23 lutego 2015

Niedzielne strachy


      Blady strach padł na wiernych uczestniczących w niedzielę we mszy świętej w jednym z kościołów w Warszawie.
Wojna! Trzecia wojna światowa! Tyle z niedzielnego kazania zapamiętali niektórzy parafianie. Rozdzwoniły się telefony do rodziny i znajomych. W rozmowach strach, wielki strach!  Pytania, co robić? Ksiądz kazał przychodzić do kościoła i modlić się.  Ale... Co jeszcze? Czy zrobić zapas cukru, soli i mąki? Może spirytusu? Pamiętający II wojnę światową choćby tylko z filmów czy opowieści wiedzą, że alkohol był niezłą walutą podczas okupacji, a okupant zapowiada się z ludów lubiących wódeczkę.
      
       I mnie dopadł telefon wieszczący trzecią wojnę światową tak strwożonym głosem, że zamarłam niemal na całą niedzielę.

- Wyjeżdżam jutro z Warszawy do małego miasteczka. Tam mają kuchnię węglową, a u siebie co zrobię, jak zgaśnie światło i wyłączą gaz? I są tam porządne piwnice. W moim wieżowcu zbyt ciasne w stosunku do ilości mieszkańców. Następnie pyta, czy zlikwidować lokatę w banku? Nie wie, gdzie najbezpieczniejsze będą pieniądze.

- Każdy w jakiś sposób lęka się, patrząc na wydarzenia na Ukrainie.  I ja z niepokojem je śledzę. Czy jednak już mam zacząć żyć w schronie, którego i tak nie mam, albo iść na tułaczkę w bezpieczniejsze moim zdaniem rejony? Czy ksiądz miał prawo aż tak śmiertelnie przerazić swoją parafiankę? Wpędzić w zamartwianie się, jakby ono miało mieć wpływ na międzynarodową sytuację?  Zapytałam.   - Nie można przecież aż tak mocno trapić się na zapas tym, na co nie masz wpływu i nie jesteś w stanie zmienić, bo zabraknie chęci do życia i siły do zmieniania tego, co naprawić jesteś w stanie.

       Nie pomogłam swojej rozmówczyni przyjąć jakiś inny punkt widzenia. Widzi tylko czarny scenariusz wyniesiony z kościoła. Dziś już jest u rodziny w małym mieście. Oby nie przestraszyła swoich wnuków tak, jak ją przeraził ksiądz...


111 komentarzy:

  1. Coś podobnego! Ja bym sprawdziła piwniczkę tego księdza, czy już przygotowany na wojnę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i tak, że "coś podobnego!". Może straszenie ogniem piekielnym już nie przyciąga wiernych do kościoła na modlitwę, to wojennym się straszy. A jak więcej ludzi przyjdzie, to i piwniczka się wzbogaci.

      Usuń
    2. A może to chwyt marketingowy aby zwiększyć obroty pobliskiego sklepu? Ha?
      Na poważnie to uważam, że wywoływanie paniki do niczego dobrego nie prowadzi.

      Usuń
    3. Też tak uważam. I kto, jak kto, ale ksiądz nie powinien siać paniki.

      Usuń
    4. Powinien lać miód na dusze...

      Usuń
    5. No cóż, jeeli wojna to:
      1. to tylko między USA a federacją Rosyjska.
      2. Jeśli miedzy tymi krajami to tylko Obamai Putin zdążą nacisnąć guziki w noszonych pry sobie "pilotach:

      Tak by prawdopodobnie wyglądała III wojna światowa.
      No to jakby ewentualnie mogła wyglądać czwarta wojna światowa ?
      Zgliszcza, ruiny,jakieś nieznane, pokręcone i bardzo krzewy i drzewa, grobowa cisza ani zadnego ptaka, ani owada.

      Z jeddnej strony z tego gruzowiska i chaszczy wychodzi nagi stwór podobny trochę do człowieka z kijem w dłoni z drugiej podobny stwór i się nawalaję tmi kijami

      No i prawdopodobnie byłaby to czwarta wojna.

      Usuń
    6. Mirgal, naprawdę mają takie guziki? Jak to możliwe, żeby jakikolwiek pojedynczy człowiek mógł jednym pstryczkiem zdecydować o losach świata.

      Usuń
    7. Bet,

      ...a przede wszystkim światło Bożego słowa... Chyba, że coś pomyliłam.

      Usuń
    8. Nic nie pomyliłaś. Powinno być tak jak myślisz.

      Usuń
  2. Zapewne ksiądz,jest wiernym oglądaczem TVN24 i innych
    stacji które zapraszają defetystów siejących strach w narodzie.
    Generalicja,eksperci straszą owieczki wojna,ksiądz piekłem
    czas wyjechać z Polski w której wszyscy wszystkich straszą.
    Strachliwie ale serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż i ognie piekielne, i wojenne dosięgną wszędzie, skoro to ma być wojna światowa, to po kij wyjeżdżać i się tułać, ha?

      Usuń
    2. Raczej słuchaczem Radia Maryja i oglądaczem TV TRWAM!

      Usuń
  3. No i jak takiego na powrózku za konikiem nie przeciągnąć?
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojej, jaka szkoda, że nie byłam na tym kazaniu!!! Przecież bym nie wyrobiła nerwowo i przewała temu "wieszczowi", że nie tyle modlitwa potrzebna i bywanie w kościele a biała płachta do owinięcia się i przepatrzenie najkrótszej drogi na cmentarz- bo takiej wojny jak ostatnia to już nie będzie, a na nuklearną broń to nikt ani nic odporny nie jest. I schron nie pomoże i spirytus i cukier.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że nuklearnej wojny nie będzie, bo przecież to niemożliwe, żeby jakikolwiek człowiek aż takim wariatem był.

      Usuń
  5. Ja tam już od dawna mam wystarczające zapasy cukru w tapczanie. :) Tak czy siak, księżulo wyjdzie na tym najlepiej. Jak zwykle. I wiara się wzmocni. Raczej, też się ubogaci. ;) Wojna będzie - miał rację. Prorok jakiś? :) Wojny nie będzie - miał rację, bo kazał się modlić i zadziałało. :) Księdzem być, trza umić. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jurku, a w szafeczce nocnej masz drożdże? Coż po samym cukrze? :)

      Wielce roztropnie wykoncypowałeś z księżulem. :)

      Usuń
  6. .........a ja słyszałem, że nic nam nie grozi i wystarczy tylko wybrać odpowiedniego prezydenta który da po gębie Putinowi i cześć a Obama to przecież nasz przyjaciel !!!!.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta "babuszka" z tobołkami chyba kiedyś siedziała przy kominku na posiaduszkach, razem z dzieckiem:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i tu masz rację. :) I uśmiech jakiś znajomy. W ogóle te uśmiechy, w takiej chwili zagrożenia, mogłyby wydawać się niestosowne. Ale usprawiedliwiam. To jest "babuszka" przygotowana w pełni na godzinę "W". Walizka pełna granatów, dziecko ma pancerfausta, na plecach spadochrony. Tylko pozazdrościć i brać przykład. :)

      Usuń
    2. :))))))))))))

      O! A Wy co? Komentatorzy śledczy? Śledzili, tropili i zdemaskowali.
      Jurku, a uśmiech to także broń. Kobieca!

      Usuń
    3. No to strzelamy uśmiechami: nabij, pal! Hi, hi, hi... Może to jest sposób na wielce sierioznego wodza?
      Tak, przyznaję się do komentatorstwa śledczego:))

      Usuń
    4. O jakim wodzu mówisz, że taki wielce poważny?

      Usuń
    5. No jak to jaki? Wódz jest tylko jeden - Władimir Władymirowicz Putin.

      Usuń
    6. Wolałam się upewnić. :)

      Usuń
  8. Tu w tv zdają tylko relację z Ukrainy. Ostatnio ton jakby troszkę - jakby machnięcie ręką. A niech się tłuką.Nie wyobrażam sobie, żeby tu jakiś ksiądz siał strach...Inna sprawa,że nie chodzę to nie wiem...I nie dam się zastraszyć.
    Swoją droga coraz bardziej mnie zadziwiają polscy księża. Bez nich ma człowiek pełne majtki strachu.
    III wojna już jest a że inny wymiar ma to jeszcze do mało ludzi dotarło. Wszyscy mają w pamięci tę drugą,gdzie były straszne rzeczy i biło się o terytoria.Teraz - wszyscy wszystkim zostawią TĘ ziemie ale zagarną banki a w krajach gdzie jest ropa - ropę.I nie bombkami ani guziczkami a zwyczajnie malutkimi chipami...Bombki to zasłona dymna i te parę czołgów....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, ale te "zasłony dymne" i czołgi czynią wiele zła dla zwykłej ludności mającej prawo do życia w pokoju. Dlaczego, przy okazji wojen o banki, najbardziej cierpią niewinni ludzie?

      Usuń
  9. Sianie paniki to nie najlepszy pomysł, a chyba rola księdza bardziej powinna polegać na podtrzymywaniu na duchu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak pojmuję rolę księdza. Coż... może role się pomyliły, a może my się mylimy? Tak, czy siak, to tego kościoła już bym nigdy w życiu nie poszła.

      Usuń
  10. W 1974 r. USA i ZSRR podpisały SALT II, umowę o ograniczeniu zbrojeń strategicznych. Podpisano ją nie z dobrej woli, tylko w poczuciu totalnej bezradności w przypadku rozpoczęcia wojny jądrowej.
    Już na początku lat 70' ub.w. oba mocarstwa odeszły od ideologii prowadzenia wojny za pomocą magicznych czarnych walizek, a później pilotów nimi sterujących. Założono bowiem, że pierwsze uderzenia jądrowe mogą nie spowodować całkowitej zagłady przeciwnika, który może jeszcze skontrować uderzenie.
    Obawiając się, że np. przypadkowe przejęcie "walizek" może osłabić jedną ze strom zaczęto konstruować automatyczne urządzenia, które po stwierdzeniu braku "odpowiedzi" przejmują atak.
    Na dalszym etapie, tj. po upewnieniu się, że przeciwnik zniszczył wszelkie urządzenia obronne i komunikacyjne, automaty odpalają z ukrytych stanowisk całą broń jądrową i biologiczną. Taki system nie miał na celu zniszczenie przeciwnika, lecz odstraszenie go od zaatakowania. Jak widać świat miały zniszczyć roboty, a nie ludzie.
    Po likwidacji ZSRR w 1994 r. zawarto kolejne umowy, które "dopuszczają" możliwość użycia ograniczonych sił jądrowych. Oznacza to, że po pierwszym ataku nastąpią "pertraktacje". I teraz warto zgadnąć, kto zaatakuje pierwszy? Mamy broń neutronową (niszczącą tylko żywe organizmy), taktyczną, akustyczną, itp. Mamy też osoby cywilne, które staną się WYŁĄCZNIE celem ataku. Brakuje tylko szarych komórek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki wielki postęp we wszystkich niemal dziedzinach, a szarych komórek nie daje się wyprodukować, a do tego potrzebna tylko dobra wola i ludzkie człowieczeństwo...

      Usuń
    2. Myślę, że jak Bozia "rozdawała rozum", czyli te szare komórki, to większość ludzi siedziała przed komputerami. ;) :)

      Usuń
    3. To po co Bozia najpierw rozdała komputery? ;) :)

      Usuń
    4. Bo ludzie zaczęli się do nich modlić, słuchać kazań, a nawet spowiadać przed nimi. :-D

      Usuń
    5. Bardzo dobra odpowiedź. Podoba mi się. Tak! Tak! Tak! Amen. :)

      Usuń
    6. Tak! Tak! Tak! Enter ;)

      Usuń
    7. YES! YES! YES! Zakrzyknęłam bardziej światowo. Enter. :)))

      Usuń
    8. Łeeee ... ja widzę tylko Marcinkiewicza ')

      Usuń
    9. Łeeeeee, a ja chciałam zabłysnąć :(((

      Usuń
    10. Błyszczysz cały czas ♥

      Usuń
  11. Dzięki, że do mnie wpadłaś. Dałaś bardzo dobry tekst tu. Ale nie wiem jak krótko to skomentować. Piszę za siebie. Ja strachu nie czuję. Sam nie wiem dlaczego. A przecież różnie może być. Jeszcze kilka lat temu jakby ktoś powiedział o wojnie to by go wdeptali w ziemię. Dzisiaj już nie. Kto kiedyś wróżył za naszego życia ZJEDNOCZENIE NIEMIEC? Nikt! A jednak to fakt. Dzieją się na świecie rzeczy, których prawie nikt nie przewidywał. A jeśli przewidywał to był wyzywany od wariatów, idiotów i szatanów itp. Wiem na pewno. Nie można liczyć na sojusze! Trzeba być przygotowanym na najgorsze ale nie mówić tego na co dzień. Trzeba w obronności robić swoje cały czas. A NIE MYŚLEĆ, ŻE AMERYKANIE, NIEMCY, FRANCUZI będą za nas umierać. Bo nie będą. A z Rosją musimy sobie poukładać. Nikt nam nie zmieni położenia geograficznego. Jest to trudne ale KONIECZNE I MOŻLIWE.
    Pozdrawiam bojowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pochwałę tekstu. :)
      Też uważam, że z sąsiadami stosunki powinny być pouładane.

      Usuń
  12. Sianie paniki nikomu nie służy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie służy. Wręcz przynosi szkodę!

      Usuń
    2. Zwłaszcza tłum, motłoch + panika = ofiary

      Usuń
    3. Tak, bo w panice ludzie w zaraźliwy sposób przekształcają fakty na jedną nutę i tracą zdolność obiektywnej oceny faktów.

      Usuń
    4. Albo wcale nie myślą, tylko tratują wszystko przed sobą na oślep.

      Usuń
    5. Nawet nie ma "albo" i wszystko, co wymieniamy występuje łącznie.

      Bardziej jednak mi chodziło o panikę moralną.

      Usuń
  13. Wszystko jest możliwe, wystarczy, że trafi się jeden oszołom i zamiesza na całym świecie. za nas tez nikt nie będzie umierał, tak jak za Ukrainę, każdy musi zadbać o siebie. A ksiądz nie powinien straszyć ludzi, powinien raczej szerzyć spokój. Mimo całego zamętu nie wierzę, że będzie III wojna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem tego zdania, bo czyż do kościoła nie idzie się po otuchę?

      Usuń
    2. Niewiele czasu upłynęło od czasu mojego wpisu, a tu łapię się na tym, że widząc w dyskoncie, gdzie zawsze maki i cukru pod dostatkiem, nagle duże braki w tych produktach, to pierwsza myśl "wojna" , pewnie ludzie wykupili. Normalnie nawet uwagi bym na to nie zwróciła, a tu podświadomość czuwa. A to po prostu święta się zbliżają. Pozdrawiam

      Usuń
    3. Po świętach te mąki i cukry, a właściwie przetwory z nich będą na śmietnikach.

      Usuń
    4. U mnie co zostaje, zabierają młodzi "wymiatacze", nawet okruszek się nie zmarnuje. Nie powiem, cieszy mnie to ogromnie. Pozdrawiam

      Usuń
    5. I ja kocham "wymiataczy". :)

      Usuń
  14. "Ksiunc", dałbym głowę, że ma w tym interes. Nie bredzi więc, tylko owieczki przywołuje do porządku, dyscyplinuje je. Głośno ostatnio o "odchodzeniu" od wiary, że w świątyniach coraz mniej ludzi. Sami kościelni bonzowie o tym fakcie głoszą.

    Powstałą sytuację polityczną, wykorzystują katabasi, by postraszyć owieczki. I do kościółków z powrotem zagonić wątpiących w dogmaty. Bo to jednak kasa jest. A i jajek, chabaniny i, może, nalewek przyniosą. Dla zdrowotności.
    No! Napastwiłem się.

    Moja znajoma, która rzadko bywa w kościele, poszła, bo czuła potrzebą się wyciszenia po swoich osobistych doświadczeniach. Wyszła nie wysłuchawszy do końca kazania. Bo polityki ma dość w środkach przekazu, na uczelni, gdzie pracuje i rozpolitykowanego sąsiada przez płot.
    Nie ma gdzie uciec.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honiewicz, Twoje "napastwienie" jest uzasadnione. Powszechnie bowiem wiadomo, że politykę uprawia się w kościołach. Byłam na mszy ślubnej, na której także nie zabrakło politycznego kazania. Szczęściem dla polityka odprawiającego mszę, nie ja byłam panną młodą, bo wygarnęłabym mu, jakim prawem psuje mi uroczystość sakramentu małżeństwa.

      Usuń
  15. Tak sobie siedzę i myślę.Wyniki? O kurde balans! Miód na me..!

    OdpowiedzUsuń
  16. AlEllu,przeraża mnie,z jaką łatwością niektórzy mówią o III wojnie. Tak,jakby to była jakaś batalia z okresu wojen napoleońskich.. Ta batalia byłaby ostatnią dziejach ludzkości. Atomowa pożoga pozostawiła by tylko kurz i pył radioaktywny..Nie wiem,czy widziałaś film"Ostatni brzeg". To o Australii,gdzie nie spadła żadna bomba atomowa,ale zbliża się radioaktywna chmura i grozi zagłada..I zagroziła..Ostatni śpiew ludzkości..Ulice puste,wszyscy umierają w łóżkach,na ulicach tylko wiatr hula i papierowe śmieci przewraca..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu nie oglądałam, ale czytałam powieść o tym samym tytule.

      Usuń
  17. Po co to straszyć ludzi, po co to siać panikę, przecież co ma być to i tak będzie. Ciekawa jestem jaki w tym księdza był cel - chyba żeby ludzi więcej na modlitwę do kościoła chodziło...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba efekty są odwrotne. Coraz mniej ludzi chodzi do kościoła.

      Usuń
    2. To prawda, ludzie coraz mniej wierzą księżom. Przecież niekoniecznie trzeba chodzić do kościoła, by w Boga wierzyć.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. Jednak chyba trzeba. "Nakazowi uczestniczenia we Mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział, gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź w sam dzień świąteczny, bądź też wieczorem dnia poprzedzającego." Nie wiem tylko, czy ten nakaz dotyczy tylko księży, czy wszystkich wiernych.

      Usuń
    4. Oto jest pytanie?! Nie wiem jak odpowiedzieć na nie... :)
      Pozdrowionka i miłej niedzieli życzę.

      Usuń
    5. Dziękuję, była miła.

      Usuń
  18. mniej kościoła-mniej stresu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To księża będą się stresować z powodu "mniej".

      Usuń
  19. Jestem pierwszy raz na Twoim blogu w "odwecie" za wizytę na moim:)))
    Bardzo ciekawe spostrzeżenia.
    Oto dlaczego nie słucham kazań vel homilii.
    A kuchnie węglowe, świeczki czy lampy naftowe? Nie straszne mi. Wychowałem się pośród tych rekwizytów. A schrony czy piwnice? Mam to we krwi od urodzenia. Matka powiła mnie w takich warunkach podczas II Wojny:)))
    Trzecia wojna? Wisiała już na włosku podczas tzw. kryzysu kubańskiego. Na szczęście rozeszła się po kościach.

    Co dalej? Czekamy bez paniki:))

    Pozdrowienia.

    PS Będę cię podglądał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie witam na "posiaduszkach". Zapraszam nie tylko do podglądania. ;) :)

      Usuń
  20. Kościół straszy nas nie od dziś , jak nie karą bożą, to piekłem, a teraz wziął się za straszenie ludzi wojną. Jasne, najlepiej tak, latać do kościoła i pieniędzmi na tacę pobrzękiwać. To się księżom podoba, a o pochówek na kościelnym cmentarzu niektórzy muszą błagać. Ja również martwię się sytuacją na Ukrainie, ale nie popadam w czarną rozpacz. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to taki "system wychowywania owieczek".

      Usuń
  21. Nie boję się tego, na co nie mam wpływu, poza tym nie sądzę, aby Putin był aż tak nierozsądny, aby wywoływać wojnę światową.
    Księża niech się mniej interesują polityką, a bardziej tym, do czego zostali powołani.
    Sól i tak muszę kupić, bo mi się kończy, a w barku od lat stoi mnóstwo butelek alkoholu, którego nikt nie pije.
    Życzę miłej soboty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anno, całe szczęście,że alkohol się nie psuje. U mnie jedna butelka obsługuje wszystkie święta przez kilka lat. Kiedyś z wina zrobiła się galaretka. Stało w piwnicy ok. 20 lat.

      Usuń
    2. AlEllu, mąż od dawna robi własne wina i też po latach znalazł pod szafką jedną butelkę, z której można było jeść łyżką.
      Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
    3. Może więc wygodniej będzie przechowywać wino w słoikach? ;) :)

      Usuń
  22. strach paraliżuje, strach odciąga od tego co ważne, napędza i pedzi człowiek na złamanie karku.....
    Szkoda,że czlowiek jeden drugiego pobudza strachem
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  23. Siedzę i patrzę. Na nic nie mamy wpływu. W razie czego, to i tak nikt nam nie pomoże.
    I oby nie musiał!
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio nie śledziłam doniesień i zupełnie nie wiem, co się aktualnie dzieje.

      Usuń
  24. W środowisku zagrożeń urzędnicy kościoła czują się jak ryby w wodzie.
    A gdzie dobra nowina? Tylko na Wielkanoc?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Napisałam i komentarza nie ma.Dlaczego?Pozdrawiam.Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Ula, dlaczego nie ma komentarza, ani gdzie napisałaś?

      Usuń
  26. Nie pomyślałabym o komasowaniu alkoholu na wypadek wojny.Pozdrawiam.Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy tylko o tym myślą nawet na wszelki wypadek. :)

      Usuń
    2. Ula,o co się Ciebie mianowicie rozchodzi??!!

      Usuń
  27. Po Konferencji Monachijskiej premier Anglii,Chamberlain po wyjściu z samolotu wywijał papierkiem i mówił:"Przywiozłem pokój!".......

    OdpowiedzUsuń
  28. AlEllu,kciuki za zdrowie Pani Danusi,Matuli Malinki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam nieustannie za zdrowie wszystkich.

      Usuń
  29. Ksiądz postąpił zgoła nie po księżowemu, tchnąc w serce strach i paranoje, zamiast dać pomoc i pociechę...

    Niby nowoczesne społeczeństwo, ale trochę przeraża, że jeszcze są dzisiaj aż tak podatni ludzie, jak ta Twoja rozmówczyni...

    Zapraszam serdecznie na nową notkę, specjalnie dla Pań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może społeczeństwo wcale nie jest takie nowoczesne, na jakie wygląda?

      Usuń
    2. Patrząc na to, co się czasami dzieje wokół - chyba jednak nie...

      Mimo wszystko nadziei nie tracę. Człowiek ma wszak całe zycie na to, aby się czegoś nauczyć. I uczy się. Nawet człowiek najbardziej oporny...

      Pozdrawiam słonecznie! :)

      Usuń
    3. Tak! Chyba jednak nie...

      Usuń
  30. Radosna twórczość, Elu, urzędników Pana Boga zaczyna mi działać toksyczmie na zmysły.
    "Quid enim culpatur in bello? An quia moriuntur quandoquidem morituri ut domentur in pace victuri? Hoc reprehendere timidorum est, non religiosorum. Nocendi cupiditas, ulciscendi crudelitas, implacatus atque implacabilis animus, feritas rebellionis, libido dominandi, et si qua simila, hæc sunt quæ in bello culpantur (Cóż jest naganne w wojnie? Czy to, że z jej powodu giną ludzie, którzy i tak kiedyś umrą, by [ci, którzy ocaleją] żyli w pokoju? Wyrzucanie tego jest cechą ludzi tchórzliwych, a nie ludzi religijnych. Chęć wyrządzania krzywdy, mściwość i okrucieństwo, duch nieprzejednany i bezwzględność buntownika, nadto żądza panowania – oto, co zasługuje w wojnie potępienie)! - św. Augustyn
    ściskam niezmiennie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różni filozofowie i święci wypowiadali się na temat wojny i szukali moralnego usprawiedliwienia dla wojny sprawiedliwej.

      Usuń
  31. Rozleniwiłyśmy się trochę i rzadziej piszemy posty. Ciemna zima dała się we znaki i teraz czekam każdego dnia na odrobinę słonka. Niestety, rzadko świeci i nadal humor "pod zdechłym Azorem". Pogodnych dni życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie odwrotnie. Więcej piszę, gdy jestem rozleniwiona, a mniej, gdy tryskam energią, bo wtedy mam zajęcia w Realu.

      Usuń
  32. Dziękuję za wizytę u mnie. Fajna fotka. Dopiero teraz się przyjrzałem. Jest dylemat. Ostrzegać przed niebezpieczeństwem czy nie???????????? Bo potem może być pretensja DLACZEGO NIE OSTRZEGALIŚCIE! Albo WYKRAKAŁEŚ! I tak źle tak niedobrze. Dobrze będzie jak pozdrowię.
    Więc pozdrawiam i znikam.
    Hej

    OdpowiedzUsuń
  33. No ja też z niepokojem śledzę losy Ukrainy, ale żeby popadać w paranoję to mi chyba daleko. Trzeba być czujnym, ale nie przesadzać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardziej niepokoi gadanina polskich polityków, którzy publiczne atakują polskie siły zbrojne. To uważam za groźne i niedopuszczalne.

      Usuń
  34. Po tragedii w Tunezji natychmiast skierowałam myśli w Twoją stronę.Ukochana przez Ciebie Afryka nie jest bezpieczna.Jakie to przykre.Pozdrawiam.Ula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obecnie i w Europie nie jest bezpiecznie. Tylko zamachów tak się u nas nie nagłaśnia, jeśli wśród zabitych nie ma Polaków.

      Usuń
  35. Ksiądz nie powinien polityką zajmować sie na kazaniach. A i politycy plotą brednie aż niemiło słuchać.Nadal nie nauczyliśmy się, że do rozmów i dyskusji trzeba zapraszać specjalistów, albo chociaż mądrych, mających wiedzę na dany temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że nie powinien. Przez te polityczne kazania ludzie odwracają się od Kościoła.

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.