23 czerwca 2013

Leukerbad. Uzdrowisko termalne w Alpach Berneńskich



KLIK w zdjęcia - powiększa je
      Z wielką nadzieją na sfałszowanie metryki urodzenia jechałam do Leukerbad w regionie Wallis. Tu można bowiem poddać się odmładzającemu działaniu wody termalnej w samym środku krajobrazu górskiego. Z widokiem na ośnieżone szczyty Alp rozkoszować się ciepłem wodospadów, biczy, jaccuzi i termalnych basenów. Już Rzymianie o tym wiedzieli i dlatego byli piękni i młodzi.
Miasteczko Leukerbad ma historię sięgającą IV wieku przed naszą erą. Nękane i niszczone kilkakrotnie przez wielkie lawiny, ciężką pracą i siłą ducha mieszkańców zawsze podnosiło się z ruiny.  Cicho tu i spokojnie. Powietrze czyste. Domy ogrzewane są wodą termalną. Ulice zawsze pozbawione lodu i śniegu, ponieważ zimą spływa po nich ciepła woda. Można też ogrzać się przy ekranie termalnym ustawionym na centralnym placu miasteczka.



Szybko kwaterujemy się w  Linder Hotel  & Alpentherme.
Z pokoju mam widok na baseny.






Nasz miejscowy opiekun i przewodnik pokazuje wejście do kompleksu basenów termalnych, w których będziemy się rozkoszować ich dobrodziejstwem, po czym udajemy się na spacer.









Ciekawostka. Spichlerz z wmontowanymi kamieniami 
uniemożliwiającymi myszom wejście.




Wieczorem centralny plac, zastawiony stołami oraz stoiskami z jedzeniem, zapełnia się mieszkańcami. Występują lokalne chóry i zespoły taneczne. Na scenie śpiewa także nasz przewodnik Florent z Leukerbad Tourism. Do tańców włączają się widzowie. Pląsają na scenie i na ulicy. My tymczasem wcinamy sponsorowaną kolację w pobliskiej restauracji. Wybieramy z  menu, co tylko dusza zapragnie.






       Rankiem - następnego dnia - wycieczka krajobrazowa elektrycznymi rowerami, na których bez trudu można pokonywać wzniesienia i z uśmiechem jechać pod wiatr, odmładzanie w SPA, lub spacer i posiaduszki pod drzewem z widokiem na cudną "tapetę".

Największa atrakcja pobytu w Leukerbad w kolejnej publikacji.

Dotychczasowe relacje:



46 komentarzy:

  1. Oj, stopniujesz napięcie... Najlepsze dopiero nastąpi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, bo jedna notka byłaby za długa.

      Usuń
    2. A te rowery na zdjęciu to już są te elektryczne? Wyglądają normalnie.

      Usuń
    3. Tak, to są rowery elektryczne. Jesteśmy w wypożyczalni.

      Usuń
    4. Mam problem z jazdą na zwykłym rowerze a co dopiero taki elektryczny! Co to, to nie!

      Usuń
    5. I ja wolałam wybrać inne atrakcje. Bardzo dobrze zrobiłam, bo panowie mogli poszaleć wjeżdżając na szlak górski.

      Usuń
    6. Bardzo słusznie, niech sobie inni łamią karki:)))

      Usuń
    7. Aktualnie polska kolarka górska zdobyła medal w Szwajcarii, ale to nie byłam ja :)

      Usuń
  2. Przyjrzałem się tym rowerom. I tak sobie myślę: Parę dni temu pokazano Polaka, który u Anglików wyprodukował rower elektryczny, lżejszy (cieńsze ramy i mniej) i do tego składany. Ciekawe co dalej będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinien opatentować. Niegłupi byłby taki rower. Na jedno ramię narty, na drugie rower i w drogę.

      Usuń
    2. Może lepiej na rower, a narty z boku roweru, z czerwonymi chorągiewkami?

      Usuń
    3. Fajnie Szwajcaria rozwiązała problem dźwigania nart czy innego sprzętu. Mają "Fly and Rail Baggage" – sposób na podróżowanie bez bagażu. Walizki i sprzęt odprawia się na swoim lotnisku w kraju wylotu, a następnego dnia można odebrać wszystko na docelowym dworcu kolejowym w Szwajcarii.

      Usuń
    4. My potrafimy jeszcze więcej. Kiedyś mój bagaż nawet nie wyleciał z Warszawy, szukano go prawie po wszystkich kontynentach, aż wreszcie po kilku tygodniach odesłano mi go na adres reklamacji, czyli hotel w Moskwie. Problem w tym, że ja już wcześniej byłem w domu ... ale to znany ból ginących walizek.

      Usuń
    5. Twoja wina. W reklamacji trzeba było podać daty od...do i adresy. Np. do 1 maja - Moskwa hotel, od 2 maja - Warszawa dom.

      Usuń
    6. O tym zawsze pamiętałem przyczepiając identyfikator do walizki, ale wtedy to była delegacja służbowa na paszporcie konsularnym. Z uwagi na brak materiałów musiałem pobyt znacznie skrócić.
      Dobra strona to ta, że walizek mi nie rozpruli.

      Usuń
    7. Ja się bardzo cieszę, gdy zapodzieje się mój bagaż, ale tylko w drodze powrotnej. Mam wtedy dostawę do domu i nie muszę dźwigać po dworcach i peronach, a także płacić za taksówki, żeby przemieścić się z ciężarem z lotniska.

      Usuń
  3. Chetnie bym tam za toba podążyła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak miło się czytało i oglądało piękne krajobrazy, jestem zauroczona i czekam na dalszy ciąg...

    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Elektryczne rowery wcale nie takie grozne.Zazdroszcze Ci tych term. I tez czekam na dalszy ciag...Poxzdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Reno, rowery to nie moja bajka. Po górach nigdy nie jeździłam. Po co przez wzgląd na mnie mieliby ciągnąć się w żółwim tempie po asfalcie. A tak, chłopaki mieli adrenalinę, a ja dla mnie lepsze atrakcje.

      Usuń
  6. Szkoda, że zdjęcia są bardzo małe i nie można przyjrzeć się szczegółom.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, klikaj w zdjęcia, będą większe.

      Usuń
    2. AlEllu, to trzeba o tym pamiętać, a ja zapomniałam;) Gapa ze mnie. Dziś już klikałam i oglądałam po raz drugi. Szczególnie intrygował mnie ten kamień przeciw myszom.
      Serdeczności.

      Usuń
    3. Ciekawa jest ta budowla z kamieniami przeciw myszom. Nie udało mi się wyraźnie pokazać kamieni na zdjęciu.

      Usuń
  7. Możesz mi powiedzieć dlaczego na prawie każdym zdjęciu z Twojego aparatu mam koślawe nogi? ;-)
    Chyba ustawiłaś jakąś funkcję "zniekształcanie kończyn" ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ula, chyba popsuł się aparat, bo jak ustawałam funkcję "make-up" to wyginał nogi :)))

      Usuń
    2. Wybaczać jest rzeczą wielką! Dziękuję Ci dobra Dziewuszko :)
      Poza tym zawsze możemy pojechać do poprawki. Alpejskie SPA powinno ponaprawiać kończyny :)))

      Usuń
    3. To ja proponuję poprawkę, bo też się sobie na zdjęciach nie podobam ;)

      Usuń
    4. I ja nie podobam się sobie. To, co? Piszemy podanie do Marty, z uzasadnieniem, że konieczna jest poprawka?

      Usuń
    5. A Peradona wpiszemy na podaniu? On się wcale nie wypowiada na ten temat. Chyba kończyny ma proste :)))

      Usuń
    6. Możemy go wpisać po starej znajomości ;)

      Usuń
    7. Poza tym zasłużył na to :)

      Usuń
  8. No to masz słonko w sercu, bo wspomnienia takich widoków mogą oszołomić. Inne krajobrazy od naszych, nastrój i wspaniały posiłek łaskotały podniebienia chyba najbardziej wybredne. A ja biedna remontowałam kuchnię i jak tu być romantykiem? Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotka, i w remoncie jest romantyzm. Choćby kobieta na drabinie...

      Usuń
  9. Rower elektryczny- chyba jednak poczekam na jakieś wózeczki elektryczne:))) Szwajcaria zachwyca mnie swoimi widokami i ludzmi tak dbającymi o estetykę otoczenia.Oglądając przydomowe ogródki, ukwiecone okna , balkony i tarasy mam czasami wrażenie, że oni wszystko robią z miarką- wpierw z miarką i linijką lub cyrklem wytyczają miejsca dla kwiatków i krzewów, potem suwmiarką mierzą każde nasionko, a potem kontrolują by wszystkie roślinki były tej samej wysokości. I wiesz, bardzo lubię Alpy - są piękne z każdej strony!
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie by ten rower odpowiadał, gdyby miał dodatkowo dwa boczne kółeczka :)))

      Usuń
  10. Cudowny opis-tak jakbym tam byla....Przepiekne fotografki...Pozdrawiam z nowego domku na Bloggerze bo nie umiałam sobie poradzić w WP.krystynkabaj a oto adres http://drugikoronkowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Krystynko.
      Wpisałam Twój nowy adres w "Blogowej Karawanie".

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.