Dla blogerów chyba najważniejsze są oczekiwania, które totalnie różnią się od siebie. Oczekujemy np. dyskrecji zaufania, a druga strona zupełnie czegoś odmiennego.

      Usuń
    10. Takie niebezpieczeństwa czyhają na nas także w realnym świecie. Zresztą, net tez jest w pewnym sensie realny. Przecież rozmawiam teraz z Tobą, żywym człowiekiem. No, nie?

      Usuń
    11. Czasami rozmawiamy z automatem, który chwali nasze notki, po to, aby otrzymać potwierdzenie nawiązania kontaktu, albo spowodować wejście na jego stronę. Masz takiego uparciucha u siebie, prawda?

      Usuń
    12. Ja mam uparciucha? Ach, myślisz o tych angielskojęzycznych wielbicielach?
      Wpadają do spamu zazwyczaj. Nie gadam z nimi i nie wchodzę na te strony.


      Usuń
    13. Skoro odchodzimy od tematu, to ja bym podsumował tak: "Wypowiadaj się na blogu, w e-mailach, i tp. kontaktach wirtualnych, tak jakbyś stał przed kamerą TV, z własną wizytówką dyndającą na piersi, a po drugiej stronie słuchały cię miliony odbiorców". Dla niektórych to jest za trudne, i stąd biorą się problemy.
      Po raz trzeci wyszło słońce!

      Usuń
    14. A ja wróciłam ze spaceru ze względu na "watę" latającą w powietrzu i wdzierającą się w oczy, nos, uszy, do buzi. Myślałam, że się uduszę.
      _________________________

      Zaglądam na pocztę i co? I jakiś pokaz pps rozesłany hurtowo i w polu adresowym kilkanaście adresów - niektóre z nazwiskami. Wrrrrrr...

      I co da uważanie? Toż nie będę się całkowicie izolować i w fobie popadać. Czasem chcę adres podać i nazwiskiem się podpisać. Tobie nawet miałam dać adres zamieszkania, gdybyś tę "śrubkę" do laptopa znalazł i co? Aż tak mam uważać, żeby nie dawać? Toż jesteś Anzai i w dodatku goździk, a to zobowiązuje do poprawnego wykorzystywania mojego adresu, no nie? :)

      _________________________

      Ja podsumowałabym tak.

      Potrzebne elementarne zasady wyssane z mlekiem matki. Jak nie ma, to nic nie pomoże. Koniec świata musi być.

      Potrzebne uczenie się rozważności, aby niechcący gaf nie popełniać.

      Usuń
    15. Podsumowywacze się znaleźli! Nawet trafne te Wasze sumy.
      Jako jeden z goździków, akceptuję.

      Usuń
    16. Wiadomo, że goździk goździka akceptuje :)))

      Usuń
    17. No tak skoro sumy nam się zgadzają to reszta pozostanie milczeniem. Oczywiście wszystkie Twoje zasady są całkowicie słuszne, ale problem leży w tym, że nie wszyscy pamiętają dlaczego dla niektórych ważna jest anonimowość. Czasami - na moim blogu też się to przytrafiło Ezakii i Joannie, które znają się z pracy - więc dochodzi do zabawnych sytuacji, które potem nie dla wszystkich są zabawne. Nie zawsze zresztą wynika to ze złej woli, czy zwykłej głupoty. Ja chciałem tylko przestrzec przed tym co nam zgotowała cyfryzacja danych osobowych. I dobrze, że też o tym wspominasz.
      Skusiłem się na ten spacer i teraz się suszę.
      Z goździkowym pozdrowieniem.

      Usuń
    18. Goździkowi podlewanie nie szkodzi :)
      Nie przesadź z suszeniem.

      Z goździkowym!

      Usuń
    19. To o czym piszesz wyżej cyt.;
      "Zaglądam na pocztę i co? I jakiś pokaz pps rozesłany hurtowo i w polu adresowym kilkanaście adresów - niektóre z nazwiskami. Wrrrrrr..."
      to popularna piramidka, ale także dość niebezpieczna.

      Polega to na tym, że na portalu z ogłoszeniami o pracy publikuje się atrakcyjną ofertę, na którą odpowiada dość dużo osób, przesyłąjąc swoje CV. Nadawca po uzyskaniu danych osobowych hurtowo (automat) rozsyła e-maile o różnej treści, podpisując je oryginalnymi imionami, nazwiskami i adresami URL. Gdy otrzyma potwierdzenie, że adres @ jest aktywny (nawet jak go wrzucimy do spamu!), to dalej wysyła reklamy.

      To jeszcze nie jest groźne, ale zdarzyło mi się, że po pierwszej fazie zaakceptowania mojej oferty jako "grafika i administratora HTTP" w sklepie internetowym, potencjalny pracodawca poprosił o przekazanie mu haseł i loginów w celu sprawdzenia moich kwalifikacji. I tego już nie należy robić, można się umówić na spotkanie i tam jednorazowo "odpalić" swoje strony.

      Usuń
    20. Zagrożenia o których piszesz, Anzai, to jedno, a my znajomi - blogerzy to drugie. Ja wciąż piszę o tym, co sobie sami nawzajem robimy. PPS otrzymałam od kogoś z moich linkowych.

      Usuń
    21. Tego chyba jednak nie da się porównać. Blogować możesz, ale nie musisz, albo możesz to robić anonimowo (jak np. ja, czy Bet). Te wirtualne środowiska o których ja piszę (praca, banki, urzędy, sklepy, informacje, itd.) odwiedzać musisz, albo będziesz musiała. I to jest chyba zasadnicza różnica.

      Usuń
    22. Toż piszę, że "toto" to jedno, a "toto" to drugie, hi, hi... Nie porównuję.

      Usuń
    23. Toż to jedno i drugie to te same zagrożenia?
      ... pogoda fatalna

      Usuń
    24. U mnie jeszcze gorsza chyba pogoda. Nawet w listopadzie takiej nie pamiętam.

      Usuń
  8. I tu trzeba mi całkowicie z Tobą się zgodzić. Chociaż, może niechcący i mi się coś wysmyknęło... :))

    Pozdrowionka słoneczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie i mnie, dlatego postanowiłam napisać o tym notkę.

      Usuń
  9. Popieram w "całej pełni" każdy Twój punkt. Czasami wykona się coś niechcący, wtedy jest możliwość przeprosin. Kilka osób z mojego bloga jest ze mną od dawna i mam wrażenie , że znam je od zawsze. Wiemy o sobie tyle, ile mamy ochotę przekazać. Ode mnie zależy jakie wiadomości chcę przekazać. Na poprzednim blogu, nigdy nie zamieszczałam swoich zdjęć, na tym się zdarza. Będę wdzięczna, za zwrócenie mi uwagi na nietaktowne zachowanie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotka, ja raczej zwracam uwagę. W ogóle mnie to nie krępuje. W zależności, czego uwaga dotyczy, czasem czynię to po cichutku, jeśli mam kontakt prywatnymi kanałami.

      Uważam to nawet za jeden z elementów zdrowo pojętej przyjaźni.
      Tak więc, jak "przeskrobiesz", bój się, o! ;) :)

      Usuń
    2. Wpadam w panikę, tak się boję.
      Serdecznosci odwzajemniamy, ślubny też Cię ściska serdecznie. Oboje mieliśmy trochę radości podczas pisania posta. Pogoda marna, to z nudów dokazujemy, a najfajniej jest pośmiać się z samych siebie, wtedy nie ma takich problemów, o jakich piszesz. Całuski.

      Usuń
    3. Podziękuj Ślubnemu :) I nie bój się, humor i Ślubny obronią Ciebie.

      Usuń
  10. http://posluchaj-gra-muzyka.blogspot.com/
    Zapomniałam, może lubisz taką muzykę?
    Jeżeli szczególnie jakiś utwór lubisz,
    pisz, zrobię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Lotka, rozpatrzę się /a właściwie rozsłucham) i dam znać.

      Usuń
    2. Ja już się rozsłuchałem i polecam!

      Usuń
  11. Bardzo mądry i ciekawy wpis Elu ;-)

    P.S. Czy oni nam wreszcie podadzą jakieś konkrety tej wycieczki czy dopiero dzień przed wyjazdem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już jestem wkurzona, bo przecież jest różnica pomiędzy chodzeniem po muzeach w mieście, pobytem nad jeziorem a chodzeniem po czterotysięcznikach. Od tego zależy przygotowanie odpowiedniego ekwipunku. Przerwałam roboty remontowe w domu /koszt/ na wypadek, gdybym musiała kupić plecak i buty w góry. Gospodarowanie emeryturą jest nieco trudniejsze, niż pensją pracownika ambasady. Pani z ambasady jednak tego zupełnie nie pojmuje.

      Usuń
  12. alEllu, do tej Ogólnej zasady....... dodałbym, że nie tylko w sieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tal! Tak! Oczywiście, Honiewicz. Dziękuję za dodanie.

      Usuń
  13. Masz racje Kochana , bo to brzmi tak jak "nie powierzaj tajemnicy przyjacielowi - on też ma przyjaciół. Pozdrawim serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No,i tak.

      "Przez przyjaciół poznaje się wrogów". Jakoś tak... Może nie przekręciłam.

      Usuń
  14. Zgadzam się z Tobą alEllu, bo przecież musimy zachować choć odrobinę prywatności w sieci. Chociaż tak szczerze mówiąc, w internecie możemy znaleźć wszystko, co tylko chcemy wiedzieć o danej osobie.
    Popełniam tylko jeden grzech z tych wymienionych przez Ciebie, wydaje mi się, że to jednak mało.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można nawet wynająć prywatnego detektywa i wszystkiego się dowiedzieć, o kim chcemy. Mnie raczej chodzi o zasady, które powinny obowiązywać wśród znajomych - nazwę..."nie węszących".

      Usuń
  15. Jeśli mam już ósmy rok bloga, to bardzo dużo wiem o internetowych znajomych, bo albo sami mi o sobie mówią, albo sami piszą o sobie na blogu, a ja potrafię czytać bardzo dokładnie i długo pamiętać, o czym czytam.
    Kiedyś pewna trollica wpisywała mi bardzo brzydkie komentarze i szalała po internecie z tym samym nickiem, więc nie było problemu dowiedzieć się wszystkiego o niej, choć czasami udawała mężczyznę i posługiwała się adresem swojej córki. Na szczęście znudziło się jej odwiedzanie mojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, także wiem dużo, z niektórymi poznałam się osobiście, gościliśmy siebie wzajemnie. Gdy jednak komentuję na ich blogach, nie wypaplałabym niczego, czego sami nie mówią o sobie na swoim blogu, bez względu na to, co gdzie indziej w sieci o nich jest.

      Trolle to trolle, na nich nie ma siły i żadnego lekarstwa. Jedynie można kasować i czekać, aż się znudzą.

      Usuń
    2. Powiem szczerze, że wolę, aby znajomości internetowych nie przenosić do realu, choć z jedną blogowiczką już od 7 lat codziennie rozmawiam przez telefon.
      Trollica nawet dzisiaj wpisała mi głupi i wściekły komentarz niezwiązany z tematem postu, a łudziłam się, ze już o mnie zapomniała. Jednak jej komentarze od razu trafiają do spamu.
      Życzę spokojnej nocy.

      Usuń
    3. Ja jakoś nie mogę odmówić, gdy ktoś chce np. zwiedzić moje miasto.

      Usuń
  16. To jeszcze coś w stylu: "nie kłócę się z kimś na czyimś blogu". Są takie osoby, które się dopadają na różnych blogach i kontynuują wzajemne "mordobicie", niezależnie od tematu notki. Zresztą jeśli ktoś ma do mnie uwagi, to zapraszam na mój blog i tam rozmawiamy, żeby komuś nie śmiecić.
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ale ciekawa dyskusja się wywiązała , rację masz w stu procentach ... na własnej skórze poznałam skutki naiwności, miałam kiedyś blog w onecie, jeszcze sobie istnieje ale stamtąd uciekłam ,założyłam nowy, "incognito" , wybrałam najbardziej badziewiasty nick o który znajomi stamtąd by mnie nie posądzili, zostałam Maliną, dopieto po dłuższym czasie ujawniłam się przyjaciołom, oczywiście z pominięciem niektórych. Teraz przyzwyczaiłam się do nieszczęsnej Maliny M i nawet polubiłam ten nick , można więc do mnie per Malina albo Hania, to jest moje prawdziwe imię a właściwie zdrobnienie imienia Anna.
    ------------------
    Wiesz - jak zobaczyłam kiedyś na cudzym blogu moje imię i nazwisko to mnie zmroziło. I to jeszcze w kontekście politycznym z adnotacją jak podła politycznie jestem. Nie żebym się obawiała polityki, co to, to nie! ,obawiałam się wręcz czegoś odwrotnego, czasem piszę sobie wierdsze na blogu albo żarty robię - no wyobrażam sobie "moich" młodych w pracy, jak czytają mój wierszyk o pijanym kocie , no nie - resztki powagi diabli by wzięli... jestem taka dusza szef ale pijany kot to już gruba przesada.
    Trzeba uważać , żeby komuś takiego czegoś nie zrobić. Nie chronię za bardzo swojej prywatności, jak komuś się zechce natychmiast sam się zorientuje po tym co pokazuję, tylko po co wszem i wobec mnie przedstawiać ? zechcę przedstawię się sama. Az tym wysyłaniem hurtowych meili to uważam. Największy mam problem przed świętami. Robię kartkę dla biurowych znajomych, których mamy mnóstwo, koledzy, zaprzyjażniona konkurencja, konserwatorzy, wykonawcy, czasem inwestorzy. wysyłam każdemu pojedynczo - ech, zwykle mi to cały dzień zajmuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też poświęcam cały dzień, jeśli chcę wysłać kartki do wielu osób. Uważam, że jak ktoś nie ma czasu i ochoty się przyłożyć, to niech lepiej nie wysyła wcale. Hurtowa odwalanka i tak bardziej denerwuje i szkodzi, niż radości przynosi. Na ostatnie Boże Narodzenie, to szlag mnie normalnie trafiał przez te hurtowe życzenia z nazwiskami przy adresach. Już nie wspomnę, że zupełnie nietrafionymi życzeniami, bo cóż np. po życzeniach "szampańskiej zabawy na balu sylwestrowym" osobie nie mogącej iść na bal, albo nie znoszącej bali i szampańskich zabaw.

      A nick masz bardzo piękny.

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.