Ach... Jak ja lubię słowotwórstwo...
To NIEWIADOMOPOCOŚKI.
Ucieszyło mnie, że w swojej publikacji Autorka wspomniała także o mnie - osobie gromadzącej nieprzydatne praktycznie drobiazgi. Latami szuflada zapełniała się piórkami, listkami, kasztanami, kłosami zbóż, różnym ziarnem i nasionami, ładnymi papierkami i koronkami odciętymi ze starej koszuli nocnej, kawałkami korka, resztkami połyskujących nitek, nieszablonowymi guzikami, etc... etc...
Gdy przyszła ochota na robótki, cały ten "niewiadomopocośkowy raj" przekształcał się w takie oto kolaże:








Też uwielbiam takie słowotwórstwo i często sie tym posługuję w mowie potocznej:))
OdpowiedzUsuńTwoje kolaże to dzieła artystyczne w pełnym tego słowa znaczeniu! Zwłaszcza przeterminowana kasza mnie urzekła:)))
Wiadomo, że dobra kasza jest zdrowa i smaczna. Przeterminowana zaś urzeka, hi, hi...
UsuńAleż cudowne jest to słowo – „niewiadomopocośki”! 😄 I chyba każdy, kto lubi rękodzieło, zna ten stan, kiedy absolutnie nie można wyrzucić czegoś, bo przecież „na pewno kiedyś się przyda”. 😉 A u Ciebie widać, że te wszystkie skarby naprawdę dostały drugie życie i zamieniły się w niezwykle pomysłowe, pełne uroku prace. ❤️ Piasek z Sahary, kasza, zapałki czy siatka po cebuli – kto by pomyślał, że takie niepozorne rzeczy mogą stać się częścią sztuki! „Niewiadomopocośki” zdecydowanie zasługują na miejsce w słowniku, a Twój „niewiadomopocośkowy raj” to prawdziwa kopalnia inspiracji. 🌿🍂✨
OdpowiedzUsuń