18 listopada 2017

Babciu, prać?

Prać i nie martwić się niepotrzebnie. Najwyżej coś się uszkodzi i tyle. Przecież chodzi o rzeczy. Nie należy szukać problemów tam, gdzie ich nie ma albo są tak małe, że nie warto ich potęgować.


       Temat tej publikacji powstał w komentarzach do notki „W czasie deszczu babcie się nudzą. A gdy orkan Grześ zawieje - babcia z robótką szaleje.” Chwaliłam się narzutą, którą wydziergałam z ponad trzydziestu motków włóczki. To duże dzieło, a zadowolenie po jego ukończeniu jeszcze większe. Ponieważ prawdziwa radość jest wtedy, gdy jej nie ukrywamy, lecz pokazujemy światu i dzielimy się nią z innymi' /Thomas Romanus/, postanowiłam zaprezentować narzutę na blogu. Posiaduszkowicze nie szczędzili w komentarzach pochwał oraz wyrazów podziwu, za co serdecznie dziękuję, dyg... dyg...

Radość jednak nie może być pełna. Koniecznie trzeba wynaleźć problemy. Aaaa, tooo... Będzie farbować w praniu?! Aaaa, tooo... Jak w ogóle prać?! Wykrzykniki dodałam od siebie, jako sygnalizatory tego złego, co gdzieś przyczaiło się, by nie było zbyt radośnie, za dobrze i szczęśliwie.

Aaa... Prać! Zwyczajnie, o! W pralce automatycznej. Trzeba tylko pamiętać, aby narzutę powlec w poszwę. Dzięki temu włoski i puszki wełny nie ocierają się wzajemnie o siebie i nie mechacą, a sploty oczek i wzory nie skręcają podczas wirowania. Ot, i cały wielki problem rozwiązany. Narzuta jest uprana i sfotografowana. Pokazuję na zdjęciach, że nie zafarbowała się, ani też nie zmieniła kolorów. Przed rozpoczęciem dziergania jej oczywiście robiłam próbę prania i to w temperaturze znacznie wyższej, niż zaleca producent włóczki. Wylałam nawet czajnik wrzątku na próbkę robótki.

       Uprzedzając narzekania na wady procesu suszenia, pokazuję, że suszy się zwyczajnie, w zwisie.  Wiem, że dla rzeczy wełnianych lepsza jest pozycja leżąca. Nie będę jednak praniem zajmować łóżka. Spać też trzeba.
Lepiej nie wieszać na cienkim drucie lub sznurku, ponieważ może zrobić się nieodwracalne zgięcie i nierówno wyschnąć. Drąg, rura czy gruby kij będą w sam raz. I luźno wieszamy, z falbankowymi fałdkami, które od czasu do czasu trzeba poprzesuwać. Warto też zmieniać pozycje zwisu.


Na drugi dzień o poranku narzuta jest prawie sucha. To już ostatnia jej pozycja na rurze:



Po wyschnięciu przymiarka. Proszę nie zwracać uwagi na wezgłowie, z którym narzuta nie komponuje się. Położyłam ją tylko na chwilę do zdjęcia. Widać, że narzuta nie zniekształciła się i nie zmieniła rozmiaru ani o milimetr. Przy okazji przeprowadzania dowodu na bezproblemowe pranie, wypędziłam z wełny sklepowe roztocza oraz sprałam grzybobójczą i przeciwpleśniową chemię często stosowaną w magazynowaniu i przewożeniu różnych towarów.



       Poprałam też wiekowe nici i włóczki z szuflady. Teraz pachną świeżością, a nie starym capem. Do pralki włożyłam w siatkowej saszetce z przegródkami. Można też umieścić motki w rajstopach, robiąc kolorystyczne ‘kiełbasy’ i ‘balerony’. W raju zmieści się duży zwój nici, tasiemek czy wstążeczek, a w stopach malutkie zawiniątka.



No, i przy okazji pranie obrusów i serwetek krochmalonych. Te wymagają potem żmudnego prasowania z rozciąganiem szydełkowych łańcuszków i rozklejaniem słupków w ziemniaczanym kisielu, a ja nie lubię żelazka. Angażuję więc wzorzysty kij od miotły. Przydaje się także ciepły parapet okienny oraz - dla serwet ociekających - stolnica w pozycji pochyłej na wannie. Naprężone i wygłaskane pranie jest potem równiutkie. Prasuje się samoczynnie w procesie suszenia.




Aktualnie niepotrzebne - posegregowane według przydatności - serwetki wędrują na tortownice, talerzyki lub tacki i na półkę w szafie. Dlaczego tak? Dla późniejszej wygody, o! Łatwo potem szukać i wyjmować. Wyciągając serwetki w talerzowym komplecie, nie gniotę innych spoczywających także na czymś sztywnym. Jedną półkę osobiście zwęziłam, aby większe serwety miały miejsce na swobodny zwis. Nie muszę ich składać. Bardzo długie, które po złożeniu zagniatają się tak, że ciężko rozprasować, nawijam na kartonowy rulon pozyskany z tapety samoprzylepnej.



To się naprawdę opłaca!
Ot, i tyle w problemie prania, zwisania i rolowania.


82 komentarze:

  1. No tak, i znowu nauczyłam się czegoś praktycznego. Najbardziej zafrapowało mnie to pranie nici i wełny w "kiełbaskach" oraz pranie włóczkowej narzuty w poszewce. Serwetki po upraniu traktuję tak samo, a żelazka również nie lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wełniane swetry też piorę w poszewkach. Ostatnio jeden mi się skulił w praniu. Nie wiem, dlaczego. Prany był wielokrotnie i zawsze było dobrze.

      Usuń
  2. Narzuta jest przepiękna! Narobiłaś się niesamowicie, ale efekt- wspaniały!!!
    Przeprowadzając się pożegnałam sie z kilkoma duzmi "paczłorkowymi" serwetami własnej produkcji. Tu ma zupełnie inny stół, więc "poszły do
    ludzi". Ale wzięłam ze sobą kordonek i już nawet zaczęłam "produkcję" kompletu serwetek- 8 mniejszych i jedna większa.Córa już skrytykowała: "co za pomysł by robić to w kolorze ecru? Przecież dzieciaki zaraz to zabrudzą sokiem lub jakimś jedzeniem". No tak jakoś nie wpadłam na pomysł zrobienia ich z kordonku w kolorze szarobrudnym i w plamy.
    Miłego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorośli też brudzą, co nie znaczy, że najlepiej jeść na gazecie albo na ceracie.

      Usuń
  3. Sposób na pranie nici i włóczek - rewelacja!
    Podobno także firanki wieszane w stanie wilgotnym na okno, lepiej się układają...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak, ja tak robię i pięknie się prostują.

      Usuń
    2. I ja tak wieszam firanki. Niezależnie od tego, że ładnie wysychają, to oszczędzam czas i siły, bo odpada jedno wieszanie po praniu, co przy dużej firanie w fałdy wcale nie jest takie proste, a i nie ma gdzie powiesić. Mam też sposób na pranie firanek sznurkowych, żeby się sznurki nie splątały.

      Usuń
  4. No to pranie było niezłe, lepsze od tego jakie robili synowie Kiemlicza (Łociec prać? Prać synkowie!). ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Toż to jest poemat, a nie żadne tam pospolite pranie. Jak można tak leciutko,puchowo nieomal opisać banalne czynności i porady. A do tego serwetki w szafie niczym torcik na paterze:-) no, poezja jak nic! Pozachwycać się jeszcze trochę:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Narzuta zmienia pozycję na rurze... Nie wiem czy mi się to podoba:-)

      Usuń
    2. Życie może być poezją, czyż nie?

      Usuń
    3. Tak! Zwłaszcza z serwetkowym tortem w szafie:))) To jest cały smaczek tej poezji.

      Usuń
    4. Torty już tak mają, że smakują.

      Usuń
  6. Wpadłam w podziw na wszystko masz radę i rozwiązanie jakie proste, też nie lubię żelazka, a narzutę nadal podziwiam...
    A post przeczytałam jak najnowzy kryminal ;-)))
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spodziewałam się, że pranie może wciągnąć, jak kryminał.

      Usuń
  7. Co CI się nie podoba? Na rurze to na rurze - każda pozycja dobra:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że to pytanie do Bet, więc ja nie odpowiadam.

      Usuń
    2. Nic nie poradzę, że pozycje na rurze tak mi się dziwnie kojarzą:)) Ale już wycofuję brzydkie skojarzenia. Tfu, tfu...

      Usuń
    3. Widziałam w telewizji artystkę, która wykonywała na rurze układ akrobatyczno - taneczny. Coś pięknego!

      Usuń
  8. alEllu Ty zawsze masz świetne pomysły. Moja, np. mama robiła na szydełku serwetki, obrusy a nawet narzuty na łóżka (kiedyś nie było u mnie w domu kanap, tylko łóżka. I pamiętam jak zawsze wyprała te narzuty czy obrusy, to zawsze je, nakrochmalone, naprężała. Miała zrobioną taką naprężarkę z listewek z wbitymi w nie gwoździkami. Taka naprężona narzuta, zajmowała prawie cały pokój. Gdy chciałam iść do swojego pokoiku, musiałam przechodzić pod naprężonymi narzutami. To były piękne czasy...

    A narzuta pozostała dalej piękna tak jak przed praniem. A nawet zyskała - świeżość.

    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas tak się naprężało firanki, ale nie pamiętam już, jakie te firanki były? Przecież chyba nie robiło się ich na szydełku.

      Usuń
    2. Jak to nie? Firanki robione właśnie na szydełku należało naprężać po wypraniu. Służyły do tego wielkie ramy, a, że nie każda pani domu takie miała to korzystano z ram sąsiadek. Były chyba nawet panie, które specjalizowały się w naprężaniu. Panie Naprężarki!

      Usuń
    3. Przypominam sobie firanki o nazwie "nicianki".

      Usuń
    4. Bet ma rację, takie firanki to chyba i moja mamuś na szydełku robiła. A moja mama sama sobie naprężarką była :) Tylko wtedy było gorzej z poruszaniem się po mieszkaniu :)

      Serdeczności.

      Usuń
    5. Ileż to pracy wymagało.

      Usuń
  9. Dzięki za te rady, proste a odkrywcze:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. O! Bob, dawno Ciebie nie było na Posiaduszkach.

      Usuń
  11. Mogłabyś konkurować z Zofią Dzięgielewską, która też miała patenty na wiele czynności by były proste, a skuteczne. Pomysłowa "Dobromirka" z Ciebie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ksywę Dobromirka zgadzam się i z dumą przyjmuję.

      Usuń
  12. AlEllu, skąd tyle w Tobie samozaparcia do prania i prasowania?
    Cieszę się, że ta czerwona włóczka w narzucie nie pofarbowała, bo tego się obawiałam. Pisałam Ci w mailu, co mi pofarbowało i zniszczyło dwie bawełniane koszulki, które już są do wyrzucenia.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba poprać, inaczej się nie da. Dzisiaj znowu prałam. Tym razem skórkowe rękawiczki. Robiłam też "renowację" czapek i szalików.

      Usuń
    2. Elu, naprawdę Cię podziwiam, ja nie mam tyle samozaparcia do prania i prasowania. Może po prostu jestem leniem!?

      Usuń
    3. Prasować nie lubię i żelazka unikam, jak tylko mogę. Co do prania... to nie ma wyjścia. Trzeba! Np. moje rękawiczki mają około 20 lat, to jakie by były w środku bez prania? Wszystkie choroby świata by się w nich zalęgły.

      Usuń
  13. No masz... jestem wręcz przerażony Twą wiedzą i Praktyką... i jak tu nie mówić o artyzmie? A ja zwykle prałem wg. zasady: mniej brudne z mniej brudnymi, więcej z więcej :-) , nawet na różnice w kolorach nie zważałem, a tu... proszę.
    Z narzutą na kanapę, nie tak piękną jak Twoja, o nie, wiąże się z kolei pewne moje wspomnienie. Otóż przeprowadzając się do bloku, w którym na nieszczęście do dzisiaj mieszkam, pozwoliłem sobie wyprać porządnie rzeczoną narzutę plus nakrycia na fotele. A jakże, w bloku była pralnia, pralka automat, obszerna wanna do płukania.... Po odbyciu czynności pralniczych umieściłem zawartość pralki w wannie, a co, niech nabierze wodnej świeżości przed wysuszeniem. Woda się lała, długo, a ja korzystając z tej okoliczności pobiegłem do mieszkanka, niedaleko, na parterze, nad pralnią właśnie, aby zapewne sporządzić sobie jakowąś kanapkę (nie kanapę) do przegryzienia. Powracam ci ja do swojej narzuty w wannie i co widzę? Z kranu cieknie ciecz brunatna, żelazista, o olejowej konsystencji. W mgnieniu oka moja narzuta z pokryciami na fotele przecudnie pobrązowiała i tego przesympatycznego koloru (kobiety ponoć lubią brąz) nigdy już potem pozbyć się nie mogłem, aż do zakupu kolejnej narzuty.. no i żałuję, że wtedy (kurczę - internetów wtedy nie było) nie mogłem zakupić Twojej... uff... się nagadałem, przepraszam i pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to historia. Ilekroć mnie się coś podobnego wydarzy, tłumaczę sobie, że to tylko rzecz się zniszczyła. Człowiek też się niszczy i zdziera i często nie ma litości dla siebie.

      Usuń
  14. Dobre rady nie są nigdy złe, ale...gdzie ja ustawię tyle szaf aby w nich jeszcze wygospodarować drążek na wyprasowane obrusy, firany, zasłony, narzuty itp.?
    Chyba sobie wybuduję drugi dom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz tyle zasłon i firanek oraz narzut, to proponuję jeszcze ze trzy domy. Ja mam tylko tyle, ile wisi na oknach i leży na łóżku. Nie mam więc potrzeby, aby wieszać na drągu w szafie.

      Usuń
    2. Szczęściara :) a ja głowię się [aż mi łeb pęka, zaraz go sobie złamię, od kombinowania], jak tu to wszystko pomieścić, łącznie z meblami. Wywalić szkoda, a chciałoby się kupić nowe.
      Aaa- po co mi to?

      Usuń
    3. Oczywiście, że szkoda wyrzucać, jeśli coś jest w dobrym stanie. Można jednak porozdawać.

      Usuń
  15. Tylko uważaj,kiedy uruchamiasz pralkę,czy nie ma tam w bębnie śpiącego kota..Nie masz pojęcia,alEllu,co taki wyprawia po zakończeniu prania,kiedy wyskoczy..!..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była kiedyś reklama wybielacza z czarnym kotem, który po praniu wyskakiwał z pralki biały. Dzieci wtedy masowo prały koty i telewizja musiała wycofać tę reklamę.

      Usuń
    2. O kurcze! O tym nie wiedziałem! Ale grunt,że kociambry już douważone!!

      Usuń
    3. Na szczęście nie mam kotów, więc prać mogę do woli. :)))

      Usuń
    4. śmiejcie się, a ja NA PRAWDĘ WYPRAŁAM KIEDYŚ KOTA ..wlazł do pościeli i "się wmieszał. szczęściem czarny był to go dość szybko zauważyłam ... wyrudział biedak bo prał się w IXI

      Usuń
  16. Ciekawe porady, na razie nie mam właściwie żadnych z wymienionych przez Ciebie rzeczy, jednak w przyszłości już będę mniej więcej wiedział jak je prać, o ile jakoś stanę się posiadaczem takowych. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może masz wełniane czapki, szaliki i swetry, których nie chce się ręcznie prać...

      Usuń
  17. Narzuta przepiekna, wspaniała kompozycja barw i godna podziwu cierpliwość w jej dzierganiu, gratuluję efektu i pełnej radości z tak cudownego dzieła. Sama dziergam drutami i szydełkiem, a więc wiem ile pracy i cierpliwości na tego rodzaju dzieło trzeba poświęcić a także czasu. Czytając treść, pisaną z tak niezwykłym poczuciem humoru, dowiedziałam się przy okazji o wielu wspaniałych radach. A mianowicie, o praniu wełen i włóczek oraz o szuszeniu rękodzielnych dzieł, by zachowały nadany im kształt i jakość. Dziękuje i bardzo serdecznie Cię Eluniu pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak pochlebny komentarz. Cieszę się, że rady mogą się przydać. Jako dziewiarka zapewne wiesz, że każda włóczka zachowuje się inaczej w praniu, więc dobrze też polegać na własnych doświadczeniach i zaleceniach producenta, które ja często ignoruję, bo nie mogę prać ręcznie.

      Usuń
  18. No takie rzeczy wełniane to posiadam. :)

    Ano dobrze, nie zmuszam swoich gości do zabierania głosu zawsze i na każdy temat. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję więc wkładać do pralki powleczone w poszewki. Mniej się niszczą praniem.

      Usuń
  19. Ja tam wszystko piorę w pralce - nawet buty i torebki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także. Buty pięknie się piorą.

      Usuń
    2. własnie, pięknie. Białe adidasy wychodzą jak nówki!

      Usuń
    3. Niektóre torebki też ładnie piorą się w pralce.

      Usuń
  20. st.posterunkowy aspirant sierżant,że ho,hoczwartek, 30 listopada, 2017

    No to ja tu tera sobie pozwole..
    AlEllu,jesteś aresztowana z powodu..A co ja się tu bede tłumaczył..Do wozu!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie udam się do wozu. Brak komendy "biegiem marsz!".

      Usuń
    2. Al..tego.. Ellu..Ty nie bądż taka cwaniara..Do wozu! Bo zastosujem inne środki,aże Ty jesteś uroczą kobietką,to wiadomo,he,he..niedomówienie..

      Usuń
    3. Tak jest obywatelu Waszek!

      Usuń
  21. O właśnie! Dostałam w prezencie dziergane serwetki od kuzynki i podsunęłaś mi pomysł jak je uprać i przede wszystki wysuszyć aby nie straciły kształtu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po takim suszeniu nie trzeba prasować i nawet serwetki są ładniejsze, bo szydełkowe wzory nie są rozpłaszczone żelazkiem.

      Usuń
  22. Coś w tej metodzie prania czegoś w czymś jest muszę powiedzieć. :)

    Bo Arkadia moim zdaniem jest największym centrum handlowym, jakoś nigdy nie udało mi się zobaczyć wszystkich sklepów. W Złotych Tarasach czy na Pradze na Dworcu Wileńskim się udawało.Stąd pewnie zmęczenie, co i u mnie się pojawiło po tych zakupach ostatnich.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam Sąsiadkę, ma najbliżej mamy do DW. Wileńskiego :)

      Usuń
    2. Czyżby sąsiedzi się spotkali?

      Usuń
  23. Oj dawno nas u Ciebie nie było, dawno. Sporo zaległości nam się narobiło do przeczytania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło witam Saudyjskie Wielbłądy po długiej przerwie. Spocznijcie przy kominku, proszę. :)

      Usuń
  24. AWIZO:
    alEllu,transport chałwy Mikołaj wiezie do Ciebie i Malinki! Masz jakieś wolne pomieszczenia magazynowe?

    OdpowiedzUsuń
  25. O, DO KROĆSET PUSZEK Z CHAŁWĄ - "ROBÓTKĘ 2017" WIDZĘ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robótka robótkuje się na całego! Poczta ma pełne ręce roboty.

      Usuń
    2. Proszę mi zarobutkować skarpetki,albowiem boso chodzę..

      Usuń
  26. Blogowa Siostro genu francuskiego loka- mój blog lada chwila zniknie z blogosfery. Nie wiem czy dam radę stworzyć nowy, a na pewno znikną treści [posty i komentarze] zamieszczone na tym blogu. Onet mnie wyrolował.
    Dziękuję za towarzystwo. pozdrawiam :) Basia

    OdpowiedzUsuń
  27. Pracowita jesteś jak pszczółka. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie jestem pracowita. Więcej leniuchuję, niż pracuję.

      Usuń

Jak opublikować komentarz?

Jeśli nie masz KONTA GOOGLE, to..można wybrać:

- NAZWA /ADRES URL - w..okienku NAZWA wpisać nick i w..okienku ADRES wkopiować adres swojego bloga.

- ANONIMOWY - w tej opcji proszę podpisać się w..komentarzu.

W komentarzu można stosować kursywę i czcionkę pogrubioną.