23 sierpnia 2010

Tunezja. Plaża Hannibala. Port El Kantaoui



       Hotel Hannibal Palace swym ogrodem wchodzi wprost na plażę. Trudno sobie wyobrazić lepiej zintegrowany z plażą hotelowy ogród. Chociaż niektórzy turyści narzekają, że plaża zbyt mała, mnie to wcale nie przeszkadza, ponieważ do plażowych terenów rekreacyjnych zaliczam też ogród z basenami, kortem tenisowym, boiskiem do siatkówki, barami... i na odwrót - plażę do całej hotelowej infrastruktury. Czy jestem nad samym brzegiem morza, czy w barze, czy na tarasie hotelowym, czy nad basenem, wszędzie mam bliziutko, widzę i słyszę morze, czuję morską bryzę...
      

Pogoda udana nadzwyczaj. Aura nie skąpi orzeźwiającego wiatru i obłoków na niebie, a śródziemnomorska woda idealna do kąpieli. Na tyle ciepła, by moczyć się w niej nieustannie, bez nieprzyjemnych dreszczy  oraz szczękania zębami i na tyle chłodna, by nie czuć się, jak w garnku zupy. Wszystko zatem w sam raz!
Przed moim wylotem do Tunezji, blogowicz Jerzy życzył mi chmur na niebie. To były dobre życzenia i się spełniły. Gdyby tak można było u Jerzego życzenia zamawiać, to chętnie skorzystam w przyszłości, skoro mają taką sprawczą moc.


       Jak wszędzie, gdziekolwiek byłam, wcześnie rano lub poprzedniego dnia turyści rezerwują leżaki. Nie brakuje przecież miejsc do wylegiwania się, ale każdy chce opalać się w pierwszej linii od morza. I nie byłoby w tym nic niestosownego, gdyby nie to, że całymi dniami naznaczone ręcznikami leżaki stoją odłogiem, podczas gdy właściciele tych ręczników są na wycieczce i często po dwa - trzy dni z plażowania nie korzystają.



       Poddaję się zwyczajowi naznaczania leżaków i wcześnie rano rezerwuję dwa  w pobliżu palmy.  Do morza i tak przecież blisko z każdego miejsca. Pod palmą miło... I cienia więcej... I ochroniarz obok na betonowym podeście pod zadaszeniem ma swoją siedzibę.  Nigdy nie rezerwuję poprzedniego dnia. Skąd mogę wiedzieć, czy nazajutrz będę z leżaków korzystać?
 

       Kiedy cienie rzucane przez parasole i palmy stają się krótsze, przenoszę się z siostrą w rozkoszny cień pod dach do ochroniarza. Chętnie tu odpoczywają panie masażystki, rozpoznawalne po białych garniturach i  plastikowych ochraniaczach na butach. Na podeście wygodnie grać w skrable. Dużo radości i śmiechu bywa, gdy do gry przyłączy się osoba obcojęzyczna.
     

       W nagrodę za wczesne pobudki, na plaży otrzymuję dar ciszy i spokoju. Budzące się ze snu słońce rzuca na taflę morza oślepiający blask. Nie widać horyzontu, tylko bezkres w niekończącej się bieli... O poranku ani morze, ani palmy, ani wiatr nie śpiewają. Tylko ja tu zakłócam, niczym innym nie zmąconą ciszę...


         
       Czasem morze wyrzuca na brzeg trawę. Jest sztywna, jak nasze sitowie. Plażowi ją uprzątają, ale nawet pozostawiona na piasku, nie gnije, lecz wysycha. Dzieci plotą z niej warkocze.


       W oddali widać dwie latarnie u wejścia do portu jachtowego, pływające katamarany oraz statki pirackie. Podoba mi się. W ciągu dnia nie jest nudno, ani monotonnie. Słychać śmiech turystów zrzucanych brutalnie z banana do wody, latają kolorowe spadochrony. W sąsiedztwie wypożyczalnia sprzętu wodnego.     
       
       Plaża  ogrodzona sznurkiem. Daje to poczucie bezpieczeństwa i kameralności. Nikt obcy poza sznurek nie wejdzie.  Jaką pamięć do ludzi muszą mieć ochroniarze, skoro bezbłędnie rozpoznają turystę z innego hotelu. "Obcy" mogą spacerować tylko na linii morza i piasku. Na każdy krok w bok rozlega się gwizdek ochroniarza, a jeśli wejść poza ogrodzenie próbuje  miejscowy Tunezyjczyk, to i słowna "wiązanka" leci w jego kierunku.













       Plażowy bar przeważnie świeci pustką. Szkoda, bo wystrój ciekawy, z widokiem na morze. Przed wejściem prysznice, ubikacje, umywalki, przebieralnie. Można więc przyjść wprost z plaży. O ile urok tego miejsca przyciąga, o tyle wygórowane ceny odstraszają plażowiczów. Nieopodal znajduje się inny bar, z leżankami  na piasku, baldachimami, poduchami i cenami o wiele niższymi.


       Z animacji tylko gimnastyka. To dobrze, bo nie lubię tych różnych wygłupów, zabaw, gier i występów na poziomie wiejskiej remizy strażackiej. Nie znoszę także  muzyki na plaży. Chcę słuchać morza, wiatru, rozmawiać z ludźmi. Głośna muzyka w moim  odczuciu nie harmonizuje z szumem morza. Ale gimnastyka  wodna przypadła mi do gustu. Świetnie prowadzona przez dowcipnego grubaska wspomaganego cienkim, jak patyk kolegą. Muzykę włączano tylko  na czas tych wodnych wyczynów. 
       


W wyjściowym ubraniu wypoczywa Tunezyjska ze swoim partnerem. Tak też  ubrana kąpie się, a po wyjściu z wody nie zdejmuje mokrego ubrania.





      Ileż to razy przedreptałam,  obmywając nogi z piasku, ten brodzik, sprytnie zmontowany na ścieżce plaża - hotel - plaża. Chciał nie chciał - nogi umył...
Tędy też przemykałam nocą na randki z ... Księżycem.





komentarze ocalone:
  • dodano: 23 października 2009 19:11
    Berto droga,
    w zasadzie to na przeszkodzie stoją te ostatnie wymienione przeze mnie ''takie tam przyczyny" . Chętnie udałabym się na to safari, ale jego koszt przerasta możliwości emerytki, niestety|;-
    Na wstępie trzeba grubo ponad 10 tysięcy złotych, a jeszcze wizy i rożne opłaty na miejscu. O takich pieniądzach to nawet snów nie mam.
    Ale Wam życzę wspaniałej podróży. Ech... jakbym chętnie do Was dołączyła...
    autor grycela
  • dodano: 23 października 2009 16:23
    ah, AlEllu, "wiek" o czym Ty mowisz, 15 na zdjeciu i zycie przed Toba,
    he, ja mysle o takim Safarii z synami, prawdopodobnie w przyszle lato i tak sobie myslac, bedac przy wieku, prawdopodobnie beda to moje ostatnie wakacje z moimi prawie doroslymi chlopakami.
    Zycze Ci duzo zdrowia i czasu na pisanie dobrze ze remonty pokonczone.
    pozdrawiam serdecznie i lece ogladac zdjecia na drugim blogu z piekna jesienia,
    autor berta z Holandii
  • dodano: 18 października 2009 10:33
    Logos Amicus, to wspaniałe mieć świadomość, że Ktoś z daleka... wypatruje... :)
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 10:26
    Agata,
    na Krecie nie byłam, jedynie na Rodos, ale myślę, że podobne klimaty. Przyznam, że troszeczkę zraziłam się do Greków i długi czas nie chciałam u nich gościć. Potem mi przeszło, ale z kolei odstraszyły ceny, które, jak na moje możliwości, stały się wygórowane.
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 10:19
    Gosiu,
    czyli kocurek dokładnie wie, czego chce i głośno się tego domaga
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 10:11
    Anetko, no i nie zdążyłam życzyć wspaniałego wypoczynku. Ale Ty wiesz, że zawsze takiego życzę, bo inny być przecież nie może. Pozdrowienia i uściski.
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 10:05
    Mizuho_kazami_new, ja też nie chciałam wracać. Mogłabym tam pobyć chociaż przez parę miesięcy w roku.
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 10:00
    Powiedziałabym, Ula, że nawet zima paskudna :(((

    Najważniejsze, by w sercach mieć zawsze lato i słońce.
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 9:53
    DamoPik, na pewno już wyzdrowiałaś do tej pory.
    Serdecznie pozdrawiam całą sympatyczną Rodzinę na czele z Księżniczką. Na zdjęcia i relacje z Turcji oczywiście czekam. Ogromnie jestem ciekawa.
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 9:46
    Berto, myślę, że to już nie dla mnie... Wiesz... wiek... zdrowie i takie tam przyczyny :(
    Chociaż... Nigdy nie wiadomo, gdzie oczy poniosą...

    Kable, dziury i mury OK! Wszystkie roboty wykonane z największą dokładnością i zmyślnością, jaką nie mogą się niestety poszczycić fachowcy i firmy, po których to właśnie musiałam sama poprawiać.
    Serdecznie pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny, radę i zainteresowanie moimi sprawami. Buziaki posyłam.
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 9:39
    Piklito, jesteś zapisana na wszystkie wycieczki. Oczywiście bezpłatnie
    autor grycela
  • dodano: 18 października 2009 9:32
    Annika i Donwinka , bardzo dziękuję za pamięć i pozdrowienia. Choć ostatnio nie odwiedzałam blogów, to często myślałam o moich blogowych znajomych.
    autor grycela
  • dodano: 15 października 2009 22:49
    Pozdrawiam Czwartkowo 
    autor annika
  • dodano: 14 października 2009 21:35
    pozdrowionka
    autor Donwinka
  • dodano: 11 października 2009 18:14
    Pozdrawiam Serdecznie 
    autor annika
  • dodano: 06 października 2009 23:49
    Dziekuję za pełną cudowności wycieczkę !
    Piszę się na następne !!
    autor piklita
  • dodano: 06 października 2009 21:22
    Elu, wybierz sie na Safarii do Tanzanii, pelni prawdziwj dzikiej natury,
    Czy jest to moze cos dla Ciebie ?? niebezpieczne ,dech zapierajace i imponujaca
    " matka natura"
    pozdrawiam serdecznie, ach musze zapytac kak tam kable i mury i dziury????????
    autor berta z Holandii
  • dodano: 28 września 2009 9:02
    Witam serdecznie
    Cieplutko mi się zrobiło po obejrzeniu Pani blooga, tym bardziej że leżę zaziębiona w domu. Rozmarzyłam się i zatęskniłam za wakacjami. Ciepłem, beztroską i lenistwem... a do wakacji jeszcze tyle, tyle czasu. Przewertowałam z nostalgią i łezką w oczach cały album Tunezji '08 i całą Turcję '09 ...ahhh trzeba nacieszyć oczy atmosferą wakacji bo przed nami długaaaaa jesień i zima.
    Cieplutkie całuski dla moich globtroterek, zdrówka i radosnych dni.
    ps. Przerzucę Pani trochę zdjęć z Turcji na e-maila.
    Pozdrawiam :*
    autor damapik
  • dodano: 27 września 2009 23:17
    U Ciebie pełnia lata , a u na s już jesień.
    autor ula
  • dodano: 26 września 2009 17:55
    cudowne zdjęcia :))
    jak bym ja tam wyjechała to bym już nie chciała wracać :)
    i jak będziesz miała czas to wpadnij do mnie
    autor mizuho_kazami_new
  • dodano: 26 września 2009 4:10
    Zaglądam tu Elu, zaglądam...
    Czytam, oglądam, Ciebie wypatruję :)
    I bardzo mi sie to wszystko podoba :)
    autor Logos Amicus
  • dodano: 25 września 2009 21:30
    Pozdrawiam Weekendowo 
    autor annika
  • dodano: 22 września 2009 19:06
    Piękne zdjęcia:)Ja już niedługo też będę miała podobne widoki:)Pozdrawiam serdecznie!
    autor Aneta
  • dodano: 20 września 2009 22:57
    Witaj Moja Miła, alez cudne klimaty, słońce i mo9rze to jest to, co tygrysice lubią najbardziej!!! A propos kotowatych... próbowałam zamknąć Diesla w łazience... darł się tak, że bębenki pękały... dodawszy do tego grapanie w drzwi i skakanie na klamkę, odpuściłam sobie, bo sąsiedzi mogliby nas wyeksminować ... Kocurek jest towarzyskim zwierzaczkiem i wolnym duchem (tak ma i co ja na to poradzę)... buziaki, Gosia
    autor mgm_dg
  • dodano: 18 września 2009 10:00
    Pięknie. Jestem na tyle krótko po powrocie z Krety że patrząc na Twoje zdjęcia czuję ten klimat, wiatr, wodę i temperaturę. Bajka :)
    autor agata744
  • dodano: 18 września 2009 7:52
    Anniko,

    też się rozmarzam, gdy oglądam zdjęcia. Wszelkie wyjazdy są krótkie, ale wspomnienia pozostają do końca życia. Można się nimi grzać... i grzać...
    autor grycela
  • dodano: 17 września 2009 21:58
    Ach...no i masz babo placek...rozmarzyłam się  Tak wspaniale opisujesz, że człowiek czuje się jakby był tam, na cudownej plaży, słuchał szumu fal, a nie tu przed komputerem w zimnej Polsce.
    Pozdrawiam Serdecznie 
    autor annika
  • dodano: 16 września 2009 8:35
    Mario Dora, jeśli chodzi o osobę z dmuchanym kółkiem, tę w białym kapeluszu - to nie pływa ona w sukience. Jest w stroju kąpielowym. Ma tylko nakryty białym szalikiem bawełnianym dekolt i ramiona, które zbytnio przypiekły się podczas spacerów. Ale faktycznie można spotkać osoby kąpiące się w ubraniu wyjściowym. Niektóre Tunezyjki nie rozbierają się na plaży. Wchodzą do wody we wszystkim, w czym przyszły. Akurat tutaj jedna pływała w długiej jeansowej spódnicy, tunice i w chustce na głowie. Tak też ubrana odpoczywała na leżaku. Mam nawet zdjęcie i filmik. Nie chciałam jednak publikować, bo na filmiku nie potrafię zakryć twarzy, a nie publikuję niczego bez pozwolenia osób, które na zdjęciu czy filmie są rozpoznawalne. Inna natomiast była już troszkę rozebrana, to znaczy miała na sobie kostium kąpielowy ze spodenkami obcisłymi, zakrywającymi uda i króciutka bluzeczkę, też obcisła, z krótkim rękawem.
    Spróbuję odszukać zdjęcia i zobaczę, czy nadają się do publikacji, bo to jednak ciekawostka w zestawieniu z królującym na plaży bikini.
    autor grycela
  • dodano: 16 września 2009 7:51
    Bet, zatem polecam to miejsce z czystym sumieniem. Hotel położony w samym sercu miejscowości, a jednocześnie jest w nim cicho, relaksowo, spokojnie... Słychać nawet śpiew ptaków...
    autor Ela
  • dodano: 16 września 2009 7:45
    Jagoda,
    o tak, zadowolenie jest ogromne. Obie z siostrą cieszymy się z wyboru tego właśnie miejsca na wypoczynek i chętnie wspominamy.
    autor Ela
  • dodano: 16 września 2009 2:10
    AlEllo, świetne zdjęcia pokazujące wręcz bajkowe miejsce. Czy ja jedak dobrze widze osobe w sukience plywającą w morzu?
    autor Maria-Dora
  • dodano: 15 września 2009 19:47
    Cudności, cudności....bajkowo i tak relaksowo...Zapamiętam to miejsce i może kiedyś.....? Księżyc to wspaniały partner randkowy: romantyczny, nic nie mówi tylko...świeci swoim pięknym blaskiem i na wszystko się zgadza ! Ideał !
    autor Bet
  • dodano: 15 września 2009 19:21
    cudnie się czyta, zdjęcia świetne. Najważniejsze jest wypoczynek i zadowolenie z wyjazdu
    autor Jagoda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.