2 listopada 2017

W czasie deszczu babcie się nudzą

A gdy orkan Grześ zawieje - babcia z robótką szaleje.



Zdjęcia można powiększyć
KLIKIEM i LUPĄ
       Jesienią zaczynam myśleć o Mikołaju i Gwiazdce.
W czasach, w których na wyciągnięcie ręki jest każda zachcianka, staram się dla bliskich wykonać prezent samodzielnie. Coś, w czym  zaklęte jest serce i czego w żadnym sklepie się nie dostanie. Wszystko pozostałe to kwestia pieniędzy i może wystarczyć przelew.
W tym roku wymyśliłam narzutę, o!

Leje deszcz...


      Dziergam na drutach z żyłką pasy z 50 oczek. Szerszej robótki nie utrzymam w ręku, a przecież trzeba jeszcze drutami machać. Robi się bardzo przyjemnie. Wprost nie mogę się oderwać. Nie istnieje dla mnie Internet i telewizja. Pochłonięta jestem dziełem tworzenia. Nagle trach, ciach, bach! Robota łóżkowo - kanapowa komplikuje się. Muszę dokupić włóczkę. Okazuje się, że w motkach są fabryczne węzły i różna grubość nitki. Nie chcę, aby narzuta miała brzydką lewą stronę /ma być dwustronna/, więc wycinam felerne fragmenty, żeby  supełki były z brzegu a nie w środku narzuty. Po co miałaby mieć skazy, skoro kupiłam nową włóczkę? Przecież nie dziergam z jakichś resztek, co poniewierały się przez lata.  I tak tracę włóczkę metr za metrem, rząd za rzędem... Zamiast dwa kwadraty z jednego motka, wychodzi mi półtora, a czasem mniej. Koleżanka stwierdza, że skomplikowana narzuta będzie bardzo cenna bo bogata w kłopoty. Radzi, aby włóczkę reklamować. Zanoszę więc odpady do sklepu, by je pokazać sprzedawczyni. Pani ekspedientka obiecuje powiadomić producenta. Zamawia też brakujące kolory, których w sklepie już  nie ma i nie wiadomo kiedy będą.






Ciemno, wietrznie, deszczowo... 


       W oczekiwaniu na dostawę wełny, dziergam metkę z moją „marką” oraz inicjałami tych, dla których dzieło jest przeznaczone.

    Zaczynam rozpracowywać sposób łączenia elementów narzuty. Myślę, że pasy połączę szydełkiem. A może pozszywam?  Zobaczę, jak będzie lepiej. Skoro ma nie być lewej strony, to chyba szydełko ładniej schowa węzełki i końce nitek, niż igła. Także obrabiam brzegi. To jest trudne, bo nie można rozciągnąć, ani ściągnąć poszczególnych kawałków.






Deszcz ciągle pada...







       Na specjalne zamówienie bawię się odpadami. Dodaję porządną włóczkę przewodnią, która niewiele pomaga. I tak wychodzą same frędzle.  Po uszy się zapętlam.

Wiatr nasila się...


       Po 2 tygodniach nadchodzi obiecana włóczka. Niestety... Jest dużo cieńsza, choć wszelkie numery i symbole na metkach wskazują na to, że powinna być identyczna. Pozostaje zmienić plan i zamiast kolejnego elementu w kwadraty  wydziergać „falbankę” w paski. Nie ma innego wyjścia! Skoro ta ostatnia część  narzuty ma być cieńsza, to niech będzie zupełnie inna. Niby specjalnie i artystycznie zaplanowana od samego początku. Nabieram na druty 250 oczek i działam. Uff! Dwieście pięćdziesiąt - to nie żarty. Żadna pomyłka czy wycinanie węzłów nie wchodzi w grę! Ewentualne prucie, a potem łapanie oczek przy takiej szerokości jest żmudne i czasochłonne. Teraz już rzędów nie liczę. Każdy dokupiony motek w danym kolorze wyrabiam do końca, bez względu na to, jaka szerokość paska  wychodzi

Szaleje orkan Grzegorz...

Pora na przymiarki...



... i ostateczne wykończenie.


             Od firmy w prezencie otrzymuję jeden motek włóczki. Dziękuję! Ale, ale... Ja musiałam dokupić wszystkie kolory po całym motku, chociaż czasem zabrakło zaledwie kilkadziesiąt centymetrów na jeden rządek robótki. Przecież nie kupuje się włóczki na metry. 

Grześ odszedł. Deszcz ciągle pada...



17 września 2017

Dyskryminacja ze względu na stan cywilnej wolności

Polski singiel to nie tylko młody yuppie, którego stać na szalone wczasy w pojedynkę. To także samotny emeryt spragniony odpoczynku i odmiany codziennej prozy życia.

       Młody i aktywny zawodowo statystyczny singiel podobno świetnie zarabia i kupuje drogie gadżety.  Sprawia sobie różne przyjemności. Gdy jednak chce kupić artykuły podstawowe, zauważa, że w niższej cenie są tylko pakiety familijne. Nie ma promocji cenowych na produkty w małych opakowaniach. Ba, nawet takich opakowań często nie ma, więc marnuje się np. połowa śmietany czy pasztetu w puszce. Także kawioru, jeśli nie nakarmi się nim gości. Jeszcze gorzej bywa w sektorze usług, a szczególnie turystycznych.  Biura podróży wręcz dyskryminują singli. Ten statystyczny wyżej opisany yuppi sobie poradzi z wysokimi cenami. Organizatorzy wypoczynku żądają od wyjeżdżających w pojedynkę dopłat za możliwość mieszkania w 1-osobowym pokoju hotelowym. Czy dlatego, że single dwa razy więcej śpią, jedzą, piją  i myją się? A może bardziej brudzą i więcej miejsca zajmują na plaży i w basenie? Co tam dla dobrze zarabiającego singla dopłata za możliwość samotnego wyjazdu na wakacje,  często wynosząca nawet kilka tysięcy złotych? Może co najwyżej ponarzekać na dyskryminującą opłatę za swoją samotność.

Co jednak z biednym, owdowiałym emerytem? Niektórych zapraszają na wspólny wyjazd znajomi czy rodzina. Nie każdy jednak ma możliwość, by dokleić się do kogoś. W Polsce jest kilka milionów takich ludzi. Pożądani przez touroperatorów są przeważnie single w wieku  do 40 lat. Organizuje się dla nich specjalne turnusy - na moje oko - wyglądające na matrymonialne. Na potrzeby samotnych staruchów krajowe biura podróży nie są przygotowane.  Ba! Nawet sanatoria w większości nie potrzebują singli! To żadni klienci? Tacy powinni siedzieć w domu i dogorywać?

Tak też „dogorywałam” w tym sezonie. W listopadzie 2016 roku, kiedy pojawiły się oferty first-minut, rozpoczęłam poszukiwania wczasów dla siebie. Wirtualnie objechałam Polskę i cały świat. Kiedy już znalazłam coś w przystępnej cenie i w odpowiednim dla mojego zdrowia klimacie, po wpisaniu jedynki w rubryce „ilość osób” pojawiała się cena z kosmosu, albo komunikat: NIE!

Podczas swoich poszukiwań zauważyłam, że większość wczasów jest przeznaczona dla rodzin i par. Dla nich są promocje i korzystne oferty last-minute, więc nie trzeba zabiegać pół roku wcześniej. Singiel, jeśli już nawet znajdzie dla siebie miejsce, musi płacić dużo więcej. Stara się więc o współtowarzysza podróży. Na forach turystycznych internauci poszukują ludzi sobie podobnych. W ich apelach widać, że czują się niezręcznie, a nawet wstydzą się swojej pojedynczości. Ja zwykle namawiałam na wyjazd znajomych. Nie wiem przecież na kogo trafię w sieci i jak się będę czuła z kimś obcym w małżeńskim łóżku pod jedną kołdrą. To nie wchodzi w grę, o!

Problem jednoosobowych pokoi często jest nie do przeskoczenia. W ośrodkach wypoczynkowych i hotelach jest ich mało, a większych pokoi właściciele nie chcą sprzedawać dla singli za symboliczną dopłatę. Wolą, żeby stały puste albo żądają 50, 60 a nawet 100 procent więcej pieniędzy. Wczasowałyśmy z siostrą w całym pustym skrzydle hotelowym. Nawet panie z obsługi o nas zapominały, uznając tę część hotelu za niezamieszkałą. Tymczasem mojemu znajomemu odmówiono samotnego pobytu w pokoju 2-osobowym, w rozsądnej cenie, w tym właśnie hotelu. Proponowano mu spanie z nami na dostawce. 

Tego roku siostra nie mogła ze mną wyjechać. Pozostałam więc sama. Do dziś poszukiwałam dla siebie jakiejś oferty. Niestety... Nie znalazłam odpowiedniej i do obecnej chwili siedzę w domu „delektując się” prawie stale mokrym powietrzem i nasłuchując, co na tę wilgoć mówią kości i stawy.  A kiedy z pewnego polskiego kurortu otrzymałam wiadomość o treści: singli nie przyjmujemy, to poczułam się trędowata i aż pociekły mi łzy...

Nagle trach! Trala lili! Trala la!  Bingo! Jest! Jest! Jest!  Wprawdzie dopiero na 2018 rok, ale treść oferty serce kojąca i ładująca akumulatory na przetrwanie długiej jesieni i zimy. Brzmi tak:

Ale ja płaczę  teraz z radości,
proszę pana. ;) :)
Dla seniorów: Senior 55 Plus: 5% zniżki.
Dla singli: 1A=2A, 1B=2B bez dopłaty w terminach 1.05-20.06. i  6.09-24.10.
A1B Pokój dwuosobowy dla jednej osoby z bocznym widokiem na morze.
Wcześniej = taniej i dni gratis: 7=5, 14=10 w terminach 1.05-31.05 i 19.09-31.10.
7=6, 14=12 w terminach 1.06-13.06.17, 11.09-18.09.


Zawyło z radości me singielskie serce, uradowała się dusza! To ci będą wakacje! Na złość tegorocznym chwilom rozgoryczenia kuszę ofertą siostrzanego singla i oto rezultat: wypoczywać będziemy, jak paniska, single dwa w oddzielnych, dwuosobowych pokojach! 
A, co? To jak pokazanie języka tym, co singli nie chcieli. Zadośćuczynienie się należy.
  



Ludzie! Drodzy Posiaduszkowicze!
Mam 14 - dniowe wczasy w czerwcu 2018 r. w tym hotelu:

No, to jest na co czekać, o!

Siostrę - nie mającą satelity - zwaną od dziecka Mysią Białą,
 ja - siedząca na satelicie - zwana od dziecka Mysią Czarną
kusiłam tak:








Czy ktokolwiek rezerwował wakacje prawie rok wcześniej? 
To się zdarzyć może tylko... Mysiom? 


Dopisek 1.

19 września 2017 r. zauważyłam, że wyżej opisanej oferty wakacyjnej  już nie ma! 
Trafiłam więc z rezerwacją na ostatnią chwilę.




Dopisek 2.
21 września 2017 r. 
znowu pojawiła się "moja" oferta,  ale o ponad trzy tysiące zł. droższa. 


19 sierpnia 2017

Jak się masz? Co słychać?

...czyli pogaduszki o wszystkim i o niczym.


       Jako gospodyni, zwykle narzucam temat rozmowy. Czy tak zawsze musi być?

Tym razem  publikuję „nic” i wyciągam tylko czysty obrus.  Jakie będzie menu Gości?
Czuję, że posiaduszka zapowiada się interesująco...