25 kwietnia 2012

Wielbłąd Gniazdownik



http://www.globtroter.pl/zdjecia/

    Wielbłąd Gniazdownik - to wielbłąd żywiący się chałwą i zamieszkujący tereny przyjazne blogerowi. Charakteryzuje się dużym poczuciem humoru oraz dystansem do siebie. Jest to gatunek refleksyjny, o dużej wiedzy i osobistej wielbłądziej kulturze.
 
Zdefiniowała: MalinaM*



Młody wielbłąd pyta ojca - wielbłąda.

- Tato, dlaczego mamy szerokie mięsiste poduszeczki pod stopami, a koniki mają takie ładne kopytka?

- Widzisz, my chodzimy w karawanie po pustyni i dlatego nogi mamy zakończone dwoma palcami z poduszeczkami, aby nie zapadać się w miękkim piasku. 

- Tato, a dlaczego mamy taką brzydką, kudłatą sierść, a koniki mają taką śliczną, błyszczącą?

- Widzisz, my chodzimy w karawanie, a na pustyni w nocy jest minus 10 stopni, w dzień plus 40 stopni, i taka sierść chroni nas przed skokami temperatur.

- Tato, a dlaczego mamy garby, a u koników grzbiet jest taki gładki?

- Widzisz, my chodzimy w karawanie i w tych garbach magazynujemy tłuszcz i wodę, żeby nie zginąć na pustyni z głodu i pragnienia.

Na to młody wielbłąd:

- Tato! A na kij nam to wszystko, skoro gniazdujemy przy kominku?!



22 kwietnia 2012

W sieci zła


       Wchodzimy w życie i robimy wszystko po raz pierwszy. Po raz pierwszy stawiamy pierwsze kroki. Po raz pierwszy wymawiamy pierwsze słowa. Pierwszy raz wiążemy but i po raz pierwszy płaczemy ze złości, że nam coś nie wychodzi. Potem kochamy po raz pierwszy i po raz pierwszy bierzemy ślub. Po raz pierwszy idziemy do pracy i po raz pierwszy mamy szczerze dość. Później po raz pierwszy żegnamy bliskich i po raz pierwszy schylamy się po wyrzuconą gazetę. Po raz pierwszy jesteśmy zupełnie sami i po raz pierwszy naprawdę boli. Na koniec po raz pierwszy umieramy.

       Edyp uciekał przed przeznaczeniem. Faust przed starością. Nie uciekli.


       My uciekamy przed odpowiedzialnością, przed wyborem, przed odpowiedzią na pytanie o dobro i zło. Uciekamy przed głośnym powiedzeniem „tak” i uciekamy przed głośnym powiedzeniem „nie”. Uciekamy przed samotnością, godząc się na byle jakie przyjaźnie. Uciekamy przed ośmieszeniem, pędząc jak owce za innymi. Uciekamy przed bólem, opuszczając cierpiących. Uciekamy przed strachem, dokładnie zamykając za sobą drzwi. 

       Zły człowiek nieustannie zmieniał miejsce zamieszkania. Przeprowadzał się rok w rok. Zmieniał miasta i kraje. Opuszczał poprzedni dom i zaczynał życie od nowa w nadziei na lepsze. Nie znalazł dobrego! Nigdy nie wyrwał się z sieci, którą się oplatał. Kiedy był już stary, zrozumiał... Choć porzucał wszystko i wszystkich, nie mógł  rozstać się z jednym  -  z samym sobą. 



fot. mój syn

19 kwietnia 2012

Sezonowa pamięć


       Bywa, że przyjaciół i rodzinę docenia się najbardziej późną jesienią i zimą, kiedy pogoda nie zachęca do spacerów, wycieczek, plenerowych imprez firmowych, a długim szarym wieczorom warto dodać trochę barw. Latem wielu zapomina o bliskich znajomych, sąsiadach, rodzinie.  Najlepsze, słoneczne, wakacyjne pozdrowienia z Majorki, Lazurowego Wybrzeża, spod gorącego nieba Afryki, wreszcie z ośnieżonych szczytów Alp wysyłają. Ślą kolorowe zdjęcia @listelami, pełne uniżonej grzeczności „esemesy” z pozdrowieniami do swoich przełożonych, biznesowych kolegów, kontrahentów. 

          Przemierzają przecudne pejzaże, obłaskawiają oceany, dbając o to, by nie było nudno.  Matczyne, przyjacielskie i sąsiedzkie marzenia gdzieś także tam są,  ale tam z kolei nie ma ich.

Pojechali...

Przyjadą...

Pociesza się matka, babcia, sąsiadka opiekująca się pozostawionym pieskiem w opuszczonym na wakacje domu. Nadejdzie jesień, po niej zima. Przypomną sobie. Może nawet odwiedzą i dobrym słowem obdarzą. Tylko pożytecznie żeby było. Szarlotka, wino domowej roboty, konfitury i gotowość do opieki nad psem w następne wakacje.

16 kwietnia 2012

Przyjaźń


       Różne bywają przyjaźnie. Prawdziwe i fałszywe. Trwałe i doraźne. Bezinteresowne i szukające korzyści. Przyjaźnie powolne, powstające długo i długo gasnące, i gwałtowne - na śmierć i życie - wybuchające nagle i rozpływające się jak babie lato. Przyjaźnie, których nam zazdroszczą i takie, z których ludzie się śmieją. Mądre i niemądre. 

       Dwóch przyjaciół rozdzieliły czas i ocean. Nie widzieli się dziesiątki lat. Postanowili się spotkać w pewnym państwie na centralnym placu pewnego miasta. Gdy się tam znaleźli, rozpaczliwie patrzyli w twarze przechodzących ludzi, szukając tej znajomej. I choć spojrzeli także na siebie, po wyglądzie nie rozpoznali się. Chcieli już wracać... 

I nagle ktoś w tłumie krzyknął:

- pomocy!

I wtedy, przy tym kimś, się odnaleźli. 

12 kwietnia 2012

Na azymut za jeden uśmiech

Kazimierz Dolny nad Wisłą w kwietniu


        Jazda na azymut? Czemu nie! Może w okolice Kazimierza Dolnego nad Wisłą? Tam, gdzie rozgrywa się akcja polskiego filmu dla młodzieży zrealizowanego na podstawie książki Zbigniewa Nienackiego  Wyspa Złoczyńców.

     Pan „Samochodzik” zaprasza na kwietniową przygodę. Ale... ale... Dlaczego on jedzie, a dziewczyny muszą maszerować, jak ten dobosz na czele? Z tą różnicą tylko, że nie biją w bęben, a z narażeniem życia badają grunt, czy godny jest rozjechania przez szlachetne samochodowe koła i dają znaki, czy nie grozi utonięcie w błocie. Przypomina mi się serial Podróż za jeden uśmiech, także - między innymi - w Kazimierzu realizowany. Za przykład biorę determinację młodych bohaterów w podążaniu do celu podróży. Rozpieszczona, jak Duduś, ale w wędrówkach radząca sobie, jak Poldek, dzielnie uczestniczę w przeprowadzeniu pana „Samochodzika” z jego maszyną, ścieżką przez chaszcze i mokradła.


 

Trud wynagradza widok 
ze skarpy nad Wisłą.
      
Filmowy Pan Samochodzik 
poszukuje ukrytych zbiorów muzealnych.
 My znajdujemy takie perełki.







      

       Czasem lepsze są piesze wycieczki. Bez auta można dotrzeć tam, gdzie przyroda dzika i urokliwa, powietrze krystaliczne i bezmierna cisza. A jeśli coś słychać, to tylko odgłosy ptaków, zwierzaków i robaków. Azymut: wąwóz korzeniowy!

10 kwietnia 2012

Pamiętny dzień

W drugą rocznicę katastrofy samolotu Tu-154M

 
       Kwiecień 2010 roku - zielony i kwitnący. Na Żoliborzu budzi mnie słońce zapraszające do spacerów po Warszawie. Wychodzę na balkon. Słońce wesoło oświetla budynki osiedlowe, jeszcze tak niedawno skryte za szarością pozimowej aury. Śnieg stopniał, zimy ani śladu. Soczysta zieleń szaleje. To wiosna wybuchła w całej krasie! Nowa bluza i lekkie pantofelki czekają na swoje pierwsze wyjście. Nic jeszcze nie zapowiada, że smutny będzie to spacer... 
 

 
 
Patrzę na nieruchomy staw, bijącą w górę fontannę, kwitnący krzew... 
 Zdaje się być tak spokojnie, wręcz sielsko, chociaż wiem, że...


 


Tylko śmierć zna spokój 
Życie jest jak rozpuszczający się śnieg
(Nandai 1786 - 1817) 



Zginęli w katastrofie lotniczej 10 kwietnia 2010r.

1. Pan   Lech Kaczyński - Prezydent RP
2. Pani  Maria Kaczyńska - Pierwsza Dama RP


3. Pan Ryszard Kaczorowski - były Prezydent RP  na Uchodźstwie
4. Pani Joanna Agacka-Indecka - Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
5. Pani  Ewa Bąkowska - Córka gen. bryg. Mieczysława Smorawińskiego
6. Gen. broni Andrzej Błasik - Dowódca Sił Powietrznych
7. Pani Krystyna Bochenek - Wicemarszałek Senatu RP
8. Pani  Anna Maria Borowska - Przedstawicielka  Rodzin Katyńskich
9. Pan Bartosz Borowski - Przedstawiciel Rodzin Katyńskich
10. Gen. dyw. Tadeusz Buk - Dowódca Wojsk Lądowych
11. Gen. bryg. abp Miron Chodakowski - Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego
12. Pan Czesław Cywiński - Prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy AK
13. Pan  Leszek Deptuła - Poseł RP
14. Ppłk. Zbigniew Dębski - Członek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari
15. Pan Grzegorz Dolniak - Poseł RP
16. Pani Katarzyna Doraczyńska - Przedstawicielka Kancelarii Prezydenta
17. Pan Edward Duchnowski - Sekretarz Generalny Związku Sybiraków
18. Pan  Aleksander Fedorowicz - Tłumacz języka rosyjskiego
19. Pani Janina Fetlińska - Senator RP
20. Pan  Jarosław Florczak - Funkcjonariusz BOR
21. Pan Artur Francuz - Funkcjonariusz BOR
22. Gen. Franciszek Gągor - Szef Sztabu Generalnego WP
23. Pani Grażyna Gęsicka - Posłanka RP
24. Pan Robert Grzywna - Członek Załogi samolotu
25. Gen. bryg. Kazimierz Gilarski - Dowódca Garnizonu Warszawa
26. Pan  Przemysław Gosiewski - Poseł RP
27. Ks. Prałat Bronisław Gostomski - Przedstawiciel Rodzin Katyńskich
28. Pan Mariusz Handzlik - Minister w Kancelarii Prezydenta
29. Ks. Prałat Roman Indrzejczyk - Kapelan Prezydenta
30. Pan Paweł Janeczek - Funkcjonariusz BOR
31. Pan Dariusz Jankowski - Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta
32. Pani Natalia Januszko - Stewardessa
33. Pani Izabela Jaruga-Nowacka - Posłanka RP
34. Ks. Józef Joniec - Prezes Stowarzyszenia Parafiada
35. Pan Sebastian Karpiniuk - Poseł RP
36. Wiceadm. Andrzej Karweta - Dowódca Marynarki Wojennej
37. Pan  Mariusz Kazana - Dyrektor Protokołu Dyplomatycznego w MSZ
38. Pan  Janusz Kochanowski - Rzecznik Praw Obywatelskich
39. Gen. bryg. Stanisław Nałęcz-Komornicki - Kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari
40. Pan Stanisław Jerzy Komorowski - Wiceminister Obrony Narodowej
41. Pan Paweł Krajewski - Funkcjonariusz BOR
42. Pan Andrzej Kremer - wiceszef  MSZ
43. Ks. Zdzisław Król - b. kapelan Warszawskiej Rodziny Katyńskiej
44. Pan Janusz Krupski - Kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych
45. Pan Janusz Kurtyka - Szef  IPN
46. Ks. Andrzej Kwaśnik - Kapelan Federacji Rodzin Katyńskich
47. Gen. Bronisław Kwiatkowski - Dowódca Operacyjny Sił Zbrojnych
48. Płk. Wojciech Lubiński - Lekarz Prezydenta RP
49. Pan Tadeusz Lutoborski - Przedstawiciel Rodzin Katyńskich
50. Pani Barbara Maciejczyk - Stewardessa
51. Pani Barbara Mamińska - Dyrektor w Kancelarii Prezydenta
52. Pani Zenona Mamontowicz-Łojek - Prezes Polskiej Fundacji Katyńskiej
53. Pan Stefan Melak - Przewodniczący Komitetu Katyńskiego
54. Pan Tomasz Merta - Wiceminister Kultury
55. Pan Andrzej Michalak - Członek Załogi samolotu
56. Pan Dariusz Michałowski - Funkcjonariusz BOR
57. Pan Stanisław Mikke - Przewodniczący Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
58. Pani Justyna Moniuszko - Stewardessa
59. Pani Aleksandra Natalli-Świat - Posłanka RP
60. Pani Janina Natusiewicz-Mirer - Działaczka Oopozycji Demokratycznej
61. Pan Piotr Nosek - Funkcjonariusz BOR
62. Pan Piotr Nurowski - Prezes PKOl
63. Pani Bronisława Orawiec-Loeffler - Przedstawicielka Rodzin Katyńskich
64. Ks. ppłk Jan Osiński - Sekretarz Biskupa Polowego WP
65. Ks. płk Adam Pilch - Ewangelicki Duszpasterz Polowy
66. Pani Katarzyna Piskorska - Przedstawicielka  Rodzin Katyńskich
67. Pan Maciej Płażyński - Poseł RP
68. Gen. dyw. bp Tadeusz Płoski - Biskup Polowy Wojska Polskiego
69. Pani Agnieszka Podródka-Więcławek - Funkcjonariuszka BOR
70. Gen. dyw. Włodzimierz Potasiński - Dowódca Wojsk Specjalnych
71. Pan Arkadiusz Potasiuk - Kapitan samolotu
72. Pan Andrzej Przewoźnik - Sekretarz Generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
73. Pan Krzysztof Putra - Wicemarszałek Sejmu RP
74. Ks. prof. Ryszard Rumianek - Rektor UKSW
75. Pan Arkadiusz Rybicki - Poseł RP
76. Pan Andrzej Sariusz-Skąpski - Prezes Federacji Rodzin Katyńskich
77. Pan Wojciech Seweryn - Przedstawiciel Rodzin Katyńskich
78. Pan Sławomir Skrzypek - Prezes NBP
79. Pan Leszek Solski - Przedstawiciel Rodzin Katyńskich
80. Pan Władysław Stasiak - Szef Kancelarii Prezydenta RP
81. Pan Jacek Surówka - Funkcjonariusz BOR
82. Pan Aleksander Szczygło - Szef BBN
83. Pan Jerzy Szmajdziński - Wicemarszałek Sejmu RP
84. Pani Jolanta Szymanek-Deresz - Posłanka RP
85. Pani Izabela Tomaszewska - Przedstawicielka Kancelarii Prezydenta
86. Pan Marek Uleryk - Funkcjonariusz BOR
87. Pani Anna Walentynowicz - Działaczka Wolnych Związków Zawodowych. Legenda Solidarności
88. Pani Teresa Walewska-Przyjałkowska - Przedstawicielka Rodzin Katyńskich
89. Pan Zbigniew Wassermann - Poseł RP
90. Pan Wiesław Woda - Poseł RP
91. Pan Edward Wojtas  - Poseł RP
92. Pan Paweł Wypych - Sekretarz Stanu  w Kancelarii Prezydenta
93. Pan Stanisław Zając - Senator RP
94. Pan Janusz Zakrzeński - Aktor
95. Pan Artur Ziętek - Członek Załogi samolotu
96. Pani Gabriela Zych - Przedstawicielka Rodzin Katyńskich

Modlitwa za Nich 
/Leszek Długosz, kwiecień 2010/

Boże daj siłę, pozwól wierzyć
Że ćwierć sekundy, i mniej jeszcze
Wcześniej  choć i najmniejsze mgnienie
Zdążył tam Anioł miłosierny
Twój posłaniec
Osłonił Ich swym skrzydłem, wyrwał
Uniósł i przygarnął
Zanim runęli

Bo nie umiera tu na Ziemi
Duch sprawiedliwy, Wola prawa
Miłość czysta

Dla takiej wiary daj moc Panie
Że tam upadła w  lesie  katyńskim                
Materia roztrzaskana tylko
A byli wzięci
Do Arki Twego Miłosierdzia
- Są ocaleni

Istoto licha
Lepianko człowiecza marna ...wierzysz tak ?
- Wierzę Panie








       Każda śmierć, z biegiem czasu, jest opłakiwana inaczej... odrębnie... W rocznice śmierci nikt nie ma prawa być właścicielem lub dyrygentem cudzych emocji... Niechaj śmierć zna spokój... Niechaj stanie się cisza...

2 kwietnia 2012

Medal z wkładką


       Awers i rewers to dwie strony medalu. Prawa i lewa. Obie funkcjonują wyłącznie razem.  Jedna bogata i piękna, druga skromna, często brzydka. A co jest w środku? Pustka? Nie! Tylko medal dmuchany jest pusty. Jeśli medal nie jest oszukany, ma też środek, o! Kiedy już się nasycimy atrakcjami awersu, albo zbyt doskwiera biedna lewa strona medalu, zawsze można sięgnąć do wnętrza, w którym oprócz najczystszego złota, srebra lub brązu są... uczucia, marzenia, pasje, skowronki i bociany, uroczy pan sąsiad, jaśmin za płotem i księżyc nad kominem... Mamy w medalu taką właśnie wkładkę, na szczęście! W środku jest wszystko, co wspólne dla awersu i rewersu oraz niezależnie od tego, po której stronie medalu przyszło się znaleźć.

       Medaliony, to wkładkę mają dosłownie. Czterolistną koniczynę, kamyk zielony, zdjęcie ukochanej osoby, pamięć o niej... Upływający czas i życie! A... "Życie nie jest tym, co człowiek przeżył, ale tym, co i jak zapamiętał" /Gabriel García Márquez/.




"Dwie Strony Medalu"
Muzyka - Romuald Lipko     Słowa - Jan Biernacki
Maraton losu
Bieg szybki lub nie
Poprzeczka celu
          - Więc odbij się 
Falstarty uczuć
Skok w górę lub w bok
Wielobój wrażeń
          - Na starcie tłok

Ref.: Każdy medal ma dwie strony
          Żeby wygrać trzeba grać
          Nawet kiedy cel szalony
          To nie warto z boku stać

          Serce jest i jest zła krew
          Ktoś odbiera ci koronę
          Czasem miłość, częściej gniew
          Obróć medal - obróć w drugą stronę


       Mój medal ma nie tylko dwie strony. Ma - podobnie do medalionu - w środku coś niewidocznego dla oczu... najważniejszego! I kiedy nie daje się obrócić medalu w drugą stronę, sięgam do środka po to, co niedostrzegalne z zewnątrz...

1 kwietnia 2012

O mnie

Życzliwość na pierwszym planie, jak zawsze spontaniczna, nie obwarowana regulaminami, nie nakazana kalendarzem świąt i rozkazami, o! 


Lubię 
chałwę i podróże.


Podziwiam i cenię ludzi: 
  • mających bystre spojrzenie i czujne zmysły, dzięki czemu potrafią dostrzegać małe radości,  
  • potrafiących dzielić się radością,
  • pokazujących światu, na czym polega radość święta i małe radości codziennego życia,  
  • umiejących nie tylko brać, lecz także dawać i dziękować,   
  • cieszących się z osiągnięć innych bez cienia niezdrowej zazdrości,    
  • potrafiących zrobić coś z niczego,  
  • osiągających harmonię pomiędzy umysłem a sercem, dzięki której podążają w życiu do miejsc, które dla innych są nieosiągalne,   
  • odkrywających niedostępne innym tajemnice świata i szczęścia,   
  • zawsze stawiających właściwy pierwszy krok,   
Rodzice
  • potrafiących powracać, ponieważ z nikim nie zrywają na zawsze i mostów za sobą nie palą,    
  • nie stawiających wygórowanych żądań i nie wymagających od otoczenia więcej niż od siebie,   
  • mających czas dla innych, by słuchać, mówić, dzielić się doświadczeniami,   
  • nie tracących wiary w dobro i piękno tkwiące w każdym człowieku, w każdej sytuacji i potrafiących czerpać z tego nadzieję i marzenia,   
  • kierujących się w życiu głęboką mądrością ubarwioną humorem i dowcipem,
  • akceptujących siebie, innych i otaczający świat ze wszystkimi urokami i wadami,  
  • nie uciekających od problemów i nie odwracających się do nikogo tyłem,
  • dających napotkanym na swej drodze niepowtarzalny prezent - miłe, ulotne chwile,
  • rozumiejących odmienność innych krajów, kultur i ludzi, tak jak zmienność pór roku, 
  • kreatywnych, angażujących się we wszystko, co ważne, z całą przeogromną fantazją, 
  • dostrzegających rzeczy niewidoczne dla oczu i słyszących dźwięki niesłyszalne dla ucha, 
  • budzących w innych ludziach sympatię.   

Siostra. Brat
   Z GraMysią /'Gra' od Grażyny i gry na skrzypcach/ i Zebkiem - moim rodzeństwem wychowałam się w Chełmie w wielopokoleniowej rodzinie, sklasyfikowanej przez „peerel” jako nielubiana z definicji inteligencja. Wszyscy mieszkańcy osiedla  jednak lubili się i szanowali wzajemnie, bez względu na pochodzenie społeczne. Żyliśmy przez długie lata na najpiękniejszym w mieście osiedlu zwanym Dyrekcją, pośród ogrodów i łanów żyta, sadów i na dzikim polu zwanym „Sobirówką”. 

       Dyrekcję wybudowano w okresie międzywojennym. Była to najciekawsza w Polsce inwestycja urbanistyczno -architektoniczna. Wytyczono 22 uliczki, wzdłuż których wzniesiono długie jednopiętrowe szeregowce oraz dwurodzinne domy willowe w stylu polskich dworków barokowych. Przykryte czerwoną dachówką, wtopione w zieleń ogrodów /każda rodzina miała swój ogródek/, tworzą niepowtarzalny klimat. W dobie budownictwa wielkopłytowego, osiedle zeszpecono bezmyślnie i niechlujnie postawionymi, w miejsce ogrodów i sadów, czteropiętrowymi „klockami” bez duszy. 

Moja Dyrekcja w Chełmie

      Ja, czyli Mysia Czarna zawsze uważałam się za humanistkę o szerokich zainteresowaniach i marzycielkę. Może nawet idealistkę. Chyba na złość sobie skończyłam studia z przedmiotami politechnicznymi, trudnymi dla mnie i niezrozumiałymi tak do końca. Nauczyłam się... pozdawałam... Nie żałuję! Doświadczenie fascynujące.

       Zawsze uważałam się za osobę wolną, jak motyl, co ukochał kwiaty i niebo. Chyba na złość sobie podjęłam pracę w zawodzie strażaka, gdzie wszystko na czas, gdzie regulaminy, rozkazy, szybkie decyzje... Nie żałuję! Wyzwanie trudne, doświadczenie satysfakcjonujące. 

      Zawsze uważałam się za osobę nieśmiałą, potrzebującą kierownika, by drogę wskazywał i mówił, co robić. Chyba na złość sobie byłam osobą całkowicie niezależną, a wżyciu zawodowym zostałam komendantem straży pożarnej. Nie żałuję... Poradziłam sobie ku zadowoleniu swojemu i strażaków, którym - jako szefowa /wbrew powszechnym standardom/ to ja służyłam. Liczył się człowiek, rozum, sumienie, życzliwość... Z dumą wspominam, jak nie dawałam się upolitycznić, co w owych czasach na moim stanowisku było trudne. Nie żałuję! 

      Dziś jestem na emeryturze i znowu staję się "motylem" - wolnym i z marzeniami... Dziś znowu jestem humanistką z artystyczną duszą... Tylko ideały gdzieś się   zawieruszyły po drodze. Tylko niczego dla siebie nie nauczyłam się brać spod lady... 



Publikacje: 
Strażak - Magazyn 998 
Przegląd Pożarniczy 
Panorama Polska - polonijny periodyk kulturalny -  Kanada


Retrospekcje... czyli od przedszkola do emerytury