Ogłoszenie!

W związku z nasileniem trollingu politycznego, została włączona moderacja komentarzy.

23 sierpnia 2010

Egipt. Klasztor św. Katarzyny na Synaju



          Jest to najstarszy klasztor chrześcijański w Egipcie.  Należy do prawosławnych Greków. Początki Klasztoru św. Katarzyny sięgają 337 roku naszej ery. Wtedy bizantyjska cesarzowa nakazała wznieść kaplicę wokół domniemanego krzewu gorejącego. Krzew ten już wcześniej przyciągał pustelników i pielgrzymów. Teraz przyciąga także turystów. 
W VI  wieku, dzięki staraniom cesarza Justyniana kaplica przekształciła się w klasztor.         










       


         Z komentarza  Anety dowiedziałam się:

        "Wedle naukowych doniesień ta góra nie jest Mojżeszowa, tak więc wcale się nie dziwię, że nie doznałaś żadnej duchowości. Choć zdania naukowców są jednak podzielone. Według znawców Biblii Górą Synaj jest góra Dżabal Sirbal na wschód od Klasztoru Św. Katarzyny i na południe od Oazy Firan. Jaka jest prawda tego jeszcze nikt na 100 % nie udowodnił. No, ale niestety komercja i chęć zysku zabija wszelką duchowość, niezależnie jakie by to miejsce miało znaczenie religijne.
Zwiedzenie Klasztoru jak najbardziej polecam, piękne miejsce. Pozdrawiam".
          
       Niezależnie od naukowców, Beduini, którzy osiedlili się w Oazie Firan, utożsamiają Dżabal Sirbal z  biblijną górą Horeb, gdzie Bóg z ognistego krzewu wzywał Mojżesza do wyzwolenia Izraelitów z niewoli egipskiej.

          Inny komentator dzieli się własnymi wrażeniami z wycieczki i poddaje pod rozwagę zwiedzanie klasztoru św. Katarzyny bez wspinaczki na Górę Mojżesza.

         Duch: Miałem tę przyjemność podróży na górę Mojżesza. Czy warto? Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. W sumie nie żałuję. Wszedłem, zobaczyłem piękne widowisko w stylu "góry malowane słońcem" (nie dałem się zepchnąć ;). Miejsce warte zobaczenie, ale nie za wszelką cenę.
Podróż na górę to wytężona uwaga żeby wielbłąd nie nadepnął na nogę, albo co gorzej nie zepchnął ze ścieżki w dół, przeplatane ze zwiększonym wytężaniem wzroku by nie wdepnąć w wielbłądzie odchody. Na górze faktycznie zamiast zadumy komercja. Wynajęcie koców i sprzedaż ciepłych napojów to jedna z głównych czynności. Schodziłem drogą krótszą tzw. pokutną. Efektem był ból łydek przez kilka dni i uśmiech na twarzy przy wspominaniu widoków z tej drogi. Jak już się ktoś zdecyduje na górę to polecam tę trasę.
Reasumując,  to warto rozważyć zwiedzenie klasztoru św.Katarzyny bez wchodzenia na górę.

          Trzeba tylko pamiętać,  że w czasie świąt religijnych klasztor jest zamykany przed zwiedzającymi. Biura podróży organizujące wycieczki często udają, że o tym nie wiedziały i okazują wielkie zdziwienie po zawiezieniu tam turystów:
- och, ech, ach... oj! oj! ojojoj! Nikt nas nie powiadomił, że jest jakieś święto i klasztoru państwo nie zwiedzą. Cóż za pech.
Jeśli trafi się dobry pilot wycieczki,  to chociaż opowie o tym, co można  dowiedzieć się z książek, siedząc w domu.

komentarze- zlikwidowane przez BLOOG.PL. WP. 

7 komentarzy:

  1. dodano: 11 marca 2010 23:12
    Obrazki z innego świata cieszą oko.

    autor ula

    OdpowiedzUsuń
  2. dodano: 12 marca 2010 21:29
    Mogłabyś mieć na działce własny krzew gorejący. Widziałam tę roślinkę u sąsiada, w Polsce jest to niepokaźny krzaczek Gdyby u nas zdarzyły się silne upały, zacząłby wydzielać opary wonnego olejku, który by się zapalił na powietrzu. Jednak brak nam takich upałów i krzew gorejący nie spełnia swej roli.
    Pozdrawiam.

    autor Anna

    OdpowiedzUsuń
  3. Anno.
    Mnich z Klasztoru św. Katarzyny mówił, że prawdziwy krzew goręjący nigdzie się nie przyjmie i nie będzie rósł. Widać, to nieprawda:)

    autor grycela

    OdpowiedzUsuń
  4. dodano: 28 marca 2010 19:02
    Jak wspaniale że znalazłam to miejsce,,,Siedzę ii oglądam,czytam...to świat który mogę poznać dzięki TOBIE WSPANIAŁA DZIEWCZYNO!!1cUDOWNIE! dzięki....

    autor krychabk

    OdpowiedzUsuń
  5. dodano: 28 marca 2010 22:00
    Krychabk,
    ogromnie mi miło, aż się zarumieniłam i nie wiem, co powiedzieć.

    autor grycela

    OdpowiedzUsuń
  6. dodano: 24 kwietnia 2010 14:02
    Jak dla mnie klasztor nie wart był jazdy autobusem 3 godz.

    autor siechnice

    OdpowiedzUsuń
  7. dodano: 24 kwietnia 2010 17:29
    Siechnice, ja bardzo chciałam zobaczyć ikony. Niestety... nie dane mi było. Szkoda, że organizatorzy wycieczek nie informują o tym wcześniej, że to, co warte zobaczenia nie będzie udostępnione.

    autor grycela

    OdpowiedzUsuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.