KLIK w zdjęcia - powiększa je
Haspra koło Jałty.
Zamek Jaskółcze Gniazdo na skale Aj-Todor
na szczycie klifu Aurora /40m wys./
|
Ten malowniczo wyglądający budynek nazywany bywa krymskim kiczem
wszechczasów. Niektórzy porównują jego
kiczowatość do jelenia na rykowisku. Jednak, czy się podoba, czy też nie, stał
się wizytówką Krymu i zwabia turystów z całego świata. W moich oczach ten
zameczek jest tak niegustowny, że aż cudny.
Uroczo nazywa się „Jaskółcze Gniazdo”.
„Jaskółcze Gniazdo” wybudował zruszczony Niemiec - baron von Stengel, który
wzbogacił się na ropie z Baku. Potem właścicielem został moskiewski kupiec,
który dość praktycznie potraktował ten neogotycki w stylu zameczek i urządził w
nim restaurację. Po rewolucji październikowej „Jaskółcze Gniazdo” pełniło różne
funkcje. A to bazy turystycznej, a to biblioteki sanatoryjnej lub kawiarni.
W
latach dwudziestych, podczas silnego trzęsienia ziemi, spod fundamentów zamku
odpadł kawał skały. Wpadły też do morza szpice z wieży. Czy „Jaskółcze Gniazdo”
miało szczęście, czy to zasługa architekta i budowniczych, że budowla się
ostała? Po 40 latach zameczek wzmocniono i wyremontowano. Od tej pory cieszy
turystów i pensjonariuszy sanatoriów znajdujących się w okolicy. Cieszy
widokiem, bo nie każdego stać na posiłek w znajdującej się obecnie w Jaskółczym
Gnieździe restauracji. Podobno najdroższej na Krymie, a może i w całej
Ukrainie. Żeby się do niej dostać, też trzeba
po drodze zapłacić. Nie ma bowiem oglądania za darmo.
Widok na „Żagiel” - skałę po klifie,
który osunął się do morza podczas trzęsienia ziemi.