Ach... Jak ja lubię słowotwórstwo...
To NIEWIADOMOPOCOŚKI.
Ucieszyło mnie, że w swojej publikacji Autorka wspomniała także o mnie - osobie gromadzącej nieprzydatne praktycznie drobiazgi. Latami szuflada zapełniała się piórkami, listkami, kasztanami, kłosami zbóż, różnym ziarnem i nasionami, ładnymi papierkami i koronkami odciętymi ze starej koszuli nocnej, kawałkami korka, resztkami połyskujących nitek, nieszablonowymi guzikami, etc... etc...
Gdy przyszła ochota na robótki, cały ten "niewiadomopocośkowy raj" przekształcał się w takie oto kolaże:








Też uwielbiam takie słowotwórstwo i często sie tym posługuję w mowie potocznej:))
OdpowiedzUsuńTwoje kolaże to dzieła artystyczne w pełnym tego słowa znaczeniu! Zwłaszcza przeterminowana kasza mnie urzekła:)))
Wiadomo, że dobra kasza jest zdrowa i smaczna. Przeterminowana zaś urzeka, hi, hi...
UsuńAleż cudowne jest to słowo – „niewiadomopocośki”! 😄 I chyba każdy, kto lubi rękodzieło, zna ten stan, kiedy absolutnie nie można wyrzucić czegoś, bo przecież „na pewno kiedyś się przyda”. 😉 A u Ciebie widać, że te wszystkie skarby naprawdę dostały drugie życie i zamieniły się w niezwykle pomysłowe, pełne uroku prace. ❤️ Piasek z Sahary, kasza, zapałki czy siatka po cebuli – kto by pomyślał, że takie niepozorne rzeczy mogą stać się częścią sztuki! „Niewiadomopocośki” zdecydowanie zasługują na miejsce w słowniku, a Twój „niewiadomopocośkowy raj” to prawdziwa kopalnia inspiracji. 🌿🍂✨
OdpowiedzUsuńMiło jest przeczytać taki komentarz po traumatycznym poranku zagrożonym atakiem z powietrza i alertem o czwartej rano, by udać się w bezpieczne miejsce. Naprawdę było strasznie w moim mieście.
UsuńCzerwona Filiżanko! Jesteś balsamem na moją rozdygotaną duszę. Dziękuję bardzo, bardzo, baaardzo ❤️.
PS. Zamiast iść w koszuli nocnej do piwnicy, lepiej bym zrobiła przychodząc tutaj, o!
UsuńOjej, moja dusza też rozdygotana choć u nas alarmu jeszcze nie było. Dziś znowu dron na plaży... Trudno zachować spokój i pogodę duszy.
OdpowiedzUsuńPowinnam być uodporniona na alarmy, ponieważ moje życie zawodowe upływało od alarmu do alarmu. Poza tym wiem, co robić i gdzie uciekać. Skoro więc ja rozdygotałam się, to wyobrażam sobie, co przeżywali inni ludzie. Na forum prezydenta naszego miasta mieszkańcy dają wyraz ogromnego zdenerwowania i niezadowolenia z powodu ignorancji samorządu. Schrony pozamykane, ludzie z walizkami na ulicy idący nie wiedząc dokąd, adresy obiektów wytypowanych przez Państwową Straż Pożarną na schronienia w przypadku ogłoszenia alarmu nie podane do wiadomości szerszej społeczności, a alert RCB wyraźnie nakazywał udać się w bezpieczne miejsce i słuchać poleceń władz lokalnych. Gdzie? Kogo?
UsuńPrezydent kraju bawi się na dożynkach, prezydent mojego miasta bryluje po telewizjach i obaj nabrali wody w usta, jakby nic się nie działo. OTÓŻ DZIAŁO SIĘ!
Życzę, abyś nie musiała przeżywać takiego alarmu. Proszę też, abyś na chłodno wyciągnęła wnioski z doświadczenia ludności z zagrożonych ostatnio powiatów i wspólnie z sąsiadami opracowała plan działania. Kto? Gdzie? Co? Jak? Kto kogo i kto komu?
Najgorzej zmienić myślenie, że ta wojna jednak jest też nasza i niesie realne zagrożenie.
UsuńMyśleniem doskonale sterują politycy dla własnych korzyści.
UsuńRewelacja, zarówno słowo, jak i prace, a te niebieskości chyba najbardziej!
OdpowiedzUsuńLepsze od moich wyklejanek, każda praca to obraz, a ile materiałów!
Podziwiam! Zbieraj dalej i twórz:-)
Bardzo dziękuję! Ogromnie miło jest czytać takie słowa.
UsuńTradycją już jest, że jesienią oddajesz się takiej artystycznej pracy z wykorzystaniem darów natury. Trzeba mieć do tego zmysł artystyczny, a Ty go posiadasz. Brawo
OdpowiedzUsuńPo prostu lubię. Takie sezonowe robótki towarzyszyły mi w domu od dzieciństwa.
UsuńNiewiadomopocośków zawsze miałam sporo - bo dzięki nim można było utrwalić swe miłe wspomnienia. Ale w chwili wyemigrowania z Warszawy do Berlina rozstałam się z nimi na zawsze. Trochę było żal ale zdawałam sobie sprawę z tego, że muszę się w nowe miejsce wtopić bez wspominania tego co było i tworzyć w nowym miejscu nową rzeczywistość i na dodatek ją polubić.
OdpowiedzUsuńNie wiem, jak ja postąpiłabym, bo nigdy nie przeprowadzałam się.
UsuńJuhuuuu! Naprawiło się i już ukazały sie notki aktualne:))
OdpowiedzUsuńNa moim blogu nie naprawiło się, buuu...
UsuńTwoje kolaże zawsze były piękne. Zazdroszczę talentu.
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo, bardzo! :) Nie zazdrość Jagoda, Ty też masz talent, tylko nie doceniasz go. Choćby występy w telewizji, czy udzielanie wywiadów do czasopism.
UsuńTeż mam naturę zbieracza. Moja matka twierdziła, że nie powinnam zbierać guzików(a mam ich trochę), bo będę miała guzik w życiu. Twój opis zagrożenia i nieprzygotowania do niego zarówno władz miejskich jak i państwowych budzi grozę. Przekonanie, że nie ma zagrożenia ze strony Rosji działa na naszą niekorzyść i możemy zapłacić bardzo wysoką cenę. Myślmy jednak o przyjemnych rzeczach, a takimi są Twoje kolaże. Po prostu piękne. Jesienne bukiety już pokazywałaś we wcześniejszych latach, ale pozostałe prace, to prawdziwe dzieła sztuki. Moje gratulacje. Co do słowotwórstwa, to jestem przeciwna, ale co kto lubi. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńMnie ktoś mówił, żeby nie zbierać kamyków, bo zaniesie się do domu ciężar, a to spowoduje ciężkie życie.
UsuńJeśli chodzi o zagrożenia, to już mam dość alertów, syren i huku samolotów. Uciekłabym w jakieś ciche i spokojne miejsce.
W Twoim przypadku to wiadomopocośki.
OdpowiedzUsuńW większości przypadków - tak.
UsuńAż się uśmiałam. Ale kolaże wyszły świetne. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMiło jest wywołać uśmiech. :)
UsuńToż, to prawdziwe dzieła sztuki! :)
OdpowiedzUsuńW kategorii "niewiadomopocośków".
UsuńŁadne te rzeczy, a przy okazji wykorzystać można różne - nawet przeterminowane - produkty 😁
OdpowiedzUsuńNigdy nie zużyję o czasie wszystkich produktów sprzedawanych w zbyt dużych opakowaniach. Dotyczy to także niektórych leków, z czym nie mogę się pogodzić, bo są bardzo drogie, a trzeba wyrzucać.
UsuńMam podobnie... Choć staram się.
UsuńSuper prace :)
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPierwszy raz tu trafiłam i co widzę?niewiadomopocośki,genialne!Wypełniają mi pół domostwa,cieszę się,że nie jestem sama w tej fanaberii:)))Ewa
OdpowiedzUsuńMiło witam na "Posiaduszkach", pozdrawiam serdecznie i zapraszam zawsze (także do poczytania starszych wpisów, które są pogrupowane tematycznie = w zakładkach pod nagłówkiem bloga)..
UsuńRobótki wyjątkowe, niezwykłe, do podziwiania, czyli po coś są. U mnie przydaśków niewiadomopocośków jest od groma, ale jak wyrzucić, gdy tyle czasu przy nich spędziłam?
OdpowiedzUsuńZasyłam serdeczności
Warto jednak czasem coś powyrzucać.
Usuń