Kochani Dobroczyńcy!


Pięknie proszę o 1% podatku dla Patryka. Z góry serdecznie dziękuję. 

W formularzu PIT wpisujemy numer: KRS 0000037904
W rubryce „Informacje uzupełniające - cel szczegółowy 1%” podajemy: 
29257 Kowalik Patrycjusz

Informacja o Patryku na stronie fundacji dzieciom  „Zdążyć z pomocą”.

24 marca 2010

Polityka a szczęście


       Pewien mądry Hińczyk (Tak! Tak! Hińczyk, nie z Chińczyk), życzy zawsze dużo szczęścia. Ogromna jest mądrość "hińska", która zauważa, że pasażerowie Titanica mieli wszystko z wyjątkiem szczęścia. 

     Tak sobie przy okazji "hińskich" życzeń pomyślałam, że gdyby pokusić się o podsumowanie ostatnich lat, to my - Polacy mieliśmy dużo szczęścia. Nasz kraj - pogrążający się w kłamstwie, obłudzie i hipokryzji, jak Titanic przepołowił się, ale nie utonął. Wielkie to także szczęście, że taplał się tylko w małym bajorku, zamiast   wypłynąć na szerokie wody co mi się w zasadzie nie podobało. Dzięki temu  agresywne i śpiewne syreny nie zwabiły go na skały, by się rozbił...

       Jednak podzielony pozostał. Czy to dobrze? Czy to źle? Myślę, że podziały i różnice zdań są dobre i mogą być budujące.
Jednak podział narodu na lepszych (czyli należących do jedynie słusznego „zakonu”) i gorszych (czyli mających osobowość, własny rozum, inne zasady, swoje tradycje, etc...etc...) napawa mnie pesymizmem...

       Czy potrafimy się wznieść ponad to? Czy w Rzeczpospolitej bez numeru potrafimy powrócić do naturalnego podziału ludzi - na brunetów, szatynów i blondynów? Na mądrych i głupich, tak zwyczajnie i po prostu?

Za mądrym Hinczkiem
- szczęścia wszystkim!

Bet. Z tym szczęściem to najprawdziwsza prawda. Mam w rodzinie przykład: śmiertelna choroba, na którą nie ma lekarstwa pomimo, że środków finansowych nie brak. Tam też jest wszystko oprócz szczęścia. Dziękuję za tę myśl.

EwaGreg. Ella, dobry temat. Co ma piernik do wiatraka? - ktoś zapyta, a ma i to sporo. Tak sobie myślę, że gdybyśmy my Polacy , szukali w sobie dobroci, szacunku dla innych miłości bliźniego, gdybyśmy widzieli jeszcze coś, poza czubkiem własnego nosa, gdyby silniejszy pomagał słabszemu, bogaty biednemu ... to byłoby szczęście. W takich warunkach dało by się prowadzić ten kraj ku świetlanej przyszłości! TYLKO, ŻE PRZYKŁAD IDZIE Z GÓRY! I często ma znamiona epidemii. A ja bym chciała ,żebyśmy wszyscy na chwilę zatrzymali się i pomyśleli: JESTEŚMY JEDNĄ WIELKĄ RODZINĄ, że ZGODA BUDUJE, NIEZGODA RUJNUJE, POMYŚLMY O TYM.


Bet. Wszystko to  bardzo mądre i wartościowe, co mówicie. Smutne jest to, że dyskusja taka trafia do ludzi już przekonanych o słuszności takich wartości - a politycy żyją poza tym, nie wierzę, że nie identyfikują się z takimi wartościami lecz polityka rządzi się chyba jakimiś prawami, których normalny człowiek nie ogarnia. Inaczej nie mogę sobie wytłumaczyć tego, że wciąż wybierają kłótnię. Przykład z dzisiejszego dnia. Wywołano spór /stary jak świat ale dawno już o tym zapomniano/ pomiędzy Krakowem a Warszawą na temat gdzie było więcej ludzi na miejskiej imprezie. Jakie to ma znaczenie? Komu zależy na odgrzewaniu głupich konfliktów? Po co?


Bonynka. Moje przemyślenie na temat wątku jest następujące. Nasze szczęście osobiste ma wiele wspólnego z polityką, to w jakich warunkach żyjemy , jak wychowujemy dzieci, jak je kształcimy, w końcu jaką pensję ojciec rodziny przynosi na jej utrzymanie w dużej mierze zależy od polityki w państwie. Ktoś powie, że kowalem własnego losu jest on sam, ale jeśli państwo ma w nosie obywateli i oprócz pustych deklaracji nie ma nic mu do zaoferowania, to ludzie żyjący w biedzie lub na jej skraju nie wykształcą dzieci, nie będzie szczęśliwa rodzina, będzie się szerzyć patologia, więcej ludzi będzie i jest niespełnionych, nieszczęśliwych, a u kresu swoich dni będą liczyć każdą złotówkę, bądź wybierać - kupić leki - czy chleb?! Dlatego szczęście nasze jest zależne od polityki państwa , w którym żyjemy.


Bet. Bonynko miła, pozwolę sobie zaprotestować: myślę, że ludzie niezamożni mogą bardzo dobrze wychować dzieci. Ubóstwo nie zawsze prowokuje do patologii, a ludzie z ubogich środowisk są bardzo często bardzo wartościowi i dobrzy. Osobiście wolę biednych i uczciwych kierujących się sercem od rozpuszczonych dobrobytem "nowobogackich". Pieniądze nie zagwarantują szczęścia. To oczywiście nie zwalnia państwa od obowiązków wobec swoich obywateli. I tu się zgadzamy: polityka ma wiele wspólnego ze szczęściem.


Bonynka. To właśnie Bet chciałam powiedzieć! Źle mnie zrozumiałaś.


AlElla. Ku odświeżeniu wspomnień, przeglądałam pamiętnik ze szkoły podstawowej. Wpis jednej z moich nauczycielek brzmi: szczęście jest tam, gdzie nas kochają i wierzą nam. No i tak sobie pomyślałam, w kontekście pamiętnikowego wpisu, że politycy to muszą być bardzo nieszczęśliwi...


Bonynka. Elu nie wszyscy, nie wszyscy, bo są też i tacy, którym my uwierzyliśmy, więc są szczęśliwi!


Bet. Ale mądrości! Szczęście tam gdzie nas kochają... Nic dodać nic ująć.  Politycy są po to aby zapewnić szczęście swoim wyborcom. My im uwierzyliśmy bo ich wybraliśmy, a oni mają za zadanie nas uszczęśliwić. Jak to wszystko się komponuje!

A ja bym chciała, Koleżanki, aby te Wasze mądrości w moim blogu się znalazły. Mogę chcieć? Proszę. 


16 marca 2010

Demonstracje w Egipcie


Demonstracje w Egipcie  /zlikwidowane przez BLOOG.PL. WP./ sobota, 29 stycznia 2010


       W antyrządowych demonstracjach Egipcjanie domagają się demokracji, podniesienia poziomu życia, walki z korupcją  i bezrobociem oraz ustąpienia prezydenta Muhammada Hosni Said Mubaraka.

       Komuś, kto dzisiaj przybywa do Luksoru, mekki turystów z całego świata, trudno jest wyobrazić sobie, jak wyglądały starożytne Teby. Przez wieki pozostając stolicą państwa egipskiego, były one słynne ze swego bogactwa, a każdy zamożniejszy dom – to prawdziwy skarbiec.

W IX pieśni Iliady Homer napisał:

„Teby – miasto o stu bramach”

Tak było… ale nie jest…

Dziś widać wokół ogrom ubóstwa.
Malutkie dziewczynki pracują w fabrykach dywanów. Na drodze prowadzącej do południowego haremu Amona siedzi dziewczynka – pucybucik. Ma chyba nie więcej niż pięć lat. Chce  się płakać nad losem tych dzieci...

„Wiemy wprawdzie,
że nie ma bardziej szalonego pomysłu jak ten,
żeby każde dziecko uczyło się pisać i czytać.
I jest też niedorzecznością, żeby dziewczęta uczyły się pisać.”

Tak było w starożytnych Tebach...
i tak jest w Egipcie Mubaraka.

      Biedni  ludzie  oferują turystom nawet kawałki kamienia, a dzieci wprost uwieszają się  torebek. Proszą o wszystko, cokolwiek dostrzegą. O napój w puszce, zapalniczkę, długopis, cukierka, pieniądze. Boże mój, pomyślałam,  czy turyści zdołają wykarmić cukierkami ten biedny naród?

''Oddaj mi twój chleb,
bo przecież wszyscy jesteśmy braćmi     
przed Atonem  i nie godzi się, żebym głodował,     
gdy mój brat napycha sobie brzuch chlebem...” 


A gdy ktoś napotkał drugiego, odzianego w cienkie płótno mówił:
     - Daj mi twoją szatę, bo jesteśmy przecież braćmi w Atonie
i nie uchodzi, żeby brat odziewał się lepiej od brata...


 Bo głód i podniecenie panowały w Tebach w owych dniach,  
    gdy królestwo Atona urządzono na ziemi...”

Tak było w Królestwie Atona...
i tak jest w Egipcie Mubaraka.

       Brzydkie i biedne osiedla mieszkaniowe w Kairze kontrastują z luksusowymi hotelami, do których przyjeżdżają goście w celach biznesowo – erotyczno – alkoholowo – hazardowych. Na pełnej zieleni wyspie Zamelek na Nilu jest wspaniały hotel – pałac w stylu kolonialnym. Usytuowano go tam, aby  „zacnym” gościom  nie dokuczał hałas i smog oraz widok kairskiej biedy.

 „Ale ogrody bogaczy w Tebach kwitły,
ciemnozielone i chłodne,
a po obu stronach obramowanej kamiennymi baranami
wielkiej alei
mieniły się kolorami tęczy klomby kwiatów,
gdyż świeżej wody brakowało w Tebach tylko dla ubogich
i tylko ubogim niszczył pożywienie pył,
 który jak sieć opadał na wszystko,
jak błonką przykrywając liście akacji i sykomorów
w dzielnicy biedoty”

Tak było w Królestwie Atona...
i tak jest w Egipcie Mubaraka.

Czy zapoczątkowana w Tunezji Jaśminowa Rewolucja przyniesie oczekiwane zmiany?

komentarze z bloga "Afryka moja":

dodano: 29 stycznia 2011 12:30
Mnie też uderzył kontrast pomiędzy luksusem kurortów a ubóstwem ulicznym zwykłych ludzi.Dlatego w Egipcie nie czułam się dobrze. Nie jest mi miło być na pozycji uprzywilejowanej choć wiem,że płacąc za pobyt daję szansę przeżycia kilku osobom. Pomimo to, widoku egipskiej prowincji, smutnych oczu beduinki nie zapomnę nigdy.
autor Bet

dodano: 29 stycznia 2011 13:02
Ja się boję Bet, czy nie odezwą się teraz i nie zaatakują fundamentaliści, korzystając z zamieszania? Zresztą i w spokojnych czasach dawali znać o sobie, tylko się o tym nie mówiło, żeby nie odstraszyć turystów. Kiedy byłam na rejsie po Nilu, był zamach na statku z hiszpańskimi turystami.
autor grycela

dodano: 29 stycznia 2011 18:55
Dziewczyny, trzymajmy kciuki, aby ani w Tunezji, ani w Egipcie, ani nigdzie indziej - jeśli protesty rzeczywiście rozleją się na inne kraje - tak się nie stało.

Tym bardziej, że nie chcą tego ludzie. Oni chcą móc pracować za godziwe wynagrodzenie, żyć swobodnie, bawić się... oni chcą normalności i mam nadzieję, że to to sobie wywalczą, a nie kolejne ograniczenia narzucone przez ekstremistów.
autor Ewa

dodano: 29 stycznia 2011 19:00
Ewo,
o ile co do Tunezji jestem spokojniejsza, że wszystko odbędzie się łagodnie i pokojowo, o tyle co do Egiptu mam złe przeczucia.
Ale odpukuję w niemalowane, żeby nie wykrakać.
autor grycela

dodano: 29 stycznia 2011 19:06
...zaglądałm tu, bo liczylam, ze napiszesz coś na temat Egiptu i nie zawiodłam się:) Nie wiem czy rewolucja coś da, ale przynajmniej skierowała oczy świata na ten biedny kraj...
Pozdrawiam serdecznie:)
autor rodorek

dodano: 30 stycznia 2011 8:39
Rodorek, no... nie jest to tekst dosłownie o rewolucji, bo nie chciałam przepisywać gazet, ani też nie jestem politologiem, aby odnieść się do podłoża politycznego czy prorokować na przyszłość. Pokazałam to, o czym niejednokrotnie już pisałam na blogu... wielką biedę i wprost niewyobrażalnie złe warunki życia ludności jako tło tej rewolucji. Mam taką swoją teorię, że głód dodaje odwagi! Najedzonemu - to chce się spać...

Mam nadzieję, że coś się zmieni...i oby na lepsze!
Pozdrawiam Weekendowo 
autor annika

dodano: 30 stycznia 2011 12:21
Oby, Anniko, oby nie obudziły się inne siły...
autor grycela

dodano: 30 stycznia 2011 16:14
Analizuję Twój wpis, siedzę przy telewizorze i śledzę TVn 24 , wydzwaniam co chwilę do córki,że nie mogą tam jechać.Na pewno nie pojadą, bo kto będzie ryzykował życiem.Tylko ,że wpłacili ponad 6 tysięcy zł.
autor ula

dodano: 30 stycznia 2011 16:53
Ula, też oglądam Tvn24. Wysłuchałam też komunikatu MSZ. Powiedzieli to, co ja wczoraj przewidywałam i napisałam w komentarzu pod poprzednią notką. Już są braki w zaopatrzeniu, dezorganizacja na lotniskach z powodu braku sieci, a i grupy chuligańskie się pojawiają tu i ówdzie.

Może w związku z nowym komunikatem MSZ jest szansa na odzyskanie wpłaconych pieniędzy, albo przebukowanie na inną wycieczkę?
autor grycela


14 marca 2010

la-a, szukran


12 marca 2010


       Jako, że pan Prezes PIS "wysyła" Polaków na wczasy do Egiptu, warto wiedzieć, co nas w tym kraju może spotkać? Jacy ludzie powitają nas na lotniskach, w hotelach, na plażach, w sklepach?
      
       Duży wpływ na zrozumienie człowieka o innej kulturze i mentalności ma z pewnością literatura. Ma też ona wpływ na postrzeganie świata. Czy można świat oglądać na przykład przez pryzmat powieści?

       Kiedy  byłam w Egipcie, na wszystko patrzyłam oczami Egipcjanina Sinuhe - bohatera powieści M.Waltari. Starałam się podzielić tym swoim retrospektywnym spojrzeniem na ziemię faraonów na  blogu "Afryka moja" /zlikwidowanym przez BLOOG.PL.WP/, w krótkich - zamieszczanych przez prawie dwa lata notkach. Spostrzeżenia swoje publikowałam wcześniej na różnych forach w sieci i portalach turystycznych. Zebrałam je w skondensowaną całość i postanowiłam opowiedzieć także przy kominku. Na wypadek, gdyby proroctwo pana Prezesa Prawa i Sprawiedliwości spełniło się, warto wiedzieć, czego, oprócz plaż Morza Czerwonego w Egipcie spodziewać się trzeba.

       Każdy wybierający się do tego kraju, powinien pamiętać, że w Egipcie nie wtopi się w tłum i nie stanie się na tyle niezauważalny, by móc spokojnie zwiedzać i wypoczywać. Zawsze podkreślam, że na podróż do Egiptu trzeba się przygotować. Turysta przygotowany nie będzie niczym zszokowany i potrafi zrozumieć ludzi wychowanych w zupełnie innej religii i kulturze. Cytatami z książki M.Waltari  „Egipcjanin Sinuhe" oddaję więc te treści życia, które nie zmieniają się tam od tysięcy lat.

..."Toteż odpędziliśmy tragarzy, którzy hałaśliwie kłócąc się ze sobą narzucali swoje usługi". Zrób to samo na lotnisku.

..."Następnie wsiedliśmy wraz z rzeczami na statek płynący w górę Rzeki. I w miarę, jak mijały dni naszej podróży, przyzwyczailiśmy się do Egiptu. Po obu stronach Rzeki obsychały pola i powolne woły ciągnęły drewniane pługi, a chłopi szli z pochylonymi głowami wzdłuż bruzd i rzucali ziarno w miękki szlam. Nad statkiem i nad wolno toczącą się wodą śmigały z niespokojnym krzykiem jaskółki, by niebawem zakopać się w mule koryta Rzeki na najgorętszą porę roku. Krzywe palmy rosły po obu stronach Nilu, a wielkie sykomory ocieniały gliniane lepianki w mijanych wioskach. Statek przybijał do przystani w małych i wielkich miastach"

..."Swoje gniazdo zbudowałbym pośród zapachu rzecznego mułu i odchodów zwierzęcych.

..."Swoje gniazdo zbudowałbym na dachu ubogiej lepianki w ubogim zaułku".

Nie dziw się, gdy zobaczysz gliniane lepianki. Egipcjanie, którzy tam mieszkają, nie potrzebują innych domów i żadnych „ulepszeń". Jest im dobrze i są szczęśliwi. Aczkolwiek antenę satelitarną na tej lepiance i komórki mają.

..."Wiemy wprawdzie, że nie ma bardziej szalonego pomysłu jak ten, żeby każde dziecko uczyło się pisać i czytać. I jest też niedorzecznością, żeby dziewczęta uczyły się pisać."

Spotkasz dzieci nie uczęszczające do szkół. Obstąpią Ciebie. One nie żebrzą, a pomagają rodzicom. Zdobywanie bakszyszu nie jest upokarzające. Weź dla nich parę drobiazgów z Polski. A może lepiej pieniążek, bo już długopisów i mazaków to mają nadmiar od turystów.

..."Ale ogrody bogaczy w Tebach kwitły, ciemnozielone i chłodne, a po obu stronach obramowanej kamiennymi baranami wielkiej alei mieniły się kolorami tęczy klomby kwiatów, gdyż świeżej wody brakowało w Tebach tylko dla ubogich i tylko ubogim niszczył pożywienie pył, który jak sieć opadał na wszystko, jak błonką przykrywając liście akacji i sykomorów w dzielnicy biedoty."

Tak wielkie kontrasty dzisiaj szczególnie widoczne są w Kairze. Ale w Luksorze także spotkasz. Nie komentuj głośno na ulicy swojego spostrzeżenia. Egipcjanie znają języki obce.

..."I gospodarz przywołał swojego niewolnika i kazał przynieść dzban z wodą i polać nią ręce przybyłym na ucztę".
Wbrew temu, co widzimy na ulicach, Egipcjanie są higieniczni.
..."Oddaj mi twój chleb, bo przecież wszyscy jesteśmy braćmi przed Atonem i nie godzi się, żebym głodował, gdy mój brat napycha sobie brzuch chlebem..."

..."A gdy ktoś napotkał drugiego, odzianego w cienkie płótnom mówił: daj mi twoją szatę, bo jesteśmy przecież braćmi w Atonie i nie uchodzi, żeby brat odziewał się lepiej od brata..."

..."Bo głód i podniecenie panowały w Tebach w owych dniach, gdy królestwo Atona urządzono na ziemi..."
Turysta z Europy jest uznawany za bogacza, powinien się tym bogactwem dzielić, a biedny ma prawo wyłudzać bakszysz.

..."Silny stawia stopę na karku słabego, a chytry wyłudza od naiwnego sakiewkę".

... "Człowiek jest po to, by go oszukiwać".
Odróżnij  cwaniaka od biednego i nie daj się oszukać. Jako chytrzejszy zyskasz szacunek. O ile kradzież jest grzechem, to oszustwo cnotą.

..."Pustynny wiatr wyrywał okiennice z okien i deszcz piasku padał na podłogi, gdzie lśniące kaczki latały w wiecznie zielonych sitowiach, a kolorowe rybki pływały w chłodnej wodzie. Pustynia wkraczała do ogrodów , rybne sadzawki wysychały, rowy nawadniające zamulały się, a drzewa owocowe umierały. Na ścianach domów wietrzała gliniana polepa i tak umierało miasto".

Kiedyś, gdy Nil wylewał i nanosił żyzny muł, nawet w południowych wioskach nad Nilem było zielono i bogato. Od czasu wybudowania tamy asuańskiej, piachy pustyni zasypały żyzne brzegi Nilu, a ludność zubożała. Nubijskie domostwa znalazły się pod wodą jeziora, a Nubijczycy należą do najbiedniejszych. Zamiast kupować pamiątki w sklepie hotelowym (dużo drożej), kup je od Nubijczyków podczas wycieczki do Asuanu i Abu Simbel.

..."Już tak jest, że nie ma człowieka, który by nie poczuł się chory, bo źródła na pustyni zawierają sodę i przyprawiają o biegunkę każdego, kto nie przywykł do pustynnej wody. Choroby żołądkowe od wody egipskiej są ciężkie i mnóstwo wojowników zmarło, gdy armia maszerowała do Syrii. Nikt też nie wie, skąd te choroby się biorą, jedni mówią, że z zatrutych wiatrów pustyni, inni zaś, że z wody, a jeszcze inni obwiniają o nie faraona".

Nie przejmuj się ani tym pomorem, ani tym, że każdego choroba żołądkowa dopada. Zabezpiecz się jednak na wszelki wypadek. Dobrze jest na 10 dni przed wyjazdem rozpocząć przyjmowanie jakiegoś probiotyku.

..."Amon płynął po niebie w złotej łodzi, a poprzez rzekę dochodził do moich uszu gwar miasta. Po Nilu pływały statki i łodzie o czystych żaglach, a praczki plaskały kijankami, śmiały się i głośno pokrzykiwały przy pracy. Dzień był upalny i jasny..."

Te łodzie o czystych żaglach to feluki. Jeśli nadarzy się sposobność - popływaj feluką po Nilu. Na brzegach Nilu może spotkasz wesołe, rozśpiewane praczki. Nie rób nachalnie zdjęć. Widziałam turystę, który do zdjęcia objął Egipcjankę. Według nas nic złego nie zrobił, ale tam jest to niedopuszczalne.

..."I czyż wszystkie wielkie miasta nie przyzywają do siebie podróżników, żeby oglądali ich świątynie? I czyż nie urządzają najrozmaitszych uroczystości i rozrywek, żeby zwabić zwiedzających, którzy zostawiają swoje złoto mieszkańcom miasta?"

...„W każdym kraju będziesz mile widziany, jak przywieziesz ze sobą złoto".

Niektóre atrakcje zwabiające turystów, w tym wycieczki nie są warte swojej ceny. Popytaj przed wyjazdem tych, którzy byli, ile, za co i komu warto zapłacić, a co lepiej oglądać na własną rękę.

... "Pójdę, by czuwać tej nocy na ulicy przed twoim domem. Pójdę złożyć ofiary we wszystkich świątyniach tebańskich, by podziękować bogom za to, żem cię spotkał. Pójdę zrywać kwiaty z krzewów, by sypać je na twojej drodze, gdy wyjdziesz z twojego domu. Pójdę kupić mirry, by natrzeć nią Twoje drzwi".

..."Masz spaloną skórę. Pozwolisz chyba, że wysmaruję cię olejkiem. I  namaścił plecy, nogi i ramiona, a czyniąc to klął i mówił: Na Amona, doprawdy nie mam pojęcia, dlaczego to robię, bo jaki mam z ciebie pożytek".

Do dziewczyn. Usłyszysz wiele takich „wierszyków".  Pamiętaj, że on zechce mieć z tego pożytek. Nie daj się omamić. Będziesz musiała zapłacić.




Tak było... i tak jest...

       

       Aby zakończyć niechcianą rozmowę w Egipcie, czy wyplątać się z narzucanej na siłę usługi, często wystarcza, jak się powie stanowczo: la-a, szukran - nie, dziękuję! Ten zwrot ma w działaniu moc naszego „dość już !”, "nie potrzebuję ciebie !" Młodzież wyraża to popularnym słowem „spadaj !”

       W pierwszym zdaniu tekst zapowiadał się na polityczny, a wyszedł "literacko - turystyczny". Politycznie zatem zakończę.

Ciekawe, czy wyborcy powiedzą dla PIS "la-a, szukran"? Coś ostatnio słupki sondażowe tej partii rosną i... masowo Polacy pewnie na Egipt wyruszą...


Polecanka na Onet.pl

11 marca 2010

Jest mi wstyd za Europę!

Jest mi wstyd za Europę!  BLOOG.PL.WP - zlikwidowany

poniedziałek, 31 stycznia 2011 
     W stolicy Egiptu tłum wyszedł na ulicę. Na dziś zaplanowana jest demonstracja, w której może wziąć udział milion Egipcjan. Egipska armia, która od początku konfliktu wewnętrznego odpowiada za porządek zapowiedziała, że nie będzie używać siły przeciw demonstrantom. Według szacunków telewizji Al Jazeera obecnie w Kairze demonstrują dziesiątki tysięcy ludzi./PAP/


       Wstydzę się za Europę, że tak zachowawcze stanowisko ma wobec rewolucji w Egipcie. Nikt tej "Wiosny  Ludu" nie przywitał. Mało kto się cieszy z przebudzenia ciemiężonego przez reżim H.Mubaraka narodu. Czyżby zapomniano już, jak z entuzjazmem i nadziejami obalano Mur Berliński? Czyżby uważa się, że ludziom bardziej śniadym nie należą się swobody demokratyczne oraz życie za więcej, niż 2 dolary dziennie? Tyle przecież ma na przeżycie z dnia na dzień ponad połowa egipskiego społeczeństwa. To społeczeństwo też nie chce żyć w reżimie, a na dodatek głodować bez żadnych perspektyw. Czyżby zapomniano, jak ważne jest oraz ile otuchy dodaje człowiekowi duchowe wsparcie w dążeniu do wolności?

       Europo! Martwisz się wakacjami nad Morzem Czerwonym! Martwisz się bankructwem swoich biur podróży! Martwisz się własnym tylko brzuchem!  Czyżbyś zapomniała wartości, które rzekomo wyznajesz? Czyżbyś widziała tylko w Egipcie kurorty z basenami i Spa oraz kolorowe rybki w turkusowym morzu?
Popatrz! Tam ludzie żyją tak:         
 



Nie wierzysz swoim oczom Europo?

Tak, te nory to jedna z wiosek nad Nilem.

W każdej z tych nor z gliny i rzecznego mułu,

wraz ze zwierzętami, mieszka rodzina.




       "Nie  ma  żadnej  różnicy  między  ludźmi, każdy  człowiek przychodzi na  świat nagi  i  serce ludzkie  jest jedyną miarą różnic między  ludźmi. Człowieka  nie możemy  mierzyć  według koloru skóry   czy  według języka,   nie  wolno  go oceniać  według  jego odzieży   czy   ozdób, które nosi, ani  też  według  jego bogactwa  czy biedy,  lecz  tylko  według  jego  serca. Dobry człowiek lepszy jest  od złego, sprawiedliwość lepsza  jest  niż  niesprawiedliwość. Nie wiem nic innego,  a to jest  wszystko, co  wiem" /z powieści Egipcjanin Sinuhe M.Waltariego/.



Dopisek z 3 lutego 2011.

No, wreszcie!



       Dzisiaj czytam, że...  "Przywódcy pięciu państw Unii Europejskiej potępili  wszystkich, którzy stosują przemoc lub do niej zachęcają w Egipcie. Ich wspólną deklarację opublikował Pałac Elizejski.


Z ogromnym zaniepokojeniem obserwujemy zaostrzenie się sytuacji w Egipcie - podkreślili przywódcy Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii, potępiając wszystkich, którzy stosują przemoc lub do niej zachęcają, co tylko zaostrzy kryzys polityczny w Egipcie.
Proces przekazania władzy musi się rozpocząć natychmiast - podkreślili."  *



Ufff...




"Według Merkel Egiptowi potrzebny jest dialog polityczny tak szybko jak to tylko możliwe, a ci, którzy chcą demokratycznych reform, muszą być wysłuchani.



- Rozmawiałam z prezydentem Egiptu i powiedziałam mu, żeby rozpoczął dialog - oświadczyła kanclerz Niemiec.  Miliony Egipcjan chcą zmiany i demokracji; nikt nie może sądzić, że wszystko pozostanie po dawnemu. W Egipcie konieczny jest nowy początek, konieczna jest zmiana.



Zapatero podkreślił, że przesłanie większości Egipcjan do Mubaraka jest jasne i pokazuje, że kraj ten pilnie potrzebuje demokratycznej reformy.



- Chcemy, żeby demokrację osiągnięto w sposób pokojowy i na zasadzie konsensusu, i jest to obowiązkiem egipskiego rządu - oświadczył hiszpański premier." *

*/Cyt. Onet Wiadomości

Brawo! Przestaję się wstydzić za Europę, o!
komentarze  - zlikwidowane przez BLOOG.WP. PL. Zdążyłam skopiować na ten blog.

10 marca 2010

Gołębica?



Poniższy tekst jest odpowiedzią na artykuł 


pt."Polacy wciąż latają do Egiptu".

- Do niedzieli pozostanie nie więcej niż tysiąc polskich turystów w Egipcie - mówił na konferencji prasowej Marcin Bosacki, rzecznik prasowy ministerstwa spraw zagranicznych. Dodał on, że w Polsce są dalej biura podróży, które próbują sprzedawać wycieczki do Egiptu. Z jednym z nich miało do Egiptu lecieć 110 osób, ale na podróż zdecydowało się zaledwie dziesięciu turystów.

       Zupełnie nie rozumiem ludzi wyjeżdżających obecnie na wakacje do Egiptu. Dziwię się także tym, którzy nie chcą przerwać plażowania nad Morzem Czerwonym i wcześniej powrócić, zanim  zatkają się lotniska, a w podniebnych korytarzach zabraknie miejsca.

        Niefrasobliwość? Głupota? Żal wydanych pieniędzy? Co nimi kieruje? Kiedy zobaczyłam na lotnisku w hali odlotów uśmiechniętą i zadowoloną mamę z dziećmi, okazującą jak bardzo jest odważna, to zamurowało mnie po prostu. Nie dość, że robi kłopot polskiemu rządowi, to przede wszystkim naraża swoje własne dzieci. Daleka jestem od rysowania aż tak czarnego scenariusza, jak niebezpieczeństwo utraty życia, bo Egipcjanie są bardzo przyjaźni dla turystów. Wyobraźnia nakazuje jednak pomyśleć, jak mogą wyglądać ferie jej dzieci, gdy w hotelu zabraknie jedzenia, wody czy prądu, a w aptekach lekarstw.
      
       Wszystkie Ministerstwa Spraw Zagranicznych informują, że sytuacja jest groźna, a wyjazd pozbawiony jakiegokolwiek sensu. Czy ludzie tego nie słyszą? A potem, w razie czego, będą pretensje do rządu i wszystkich świętych, że samolotu nie dostarczono na czas, że konsul wody nie przyniósł na plecach do baru przy basenie w kurorcie... etc, etc.

       Sprawdza się słynne powiedzenie z czeskiego serialu 'gdyby głupota umiała latać, fruwałabyś, jak gołębica'. No, i... frunie! Do Egiptu!
Tylko po co dzieci zabiera tam, gdzie zwykłe poparzenie przez meduzę czy koralowce może stać się problemem z powodu braku odpowiedniej maści, a choroba żołądkowa zwaną 'zemstą faraona' wręcz śmiertelna, bo apteka zabita dyktą, a lekarze wyjechali ratować  rannych demonstrantów. I nawet  zabrana z Polski apteczka może okazać się bezużyteczna. Na 'zemstę faraona' najskuteczniejsze jest tamtejsze lekarstwo.
Niech więc faraon będzie łaskawy dla 'Gołębicy' i jej dzieci.

       A w ogóle cóż to za komfort wypoczynku w kraju, w którym leje się krew i zaczyna brakować jedzenia?!

9 marca 2010

Egipt. Echa „nie takiej” rewolucji. O Egipcie Polaków rozmowy.


Echa „nie takiej” rewolucji. O Egipcie Polaków rozmowy. /zlikwidowane przez BLOOG.WP.PL./

niedziela, 20 lutego 2011 r.


       Zaledwie kilka dni temu zostawiliśmy Egipt w przeświadczeniu, że w ciemnościach, jakie zapadły już widać jakieś małe światełko, bo: wojsko nie użyło broni, prezydent oddał władzę, a sytuacja w Afryce nie wymyka się spod kontroli.

Czy jednak po kilku dniach jest tak jak byśmy sobie tego życzyli? Wojsko nie użyło broni, bo miało w tym interes - przejęło władzę. Prezydent Mubarak, rzekomo w ciężkim stanie, nie opuścił jednak kraju, tak jak ustalano, i przebywa nadal na terenie Szarm El Szejk. A Afryka? Afryka budzi się ponownie, ale teraz krwawi i płaci śmiertelnymi ofiarami.

Libia. 42 - letnia dyktatura nie zamierza oddawać władzy. Oficjalnie do chwili obecnej zginęły 104 osoby, i ucierpiały tysiące rannych. Nieoficjalnie, tylko do jednego szpitala przywieziono ponad 200 ciał zmarłych, rannych nikt nie liczy, bo nie wszyscy odważają się zgłaszać do szpitali.

Po raz kolejny więc okazuje się, że "strzela ktoś, a Pan Bóg (?) Kule nosi". Ale kto jest tym Bogiem? Czy potężny "Pieniądz nade wszystko", czy może nieokiełznane parcie do władzy? A może jeszcze coś innego?     

Spróbujmy zrekapitulować obraz tego jak obecną sytuację w Afryce wyobrażają sobie Polscy blogerzy proponuje Anzai w odpowiedzi na pomysł publikacji tej notki.

W artykule „Nim zapadną egipskie ciemności...” czytamy:
       (...) nie są to dobre czasy dla Afryki, a przede wszystkim dla jej rdzennych mieszkańców. Bo tu nie ma dobrych rozwiązań. Nawet jak USA sypną większą kasą (bo przecież do tej pory dotacje, szczególnie na wojsko, szły bezproblemowo), to dolarowa manna z nieba i tak niczego nie zmieni od razu. Mentalności i światopoglądu nie zmienia się z dnia na dzień, nawet po obaleniu znienawidzonego władcy. A w "kolejce" za Egiptem na zmiany czekają przecież następne kraje afrykańskie. Na dobrą sprawę to nadal nie wiadomo, co się stało w Egipcie (...) Anzai.  Całość tutaj: https://bezkomentarza.wordpress.com/2011/02/15/nim-zapadna-egipskie-ciemnosci/ 

      (...) to wiejska hołota nauczana w przymeczetowych szkółkach, przez "profesorów" z onucą owiniętą wokół pustego łba! I czegóż oni tam nauczają, ci wyznawcy pokoju i miłości, jak nie nienawiści do zachodu, do naszych bezecnych wolności, do naszego bezbożnego stylu życia?! Jak sporo rozsądnych ludzi zauważa, trwa 3-ci dżihad, tym razem na zasadzie "wielbłąda trojańskiego"! Nie udało się w VIII wieku, bo Karol Młot pogonił tą islamską hołotę, a byli już w połowie Francji, nie udało się w XVII wieku, kiedy John III Sobieski pod Wiedniem obrócił w proch i pył islamską zawieruchę, więc poszli po "rozum" do łbów i teraz wykorzystują nasze samozadowolenie z osiągnięć cywilizacyjnych, naszą słabość przeintelektualizowanego lewactwa, nasze bezsensowne stosowanie "praw człowieka" w stosunku do hołoty, która w naszym rozumieniu wcale "ludźmi" nie jest! I co najgorsze, ta sprośna dzicz wykorzystuje nasz europejski dobrobyt i przywileje socjalne żeby się mnożyć w zastraszającym tempie, na zgubę naszego cywilizowanego świata! (...) /Ss.swarozyc/ - komentarz do notki
do notki:  http://grycela.blogspot.com/2011/02/jest-mi-wstyd-za-europe.html/

       Och... Ach... Jedna wielka konsternacja w „lepszym” świecie? Obawa o to, że zawali się równowaga sił?  Przecież nie tak się robi rewolucje!  Rewolucje trzeba robić po europejsku?  Pod dyktando? A do tego trzeba koniecznie mieć europejską mentalność? Mentalność śniadych ludzi to przecież jest be i w ogóle nie taka? Muszą się koniecznie zmienić na wzór europejski... bo tylko wtedy będą mieli prawo do czegokolwiek?

Jak czytam wszelkie gazety oraz komentarze na forum... takie pytania się rodzą...

Ot, niemożliwe to! Jak mogli? Zwołali się na Facebooku... "hołota" jedna (to powszechnie używana nazwa Egipcjan przez "lepszych" z definicji Europejczyków). Kto młodym Egipcjanom dał prawo do Facebooka i demonstracji?  Powinni na drzewach siedzieć i dalej pić pełną chorób wodę z Nilu? Rewolucji się zachciało?  Właściwą rewolucję robi się za zgodą Europy, a jeszcze lepiej pod flagą NATO? Tak byłoby ładniej?
Demokrację się zaprowadza po amerykańsku, tak na przykład, jak Indianom wpajano zasady demokracji? 

 Nie! Nie! Z mentalnością śniadych ludzi prawo do godnego życia niemożliwe! Oni koniecznie muszą się zmienić, by mieć prawo do rewolucji. I koniecznie oczywiście pytać Amerykę i Europę, czy należy się codzienny posiłek dla głodnych dzieci...  dzieci „gorszej” przecież mentalności... dzieci „gorszego” przecież Boga? Toż to taka oczywista oczywistość!  Egipt jedynie mubarakowy Europie - z bankami pełnymi milionów mubarakowych - się podobał? Trzeba więc postraszyć islamem i niech z powrotem wracają na drzewa...

 W Egipcie ma być tylko słońce, luksusowe hotele z dobrym jedzeniem i basta. I jeszcze tanio dla Europy, bo kryzys i na wakacje na Karaibach nie stać.  Co kogo obchodzą miliony ludzi nad Nilem w lepiankach z rzecznego mułu na jałowej ziemi. Za utrzymanie jednej palmy w ogrodzie Mubaraka można nawodnić całą wioskę, by się sama wyżywiła.

 Fakt, że Bractwo Muzułmańskie się organizuje i to jest niepokojące, ale pojawia się pytanie: kto za tym stoi  i po co?  Echchch... /Ela/

       Elu, rozumiem Twoją gorycz. Ja też kiedyś się związałem z Gruzinami (szukałem grobu Dagny Przybyszewskiej) i nie mogłem patrzeć jak się niszczy ten cudowny kraj. Ale z Egiptem jest chyba gorzej. Nie dlatego, że Oni nie Europa, ale dlatego, że oni poza kopulowaniem nic więcej nie robili przez ostatnie 70 lat. Fakt, że to nie ich wina, ale nasza też chyba nie, że mamy Wielkiego Brata na Wschodzie.  Bardzo słusznie zauważasz, że Bractwo Muzułmańskie czai się do skoku. I to może być to drugie dno, bo pierwsze to oczywiście petrodolary sueskie.
Masz rację. Ale do tej racji trzeba jeszcze przekonać Pana, który zamieszkał w "baraku obamy", oczywiście chodzi o Biały Dom. Znasz Egipt nie tylko z okna hotelowego, a to się liczy. /Anzai/

       Najbardziej mnie zdumiewa, że we wszelkiego rodzaju artykułach w gazetach zarówno internetowych, jak i papierowych pisze się o Egipcie i nie tylko - wybiórczo... sugerując w podtekście, że to takie, a takie społeczeństwo w ogólności. Jak choćby o porywanych kilkunastoletnich koptyjskich dziewczętach w celu przymuszenia do islamu. A jest to proceder tak samo "powszechny", jak u nas zwykłe namawianie kobiet do picia alkoholu, chodzenia z odkrytymi udami, i palenia. Bo przecież to co w jednych obszarach obyczajowych, moralnych, i kulturowo- religijnych jest zakazane, i surowo karane, to w innych jest normalnością.
Dlaczego tak cywilizowanych Europejczyków, a nawet Polaków, nie bulwersuje to, że w Polsce uprawia się /uzupełnił Anzai/  handel żywym towarem, porywanie i zmuszanie do prostytucji, zabieranie paszportów przez pracodawców  w celu przymuszenia do niewolniczej pracy w truskawkach czy pomidorach lub domach publicznych? 

Chodzi mi o to... że to tak samo, jakby mówić o Europie, że w niej się tylko tak źle dzieje i takie bandyckie zwyczaje panują  i że np. w europejskich kościołach to chłopcy służący do mszy są wykorzystywani seksualnie przez fanatyków katolickich.  Proporcje negatywnych zjawisk są podobne wszędzie, więc nie mogę zrozumieć, dlaczego informacja tylko o negatywnych zjawiskach u śniadych społeczeństw  jest przeważnie nam serwowana i jaki w tym cel?  

To są naprawdę wspaniali ludzie, pod warunkiem, że nie będziemy patrzeć przez pryzmat tego, czym nas się "faszeruje" i przez pryzmat własnych przyzwyczajeń. Każdy bowiem ma swój "folklor", ot choćby taki prozaiczny, że "czysty" Europejczyk się podciera, a "brudas" Egipcjanin czy Tunezyjczyk podmywa. Ale Europejczyk z racji swej wyższości, którą nie wiem skąd wziął, zakrzyknie oczywiście: ludzie, tam nawet papieru w chałupie nie mają w WC, bo już na bidet czy wężyk z wodą przy klopie nie spojrzy...  /Ela/

       Mogę wtrącić swoje trzy grosze? Ela ma rację, straszą nas społeczeństwem egipskim zamiast pokazać jacy ci ludzie są naprawdę. Wszędzie straszą nas Islamem. Nikt nie pamięta, że Islam znaczy Pokój. Dla Europy Islam to Dżihad i terroryści. A przecież  zwykli muzułmanie są szlachetnymi ludźmi godnymi podziwu dla zaangażowania w swoją wiarę. Nie jestem znawcą ale widzę wiele pozytywów w Islamie. Powszechnie kojarzy się tą kulturę z wielożeństwem i zniewoleniem kobiet. Tymczasem kobiety z własnej woli zakładają chusty i burki bo taka jest ich tradycja. Wielożeństwo jest marginesem. Natomiast godne podziwu jest ich poczucie wspólnoty rodzinnej. Dość powiedzieć, że w krajach arabskich prawie nie ma Domów Starców. Każdy znajduje miejsce w rodzinie. Ach... dość bo strasznie długie te moje "trzy grosze". /Bet/

       Bardzo piękne i słuszne Twoje "trzy grosze" Bet - Mrówko Wędrowna. Podobał mi się też ten post na Twoim blogu: https://pogadajmyopeerelu.wordpress.com/2011/01/29/egipt-plonie/. A wielożeństwa to tam mniej, niż w Europie - "gdzie strona tam żona" - tylko nieoficjalna i bez prawa do czegokolwiek... /Ela/

       Zgadza się. Piękne, i mądre "trzy grosze", ale Mubarak ukradł nie trzy grosze, a 17 miliardów. Zawsze się zastanawiałem: jak to jest, że podobno, aby tam rozwiązać małżeństwo wystarczy, że mąż publicznie i trzykrotnie wypowie: "nie chcę cię" i jest po rozwodzie, a pomimo tego dzieci tam nie brak?    
Problem jest faktycznie większy i wykraczający poza to co się ogólnie pisze. I nie jest to chyba problem głównie religijny. Jednak w dobie walki o rynki pracy, i rynki zbytu nie ma "zmiłuj się". Tak jak Polskę odsunięto już od Europy "drugiej, a nawet trzeciej prędkości", tak i kraje słabiej zorganizowane będą wyrzucone poza margines.

Ciekawym przykładem są Indie. Kraj największych na świecie kontrastów, gdzie rozwijają się najnowocześniejsze technologie cyfrowe, i panuje największa nędza na świecie. W niektórych kantonach matka nadal je ziemię zmoczoną własnym moczem, po to, aby dziecku dać kilka kropli mleka z piersi. Czasami już nie może, i wtedy umierają oboje, ona pierwsza, dziecko później, i nikt się tym nie przejmuje! Takie są realia! A "trzy grosze" to faktycznie ważkie trzy grosze, ale jednocześnie jest to wołanie na puszczy...    /Anzai/

Wypowiedzi blogerów autoryzowane.
W komentarzach dokonano korekty,
skrótów oraz poprawiono błędy i pomyłki.




Wielki Sfinksie! Jesteś taki malutki?
Ech... ta nasza maniera wyższości!

komentarze - zdążyłam skopiować przed zlikwidowaniem BLOOG.PL. WP.

7 marca 2010