Jestem
tradycjonalistką. Nie zawsze potrafię czytać z przesłania sztuki współczesnej, ale
czuję, że zdolna jestem docenić wartość tej sztuki. Na wernisażach młodych
artystów dostrzegam, że niektórzy odbiorcy także coraz większą uwagę zwracają
na wartości artystyczne obrazu, niekonwencjonalny pomysł artysty, a nie tylko
na jego tematykę. Upatrują w tym piękno. To, co dla mnie było definicją piękna
i estetyki w malarstwie, daleko nieraz odbiega od współczesnych wzorców.
Próbuję więc zrozumieć sztukę współczesną. Uczy mnie tego także moja bratanica
- artystka Małgosia.
![]() |
Artystka malarka- Małgorzata Kowalik |
Małgorzatka
i jej sztuka jawi się, jako skromna i subtelna. I nie kokietuje, ani wymagających krytyków, ani najzwyklejszych widzów. Zdaje
się być taka skupiona. Stroni od tego, co modne i głośne. Jest więc oryginałem,
różniącym się od malarzy oraz obrazów, jakie widziałam. Jako
twórca oryginalny - Małgorzatka na pewno zasługuje na uwagę.
Czy ten
indywidualizm ma szansę stać się wybitnym indywidualizmem? Życzę tego młodej
artystce z całego serca.
Bardzo chciałabym, by ludzie z podziwem ją przyjmowali i w malarstwie Małgorzatki dostrzegli oraz docenili to, co wyrasta ponad przyjęte wzorce i ponad przeciętność. No... i... żeby zechcieli jej obrazy kupować. Farby drogie, a i żyć przecież trzeba. No to kibicuję, jak przystało na ciocię, o!
Małgorzata tak opisuje swój proces twórczy:
Bardzo chciałabym, by ludzie z podziwem ją przyjmowali i w malarstwie Małgorzatki dostrzegli oraz docenili to, co wyrasta ponad przyjęte wzorce i ponad przeciętność. No... i... żeby zechcieli jej obrazy kupować. Farby drogie, a i żyć przecież trzeba. No to kibicuję, jak przystało na ciocię, o!
Małgorzata tak opisuje swój proces twórczy:
"Moja praca jest wynikiem fascynacji aktem oraz sztuką japońską. Obrazy,
które stworzyłam powstały poprzez odbijanie ciała na płótnie. Moje wczesne dzieła
są nacechowane sporą dawką negatywnych emocji. Dotychczas interesowało mnie
głównie zagadnienie tożsamości człowieka i związanych z tym dylematów.
Poruszanie się w tej tematyce doprowadziło do przeżycia własnego katharsis.
Dlatego też kolejne prace, uwolnione częściowo z tematyki cierpienia, są
wynikiem poszukiwania nowych inspiracji, w tym technik, barw, formatów.
Przygotowując się do stworzenia tych obrazów miałam świadomość zmian, jakie we
mnie nastąpiły. Malując na płótnie chciałam dać temu wyraz, a jednocześnie
pójść dalej - w stronę radości i odkrywania lepszego świata. Istnieję w
świecie, który jest tak samo dobry jak i zły. O tym, co złe, stosunkowo
trudniej jest zapomnieć i przejść do porządku dziennego. Obcując ze sztuką
w akcie tworzenia uwalniam się od przeszłości. Moim zamysłem w chwili odbijania
ciała na płótnie było również obcowanie z wolnością wewnętrzną i artystyczną,
sam akt twórczy i powrót do początku - niezapisanej karty, dzieciństwa, kiedy
istnienie było radością, dynamiką i dobrem.
Chciałam przede wszystkim zaskoczyć, zadziwić samą siebie tym, co powstanie. Jak już wspomniałam, obrazy te podczas aktu twórczego pozwoliły mi na odkrywanie radości istnienia, zabawy, spontaniczności, siły, mocy, energii. Płótna te są zwyczajne, prawdziwe, nie próbowałam udoskonalać powstałych odbić, podrabiać, czy retuszować. Są to moje osobiste, intymne poszukiwania samej siebie, swojego piękna i swojego miejsca w świecie.
Umysł przyzwyczajony do ciągłego smutku i zatroskania bardzo trudno oswobodzić i odświeżyć.
Te prace są dowodem - że dzięki sztuce można powrócić do samego siebie,
odbudować się, odzyskać wolność. Obierając technikę odbijanego ciała nie
wiedziałam, jakich form mogę się spodziewać. Początkowo odbicia te nie
przypominały ciała, raczej był to zbiór plam trudnych do zdefiniowania. W miarę
tworzenia kolejnych płócien odkryłam, jak odbijać ciało, aby było je wyraźnie
widać i aby nie było widać ruchu. Chciałam uchwycić daną chwilę. Przechodząc
przez następne etapy, od ruchomych przejść na tej samej płaszczyźnie do
bardziej statycznych, doszłam do dalszego stadium operowania tą techniką i te
właśnie obrazy, w pełni świadomie tworzone, prezentuję jako serię obrazów.
Odbijając się wzięłam pod uwagę kąt ułożenia ciała w stosunku do płótna, siłę
nacisku na płaszczyznę. Ciało odbijałam na stojąco lub leżąco na naciągniętym
już płótnie na ramę. Farby wykonałam według własnego przepisu. Starałam się
przygotować je w taki sposób, aby nie były toksyczne dla organizmu. Kolorystykę
zaczerpnęłam ze sztuki Dalekiego Wschodu. Są to: brązy, zielenie, żółcienie,
czerń, szarości oraz czerwień, która w sztuce japońskiej uważana była za
najbardziej dostojną. Cześć obrazów przypomina japońskie znaki, z którymi
zapoznałam się oglądając japońskie drzeworyty. Początkowo wahałam się w kwestii
tła i płaskości w obrazie, jednak sztuka japońska przekonała mnie, że te elementy
mogą mieć swoją wartość i znaczenie.
W sztuce Dalekiego Wschodu puste płaszczyzny w obrazie symbolizują
nieuosobionego ducha przyrody. Japończycy uważają, że człowiek, zwierzę,
roślina i powietrze, czy przedmiot stanowią nierozerwalną całość, a każdy z
poszczególnych elementów współistniejąc obok siebie, dopełnia się tworząc
harmonię i ład w całym wszechświecie. Harmonią tą jest duch przyrody, który w
pustej, płaskiej przestrzeni, pomiędzy różnymi kształtami, ma swoją formę i
odgrywa niezmiernie ważną rolę w życiu, sztuce i kompozycji obrazu.
Moje prace będące odciskami mają z pewnością wspólny mianownik z aktami typu:
składanie podpisu (parafki), odciskanie dłoni w alei gwiazd, malowanie na
murach swoich inicjałów. Łączy je indywidualność wpisana w sens wykonywania
takiego działania, jakim jest złożenie podpisu. Każdy obraz jest stemplem
mego ciała".