Lubię lato za jasne niebo, złote słońce
i ciepły wietrzyk. Tak też było 29 czerwca 2017 roku do południa.
Nagle zrobiło się duszno. Pot zaczął spływać mi po plecach i
nosie. Pogorszyło się samopoczucie. Z oddali dochodziło dudnienie, jakby
grały indiańskie tam-tamy. Niebo pokryło się czarnymi i granatowymi chmurami, podmuchy
powietrza zrywały liście i łamały gałęzie, drzewa zaczęły skłaniać się do ziemi,
a błyskawice co chwilę przeszywały niebo. Strugi deszczu na przemian z gradem z
impetem odbijały się od szyb i parapetów. W szafkach brzęczały szklanki i
zgrzytały talerze. Gwiżdżący wiatr wystraszył świerszcza za kominem. Około
drugiej po południu zrobiło się całkiem ciemno.
Jeszcze takiej burzy nigdy w życiu nie
widziałam. Powiedzieć, że to była nawałnica, też nie oddaje tego, co się działo.
Jedna wielka groza! Jeśli miałabym wyobrazić sobie koniec świata, to właśnie
tak.
Nie
wiem, jak długo wszystko trwało. Odeszło... Chmury odpłynęły dalej, by straszyć ludzi
w innej okolicy.
Współczucia:( A u nas ledwo pokropiło, ale wietrzysko było ogromne i upał nieziemski. Jutro ma by podobnie.
OdpowiedzUsuńDzisiaj u nas już ładnie. Słońce i ciepły wietrzyk.
UsuńU nas zaczęło się przedwczoraj około 2 w nocy. Lało i wiało, wprawdzie nie padał grad, ale strasznie wielkie krople były. Kotłowało z małą przerwą do rana. Wczoraj zaczęło się wczesnym popołudniem. Lało, łamało drzewa,w porywach wiało do 90km/h. Dziś znów sobie przypomniało, że przecież można narozrabiać- pozalewało różne niżej położone miejsca, powyrywało drzewa wzdłuż trakcji kolejowej i sieć jest zerwana, nie kursują podmiejskie pociągi a dalekobieżne maja duuże opóznienia.
OdpowiedzUsuńMam farta, bo na moim osiedlu jest sporo olbrzymich trawników w związku z tym nie stoi woda, ale w zabetonowanym śródmieściu jest kiepsko, co mogłam obejrzeć na TVN24.
Przed chwilą dostałam maila od córki, że w Berlinie podobnie, w mieście armagedon komunikacyjny, pozalewało też części obwodnicy.
A młodszy, z przedszkolem był dziś na wycieczce w lesie.
Jakiś pan meteo powiedział, że tak będzie przez kilka najbliższych dni.
Rano dziś było u nas 28 i nie było czym oddychać, a po burzy spadło "aż" do 23, co niewiele poprawiło w kwestii oddychania.
Życzę na obu, żeby ta zwariowana pogoda wreszcie się ustatkowała i dała nam żyć,;)
Serdeczności;)
W moim mieście polikwidowano wiele trawników i skwerków a burzówka nie daje rady odprowadzać deszczówkę. W centrum miasta u nas był skwerek z krzewami i drzewami. Mieszkańcy przesiadywali tam na ławeczkach. Krzewy i drzewa wycięto, a teren wybrukowano. Postawiono też nowe ławki. O ile likwidację zieleńca dla inwestycji budowlanej można jakoś uzasadnić,o tyle nie rozumiem, dlaczego zabetonowywać trawę, skoro i tak się tam tylko spaceruje i przesiaduje?
UsuńPrzy pierwszym deszczu po zabetonowaniu skwerka pozalewało piwnice w zabytkowych kamienicach.
A u mnie słoneczko cały dzień świeciło! Ciemne chmury nadchodziły i odchodziły hen. Grzmot był jeden, deszczyk malutki i znowu słoneczko.
OdpowiedzUsuńPodlewałam konewką kwiaty na balkonie.
Ale te brzącące szklanki i wystraszony świerszcz robią wrażenie:))
Szklanki uspokoiły się, ale świerszcz za kominem do dzisiaj przestraszony i nie cyka. :)
UsuńŚwierszcz ma cykora:)))
UsuńSzklanki proponuję napełnić czymś uspokajającym. Właścicielce szklanek może też by to dobrze zrobiło?
Masz rację. Zrobię! Na wszelki wypadek z parasolką. :)))
UsuńO, parasolka w czasie deszczu jest niezbędna:))
Usuńhi, hi, hi...
Usuń"Wszyćko bez te atumy". Moje miasto bez podobnych do opisanych nawałnic. Wieje co prawda i sporo plaży woda zabrała (Mielno, Sarbinowo) ale bez burz, bez łamania drzew itp. Turyści na skrawkach piasku leżą, albo w błotku się taplają. Też atrakcja.
OdpowiedzUsuńNa bazarze kurki się pokazały. Po ubiegłotygodniowych opadach.
"... i nawozy sztuczne".
UsuńBłotko ma własności lecznicze, więc turyści mają wczasy zdrowotne.
No to współczuję , u nas spokój na szczęście, grzeczny deszcz do tej pory padał...
OdpowiedzUsuńI niech tak zostanie...
Pozdrawiam :-)
I niech tak będzie. Grzeczny deszcz, byle nie w nadmiarze, jest potrzebny i miły.
UsuńOOO to się działo. Jak ładnie to opisałaś. Na szczęście internetu nie zwiało...Jak na razie u nas spokój tylko padliwie ale to nie problem..
OdpowiedzUsuńInternet odłączam, gdy jest burza. Kiedyś spaliło mi zasilacz, modem i coś jeszcze.
UsuńSiostro genu francuskiego loka - a co jeśli to zapowiedź końca świata???
OdpowiedzUsuńJestem bardzo strachliwa więc pewnie umrę z samego strachu, nie doczekawszy końca - końca tego świata i tego co będzie potem. Widać Góra wie o tym, że jestem taka bojaźliwa, bo nas omijają zawieruchy i twistery. Podobno z jednej strony chroni nas Góra św.Anny, zaś z drugiej strony Odra nie dopuszcza tych nawałnic do nas- dzięki Bogu.
Jak sobie czytam w necie tytułu; " spektakl w mieście rozpusty..." albo
"Seks, alkohol i broń zdominowały służbowy ..." czyżby nowa Sodoma i Gomora??? może więc potrzebna kara dla opamiętania???
pozdrawiam serdecznie :)
Kara karą, ale niech będzie sprawiedliwa. Niech nie dotyka niewinnych. A Odra i Góra chronią na równi rozpustnych i tych, co się nie seksują. ;) :)))
UsuńNiestety, pod kołdrę nie wolno zaglądać, więc skąd ma być wiadomo - kto się seksuje a kto nie ??? Tu sprawiedliwości nie ma - tu jest ZIEMIA i brutalna rzeczywistość. Słońce świeci nad dobrymi i złymi, dlatego i burza zmiata wszystko co napotka na drodze. A końca świata i tak nie unikniemy. O !
UsuńSama w swoim pierwszym komentarzu zajrzałaś pod kołdrę w kontekście kary, hi, hi... Ja tylko podchwyciłam ten wątek. :) :)))
UsuńU mnie był li tylko wątek Sodomy i Gomory.:) nie ma to tamto i żadne hi...hi... O! nie przy końcu świata : O!
UsuńTak jest! Nie ma to tamto! O!
UsuńStrachliwa nie jestem, jednak mojego miejsca zamieszkania, burze nie ominęły!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Ja się nie bałam burzy do wczoraj, ponieważ jeszcze nie widziałam aż takiej nawałnicy.
UsuńChciałabym to zobaczyć:)
UsuńPozdrawiam:)
A co tu można chcieć oglądać? Przecież tak dużo ludzi cierpi i traci dobytek podczas nawałnic. Także ludzie giną. To jaka to przyjemność z patrzenia?!
UsuńU nas nawet parawaning nie przeszkadza, bo plaża jest bardzo szeroka. Co do dolegliwości oczu Twojej koleżanki, może niech postara się pojechać do Niemiec. W Szczecinie może się zatrzymać , stamtąd busiki jeżdżą do lecznicy w Pasewalku.Część kosztów za operację zwraca NFZ. Służę informacjami. Lub też do Świnoujścia może przyjechać, służymy pomocą. W Czechach też robią takie operacje. Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję Lotka za informacje i chęć pomocy. Nie jest to jednak takie proste dla samotnej rencistki, dla której nawet podróż tak daleko jest poza możliwościami finansowymi.
UsuńU nas też się działa od nocy ze środy na czwartek. Co kilka godzin nastawała ciemność, wicher, grzmoty i ulewa. też myślałam, że tak może wyglądać koniec świata.
OdpowiedzUsuńOglądam właśnie w telewizji, jakie są zniszczenia w różnych regionach kraju.
UsuńU mnie wczoraj było podobnie, ale bez gradu. A dzisiaj cały dzień deszcz pada.
OdpowiedzUsuńCicho wszędzie, ciemno wszędzie - co to będzie, co to będzie...
Na szczęście nie był to koniec świata!
Serdeczności.
Mam nadzieję, że dalsze dni lata będą łaskawe. Bez żadnych "końców świata".
UsuńNa razie nie było "końców świata", ale pogoda i tak nie zachwyca mnie. I stawiam sobie pytanie - czy to lato już w końcu jest?! I gdzie to globalne ociepleni?
UsuńSerdeczności.
U mnie obecnie sauna! Jeśli to można nazwać globalnym ociepleniem, to jest ono w mojej okolicy.
UsuńE tam. Te obecne pory roku Te dzisiejsze burze. Kiedyś, dawno, dawno temu w czasach o których tylko najstarsi ludzie pamiętają to były pory roku i burze. To było ciut, ciut po epoce dinozaurów i starożytności greckiej i rzymskiej.
OdpowiedzUsuńJk była zima to była zawsze mroźna. Średnia temperatura -17 stopni. Śnieg, że trzeba się było przekopywać. No i na szybach okiennych piękne malowidła wymalowane przez mróz.
A potem, potem prawie raptem przychodziła wiosna i misiąc majostatni miesiąc wiosny a jednocześnie pierwszy miesiąc lata.
Była wiosna i był maj.
On Jej rzekł "buzi daj"
Ona rzekła "Bierz co chcesz"
Słońca zaszło, Ona tez.
To był prolog. A epilog ginekolog..
Trzecim etapem było upalne lato ze srednią temperatura +20 stopni z deszczami i burzami. Burze to były zawsze ulewy i oczywiście piękne błyskawice. Zarówno deszcze jak i burze kończyły się prześlicznymi tęczami.
Ostatnią przecudowną porą roku była "złota polska jesień" : wrzosy, babie lato.... i uroczy kolorowy listopad.
I te piosenki, które gdzieś, kiedyś usłyszeliśmy i które w nas tkwia jak np
Jesienne róże
Róże białe, herbaciane
Jesienne róże
...................
...................
Może być taka pogaduszka ?
Pozdrawiam Gospodynię i Jej Gości Mirek
To nie tylko pogaduszka ale także pośpiewanka. Przed jesiennymi różami śpiewaliśmy "już za parę dni, za dni parę, wezmę plecak swój i gitarę". I na obóz harcerski! Pamiętam burze pod namiotami. Namiot musiał być odpowiednio ustawiony i zabezpieczony przed wiatrem burzowym oraz zalaniem. Wcześniej sprawdzaliśmy okoliczne drzewa, czy nie są spróchniałe. W pobliżu drzew z dziuplami i suchymi gałęziami nie ustawiało się obozowiska. Namioty musiały mieć obciążniki, odciągi i kotwy w gruncie, a także dobre sznurowania. Namiot okopywało się i robiło rowek odprowadzający wodę. Ale i tak podczas burzy było groźnie.
UsuńDziękujemy za gawędę i serdecznie pozdrawiamy.
Czuwaj druhu Mirku.
No proszę, jak skuteczna była harcerska Edukacja dla Bezpieczeństwa. Takiego przedmiotu w szkołach nie wykładano /teraz jest/ a młodzież była wyszkolona na piątkę!
UsuńPrzed burzą namiot sznurowało się dokładnie i leciutko popuszczało linki po to, aby nasiąknięte wodą nie pękały.
Z emocji towarzyszących okopywaniu namiotu zapomniałam pozdrowić Druha Mirka:)) Czuwaj! Okopujemy się!
UsuńPamiętam też, że podczas burzy najlepiej schować się w samochodzie lub samolocie. Ale my - harcerze - nie mieliśmy samolotów. :) :)))
UsuńA ja byłem na wybrzeżu,
OdpowiedzUsuńtam to najgorsze nie dotarło.
Słyszałam, że w niektórych miejscach morze zabrało plaże.
UsuńW Krynicy nie było tak źle!
OdpowiedzUsuńZ Krynicy pamiętam tylko latarnię morską.
UsuńMiałem podobne ,,atrakcje" od pogody. Dziś dopiero zobaczyłem jak wiele drzew zostało uszkodzonych lub wyrwanych z korzeniami w parku. Po prostu nawałnice teraz są wyjątkowo gwałtowne i pełne mocy.
OdpowiedzUsuńCóż parę razy jadłem liczi, teraz nie widzę go w sklepie, co do ceny to nie pamięta czy faktycznie był taki drogi. A w konsystencji przypomina gałkę oczną (pardon za porównanie, jednak jest najbliższe prawdy), w smaku zaś to trudno opisać dokładniej.
Pozdrawiam!
Nie wiem, jak jest w naszym parku po nawałnicy. Na wiosnę widziałam tam spróchniałe drzewa. Zastanawiałam się, dlaczego nikt ich nie usuwa. Ale u nas zdrowe się wycina, bo komu próchno potrzebne.
UsuńAto ministrowi już za mało Puszczy Białowieskiej ?
UsuńA co do próchna oczywiście z drzewnego to spulchnia ziemie.
Minister ma podobno tytuł profesorski i jest wykładowcą (nie wiem czego) w Akademii Nauk Rydzyka. Wiecie dla czego zmniejsza się ilość dzięciołów ? Profesor" o w dodatku "minister" wycina drzewa ratując je przed ewentualnymi kornikami. Tylko, że korniki nie trzymają się martwych drzew
Harcerz miłujący przyrodę. Mirek
Media tak przerzucają się argumentami za i przeciw w walce z kornikiem, że ja już zupełnie nie wiem, o co w tej wycince w Puszczy Białowieskiej chodzi. Trwają nawet kłótnie, czy to jest las pierwotny czy od zawsze kształtowany przez człowieka.
UsuńW tym właśnie jest rzecz, że nie znamy umiaru w wielu rzeczach. U mnie w parku są gałęzie drzew, które wchodzą na ścieżkę rowerową, nikomu to nie przeszkadza, nikt nie kwapi się usunąć takie przeszkody. A w puszczy, która została wpisana na Listę UNESCO prowadzi się wyręby jakich najstarsi mieszkańcy okolic nie pamiętają. Też się już gubię w tym wszystkim powoli, co jest, co ma być, a co nie może być.
UsuńPozdrawiam!
Pogubić się można we wszystkim. Każdy mówi co innego i każdy twierdzi, że ma rację. Nawet naukowcy mają różne zdania.
UsuńAlEllu, wiem, co przeżyłaś, bo ja dzień wcześniej przeżywałam to samo.
OdpowiedzUsuńCzerwcowe burze są makabryczne i nie mają umiaru, dobrze, że w przypadku mojego miasta zatrzymuje je Odra.
Aż trudno sobie wyobrazić, że dudnienie grzmotu trwało u mnie prawie godzinę bez przerwy.
Gdy burza nieco się uspokoiła, zaczęło się wycie jadących karetek pogotowia i straży pożarnej i tak trwało do białego rana.
Ciekawa jestem, czym Polacy sobie na to wszystko zasłużyli.
Serdecznie pozdrawiam.
U nas jest tylko malutka rzeczka, którą można przeskoczyć bez zamoczenia nóg. Mnie od zachodu chroni niewielka górka.
UsuńTeraz już nie ma dnia, aby u nas nie padało. Wczoraj lało przez całą noc, na szczęście chmury odeszły na wschód (do Ciebie).
UsuńJednak podejrzewam, że rolnicy i tak będą narzekać na suszę i podwyższać cenę swoich produktów. Do tego dojdzie jeszcze podwyżka cen paliw.
Znowu miałam taką burzę, jak opisana w notce. Teraz jest bardzo duża wilgotność powietrza. Nawet zapałki nie chcą się zapalać.
UsuńAż mnie korci,aby przytoczyć tu wiersz Ś.P satyryka Mariana Załuckiego z książki"Przepraszam-żartowałem"..A co mi tam! Przytoczę!
OdpowiedzUsuń"HURAGAN "DZIUNIA"
Nie wiem-i szczerze się tu przyznam-
ciekawość dręczy mnie szalona,
czemu najgorszym-proszę pań-
kataklizmom
daje się wdzięczne kobiece imiona...
Naukowo się daje!
Nikt więc nie zaprzeczy,
że coś tam,proszę pań,
być musi na rzeczy.
Jakieś jest tej sprawy sedno
czy margines-
że huragan-to"Flora","Cecylia"lub"Inez"-
że jak już powietrzna trąba czy fanfara,
to Irena na ten przykład albo też Barbara!
Widocznie-proszę pań-de facto
i-proszę pań-de iure
tajfun płeć ma kobiecą!
Albo chociaż naturę...
Zresztą-co tu mówić:
znam się z pewnym panem-
zwyczajny Polak.Z Torunia.
Ożenił się,proszę,z huraganem!
"Dziunia".
Dziewczyna młodziutka-
owszem-prima sorta...
Osiemnaście!
w skali Beauforta!
Toteż zwracam się do szefów meteorologii-
w imię sprawiedliwości:
Może by tak mogli
jakiś ciepły,promienny,wiosenny poranek
męskim nazwać imieniem?...
Proponuję:Marianek.
Tak! Tak! Niech będzie poranek - Marianek. :)
UsuńPo jednej z burz świerkowymi gałęziami wymiataliśmy wodę z namiotów i spaliśmy w tejże wodzie. Taką przygodę długo się pamięta i nikt nie chorował, choć buty też zalało, więc w tych mokrych się chodziło az same wyschły.
OdpowiedzUsuńSerdeczności zasyłam
Obecnie takiej siły przetrwania uczy się na specjalnych obozach. Czy jednak na obozie można się zahartować, jeśli jest się wychowanym w puchu? Myślę, że prędzej można zachorować.
UsuńalEluniu,jesli kiedyś ktoś do Cię zapuka puk! puk!..Otwieraj bez wahania,albowiem to będzie kapitan Nemo.
OdpowiedzUsuńŻadnemu Hindusowi nie otworzę. Nie wolno wpuszczać obcych, o! ;) :)
UsuńCo innego, gdyby kapitan Nemo był Polakiem - powstańcem, tak jak zamierzał pierwotnie uczynić go Verne. Ach, ta polityka i naciski...
Puk! Puk!Jestem Polakiem.Otwórz,a zostaniesz pożarta absolutniasto! Nawet kostka żadna nie zostanie,albowiem potwór jest jam Ci okrutny..
UsuńPuk! Puk!Jestem Polakiem.Otwórz,a zostaniesz pożarta absolutniasto! Nawet kostka żadna nie zostanie,albowiem potwór jest jam Ci okrutny jest..O le!
UsuńKto by się Ciebie - Waszku - bał... :)))(
UsuńMam nadzieję, że u was pogoda już się poprawiła, z całego serca tego życzę i pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDeszcz i burze nękają dalej...
UsuńMiałem problem z komputerem, więc nie wiedziałem, że tu takie cuda opublikowałaś. Marzyłem zawsze, aby upolować takie zdjęcie kropli deszczu na szybie. To trudna sztuka, Tobie się udała, ja będę jeszcze próbował.
OdpowiedzUsuńPrzypomniał mi się taki wiersz, chyba Jesienina, "Deszcz dzwoni o szyby..." Ale przecież to nie był deszcz tylko Apokalipsa. ;)
Nie polowałam na krople deszczu na szybie. Chciałam nawet otworzyć okno do zdjęcia,ale za mocno wiało i grzmiało, więc się bałam. To cudo upolowane więc niechcący. Nawet nie zauważyłabym cudności, gdbyś mi nie powiedział.
UsuńZ deszczowych wierszy znam "Deszcz jesienny" Leopolda Staffa. Deszczu Jesienina nie przypominam sobie.
Cudne są te zdjęcia nad którymi zatrzymujemy się chociaż na chwilę. I to do takich należy.
UsuńPS. Masz rację! Chodziło o Staffa. Coś mi się ...
Twoje - Andrzeju Rawicz - zatrzymywanki nad zdjęciami są wyjątkowe i fachowe.
UsuńAndrzeju,a kto nie miał awarii kompa? No kto? Ja od 2008 r już 4-ry kompy zmieniłem..O le!
OdpowiedzUsuńCudowna kobietko alEluniu..Jesteś moim marzeniem..Marzenia jak ptaki szybują po niebie,kiedy nie pada..a kiedy pada,to nie szybują..Ech..maleńka..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Waszku - psotniku jeden. :)
UsuńNo,noooo..nie igraj z ogniem..
UsuńPodejrzewam, Ello, że stało się to na skutek braku porozumienia Państwa z Kościołem!
OdpowiedzUsuńściskam i zapraszam
Przecież jest porozumienie, nawet na piśmie.
UsuńAlEluniu..Jeśli Ci będzie kiedyś smutno i źle,to pamiętaj,że jest ktoś taki owaki,kto Ci przybierze z pomocą,urocza kobietko!
OdpowiedzUsuńZapamiętam i będę głośno wołać o pomoc.
UsuńTylko jak będziesz wołać,to kodu nie zapomnij dodać,a ja mam taki kod,że święty Antoni nie obroni..
UsuńPogoda była dobra, nie padało właściwie zupełnie, a i upał nie za duży był. Jednak składnik osobowy (nazwa moja, dość nieładna, ale oddająca sens sytuacji) zawiódł. Nie wiem czy jest sens pisać o tym, może w notce coś napiszę, nie wiem.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Towarzystwo jest także ważne, więc lepiej, żeby nie zawodziło.
UsuńTaki mamy właśnie klimat - ciągle coś się kotłuje w powietrzu.
OdpowiedzUsuńNiektóre zjawiska mogą wywoływać grozę!
Dziś znowu u mnie się kotłuje, tylko mniej groźnie.
UsuńHuragan "Dziunia?"..Przywiąż talerze łańcuchem do kaloryferów!..
Usuń