10 grudnia 2013

Świąteczny galimatias

Zambik: Czy wy nie uważacie, że my za mało prywatnie się widujemy? Zaprosilibyście mnie kiedy do siebie.
Molibden: Gdyby towarzysz generał zechciał dać się zaprosić na tradycyjną wigilię.
Zambik: Bardzo chętnie. Kiedy urządzacie?
Molibden: Dwudziestego czwartego.
Zambik: Aha, znaczy jeszcze przed świętami. Może i słusznie.


Zambik: Miał być szczupak po litewsku, ale że nie dostałem szczupaka, więc będzie goloneczka w piwie, towarzyszu generale.
Molibden: Ooo, brawo!
Zambik: Bardzo wystawna wigilia.
Molibden: No, zgodnie z tradycją właściwie powinien być opłatek.
Zambik: Słusznie, słusznie, ale nie róbcie z tego zagadnienia. Najważniejsza jest tradycja. Podzielimy się jajeczkiem.
Molibden: Aha.

/Dialogi  z polskiego filmu komediowego „Rozmowy kontrolowane”./



To było jednak w filmie ukazującym w sposób komediowy absurdy PRL. Dzisiaj też ich nie brakuje i to na poważnie.  Przeczytałam takie ogłoszenie:

„Zapraszamy na przedświąteczne zajęcia. Będziemy lepić baranki, kurki, podstawki pod jajko i wszystko co tylko może pojawić się i zmieścić w wigilijnym koszyczku. Poniedziałek, środa, piątek w godz. 17:00 - 19:00”

       Organizatorom pomieszały się święta, ale inicjatywa, jako taka,  dobra. Warto czymś wyjątkowym dzieci zainteresować, by także budowały atmosferę i nastrój świąteczny.

   W mojej rodzinie furorę zrobiły aniołki z masy solnej. Twórczość to łatwa, lekka, przyjemna i dla każdego. Przedszkolaka i nastolatka!
Dla najmłodszych rozpracowałam wzór na „aniołka - słodziaka”. Takiego, z pomocą babci, wykona nawet 3 letnie dziecko.
Po wysuszeniu /jedna do półtorej godziny w piekarniku w temperaturze od 50 na początku do stu dwudziestu stopni pod koniec suszenia lub kilka dni na kaloryferze/ malujemy. Najlepsze są farby akrylowe, ale ja malowałam plakatówkmi, bo dziesięć razy tańsze.

Masa solna:
- 1 szklanka mąki
- 1 szklanka soli
- pół szklanki wody
- można zabarwić kurkumą, papryką lub czerwonym barszczem.

„Klejem” do łączenia elementów jest woda. 


Aniołek po lewej ma  falbankę sukienki i włosy barwione kurkumą.


A może też ulepić renifera? 
Bardziej, niż baranek pasuje do "wigilijnego koszyczka" z ogłoszenia.

Renifer ma w głowie folię aluminiową.
Sama masa solna może nie wyschnąć w środku.


Zdjęcia można powiększyć KLIKIEM.


56 komentarzy:

  1. To była kultowa rozmowa komucha wojskowego i komucha komuchowatego. Ale pomimo tego, wtedy łatwiej też można było usłyszeć kolędy śpiewane w domach, nieraz przez tych samych komuchów. Dzisiaj kościół ma "przerąbane", a rodzin takich PRL-owskich ;) , po ślubie kościelnym, z dziećmi i dziadkami - gotowymi do przekazywania, i przejmowania tradycji - jak na lekarstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ulega wątpliwości, że w PRL bardziej szanowało się tradycje. Nawet, w rodzinach komuszych.

      Usuń
    2. "Galimatias czyli Kogel-Mogel 2 " to także tytuł filmu opisującego absurdy PRL - tak więc myślę, że tytuł notki wyjątkowo pasuje w tym całym kontekście i pięknie spina dwie epoki.

      Usuń
    3. O! Dobrze, że wspomniałaś. To bardzo popularna komedia schyłkowego PRL.

      Usuń
  2. Miałem całą kolekcję takich ciastowych aniołów na wsi, ale którejś zimy wciągnęły wilgoć spadły na podłogę i zostały pożarte przez myszy.
    Sam pomysł jest jednak bardzo fajny.
    Może teraz? Teraz mam suche mieszkanie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja swoją kolekcję powiesiłam w wilgotnej piwnicy i spłynęła ze ściany.

      Usuń
  3. a ja dwa lata temu dostałam pod choinkę takie cudo ... hm - bałwanek to był ale rozczuliłam się bo własnoręcznie lepiony. W końcu bałwanki dla chałwianki mogą być :-)
    Już dzieciaki u nas się nauczyły, że własnoręcznie zrobione najbardziej cieszy. W zeszłym roku furorę zrobił wiatrak, wyklejany z zapałek i patyków do grilla. miał świetne skrzydła, schody i galeryjkę a w środku prawdziwa konstrukcja . Do dzisiaj stoi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że własnoręcznie zrobione przez dzieci drobiazgi, to prezenty, które najbardziej cieszą i wzruszają dorosłych.

      Usuń
  4. Dialog świetny i wart przypomnienia.
    Ale widzę, że masz talent nie tylko do pisania. Ozdoby wyszły świetnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się, żeby były bardzo proste do wykonania. Te robiłam na wzór dla babć przedszkolaków.

      Usuń
  5. no wlasnie - talent nie tylko do pisania .. no swietne te solanki.. mnie by smierc zagryzla pewnie przy produkcji///

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjjśśśś Renato, gdzież by zagryzła?

      Usuń
  6. Ładne aniołaski W tym roku raczej nie będę robiła, ale i tak robiłabym z gotowej masy papierowej. Figurki z niej są lżejsze i sama szybko wysycha.Wolę akryle, ładniej kryją i zdrowsze w użyciu. A potem lakieruję bezbarwnym lakierem także akrylowym. Eluniu, można kupić farby akrylowe w niedużych zestawach w sklepach internetowych oferujących materiały do decoupage.
    Koszyczek wigilijny - no super- może to z uwagi na te grzyby, co to w pierogach lub zupie występują. Nigdy nie wiadomo jakimi to drogami myśl ludzka pomyka.:)
    Postna wigilia to polski obyczaj, w innych katolickich krajach jada się "normalne" jedzenie. A renifer wyszedł Ci prześlicznie.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wolę akryle. Ostatnio jednak mało używam tych farb, więc szkoda mi było prawie stówki na pomalowanie 2 aniołków. Pojedynczych kolorów nie było. Tylko olbrzymie zestawy.

      Usuń
  7. Genialne,zaraz jak zjawia się moje"diabełki" rozpoczniemy przygotowania i ewentualnie
    twórczą pracę.
    A na razie serdeczne przedświąteczne pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bob, pochwal sie potem aniołkową twórczością "diabełków". Powodzenia życzę!

      Usuń
  8. Jest jeden wspólny mianownik pomiędzy Wielkanocą i Bożym Narodzeniem. To śledzik! Pasuje na Wielki Piątek i na Wigilię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śledzik to śledzik. Zawsze pasuje. :)

      Usuń
  9. alEllu, to piękne. Jesteś bardzo zdolna. :) Super pomysł. Muszę namówić córcię na takie janioły. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja córcia - jako uzdolniona plastycznie - zapewne zrobi piękniejsze janioły. Te, które tu prezentuję, są proste, z myślą o małych dzieciach. Robiłam na wzór dla babć, które chciały zachęcić wnuki - przedszkolaczki.

      Usuń
    2. Rozmawiałam z córcią, ale stwierdziła, że z czasem się niestety nie wyrobi. 21 wylatuje do taty, a mamy jeszcze upiec cały stos ciasteczek. Bo to taka nasza tradycja świąteczna. :)

      Usuń
    3. Też głosuję za cisteczkami :)

      Usuń
  10. Aniołów nam przybędzie już za kilka dni. Tuż przed świętami, "anielejemy" w większości. Uśmiechy, pozdrawianie, życzenia samych ochów, nawet na drodze robi się przyjemniej, łatwiej. Później już różnie z tym bywa. Ale dobre i te parę dni. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w świąteczny czas ludzie stają się lepsi. Szkoda, że na krótko. Chociaż... nie brakuje dobrych ludzi. Więcej jednak pokazuje się złych, bo to nośne i bardziej... jakoś... nie wiedzieć czemu... interesujące. Dopiero w święta swoje pięć minut mają "anioły".

      Usuń
    2. Ale rzeczywiście masz złote ręce. Ja ze swoją precyzją, to mógłbym jedynie odkręcać śruby, "fi" 42., ale to i tak, gdy gwint "wytrzymie". :)))

      Usuń
    3. To też masz złote ręce, Ot. Świetnie się nadajesz np. do ucierania maku albo ociosania drzewka i oprawienia w stojak. Zawsze mi brakuje kogoś takiego... ;) :)

      Usuń
  11. Te aniołki sa cudne. Twoje ręce sa złote....Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Andante. Bardzo dziękuję :)

      Usuń
  12. Aniołki słodkie (choć słone). :)))
    No co się dziwisz: Wielkanoc - śnieg, Boże Narodzenie - śnieg, to się ludziom mylić zaczęło. :)))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, że był śnieg na Wielkanoc. A Boże Narodzenie bywało bez śniegu i z dodatnią temperaturą.

      Usuń
  13. Reniferek cudny, aniołki też. Jak znajdę czas, to pobawię się w lepienie:))
    Organizatorom faktycznie się pomyliło... ale wybaczamy, chcieli przecież jak najlepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baw się baw, Akwamaryno. To bardzo przyjemna zabawa.

      Usuń
  14. Nooo nie..no nieee! AlElla wróciła! A już byłem mocno bardzo silno zaniepokojny! AlEllu-TRWAJ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwam, Szesnasty, trwam...

      Usuń
    2. Trwam tak jakoś się kojarzy... Lepiej być niż trwać.

      Usuń
    3. Trwać albo być, oto jest pytanie :)))

      Usuń
    4. AlEllu,skoro przy Hamlecie jesteśmy,to czaszkę w dłoń!

      Usuń
    5. m_16 zawsze wie co powiedzieć :)))

      Usuń
  15. U mnie w mieście też są takie warsztaty plastyczne, ale robi się na nich bombki i inne ozdoby choinkowe ;-)

    A te aniołki z masy solnej są piękne. Ale ja jestem antytalent i nie potrafiłabym nadać im takiego zgrabnego kształtu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniołki mogą być też niezgrabne;) Nie tylko zgrabni idą do nieba, hi,hi...

      Usuń
  16. Cudne te prace. Przyjedzie wnusia więc będziemy się tym zajmować. Dziękuję Ci za świetny pomysł, a Twój renifer, to prawdziwy gość. Wnusia była wczoraj na wycieczce w piekarni. dzieci miesiły ciasto, i piekły w piecu swoje ciasteczka. To dopiero była atrakcja. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy wnusi się spodoba lepienie aniołków.

      Usuń
  17. Ależ cudeńka!!! Przepiękne!!! Ja aniołki z masy solnej robiłam w zeszłym roku, w tym narysowałam kilka zimowych plakatów (z reniferem, mikołajem, pingwinkiem i bałwankiem). Jeszcze tylko pokoloruję i będzie super :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. AlEllu, podziwiam Twoje zdolności plastyczne. Naprawdę piękne te aniołki, a renifer niezwykle pomysłowy.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kolekcję piękniejszych, ale już były brudne, więc powiesiłam w piwnicy, a tam nie przeżyły wilgoci.

      Usuń
  19. Extra! Renifer najlepszy! :) Masz talent!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ta pierwsza rozmowa z filmu mnie rozwaliła :D
    A ozdoby zrobione z masy solnej - cudne, lubię takie rzeczy ;)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz, to zachęcam do zabawy. Naprawdę bardzo przyjemna:)

      Usuń
  21. Twój zwyczaj z "Księgą Świąteczną", bardzo mi się podoba. Fantastyczne wspomnienie ma Caddi, zaglądałam do tego postu, który mi polecił. Zajrzyj i Ty proszę, nie pożałujesz. Miłego wieczoru.
    Oto link:http://caddicus.blogspot.com/2011/12/magia-swiat-w-praktyce.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, już tam biegnę.
      Księgę wystawię jutro, albo nawet już dzisiaj.

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.